Bliskie jest piękne

Bliskie jest piękne Bliskie jest piękne - to zapiski z bliskich wycieczek po Ziemi Kłodzkiej i okolicach. Wędruję ja - Agnieszka i pieska Gama.

JULIANA TRAIL - maj 2026r Dzień 5BLED – ZGORNI GORELJEKPiąty dzień to zdecydowanie  - wytchnienie od cywilizacji. Szlak ...
01/11/2026

JULIANA TRAIL - maj 2026r
Dzień 5
BLED – ZGORNI GORELJEK

Piąty dzień to zdecydowanie - wytchnienie od cywilizacji. Szlak poprowadzono w dużej części przez lasy rozległego płaskowyżu Pokljuka. Najpierw jednak trzeba było opuścić Bled. Trasa początkowo biegła brzegiem jeziora, w kierunku stacji kolejowej ( jest tutaj darmowe WC). Było wcześnie rano i pierwszy raz miałam okazję być tutaj bez tłumów. Następnie był mniej ciekawy fragment prowadzący przez kolejne wioski, coraz wyżej i wyżej. Dopiero za miejscowością Krnica – droga staje się szutrowa i można odetchnąć od asfaltu. Dotarłam do małego parkingu przed Wąwozem Pokljuka, gdzie zrobiłam sobie dłuższą przerwę. Juliana Trail nie prowadzi przez cały wąwóz. Już na jego początku szlak skręca w prawo, do góry, przez jaskinię - wyprowadzając wędrowca powyżej wąwozu. Ja oglądałam wąwóz rok wcześniej, ale uważam, że warto tam podejść i przejść się drewnianą galerią oraz wąskim przejściem między skałami. Można potem zawrócić albo zrobić pętlę i wrócić na szlak ale wówczas ominie się jaskinię. Dalej droga przez wiele kilometrów prowadziła lasami. Mimo dobrego oznakowania – ze dwa razy pomyliłam ścieżki. Po drodze mijałam polany w lesie – będące pastwiskami. Jedna z nich – Planina Kranjska dolina – to piękny zakątek z tradycyjnymi pasterskimi zabudowaniami. Kolejna to Planina Javornik także z licznymi szałasami. Stąd już blisko było do wioski Goreljek, gdzie miałam nocleg w Sport Hotel Pokljuka. W hotelu jest restauracja, gdzie można zjeść smaczny obiad a rano śniadanie. Właściwie to jedyna możliwość zjedzenia czegoś w okolicy. Tego dnia zrobiłam pełny odcinek nr 5 – ok 22 km. Trasa przez większość czasu prowadzi pod górę – przewyższenie to 870 m, a najwyższy punkt to Planina Javornik to 1325 m n.p.m. Od wąwozu Pokljuka – brak możliwości zakupu jedzenia.

JULIANA TRAIL MAJ - 2026 r.Dzień 4RADOVJICA – BLEDCzwarty dzień na szlaku zaplanowałam jako dzień odpoczynku. Chciałam t...
22/10/2026

JULIANA TRAIL MAJ - 2026 r.
Dzień 4
RADOVJICA – BLED

Czwarty dzień na szlaku zaplanowałam jako dzień odpoczynku. Chciałam także, przejść się w Bledzie wokół jeziora. To taka moja tradycja – staram się robić to zawsze jak jestem w okolicy. Część czwartego etapu jaka mi pozostała to zaledwie 14 km. Jak patrzyłam na mapę, wydawało mi się, że nie będzie to zbyt ciekawy fragment ( mapy.cz – nie mają zaznaczonego tego etapu Juliana Trail). Dlatego postanowiłam pójść inaczej - drogą św. Jakuba. Myślę, że był to dobry wybór. Miałam dużo czasu do zameldowania w apartamencie, więc po drodze zwiedzałam różne miejsca. I tak najpierw weszłam na wzgórze Gradišče, z fajnym punktem widokowym. Poniżej znajduje się XV - wieczny kościół z ciekawymi freskami na zewnętrznych ścianach. Dalej szłam przez kolejne wioski, aż do miejscowości Mlino. Tutaj przy budynku straży pożarnej skręciłam w prawo i zaczęłam wspinaczkę na wzgórze Straža. Mimo wielu wizyt w Bledzie – ten znany punkt widokowy na jezioro i okolice – był jednym z miejsc, których jeszcze nie odwiedziłam. Na całej górze jest mnóstwo ścieżek, którymi sprawnie znalazłam się na szczycie. Jest tutaj stacja kolejki i … mnóstwo ludzi. Ale rzeczywiście warto wybrać się tutaj aby zobaczyć ten obłędny widok na Bled. Dalej poszłam do kolejnego punktu widokowego – szlakiem o nawie Blejski razgledni trail. Odpoczęłam w altanie – tutaj było zdecydowanie pusto i cicho. Ścieżka prowadząca w dół mnie zaskoczyła – wąska, stroma, z łańcuchami, miejscami po prostu trudna. W mieście odwiedziłam supermarket robiąc większe zakupy. Następnego dnia, w niedzielę, sklepy będą zamknięte.
Po ogarnięciu się w apartamencie, poszłam coś zjeść do restauracji Blejska Hisa ( lubię tu przychodzić, ceny są przyzwoite i jest smacznie) . Potem obowiązkowa runda wokół jeziora , a w połowie kawa i blejska kremówka w kawiarni Zaka, koło kąpieliska na zachodnim brzegi jeziora. Po naładowaniu baterii poszłam spać, bo kolejny dzień nie miał być już tak luźny.

