A&A Podróże

A&A Podróże Contact information, map and directions, contact form, opening hours, services, ratings, photos, videos and announcements from A&A Podróże, Riga.

Dzień 9 – PodsumowanieWyruszyliśmy z noclegu o 6 rano, bo było sporo drogi przed nami, a jeszcze chcieliśmy odwiedzić Ko...
15/08/2025

Dzień 9 – Podsumowanie

Wyruszyliśmy z noclegu o 6 rano, bo było sporo drogi przed nami, a jeszcze chcieliśmy odwiedzić Kowno. Po godzinie 8:00 byliśmy już w centrum miasta i zaczęliśmy spacerować. Zaczęliśmy od tej części starego rynku, który – jak zobaczycie po zdjęciach – był cały zamknięty ze względu na prace remontowe. Takie prace napotkaliśmy w wielu miejscowościach, które wcześniej odwiedziliśmy. Poszliśmy więc dalej pospacerować, ponieważ część, powiedzmy „deptakowa”, ciągnie się przez 2,5 km.

Jako że byliśmy bardzo rano, prawie wszystko było pozamykane, a miasto wyglądało jak wymarłe. Żeby trochę przeciągnąć zwiedzanie, wleciała kawiarnia i tak o 10:00 powoli zaczęło się coś otwierać. Nawet nie wiecie, jaka była radość Anny ze znalezienia ładnych butów. Problem tylko w tym, że pan mąż kupił droższe 😂.

Dokończyliśmy jednak nasz spacer główną częścią miasta, robiąc około 8 km piechotą. Kowno jakoś specjalnie nie zachwyca – nie jest ani ładne, ani brzydkie. Jest takie, jakby o kobiecie powiedzieć: „może być” 🧐.

Musieliśmy ruszać dalej, jednak po drodze wpadły jeszcze sklepy, żeby nie wracać z pustymi rękami – i nieważne, że ta część stanowiła spory procent wartości wyjazdu 🤣.

Jedziemy w stronę domu i dostajemy z niego telefon, który trochę przyspieszył nasz powrót. Ale od początku: dwa dni po naszym wyjeździe ojciec miał zawał, więc nasza dalsza podróż i tak była pod znakiem zapytania. Maja i Mateusz ogarnęli logistykę szpitalną i zakupową. Fajnie mieć dorosłe i odpowiedzialne dzieci. Dziękujemy Wam za te dodatkowe 6 dni urlopu.

A swoją drogą – my za próg, to i ojciec „pojechał na wakacje”, wylegując się na szpitalnym łóżku 😂. Mieli go wypuścić w piątek, dlatego chcieliśmy wrócić w czwartek. A tu właśnie wspomniany telefon, że wypuszczają go w czwartek… za 30 minut, a my 500 km od domu. Zorganizowaliśmy mu więc transport do domu, a my dalej w drogę – z postojem w Elblągu na szybki obiad.

Wracamy do domu, a tu temperatura ponad 35°C (zostawialiśmy 25°C), a ojciec szczęśliwy, że już może zapalić 😆. Co lepsze, grodziski szpital wygonił go do domu, bo stwierdzili, że będą remontować sale, a pacjenci im w tym przeszkadzają.

Wracając do wyjazdu – uważamy go za udany. Zwiedziliśmy kolejne fragmenty świata. Najbardziej podobał nam się Tallinn. Wszystkie trzy kraje są zbliżone do Polski, choć jakość dróg jest daleka od naszych. Starsze osoby są raczej rosyjskojęzyczne, a młodzi już mówią po angielsku.

Jeśli będziecie się wybierać, pamiętajcie, że wszystkie drogi to jeden wielki odcinkowy pomiar prędkości i fotoradary.

Dziękujemy wszystkim, że byliście z nami, za lajki i komentarze. Do zobaczenia w kolejnych wyjazdach!

