30/10/2026
Fajnie napisane. Z pespektywy kogoś, kto wprawdzie mamą nie jest, ale zauważa jak dużo ciąży na nas presji z zewnątrz...
Ciekawa jestem, czy czujecie tak czasem, że trzymacie kilkaset nici pajęczyny jednocześnie? Ja na pewno.
P.S. oba filmy gorąco polecam obejrzeć ☺️
Znajdź jedną różnicę.
"Tully" / "Spider-Man: Homecoming"
Oglądaliście film "Tully" z Charlize Theron, która wychowuje dwójkę dzieci, a trzecie jest w drodze? To nieliczny reprezentant kina, jeżeli chodzi o ukazanie trudów związanych z macierzyństwem i zagrożeń płynących z tego, kiedy okazuje się, że nasze zasoby nie są w stanie spełnić oczekiwań, jakie sami sobie narzucamy, a dodatkowe dorzucają kultura i społeczeństwo.
Jakoś mi to fajnie koresponduje ze Spider-Manem, który próbuje resztkami sił uratować prom przed zatonięciem, trzymając na raz kilkaset nici pajęczyny i każda z nich jest jednakowo ważna, więc puszczenie którejkolwiek z nich nie wchodzi w grę.
Obserwuje sobie ostatnio moje siostry, które poza tym, że są super mamami, to w tym samym czasie pracują, ogarniają mieszkania, chodzą na randki ze swoimi mężami, trenują jakieś jogi czy inne pilatesy i jeszcze mają czas na przyjaciół, czy na to, żeby pogadać ze swoim bezdzietnym bratem.
Patrzę na nie i z jednej strony jestem pełen podziwu, a z drugiej myślę sobie, jak bardzo powalona jest kultura, w jakiej przyszło nam żyć, pełna nierealnych oczekiwań, że w każdej z pełnionych przez nas funkcji będziemy ogarniać i osiągać sukcesy.
Oczywiście w tym rodzicielstwie nie są same i ten wózek pchają z nimi naprawdę świetni faceci w postaci moich szwagrów, ale o ojcach zrobię kiedyś oddzielny post, a dzisiaj będzie o mamach.
Myślę sobie, że ten wspaniały wynalazek ludzkości zwany kapitalizmem przedostał się nie tylko do firm, w których pracujemy, ale również na pozostałe obszary naszego życia, w tym do naszych domów.
Żyjemy w czasach, gdzie wszystko trzeba optymalizować, we wszystkim trzeba dowozić. Jak coś nie działa, to trzeba koniecznie znaleźć sposób, żeby to usprawnić. Powinniśmy jeść zdrowo, uprawiać sport, czytać, rozwijać się, inwestować, dbać o relację z ludźmi, podróżować, mieć pasję i ta lista może się wydłużać w zależności od tego, jak bardzo zbliżamy się do poziomu patologii kultury optymalizacji.
Ostatnio wyskoczyła mi rolka z jakąś fit influncerką, która jest w zaawansowanej ciąży, ale rano chodzi na siłkę i robi przysiady ze sztangą na plecach. Nie muszę chyba dodawać, że miała idealną fryzurę i zrobiony makijaż. Jestem jak najbardziej za promowaniem sportu i zdrowego stylu życia, ale myślę sobie, że nie każdy może sobie pozwolić na to, żeby mieć czas na te wszystkie rzeczy, a porównywanko z innymi i patrzenie na tych, którzy robią więcej, to jeden z naszych ulubionych sposobów na dowalanie sobie.
Wiem, że żyję trochę w warszawskiej bańce, ale mam wrażenie, że kobiety wychowujące dzieci powinny w tym samym czasie, chodzić na siłownie , zdrowo się odżywiać, być aktywne zawodowo, czytać książki, ale też gotować zdrowo swoim dzieciom, nie puszczać im animacji, tylko najlepiej czytać bajki i to takie mądre. Z każdej strony pojawiają się jakieś mądre rolki o tym, jak być lepszym rodzicem.
Zabawne jest to, że nawet w kwestiach tego, żeby odpuszczać i nie brać na siebie za dużo, również musimy się doszkalać i szukać sposobu, jak to robić najlepiej i najefektywniej.
Jak odpoczynek, to wiadomo, że lepszy będzie spacer w lesie niż leżenie tyłkiem na kanapie. Jak już mamy coś obejrzeć, to najlepiej dokument albo jakiś serial, o którym głośno, a nie jakieś reality show czy sitcom, które ewidentnie są naszym guilty pleasure.
Ja nie mam dzieci i widzę, jak mi siada czasami na banię, żeby ten czas wolny jak najlepiej wykorzystać. Później kończy się to tym, że wybieram idealny film na wieczór przez godzinę. Ja mam akurat nawalone w bani pod kątem filmów, które wydaje mi się, że powinienem obejrzeć i książek, które powinienem przeczytać, ale spokojnie, słucham mądrych podcastów o tym, jak mieć więcej luzu, więc w końcu to zoptymalizuję.
Chciałem dedykować ten post moim siostrom, które naprawdę są wspaniałymi kobietami, mamami, żonami(to muszę jeszcze uzgodnić ze szwagrami) i z całą pewnością siostrami. Strasznie je lubię i myślę, że gdyby wszyscy ludzie mieli takie mamy, to bylibyśmy dzisiaj w innym miejscu jako ludzkość.
Kto z Was oglądał "Tully"? Podrzucajcie w komentarzach wasze ulubione filmy opowiadające o bohaterach lub bohaterkach, którzy trzymają za tysiące pajęczych nici jednocześnie.