JULIANA TRAIL - maj 2026 rDzień 3 JESENICE – RADOVLJICAW trzecim dniu wędrówki przeszłam półtora etapu szlaku. Podyktowa...
25/09/2026

JULIANA TRAIL - maj 2026 r
Dzień 3
JESENICE – RADOVLJICA

W trzecim dniu wędrówki przeszłam półtora etapu szlaku. Podyktowane było to brakiem noclegu w Begunje oraz tym , że w kolejnym dniu planowałam odpoczynek w Bledzie.
Po szybkich zakupach wyruszyłam z Jesenic. Duża część tego odcinka to marsz asfaltem przez kolejne miejscowości. Przewodnik proponuje nawet aby ominąć fragment przejścia przez obrzeża Jesenic – podjeżdżając pociągiem do stacji Vintgar. Swoją drogą można by wtedy poświecić czas na podejście do wąwozu Vintgar – dla mnie jednej z piękniejszych miejscówek w Słowenii. Ja jednak nie skorzystałam z tej propozycji i dzielnie maszerowałam podziwiając widoki. na okoliczne góry.
Przed miejscowością Moste – mijałam tamę, za którą oznakowanie nie pokrywało się z trasą aplikacji, ale to dobra trasa, bo omija kawałek asfaltu. W Žirovnicy, szlak prowadzi przy muzeum - Čopova rojstna hiša – czyli muzeum dotyczącego życia słoweńskiego językoznawcy M. Copa. Pod muzeum jest fajne miejsce na odpoczynek. Za wsią Doslovče asfalt się skończył i po przejściu przez bramę weszłam na pastwiska. Trasa przez łąki jest dobrze oznakowana, inaczej łatwo byłoby się tutaj pogubić. Potem zaczęło się podejście – dość długie i strome. Ale na końcu czekała nagroda - schronisko Sankaška koča. Spędziłam tutaj dużo czasu pijąc zimne napoje na tarasie z obłędnym widokiem na Bled i okolice. To był dzień moich urodzin i takie okoliczności świętowania to ja rozumiem!
Za schroniskiem zaczęło się zejście w stronę Begunje. Po drodze mijałam jeszcze kościółek pod wezwaniem św. Piotra.
Begunje nad Gorenjskiem – to koniec trzeciego etapu. Warto zwrócić tutaj uwagę na zamek Kacenštajn, w którym w czasie II wojny światowej było więzienie gestapo. Obecnie jest tam szpital psychiatryczny oraz muzeum jeńców. Wokół jest park oraz cmentarz z grobami zabitych jeńców. Jeśli bym nocowała w Begunje – odwiedziłabym także ruiny zamku Kamen, położone na północnym krańcu wsi.
Ja jednak szłam dalej rozpoczynając czwarty etap szlaku. Trasa do Radovljicy nie miała specjalnych atrakcji, no może poza przecudnymi widokami.
W Radovjicy miałam nocleg w hotelu. Po zameldowaniu poszłam na spacer po starówce. Była to moja druga wizyta tutaj i miasteczko ciągle mnie zachwyca. Na małej przestrzeni jest pałac, gotycki kościół, bardzo znane muzeum pszczelarstwa, muzeum farmacji i alchemii i inne. Zdjęcia i opis - w starszych wpisach o zeszłorocznym urolpie.
Z restauracji polecam Gostlina Lectar z tutejszą kuchnią oraz muzeum pierników. Jest tutaj także centrum handlowe – można uzupełnić zapasy.