Ania po shoppingu. A cały czas wam wciskała, że nic nie kupiła 🤣🤣🤣
14/08/2025

Ania po shoppingu. A cały czas wam wciskała, że nic nie kupiła 🤣🤣🤣

Dzień 8 Rankiem wyruszyliśmy w kolejną trasę tym razem do Kłajpedy. Jechaliśmy dość sprawnie pomimo dużej mgły i słabych...
13/08/2025

Dzień 8
Rankiem wyruszyliśmy w kolejną trasę tym razem do Kłajpedy. Jechaliśmy dość sprawnie pomimo dużej mgły i słabych dróg. W drodze narodził się pomysł odwiedzenia Delfinarium i muzeum morskie w Kłajpedzie. Bilety sprawnie kupiliśmy przez internet . Mając półtorej godziny zapasu z radością ruszyliśmy w kierunku naszego celu. Oczywiście nie doczytaliśmy że droga do Oceanarium wiedzie przez prom. I wtedy do nas dotarło że może tego czasu wcale nie mamy za dużo. Organizacja przeprawy tragiczna . Ci po dobrze wybierają pas jadą ci mniejsi szczęściarze stoją . W końcu po półtorej godzinie docieramy za 24 euro pod Deflinarium. Podjeżdżamy pod sam budynek parkometr ogarniamy szybko i idziemy na pokaz. Byliśmy już na podobnych w Batumi i Odessie, ten wydaje mi sie najzabawniejszy. Zwierzęta z radością zabawiały widzów. Obrońcy zwierząt mnie zlinczują ale podobał nam się ten pokaz . Potem udaliśmy się do muzeum morskiego. Sceneria fortu nas urzekła. Za 13 euro od osoby zafundowaliśmy sobie miły spacer. Drogą powrotna przebiegła sprawniej . Znajdujemy parking i idziemy na spacer po starej części Kłajpedy. Zjadamy małe co nieco i z super porcja tutejszego sushi 🍣 udajemy się na nocleg . Fajne miejsce na wsi położonej 20 km od Kłajpedy.
https://www.booking.com/Share-G94xpb Miejsce przyjazne dzieciom woda , basen, plac zabaw . Odpoczywamy bo jutro czeka nas powrót.

Dzień 7Z samego rana udajemy się Boltem na zwiedzanie Rygi. Z dozą zaciekawienia podchodziliśmy do tego miasta. Słoneczk...
13/08/2025

Dzień 7
Z samego rana udajemy się Boltem na zwiedzanie Rygi. Z dozą zaciekawienia podchodziliśmy do tego miasta. Słoneczko fajnie świeciło i spacer był bardzo przyjemny. Udało nam się trafić do klimatycznej cafeterii , połączonej z piekarnią. Zjedliśmy strudel na słodko z wiśnią i wytrawnie z kapustą. Zaskoczyła nas wersja czekolady pitnej. Pani pokazała ,że u nich czekolada powstała z rozpuszczenia kostki czekolady w mleku. Przy czym rozpuścić musiał sobie klient mieszając własnoręcznie składniki🤣🤣🤣. Mina mojego męża była bardzo bezcenna. Po kilku godzinach zwiedzania udaliśmy się do Galerii Ryga. I tam niestety potrafiliśmy się zagubić oczywiście nic nie kupując. Na koniec zwiedzania udaliśmy się na targ miejski. Tam kupiliśmy sobie rybkę wędzoną a że rybka lubi pływać …. Lunął deszcz🌧️🌧️🌧️ i pojawił się pomysł wezwania Bolta. Pan podjechał ładnie nas minął i anulował przejazd bo podobno się nie zgłosiliśmy . Dopiero następny kierowca nas odnalazł🤣🤣
PS zastanawialiśmy się które miasto Talin czy Ryga będzie dla nas numerem jeden tego wyjazdu . Wygrał Talin. Bardziej spójny , malowniczy , doskonale skomponowany z częścią biznesowo- portową

Dzień 6Rano pobudka i zgodnie z założeniami ruszamy dalej w trasę. Kawałek drogi przed nami jest, a jedzie się tutaj bar...
11/08/2025

Dzień 6

Rano pobudka i zgodnie z założeniami ruszamy dalej w trasę. Kawałek drogi przed nami jest, a jedzie się tutaj bardzo powoli. Prędkość na większości tras to 90 km/h, we wszystkich państwach pełno jest fotoradarów i odcinkowych pomiarów prędkości. Plus taki, że prawie całą drogę jedzie się na tempomacie, bo ruch jest znikomy.

Pierwszy postój robimy w miejscowości Parnu, gdzie podjeżdżamy pod plażę, a resztę miasta objeżdżamy samochodem. Jest to miasto typowo kurortowe, więc to nie nasza bajka. Jak ktoś lubi siedzieć stacjonarnie w jednym miejscu, to tu się odnajdzie. Duża, piaszczysta plaża, względnie czysto, dużo sklepów, restauracji, hoteli i wszystkiego tego, co nam niepotrzebne, ale potrzebują turyści.

