28/06/2026
Liberec – czerwiec 2026 r.
Hejnice - Frýdlantské cimbuří – Holubnik – Ptaci kupy
Czas na trasę pełną atrakcji ! Mimo, że ponownie zapowiadany był deszcz, poszłam w okolicę pełną skałek i punktów widokowych. Początek – w miejscowości Hejnice, na bezpłatnym parkingu koło kempingu, na ul. Zátiší. Tutaj przebiega żółty szlak, którym miałam w planach iść. Za miejscowością żółty szlak się kończy i dalej szłam zielonym w stronę lasu.
Szybko na trasie pojawiła się pierwsza atrakcja - Vodopád Černého potoka, do którego musiałam na chwilę zboczyć z drogi. Warto zobaczyć ten piękny wodospad z charakterystycznym wielkim głazem na środku.
Kawałek dalej – kolejne odejście ze szlaku - na punkt widokowy Hajni kostel. Choć trzeba się chwilę wspinać – tu także warto się wybrać. Czekają schodki wykute w kamieniu, drabinka oraz śmieszny kamień leżący na środku skały. Zielony szlak to dalej – monotonne podejście aż do początku kolejnego żółtego szlaku, w który skręciłam i zaczęłam prawie pionową wspinaczkę. Ale nie ma co narzekać – czekały na mnie Frýdlantské cimbuří – imponująca grupa skalna zwieńczona krzyżem. Od szlakowskazu – na skały prowadzi nieco zarośnięty ale bezpieczny szlak. Większość osób idzie jednak wydeptaną ścieżką, która na pierwszy rzut oka wydaje się tą właściwą – ja nią wracałam i nie polecam. Na sam szczyt skał, pod krzyż, prowadzi metalowa drabinka – fajna atrakcja, ale zapewne nie dla każdego. Widoki na Dolinę Smědé – przepiękne. Czas ruszyć dalej – szlak prowadził pomiędzy kolejnym skałkami raz w górę, raz w dół, aż do kolejnego skalistego szczytu Polední kameny. Żółty szlak porzuciłam przy drogowskazie Smědavská hora – silnice, gdzie skręciłam w prawo, w nieoznakowaną, betonową drogę. Przy kolejnym skrzyżowanu spotkałam zielone znaki i skręciłam za nimi w prawo. Zielony szlak chwilę potem znowu skręcał, tym razem w lewo – w stronę Holubnik sedlo . Ten fragment trasy zwany jest Kristianovsky chodnik i jest to przez cały czas drewniana kładka, przy tej pogodzie – bardzo śliska. Tutaj złapała mnie ulewa, więc poczekałam trochę pod wiatą, ruszyłam gdy wydawało się, że deszcz się skończył. Jednak, gdy szłam czerwonym szlakiem w stronę góry Holubnik, rozpadało się na dobre. Szkoda, bo ścieżka była wyjątkowo fajna. Holubnik to kolejny szczyt ze skałkami i krzyżem. Mokre skały nie ułatwiały wspinaczki ale się udało wdrapać. Ptačí kupy były następnym celem. Tutaj najpierw szłam przez skalny wąwóz, potem ponownie wspinałam się na skały po klamrach z użyciem łańcuchów. Na mapy.cz nie ma takich oznaczeń ale zejście z tego wzniesienia to właśnie kolejne klamry, łańcuchy, schodki, drabinki i pomosty z drewna – w podającym deszczu istny tor przeszkód i ślizgawka, przy normalnej pogodzie – zapewne fajna zabawa. Ogólnie cały ten czerwony szlak był dla mnie niespodzianką, myślałam, raczej o prostej, zwykłej drodze, a tu mnóstwo atrakcji i urozmaiceń, chętnie przejdę się tędy przy dobrej pogodzie. Przy szlakowskazie Pod Ptačími kupami skręciłam w prawo. Czas na prosty odcinek i odpoczynek. No może jeszcze po drodze jedne skałki z punktem widokowym Krásná Máří. Szlak czerwony w pewnym momencie ostro skręcił w lewo i kawałek dalej, przy mostku obok wodospadu Velký Štolpich, musiałam podjąć decyzję co dalej. Miałam w planach jeszcze wejście na Ořešník, ale że ciągle padało, zdecydowałam, że trzeba odpuścić. Poszłam szlakiem żółtym wzdłuż potoku Cerny Štolpich i jego kolejnych wodospadów, a potem zielonym do Hejnic. W Hejnicach znajduje się klasztor Franciszkanów oraz bazylika. Niestety kościół był już zamknięty. W nagrodę jeszcze pizza i kawa w kawiarni Hugo i powrót na parking. Trasa to ok. 25-27 km. Hejnice to miejscowość, którą brałabym pod uwagę jako miejsce noclegu przy ewentualnym ponownym przyjeździe w Izery.