Nocleg: hotel: Grajski Dvor – nie polecam, stary, śmierdzący :)
Trasa to 24,5 km.

#

JULIANA TRAIL - maj 2026 rDzień 2MOJSTRANA – JESENICEDrugi etap to ok. 20 km wędrówki. Zanim jednak wyruszyłam w stronę ...
21/09/2026

JULIANA TRAIL - maj 2026 r
Dzień 2
MOJSTRANA – JESENICE

Drugi etap to ok. 20 km wędrówki. Zanim jednak wyruszyłam w stronę Jesenic, postanowiłam, za radą mojego przewodnika – zobaczyć Wodospad Peričnik. Wodospad znajduje się w Dolinie Vrata i z Mojstrany prowadzi tam łatwy szlak – ok. 5 km w jedną stronę. Wodospad jest wspaniały ! Można go obejrzeć z punktu widokowego ale i obejść go „ od tyłu”. Wyznaczona ścieżka prowadzi także do tzw. górnego wodospadu. Na miejscu byłam wcześnie rano, co dało możliwość spokojnego zachwycania się bez tłumów.
Po powrocie do Mojstrany i krótkim odpoczynku, poszłam już na właściwy szlak. Pierwsze 7-8 km, po minięciu wioski Dovje, nie było zbyt atrakcyjne – ciągłe, mozolne podejście szutrową drogą w lesie zdawało się nie mieć końca. Na szczęście w połowie tego odcinka było miejsce z ławką i przecudnym widokiem – chwila oddechu i dalej podejście. Gdy już w końcu podejście się skończyło ( na 1235 m n.p.m), zaczęła się magia. Odsłoniły się widoki na Alpy i Karawanki, droga prowadziła między łąkami pełnymi dzikich narcyzów oraz pastwiskami z owcami, krowami i końmi. Łąki narcyzów były moim marzeniem – czytałam, że są atrakcją zboczy góry Golica, ale ciągle nie było okazji aby tu przyjechać. A teraz mogłam to zobaczyć i poczuć, bo pięknie pachniało.
Końcowy odcinek trasy pokrywa się z ścieżką edukacyjną ( Rudni pot) związaną z przeszłością górnicza regionu, z ciekawymi tablicami informacyjnymi oraz kapliczkami. Dzień skończyłam w Jesenicach – większym mieście, raczej przemysłowym, gdzie można zrobić zakupy w centrum handlowym oraz zjeść obiad w jednej z kilku restauracji.
Warto pamiętać, że na całym odcinku nie ma sklepów ani restauracji.

Trasa z wycieczką do wodospadu – łącznie 34,5 km.
Nocleg: Modern &Cozy Apartament – średnio byłam zadowolona, ponure, ciemne miejsce, ale czysto i przestronnie.
Wyżywienie: Chilli Restaurant – pizzeria i kuchnia meksykańska, jedzenie smaczne, pełno gości, widać, że lokal lubiany przez mieszkańców.

#

JULIANA TRAIL -  maj 2026 r Dzień 1KRANSKA GORA – MOJSTRANA  Pierwszy etap zaczyna się w Kranjskiej Gorze, przy centrum ...
13/09/2026