Kolejny krótki postój to Pałac w Birini wraz z całą infrastrukturą dookoła. Sam pałac służy jako hotel i restauracja, jest też stajnia i stawik. Jak po spaniu musicie jeszcze poleżeć, a potem potrzebujecie odpocząć, to właśnie to miejsce jest dla was. U nas nuda po 20 minutach umarła z nudów.

Kilka kilometrów dalej jest tym razem zamek do zwiedzania w Turaidzie — 137 schodków, żeby zrobić dla was zdjęcie z góry. Sam zamek i okolica są fajnie zorganizowane. To dobre miejsce nie tylko do zwiedzania, ale i na spacer. W każdym pomieszczeniu i budynku przygotowano jakąś wystawę.

Ruszamy więc dalej, a że jeszcze mamy trochę czasu do noclegu, odwiedzamy miejscowość Jurmala, w której zjedliśmy obiad i zrobiliśmy krótki spacer nad morze.

Jest jeszcze najważniejsza część tej wycieczki 😊 Tak, dobrze myślicie — Muzeum Motoryzacji 🤣. Muzeum jest prywatne i ma w kolekcji pojazdy unikatowe, a ich wartość liczona jest w setkach sasinów.

Ostatecznie docieramy na nocleg w Rydze, którą kompleksowo będziemy zwiedzać jutro. A dziś ostatnie 7 fotek właśnie z Rygi — jak wam się podoba???

PS Dziś te 137 schodów w górę, a potem 137 w dół, zrobiły swoje. Okazało się, że moje łydki są w fatalnym stanie 🤣🤣🤣. Jutro mój ulubiony dzień, a my powoli zbliżamy się ku granicy — tej narodowej, ale i wyjazdu 😢😢

PS dla wytrwałych 🤣😇🤣😇Kobieta motocyklisty  Pierwotnie miała być Żona motocyklisty ale przecież są partnerki , narzeczon...
11/08/2025

PS dla wytrwałych 🤣😇🤣😇

Kobieta motocyklisty
Pierwotnie miała być Żona motocyklisty ale przecież są partnerki , narzeczone zatem określenie kobiety wydaje mi się bardziej adekwatne.
Wiążąc się z facetem poznajesz jego charakter, przyzwyczajenia i oczywiście pasje. Nie na darmo mówi się że przeciwieństwa się przyciągają . Tak też było ze mną . Zupełnie inny świat zagościł w moim domu i sercu . Stopniowo zbliżam się do świata mojego mężczyzny. Świata przepełnionego motoryzacją czyli motocyklami , quadami , startymi samochodami i tymi z V8. Już nie pamiętam ilu nazw musiałam się nauczyć i ilu jeszcze nie znam . Pytam się, bo przecież nie wyssałam tej pasji z mlekiem matki jak mój mąż . Pewnie dopowie, że z mleka modyfikowanego . Niech mu będzie. Uczę się cały czas choć nigdy nie powiem o sobie , że jestem motocyklistką. Jestem żoną motocyklisty i pasażerem. I co więcej nie zamierzam tego zmieniać. Czy jestem tzw. Gorszej kategorii? Nie uważam wręcz przeciwnie . Staram się być wsparciem dla niego, jednocześnie podchodzę do tematu trochę z mniejszymi emocjami dlatego widzę pewne rzeczy z innej perspektywy. Powiedzą , że studzę zapędy no może i tak , ale nie muszę mieć tego samego zdania w każdej kwestii. Są kobiety świetnie odnajdujące się w tym świecie motocykli . Jeżdżą same i można powiedzieć że dorównują facetom motocyklistom . Podziwiam ale nie zazdroszczę. Dzielę pasję mojego mężczyzny w inny sposób. Słucham gdy opowiada , pomagam gdy o to poprosi, jeżdżę bo lubię jego towarzystwo. Cieszę się , że nie izoluje mnie od swojej pasji. Widzę , że nie ucieka w pasję ode mnie. I to jest myślę najważniejsze. Uważam, że facet bez pasji jest sfrustrowany i te złe emocje odreagowuje w związku. Ale jednocześnie czasami mężczyźni szukają ucieczki od codzienności w pasje , które są tylko dla nich. Myślę, że to niestety to początek końca każdego związku . Te tzw. Marginesy prywatności świadczą tylko o tym , zostawiamy sobie furtki przez które uciekamy od siebie.
Wracając do motocyklistów to grupa bardzo specyficzna i różnorodna . Spotykamy ludzi takich, którzy to bardzo lubią i to widać i czuć . To ludzie, dla których świat motocykli nie ma tajemnic. Są też tacy co ulegają modzie, aby mieć i nie wstydzą się tego , że uczą się tego wszystkiego, są też tacy co udają ekspertów i wybitnych . Motocykliści są różni . Mi osobiście najbardziej przeszkadza udawanie, że jest się kimś innym niż w rzeczywistości. Szukanie poklasku i lansowanie się nie jest dla mnie. Co więcej tacy „lanserzy” nie zyskują w środowisku. Stają się powodem do żartów . Takiej autentyczności czasami brakuje szczególnie w necie, gdzie każdy chce się czymś szczególnym wyróżnić. Czasami nasi mężczyźni zapominają , że niemal za każdym spełnionym pasjonatem stoi kobieta , która wspiera , czeka w domu lub podróżuje razem z nim. Tak jest właśnie ze mną. Cieszę się, gdy mój motocyklista jest szczęśliwy, gdy znajduje w swojej pasji miejsce dla mnie , gdy wraca do mnie cały, zdrowy i zadowolony.

