15/08/2025
Dzień 9 – Podsumowanie
Wyruszyliśmy z noclegu o 6 rano, bo było sporo drogi przed nami, a jeszcze chcieliśmy odwiedzić Kowno. Po godzinie 8:00 byliśmy już w centrum miasta i zaczęliśmy spacerować. Zaczęliśmy od tej części starego rynku, który – jak zobaczycie po zdjęciach – był cały zamknięty ze względu na prace remontowe. Takie prace napotkaliśmy w wielu miejscowościach, które wcześniej odwiedziliśmy. Poszliśmy więc dalej pospacerować, ponieważ część, powiedzmy „deptakowa”, ciągnie się przez 2,5 km.
Jako że byliśmy bardzo rano, prawie wszystko było pozamykane, a miasto wyglądało jak wymarłe. Żeby trochę przeciągnąć zwiedzanie, wleciała kawiarnia i tak o 10:00 powoli zaczęło się coś otwierać. Nawet nie wiecie, jaka była radość Anny ze znalezienia ładnych butów. Problem tylko w tym, że pan mąż kupił droższe 😂.
Dokończyliśmy jednak nasz spacer główną częścią miasta, robiąc około 8 km piechotą. Kowno jakoś specjalnie nie zachwyca – nie jest ani ładne, ani brzydkie. Jest takie, jakby o kobiecie powiedzieć: „może być” 🧐.
Musieliśmy ruszać dalej, jednak po drodze wpadły jeszcze sklepy, żeby nie wracać z pustymi rękami – i nieważne, że ta część stanowiła spory procent wartości wyjazdu 🤣.
Jedziemy w stronę domu i dostajemy z niego telefon, który trochę przyspieszył nasz powrót. Ale od początku: dwa dni po naszym wyjeździe ojciec miał zawał, więc nasza dalsza podróż i tak była pod znakiem zapytania. Maja i Mateusz ogarnęli logistykę szpitalną i zakupową. Fajnie mieć dorosłe i odpowiedzialne dzieci. Dziękujemy Wam za te dodatkowe 6 dni urlopu.
A swoją drogą – my za próg, to i ojciec „pojechał na wakacje”, wylegując się na szpitalnym łóżku 😂. Mieli go wypuścić w piątek, dlatego chcieliśmy wrócić w czwartek. A tu właśnie wspomniany telefon, że wypuszczają go w czwartek… za 30 minut, a my 500 km od domu. Zorganizowaliśmy mu więc transport do domu, a my dalej w drogę – z postojem w Elblągu na szybki obiad.
Wracamy do domu, a tu temperatura ponad 35°C (zostawialiśmy 25°C), a ojciec szczęśliwy, że już może zapalić 😆. Co lepsze, grodziski szpital wygonił go do domu, bo stwierdzili, że będą remontować sale, a pacjenci im w tym przeszkadzają.
Wracając do wyjazdu – uważamy go za udany. Zwiedziliśmy kolejne fragmenty świata. Najbardziej podobał nam się Tallinn. Wszystkie trzy kraje są zbliżone do Polski, choć jakość dróg jest daleka od naszych. Starsze osoby są raczej rosyjskojęzyczne, a młodzi już mówią po angielsku.
Jeśli będziecie się wybierać, pamiętajcie, że wszystkie drogi to jeden wielki odcinkowy pomiar prędkości i fotoradary.
Dziękujemy wszystkim, że byliście z nami, za lajki i komentarze. Do zobaczenia w kolejnych wyjazdach!