JULIANA TRAIL - maj 2026 r
Dzień 1
KRANSKA GORA – MOJSTRANA

Pierwszy etap zaczyna się w Kranjskiej Gorze, przy centrum informacyjnym, ale nie ma konkretnej „ kropeczki” jak np. na MSB. Przed wymarszem, pochodziłam jeszcze po miasteczku , oglądając stare zabudowania, min. Liznjekova domačija – czyli autentyczny alpejski dom z XVII w.
Cała trasa prowadziła tego dnia wzdłuż doliny rzeki Sava Dolinka. Po przejściu głównej drogi, szłam ścieżkami blisko rzeki, ale z czasem droga zaczęła piąć się do góry, aż do miejscowości Srednij Vrh. Tutaj z punktu widokowego powinnam oglądać oszałamiające widoki na góry po drugiej stronie dolny – niestety padało i chmury zasłoniły wszystko. Szybko zeszłam do wioski Gozd Martuljek .Tutaj można pójść dalej trasą albo zboczyć z niej w stronę wodospadu Martuljek. Oczywiści poszłam oglądać wodospad. Do wodospadu szłam za tabliczkami natomiast wracałam szlakiem po drugiej stronie potoku. Powyżej znajduje się jeszcze górny wodospad, chciałam tam podejść ale zrezygnowałam z powodu deszczu.
Z Gozd Martuljek szlak prowadzi do końca asfaltową drogą rowerową, ale mój przewodnik proponował trasę alternatywną, po drugiej stronie rzeki. Nie lubię asfaltu, więc wybrałam drugą opcję. Prawdopodobnie szlak przebiegał w przeszłości właśnie tędy - były oznakowania Juliana trail. Przy parkingach przy głównej drodze, weszłam w boczna asfaltową drogę, która dalej przeszła w szutrówkę, przekroczyłam rzekę ( nie ma mostu ale jest drewniana kładka w miejscu brodu) i dalej szłam wzdłuż rzeki. Ścieżka czasem prowadzi bardzo blisko koryta rzeki, bywa zniszczona ale bez problemu mogłam przejść. Widać było szkody jakie spowodowała powódź sprzed kilku lat , co zapewne było przyczyna zmiany przebiegu szlaku. Tej trasy nie proponuję, gdy poziom wody w rzece będzie wysoki. Z czasem doszłam do ścieżki rowerowej, ale szłam nią tylko trochę, aby następnie podążyć za drogą św. Jakuba, aż do Mojstrany. Do hotelu dotarłam cała mokra, na szczęście było możliwe wcześniejsze zameldowanie. W Mojstranie można zwiedzić Muzeum Alpejskie ale ja zostawiłam to na inną okazję. Gdyby była dobra pogoda zapewne weszłabym na punkt widokowy na górze Grančišče.

Trasa odcinka ma 18,5 km, mi wyszło 24 km.

Nocleg:
Kranjska Gora – Hotel Alpina
Mojstrana - Hostel Lukna – są pokoje dwuosobowe z łazienką oraz typowe pokoje wieloosobowe, wspólna kuchnia.
Wyżywienie: w Mojstranie są tylko dwie opcje : pizzeria oraz restauracja Pr'Železnk, w której byłam – pstrąg był całkiem smaczny. Jest także sklep spożywczy.

JULIANA TRAIL – maj 2026 r. Juliana trail to jeden z długodystansowych pieszych  szlaków Słowenii. Pomysł na jego przejś...
13/09/2026

JULIANA TRAIL – maj 2026 r.

Juliana trail to jeden z długodystansowych pieszych szlaków Słowenii. Pomysł na jego przejście pojawił się rok temu, po obejrzeniu małej ulotki, którą znalazłam w apartamencie w trakcie urlopu. I oto od marzenia do realizacji - zaczęła się kolejna przygoda.
Szlak jest dokładnie zaplanowany, ma formę pętli złożonej z 16 odcinków oraz dwóch dodatkowych „ odnóg” po 4 i 3 odcinki. Poza tym proponowane są wycieczki do mijanych atrakcji turystycznych. Podstawowa trasa to 270 km ze startem i metą w miejscowości Kranjska Gora. Natomiast jeśli dodamy jeszcze bonusowe odcinki – mamy 372 km. Podążając szlakiem okrążamy Alpy Julijskie oraz Triglawski Park Narodowy, bez wspinania na wysokie szczyty.
W trakcie planowania trasy oraz wędrówki korzystałam z mapy.cz, darmowej aplikacji Juliana Trail oraz przewodnika po szlaku, który kupiłam na Amazonie.
Z racji ograniczeń czasowych zaplanowałam przejście większej części podstawowego szlaku w maju, a resztę pozostawiłam na wrzesień. Moja wędrówka nie była idealnym odwzorowaniem proponowanego szlaku oraz konkretnych dystansów na dany odcinek. Czasem dodawałam coś od siebie, czasem szłam dwa odcinki w jeden dzień, a czasem życie pisało własne scenariusze na bieżąco.
Na początek marszu wybrałam Kranjską Gorę, ponieważ jest to miejscowość najbliżej granicy z Austrią – dojazd jest najszybszy.
Na miejsce przyjechałam dzień wcześniej i popołudnie spędziłam na zwiedzaniu miasteczka oraz jego okolicy. Przespacerowałam się nad Jezioro Jasna – w tym pięknym miejscu od początków XX w. znajdował ośrodek wypoczynkowy. Z Kranskiej Gory prowadzi tam ścieżka spacerowa. Poza tym rozejrzałam się za miejscem, gdzie mogłabym zostawić samochód oraz zrobiłam ostatnie zakupy.