Dzień 5Po noclegu w Tallinnie, znacznie lepszym niż ten poprzedni, wyspani i zregenerowani, zabieramy się za zwiedzanie ...
10/08/2025

Dzień 5

Po noclegu w Tallinnie, znacznie lepszym niż ten poprzedni, wyspani i zregenerowani, zabieramy się za zwiedzanie miasta w formie POM (jeśli ktoś zna ten skrót 😜). Do centrum dojeżdżamy taksówką, żeby nie trzeba było szukać miejsca parkingowego, które pewnie kosztowałoby więcej niż ten przejazd. Nie będziemy Wam wymieniać wszystkich punktów, które zwiedziliśmy, ale w większości obeszliśmy centrum miasta.

Zaczęliśmy od starego miasta – poszło nam to szybko, więc ruszyliśmy w nowszą część. Ta nowsza spodobała nam się znacznie bardziej, bo była połączeniem starego i nowego, czyli takiego jakby loftu, jak to pseudoznawcy stylów nazywają. Tego też nam było mało, więc ruszyliśmy w stronę portu, po drodze zahaczając o galerię.

Ogólnie całe miasto, niezależnie od części, dobrze wygląda i jest dość czyste. Fajna sprawa dla kogoś, kto ma ochotę na weekendowy wypad. To ładne, dobrze zorganizowane miasto, ale raczej nie takie, w którym można się zakochać.

Jako że część miejska wystarczyła nam tylko do 14:00, wróciliśmy do hotelu i postanowiliśmy jakoś spożytkować resztę dnia. Wsiadamy więc już w nasze auto i ruszamy oglądać klify i wodospad, które są niecałą godzinę drogi od nas.

Dzisiejszy dzień uważamy za udany – zrobiliśmy sporo kilometrów i zobaczyliśmy mnóstwo rzeczy. Zjedliśmy też naprawdę dobry obiad z kuchni azjatyckiej. Tallinn oceniamy pozytywnie i, jeśli ktoś jeszcze nie był, śmiało możemy polecić na krótką wycieczkę. Jest to też najdalej wysunięty punkt naszej podróży, więc powoli będziemy wracać – ale to nie znaczy, że koniec naszego zwiedzania. Jeszcze jakieś muzeum motoryzacji na pewno się trafi po drodze 🤪.

PS. Nie wiem, co powiedzieć w tym podsumowaniu. Odniosę się tylko do tego muzeum motoryzacji – mój mąż nawet nie wie, jaki skarb ma u swojego boku. Która z Was czytających chciałaby spędzić urlop na tour de muzeum motoryzacji? Może czasami, jeśli Cię nie chwalą, trzeba się pochwalić samemu.
>
>
>
>
>
POM = Powolny Obchód Miasta 😊

Dzień 4Uciekamy z samego rana z noclegu, bo taki był „cudowny”, i ruszamy w dalszą drogę, bo na 9:00 jesteśmy już umówie...
09/08/2025

Dzień 4

Uciekamy z samego rana z noclegu, bo taki był „cudowny”, i ruszamy w dalszą drogę, bo na 9:00 jesteśmy już umówieni na zwiedzanie Muzeum Motocykli, które znajduje się w Estonii, ale blisko granicy. Muzeum jest prywatne i należy do córki i matki jako scheda po zmarłym mężu. Położone jest na wsi, gdzie brak internetu i ciężko trafić, jednak znajduje się w urokliwym otoczeniu, a samo muzeum to zagospodarowana stodoła. Sympatyczna właścicielka, fajne muzeum i naprawdę zadbana posiadłość.