#

Liberec – czerwiec 2026 r.Hejnice - Frýdlantské cimbuří – Holubnik – Ptaci kupyCzas na trasę pełną atrakcji ! Mimo, że p...
28/06/2026

Liberec – czerwiec 2026 r.
Hejnice - Frýdlantské cimbuří – Holubnik – Ptaci kupy

Czas na trasę pełną atrakcji ! Mimo, że ponownie zapowiadany był deszcz, poszłam w okolicę pełną skałek i punktów widokowych. Początek – w miejscowości Hejnice, na bezpłatnym parkingu koło kempingu, na ul. Zátiší. Tutaj przebiega żółty szlak, którym miałam w planach iść. Za miejscowością żółty szlak się kończy i dalej szłam zielonym w stronę lasu.
Szybko na trasie pojawiła się pierwsza atrakcja - Vodopád Černého potoka, do którego musiałam na chwilę zboczyć z drogi. Warto zobaczyć ten piękny wodospad z charakterystycznym wielkim głazem na środku.
Kawałek dalej – kolejne odejście ze szlaku - na punkt widokowy Hajni kostel. Choć trzeba się chwilę wspinać – tu także warto się wybrać. Czekają schodki wykute w kamieniu, drabinka oraz śmieszny kamień leżący na środku skały. Zielony szlak to dalej – monotonne podejście aż do początku kolejnego żółtego szlaku, w który skręciłam i zaczęłam prawie pionową wspinaczkę. Ale nie ma co narzekać – czekały na mnie Frýdlantské cimbuří – imponująca grupa skalna zwieńczona krzyżem. Od szlakowskazu – na skały prowadzi nieco zarośnięty ale bezpieczny szlak. Większość osób idzie jednak wydeptaną ścieżką, która na pierwszy rzut oka wydaje się tą właściwą – ja nią wracałam i nie polecam. Na sam szczyt skał, pod krzyż, prowadzi metalowa drabinka – fajna atrakcja, ale zapewne nie dla każdego. Widoki na Dolinę Smědé – przepiękne. Czas ruszyć dalej – szlak prowadził pomiędzy kolejnym skałkami raz w górę, raz w dół, aż do kolejnego skalistego szczytu Polední kameny. Żółty szlak porzuciłam przy drogowskazie Smědavská hora – silnice, gdzie skręciłam w prawo, w nieoznakowaną, betonową drogę. Przy kolejnym skrzyżowanu spotkałam zielone znaki i skręciłam za nimi w prawo. Zielony szlak chwilę potem znowu skręcał, tym razem w lewo – w stronę Holubnik sedlo . Ten fragment trasy zwany jest Kristianovsky chodnik i jest to przez cały czas drewniana kładka, przy tej pogodzie – bardzo śliska. Tutaj złapała mnie ulewa, więc poczekałam trochę pod wiatą, ruszyłam gdy wydawało się, że deszcz się skończył. Jednak, gdy szłam czerwonym szlakiem w stronę góry Holubnik, rozpadało się na dobre. Szkoda, bo ścieżka była wyjątkowo fajna. Holubnik to kolejny szczyt ze skałkami i krzyżem. Mokre skały nie ułatwiały wspinaczki ale się udało wdrapać. Ptačí kupy były następnym celem. Tutaj najpierw szłam przez skalny wąwóz, potem ponownie wspinałam się na skały po klamrach z użyciem łańcuchów. Na mapy.cz nie ma takich oznaczeń ale zejście z tego wzniesienia to właśnie kolejne klamry, łańcuchy, schodki, drabinki i pomosty z drewna – w podającym deszczu istny tor przeszkód i ślizgawka, przy normalnej pogodzie – zapewne fajna zabawa. Ogólnie cały ten czerwony szlak był dla mnie niespodzianką, myślałam, raczej o prostej, zwykłej drodze, a tu mnóstwo atrakcji i urozmaiceń, chętnie przejdę się tędy przy dobrej pogodzie. Przy szlakowskazie Pod Ptačími kupami skręciłam w prawo. Czas na prosty odcinek i odpoczynek. No może jeszcze po drodze jedne skałki z punktem widokowym Krásná Máří. Szlak czerwony w pewnym momencie ostro skręcił w lewo i kawałek dalej, przy mostku obok wodospadu Velký Štolpich, musiałam podjąć decyzję co dalej. Miałam w planach jeszcze wejście na Ořešník, ale że ciągle padało, zdecydowałam, że trzeba odpuścić. Poszłam szlakiem żółtym wzdłuż potoku Cerny Štolpich i jego kolejnych wodospadów, a potem zielonym do Hejnic. W Hejnicach znajduje się klasztor Franciszkanów oraz bazylika. Niestety kościół był już zamknięty. W nagrodę jeszcze pizza i kawa w kawiarni Hugo i powrót na parking. Trasa to ok. 25-27 km. Hejnice to miejscowość, którą brałabym pod uwagę jako miejsce noclegu przy ewentualnym ponownym przyjeździe w Izery.

Liberec  - czerwiec 2026 r.Nové Město pod Smrkem - Smrk - Lázně LiberdaNa cel  pierwszego dnia wędrówki po Izerach wybra...
15/06/2026

Liberec - czerwiec 2026 r.
Nové Město pod Smrkem - Smrk - Lázně Liberda

Na cel pierwszego dnia wędrówki po Izerach wybrałam Smrk – najwyższy szczyt tego pasma po stronie czeskiej – 1124 m n.p.m. Tras do wyboru jest kilka, ja zdecydowałam się wyruszyć z miasteczka Nové Město pod Smrkem. Samochód zostawiłam na parkingu na rynku i ruszyłam niebieskim szlakiem. Po wyjściu z miasta – szłam lipową aleją aż do rozdroża U Spálené hospody. Tutaj znajduje się parking oraz bar z napojami i przekąskami. Dalej szlak wchodzi w las, po drodze można podejść do źródła wody mineralnej - Novoměstská kyselka, całkiem smacznej. A kawałek dalej zaczyna się powoli podejście w kierunku Smrku. Odpoczęłam chwilę na ławkach, na rozdrożu Streitův obrázek i ruszyłam w górę. Ścieżka co chwilę zmieniała swój charakter – była trawa, korzenie, wspinaczka po kamieniach, ale mi wybitnie przypadła do gustu. Chętnie poszłabym tam kolejny raz. Jeszcze punkt widokowy, jeszcze trochę podejścia i byłam pod wieżą na szczycie. Termometr na budynku wieży pokazywał w środku czerwca – 10 stopni. Szybko pooglądałam widoki z wieży i uciekłam ze szczytu przed zimnem i wiatrem. Moja trasa prowadziła nadal niebieskim szlakiem, aż do drogowskazu Nebeský žebřík i tu zmieniłam szlak na czerwony, skręcając w prawo. Tzw. Francuzka Droga – doprowadziła mnie do skalistego szczytu Tišina. Pochodziłam po skałkach i poszłam dalej do kolejnego punktu, czyli Hubertki – dawnego schroniska, teraz baru. Z tego miejsca podeszłam do Kocich Kamieni – dużej formacji skalnej z punktem widokowym zabezpieczonym barierkami. Warto się tam wybrać ze względu na przepiękne widoki na okolicę. Spod Hubertki miałam wracać zielonym szlakiem, ale jednak zmieniłam plan i wybrałam czerwony. Chciałam zajrzeć do malutkiego uzdrowiska Lázně Liberda. Dojście do miejscowości zajęło chwilkę. Warto uważać tam na znaki, ponieważ w pewnym momencie szlak zbacza z głównej drogi i prowadzi spokojną ścieżką spacerową do centrum. Część uzdrowiskowa jest mała ale ma uroczy park, który przechodzi właśnie rewitalizację oraz odrestaurowaną kolumnadę z pijalnią wody mineralnej. Niestety pogoda się psuła i nie zabawiłam tam długo. Z głównej ulicy w centrum ruszyłam zielonym szlakiem, pokonując najpierw niezliczoną ilość schodów. Na szczycie wzgórza nad Lázně Liberda – jest restauracja w kształcie wielkiej beczki oraz obok mały bar, gdzie musiałam się zatrzymać na frytki, bo głód wygrał jednak z ryzykiem nadciągającego deszczu. Dalej zielony szlak to spokojny, trochę monotonny spacer przez las. Choć pod koniec, przechodziłam obok pięknego miejsca – stawu Perlik, z ławkami, na których można odpocząć. Kawałek dalej było już rozdroże U Spálené hospody, z którego wróciłam do samochodu. Trasa to około 23 km.