Dalej czeka nas długa, nudna i monotonna krajobrazowo droga w stronę Tallina. Ale nie tak szybko — kawałek przed Tallinem, w kolejnej wsi, ku uciesze mojej wyrozumiałej i kochanej Anny, znajduje się kolejne prywatne muzeum motocyklowe, jedno z największych w tej części Europy. Dojeżdżamy na miejsce, a tu… zamknięte. Całe szczęście podany jest numer telefonu. Dzwonimy i prosimy o otwarcie wrót. Po paru minutach właściciel podsyła kolegę, który nas wpuszcza do środka, a Ania doskonali rosyjski. Nagrywamy więc kolejną relację dla Motocyklista. Kolekcja jest naprawdę bogata nie tylko w unikatowe modele, ale również w te bardzo wartościowe.

Teraz już tylko kawałek został do Tallina, w którym zostajemy dwie noce, dlatego zanim dojechaliśmy do hotelu, zajrzeliśmy chwilę na plażę i przejechaliśmy przez miasto. Hotel mamy 3 km od centrum, więc dziś nabieramy sił, aby jutro rano ruszyć na zwiedzanie samego miasta.

Byśmy zapomnieli — po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze na krótkie zwiedzanie w Tartu. To spora miejscowość, gdzie wreszcie widać ludzi na ulicach, tym bardziej że trafiliśmy chyba na jakiś festiwal food trucków i inne imprezy artystyczne. Byliśmy tam jednak rano, więc wszystko dopiero budziło się do życia.

PS Czas chyba na przemyślenia związane z kompromisami w czasie urlopu. Mąż rozwija pasje, a ja szkolę języki. Nawet nie przypuszczałam, że po tylu latach przerwy uda mi się coś sklecić po rosyjsku. Zabawne, że ciągle szkolę się w branży mechanicznej. Czekam, Mężu, na ten mój shopping.

Dzień 3To głównie dla nas dzień tranzytowy, ponieważ w tych rejonach nie znaleźliśmy zbyt wielu interesujących nas miejs...
08/08/2025

Dzień 3
To głównie dla nas dzień tranzytowy, ponieważ w tych rejonach nie znaleźliśmy zbyt wielu interesujących nas miejsc, a trzeba jakoś dojechać tam, gdzie chcemy. Ruszyliśmy z samego rana, ponieważ do pokonania było trochę kilometrów, a tutejsze drogi przypominają Polskę z lat 90. Fakt, że jedzie się dość dobrze, ponieważ ruch na drodze jest znikomy, a cała trasa to w większości przejazd przez wioski i małe mieściny.

Najciekawsza część to granica Litwy i Łotwy. Jadąc, w pewnym momencie zobaczyliśmy znak unijny i informację o granicy — i dokładnie w tym miejscu kończy się asfalt, a zaczyna droga gruntowa, w stylu podobnym do tej, którą opisywaliśmy wczoraj. Jadąc dalej przez jakąś wioskę, zauważyliśmy na drodze ustawione okrągłe bele siana. Omijaliśmy je slalomem, zastanawiając się, co się dzieje. Dopiero po kilku chwilach napotkaliśmy nadjeżdżające z naprzeciwka samochody rajdowe.

Podczas dalszej drogi szukaliśmy czegokolwiek, co nadawałoby się do zdjęcia — żeby było co wrzucić.

Zatrzymaliśmy się w miejscowości Cesvaine, gdzie zwiedziliśmy zamek Adolfa von Wolfa. Z zewnątrz całkiem fajny, w środku już trochę mniej nam się podobało. Kolejny postój to miejscowość Gulbene i kilka fotek lokalnych zabytków.

Ostatni punkt i nasz dzisiejszy nocleg to Alūksne — mała mieścina nad jeziorem, gdzie znajdują się ruiny zamku i kolej wąskotorowa, którą można się przejechać. My jednak wybraliśmy restaurację mieszczącą się w budynku dawnej kolei — z ciekawie podanymi burgerami.

Jutro również głównie tranzyt, ze wstępnie zaplanowanymi dwoma punktami na postój.

PS. Dzisiejszy nocleg pominę lub otulę zasłoną milczenia. Powiem tylko jedno: jeszcze takiego nie mieliśmy. My — starzy wyjadacze 🤣🤣🤣🤣 No cóż, to też atrakcja tej podróży.

Dzień 2Opuściliśmy nasz nocleg z samego rana i ruszyliśmy w stronę Wilna. Trasa liczy około 100 km i w całości otoczona ...
07/08/2025

Dzień 2

Opuściliśmy nasz nocleg z samego rana i ruszyliśmy w stronę Wilna. Trasa liczy około 100 km i w całości otoczona jest lasami. Na tyle mocno, że w pewnym momencie nawigacja poprowadziła nas drogą szutrową przez te lasy. Ale to chyba żadna nowość w naszych wyjazdach – zawsze musi trafić się jakiś offroad. Ta droga miała 20 km długości, była szeroka i zadziwiająco równa. Co lepsze – były przy niej znaki drogowe, przystanki autobusowe, a nawet przecinał ją pociąg. I ani jednej żywej duszy w okolicy.

Dojeżdżamy do Trok, gdzie zwiedzamy miasto i zamek. Dalej kierunek Wilno, a na pierwszy plan wlatuje Muzeum Motoryzacji – bo jakby odpuścić nagrania dla Motocyklista

Po wyjściu szukamy jakiegoś posiłku i przez przypadek trafiamy na klimatyczny, lokalny bazarek, obok którego znajdujemy fajną restaurację z domowymi obiadami. Tylko jedna starsza pani ogarnia wszystko, a my za 8,5 € mamy dwudaniowy obiad.

Jak się okazało, zaparkowaliśmy blisko starego miasta, więc przedłużyliśmy parkometr i ruszyliśmy na zwiedzanie. Obejrzeliśmy główne atrakcje – o ile można tak to nazwać – i wróciliśmy na bazarek kupić jakieś przekąski.

Samo miasto jest dobrze zachowane, w miarę zadbane, jednak brakuje mu „tego czegoś”. Wiecie – niby fajnie, a jednak jest wiele ciekawszych miejsc na świecie. Nie znaczy to, że był to czas stracony – wręcz przeciwnie – ubogaca nasze poznanie świata.

Jako że nogi już bolały od chodzenia, podjechaliśmy jeszcze w dwa miejsca i ruszyliśmy na nocleg, który mamy kawałek za Wilnem. Jutro czeka nas dłuższa droga, więc zbieramy siły – widzimy się jutro!

PS: Dzisiaj ćwiczyliśmy sztukę kompromisów – muzeum motoryzacji za szał zakupowy. 🤣🤣🤣 Skończyło się na zwykłym bazarku i litewskich specjałach. U was też tak wygląda ten kompromis? 🤣🤣🤣

Dzień 1 Witamy ponownie po dłuższej przerwie!Pierwszym zdjęciem udało się Was skutecznie zmylić 🤣 Niestety, nie jest tak...
06/08/2025

Dzień 1

Witamy ponownie po dłuższej przerwie!
Pierwszym zdjęciem udało się Was skutecznie zmylić 🤣 Niestety, nie jest tak egzotycznie, a raczej zimno i deszczowo, bo wylądowaliśmy… na Litwie!
W tym roku blisko, bo i czasu mamy niewiele – a w tych rejonach nas jeszcze nie było.

Na pierwszy nocleg wybraliśmy Druskieniki – czyli trochę taki nasz Ciechocinek (Ania mówi, że to już ten czas 🤪) połączony z Władkiem.
Ogólnie: cisza, spokój, mało ludzi. Zabudowania: od starych, przez dziwaczne, po całkiem nowoczesne. Jest w miarę czysto, widoki całkiem fajne – choć niestety sporo prac remontowych, co w sezonie trochę przeszkadza.

Pospacerowaliśmy, pozwiedzaliśmy, a na kolejce linowej złapała nas burza… Niestety, piorun w nas nie strzelił 😉
Oczywiście jutro ruszamy dalej – tym bardziej, że to nie do końca nasze klimaty. Ale jak zawsze: warto zwiedzać, bo to, co zobaczymy, zostaje z nami.

Paliwo do auta tańsze niż u nas, ale paliwo dla kierowcy w postaci 🍺 – niestety €€€.

PS: Wiadomo, że nie skończymy tylko na Litwie – więc jeśli macie jakieś polecajki, dawajcie znać!

Address

Riga

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when A&A Podróże posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Share