LIBEREC I GÓRY IZERSKIE – czerwiec 2026 rJeštěd i okolice.  Pobyt w Libercu to oczywiście wędrówki po czeskiej części Gó...
15/06/2026

LIBEREC I GÓRY IZERSKIE – czerwiec 2026 r

Ještěd i okolice.

Pobyt w Libercu to oczywiście wędrówki po czeskiej części Gór Izerskich. Ale będąc tutaj nie można pominąć góry Ještěd, najwyższego szczytu tzw. Grzbietu Jesztedzkiego. Ještěd to jeden z symboli Liberca, odwiedzany przez wielu turystów, dostępny właściwie dla każdego. Znajduje się tutaj ośrodek narciarski, wiele szlaków pieszych, rowerowych oraz dla … hulajnóg. Można spędzić tutaj chwilkę albo cały dzień.
Pogoda na cały wyjazd nie zapowiadała się dobrze – po prostu – miało padać i być zimno.
Ale co tam – trzeba iść… Spośród kilku parkingów wybrałam ten na przełęczy Tetřeví sedlo (Výpřež) - zyskując już na początku wysokość ponad 750 m n.p.m. Parking jest płatny – 100 koron / dzień.
Z parkingu ruszyłam najpierw za znakami ścieżki dydaktycznej, asfaltową szosą w kierunku Vířivé kameyn – robiącej wrażenie grupy skalnej - mamy tu min. Mały Matterhorn. Na skały można się wdrapać nieoficjalna ścieżką, niestety było ślisko i nie dotarłam do jej końca. A szkoda, bo zapowiadało się fajnie i w przewodniku czytałam o widokach na Ještěd . Potem cofnęłam się trochę i ruszyłam ku górze – szlakiem niebieskim do kolejnego rozwidlenia, gdzie po skręceniu w lewo – czerwonym szlakiem, skierowałam się na szczyt Ještěd. Na szczycie znajduje się wieża telewizyjna z hotelem i restauracją oraz taras widokowy. Mi skojarzyło się to miejsce z Pradziadem. Niestety tego dnia wszystko było otoczone wielką chmurą i padał tam rzęsisty deszcz. Oczywiście widoki mogłam sobie tylko wyobrazić. Obejrzałam jeszcze figurę marsjańskiego dziecka, świetnie komponującą się z futurystycznym budynkiem hotelu i szybko zeszłam szosą niżej, fotografując jeszcze po drodze – rozległe, zamglone gołoborza.
Moja trasa prowadziła dalej czerwonym szlakiem – mijałam kolejne szczyty, stacje wyciągów oraz infrastrukturę dedykowaną narciarzom, aż dotarłam do Pláně pod Ještědem. Jest to łąka ze schroniskiem, restauracją – fajne miejsce odpoczynku. Co chwilę kropił deszcz, więc szybko poszłam dalej zielonym szlakiem w stronę kolejnych „ atrakcji”. Najpierw był punkt widokowy Vápenice, potem Jesztedzki Wodospad. Podeszłam także w okolicę jaskini Velka Basa, która jest niedostępna dla turystów, ale jej okolica warta jest obejrzenia. Z tego miejsca wróciłam powyżej wodospadu, bo dalej chciałam iść ścieżką edukacyjną Nowy Pralas. Ten fragment prowadzi przez ogrodzony, duży obszar, gdzie ma miejsce próba odtworzenia pierwotnego lasu, czyli takiego, który nie jest poddawany ingerencji człowieka. Do Pláně pod Ještědem wróciłam niebieskim szlakiem. Droga powrotna na parking to szlak żółty, przy którym znajduje się kilka fajnych miejsc – źródło Frantina, formacja skalna Czerwony Kamień – z punktem widokowym, czy Kamienne Wrota z charakterystycznym oknem skalnym. Końcówka szlaku minęła mi przy dźwiękach burzy oraz w towarzystwie gradu. Całość to ok. 15-16 km mało wymagającego szlaku. Warto wybrać się jednak przy dobrej pogodzie, aby móc podziwiać widoki i bezpiecznie chodzić po skałkach.

Mała Fatra Luczańska i okolice – listopad 2025 r.Sulovskie SkałyPo wycieczce w Sulovskie Skały nie obiecywałam sobie zby...
28/03/2026

Mała Fatra Luczańska i okolice – listopad 2025 r.

Sulovskie Skały

Po wycieczce w Sulovskie Skały nie obiecywałam sobie zbyt wiele. Nie czytałam o tym miejscu, właściwie nic o nim nie wiedziałam. Pogoda była taka sobie – więc pomyślałam, że spacer po „ skałkach w okolicy „ będzie dobrym pomysłem. Na miejscu okazało się, że jest to kolejna perełka Słowacji i mimo deszczu spotkałam mnóstwo turystów, także z Polski.
Sulovskie Skały leżą na trenie pasma : Strážovské vrchy, podobnie jak Stratený Budzogáň i inne skały opisywane wcześniej. Można do nich dotrzeć z kilku miejsc. Najbardziej popularnym punktem wyjścia jest wieś Sulov-Hradna, gdzie znajdują się płatne parkingi i oczywiście jest najbardziej tłoczno. Ja natomiast swoją wędrówkę zaczęłam z zupełnie innej strony. Auto zostawiłam we wsi Podhorce – na parkingu pod sklepem i w stronę skał ruszyłam niebieskim szlakiem. Na rozstaju Pod Dubovcom – miała początek kalwaria , której stacje towarzyszyły mi aż do przełęczy Roháčske sedlo. Na przełęczy znajduje się duża wiata i ławki – można tu odpocząć. Tutaj zmieniłam szlak na zielony do skrzyżowania Pod Roháčom, a następnie szłam dalej - czerwonym. Trasa była bardzo malownicza, pełna skałek i punktów widokowych – nie było nudy. Po dotarciu do Lúka pod Súľovským hradom zdecydowałam, że skręcę w prawo i poszłam zielonym szlakiem w stronę zamku Sulov. Podejście jest dość wymagające – miejscami strome, ze schodami i drabinkami. Na szczycie znajdują się ruiny zamku Sulov – niestety było tam mnóstwo ludzi a miejsca bardzo mało – zrezygnowałam z dokładniejszego zwiedzania i ruszyłam dalej zielonym szlakiem w dół. Czekało na mnie kilka punktów widokowych oraz ciekawa skalna - Gotická Brama. Większość turystów szła w przeciwną stronę – idąc do zamku z wspomnianej wcześniej miejscowości Sulov-Hradna. Ja natomiast, gdy dotarłam do wsi – poszłam dalej żółtym szlakiem – czas było już zawracać. Żółty szlak przyjemnie płaski, prowadził po łąkach , obrzeżem lasu . Ale to nie koniec atrakcji. Ze szlaku możemy odbić na chwilę w prawo i zobaczyć jaskinię Šarkania diera. Ja podeszłam w jej okolicę i popatrzyłam z oddali – na wdrapanie się do niej siły nie miałam. Wiedziałam, że za chwilę czeka mnie wspinaczka – byłam na dole – i na Sulovskie Skały musiałam wejść ponownie. Po drodze jeszcze piękna skała z wielkim przejściem pod spodem i już byłam na górze. Idąc dalej żółtym - kawałek po trasie z rana – odbiłam w stronę szczytu Roháč . Po minięciu szczytu, szlak po dłuższym odcinku dociera do szlaku niebieskiego, którym wróciłam do samochodu.
Opcji tras zwiedzana Sulovskich Skał jest wiele – ja wybrałam taką drogę aby obejrzeć ja najwięcej oraz nie powielać tras. Przyznam, że na koniec byłam zmęczona. Myślę, że jest tutaj jeszcze wiele ciekawych miejsc min. Hlbocký vodopád , ruiny zamku Hricov oraz wiele skałek, także poza szlakami. Bardzo blisko jest także zamek Lietava, którego nie zdążyłam zwiedzić. A – i jeżeli tu wrócę, to także poza sezonem i nie w weekend, aby uniknąć tłumów.

Adres

Kłodzko

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Bliskie jest piękne opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij