Bliskie jest piękne

Bliskie jest piękne Bliskie jest piękne - to zapiski z bliskich wycieczek po Ziemi Kłodzkiej i okolicach. Wędruję ja - Agnieszka i pieska Gama.

Liberec – czerwiec 2026 r.Hejnice - Frýdlantské cimbuří – Holubnik – Ptaci kupyCzas na trasę pełną atrakcji ! Mimo, że p...
28/06/2026

Liberec – czerwiec 2026 r.
Hejnice - Frýdlantské cimbuří – Holubnik – Ptaci kupy

Czas na trasę pełną atrakcji ! Mimo, że ponownie zapowiadany był deszcz, poszłam w okolicę pełną skałek i punktów widokowych. Początek – w miejscowości Hejnice, na bezpłatnym parkingu koło kempingu, na ul. Zátiší. Tutaj przebiega żółty szlak, którym miałam w planach iść. Za miejscowością żółty szlak się kończy i dalej szłam zielonym w stronę lasu.
Szybko na trasie pojawiła się pierwsza atrakcja - Vodopád Černého potoka, do którego musiałam na chwilę zboczyć z drogi. Warto zobaczyć ten piękny wodospad z charakterystycznym wielkim głazem na środku.
Kawałek dalej – kolejne odejście ze szlaku - na punkt widokowy Hajni kostel. Choć trzeba się chwilę wspinać – tu także warto się wybrać. Czekają schodki wykute w kamieniu, drabinka oraz śmieszny kamień leżący na środku skały. Zielony szlak to dalej – monotonne podejście aż do początku kolejnego żółtego szlaku, w który skręciłam i zaczęłam prawie pionową wspinaczkę. Ale nie ma co narzekać – czekały na mnie Frýdlantské cimbuří – imponująca grupa skalna zwieńczona krzyżem. Od szlakowskazu – na skały prowadzi nieco zarośnięty ale bezpieczny szlak. Większość osób idzie jednak wydeptaną ścieżką, która na pierwszy rzut oka wydaje się tą właściwą – ja nią wracałam i nie polecam. Na sam szczyt skał, pod krzyż, prowadzi metalowa drabinka – fajna atrakcja, ale zapewne nie dla każdego. Widoki na Dolinę Smědé – przepiękne. Czas ruszyć dalej – szlak prowadził pomiędzy kolejnym skałkami raz w górę, raz w dół, aż do kolejnego skalistego szczytu Polední kameny. Żółty szlak porzuciłam przy drogowskazie Smědavská hora – silnice, gdzie skręciłam w prawo, w nieoznakowaną, betonową drogę. Przy kolejnym skrzyżowanu spotkałam zielone znaki i skręciłam za nimi w prawo. Zielony szlak chwilę potem znowu skręcał, tym razem w lewo – w stronę Holubnik sedlo . Ten fragment trasy zwany jest Kristianovsky chodnik i jest to przez cały czas drewniana kładka, przy tej pogodzie – bardzo śliska. Tutaj złapała mnie ulewa, więc poczekałam trochę pod wiatą, ruszyłam gdy wydawało się, że deszcz się skończył. Jednak, gdy szłam czerwonym szlakiem w stronę góry Holubnik, rozpadało się na dobre. Szkoda, bo ścieżka była wyjątkowo fajna. Holubnik to kolejny szczyt ze skałkami i krzyżem. Mokre skały nie ułatwiały wspinaczki ale się udało wdrapać. Ptačí kupy były następnym celem. Tutaj najpierw szłam przez skalny wąwóz, potem ponownie wspinałam się na skały po klamrach z użyciem łańcuchów. Na mapy.cz nie ma takich oznaczeń ale zejście z tego wzniesienia to właśnie kolejne klamry, łańcuchy, schodki, drabinki i pomosty z drewna – w podającym deszczu istny tor przeszkód i ślizgawka, przy normalnej pogodzie – zapewne fajna zabawa. Ogólnie cały ten czerwony szlak był dla mnie niespodzianką, myślałam, raczej o prostej, zwykłej drodze, a tu mnóstwo atrakcji i urozmaiceń, chętnie przejdę się tędy przy dobrej pogodzie. Przy szlakowskazie Pod Ptačími kupami skręciłam w prawo. Czas na prosty odcinek i odpoczynek. No może jeszcze po drodze jedne skałki z punktem widokowym Krásná Máří. Szlak czerwony w pewnym momencie ostro skręcił w lewo i kawałek dalej, przy mostku obok wodospadu Velký Štolpich, musiałam podjąć decyzję co dalej. Miałam w planach jeszcze wejście na Ořešník, ale że ciągle padało, zdecydowałam, że trzeba odpuścić. Poszłam szlakiem żółtym wzdłuż potoku Cerny Štolpich i jego kolejnych wodospadów, a potem zielonym do Hejnic. W Hejnicach znajduje się klasztor Franciszkanów oraz bazylika. Niestety kościół był już zamknięty. W nagrodę jeszcze pizza i kawa w kawiarni Hugo i powrót na parking. Trasa to ok. 25-27 km. Hejnice to miejscowość, którą brałabym pod uwagę jako miejsce noclegu przy ewentualnym ponownym przyjeździe w Izery.

Liberec  - czerwiec 2026 r.Nové Město pod Smrkem - Smrk - Lázně LiberdaNa cel  pierwszego dnia wędrówki po Izerach wybra...
15/06/2026

Liberec - czerwiec 2026 r.
Nové Město pod Smrkem - Smrk - Lázně Liberda

Na cel pierwszego dnia wędrówki po Izerach wybrałam Smrk – najwyższy szczyt tego pasma po stronie czeskiej – 1124 m n.p.m. Tras do wyboru jest kilka, ja zdecydowałam się wyruszyć z miasteczka Nové Město pod Smrkem. Samochód zostawiłam na parkingu na rynku i ruszyłam niebieskim szlakiem. Po wyjściu z miasta – szłam lipową aleją aż do rozdroża U Spálené hospody. Tutaj znajduje się parking oraz bar z napojami i przekąskami. Dalej szlak wchodzi w las, po drodze można podejść do źródła wody mineralnej - Novoměstská kyselka, całkiem smacznej. A kawałek dalej zaczyna się powoli podejście w kierunku Smrku. Odpoczęłam chwilę na ławkach, na rozdrożu Streitův obrázek i ruszyłam w górę. Ścieżka co chwilę zmieniała swój charakter – była trawa, korzenie, wspinaczka po kamieniach, ale mi wybitnie przypadła do gustu. Chętnie poszłabym tam kolejny raz. Jeszcze punkt widokowy, jeszcze trochę podejścia i byłam pod wieżą na szczycie. Termometr na budynku wieży pokazywał w środku czerwca – 10 stopni. Szybko pooglądałam widoki z wieży i uciekłam ze szczytu przed zimnem i wiatrem. Moja trasa prowadziła nadal niebieskim szlakiem, aż do drogowskazu Nebeský žebřík i tu zmieniłam szlak na czerwony, skręcając w prawo. Tzw. Francuzka Droga – doprowadziła mnie do skalistego szczytu Tišina. Pochodziłam po skałkach i poszłam dalej do kolejnego punktu, czyli Hubertki – dawnego schroniska, teraz baru. Z tego miejsca podeszłam do Kocich Kamieni – dużej formacji skalnej z punktem widokowym zabezpieczonym barierkami. Warto się tam wybrać ze względu na przepiękne widoki na okolicę. Spod Hubertki miałam wracać zielonym szlakiem, ale jednak zmieniłam plan i wybrałam czerwony. Chciałam zajrzeć do malutkiego uzdrowiska Lázně Liberda. Dojście do miejscowości zajęło chwilkę. Warto uważać tam na znaki, ponieważ w pewnym momencie szlak zbacza z głównej drogi i prowadzi spokojną ścieżką spacerową do centrum. Część uzdrowiskowa jest mała ale ma uroczy park, który przechodzi właśnie rewitalizację oraz odrestaurowaną kolumnadę z pijalnią wody mineralnej. Niestety pogoda się psuła i nie zabawiłam tam długo. Z głównej ulicy w centrum ruszyłam zielonym szlakiem, pokonując najpierw niezliczoną ilość schodów. Na szczycie wzgórza nad Lázně Liberda – jest restauracja w kształcie wielkiej beczki oraz obok mały bar, gdzie musiałam się zatrzymać na frytki, bo głód wygrał jednak z ryzykiem nadciągającego deszczu. Dalej zielony szlak to spokojny, trochę monotonny spacer przez las. Choć pod koniec, przechodziłam obok pięknego miejsca – stawu Perlik, z ławkami, na których można odpocząć. Kawałek dalej było już rozdroże U Spálené hospody, z którego wróciłam do samochodu. Trasa to około 23 km.

LIBEREC I GÓRY IZERSKIE – czerwiec 2026 rJeštěd i okolice.  Pobyt w Libercu to oczywiście wędrówki po czeskiej części Gó...
15/06/2026

LIBEREC I GÓRY IZERSKIE – czerwiec 2026 r

Ještěd i okolice.

Pobyt w Libercu to oczywiście wędrówki po czeskiej części Gór Izerskich. Ale będąc tutaj nie można pominąć góry Ještěd, najwyższego szczytu tzw. Grzbietu Jesztedzkiego. Ještěd to jeden z symboli Liberca, odwiedzany przez wielu turystów, dostępny właściwie dla każdego. Znajduje się tutaj ośrodek narciarski, wiele szlaków pieszych, rowerowych oraz dla … hulajnóg. Można spędzić tutaj chwilkę albo cały dzień.
Pogoda na cały wyjazd nie zapowiadała się dobrze – po prostu – miało padać i być zimno.
Ale co tam – trzeba iść… Spośród kilku parkingów wybrałam ten na przełęczy Tetřeví sedlo (Výpřež) - zyskując już na początku wysokość ponad 750 m n.p.m. Parking jest płatny – 100 koron / dzień.
Z parkingu ruszyłam najpierw za znakami ścieżki dydaktycznej, asfaltową szosą w kierunku Vířivé kameyn – robiącej wrażenie grupy skalnej - mamy tu min. Mały Matterhorn. Na skały można się wdrapać nieoficjalna ścieżką, niestety było ślisko i nie dotarłam do jej końca. A szkoda, bo zapowiadało się fajnie i w przewodniku czytałam o widokach na Ještěd . Potem cofnęłam się trochę i ruszyłam ku górze – szlakiem niebieskim do kolejnego rozwidlenia, gdzie po skręceniu w lewo – czerwonym szlakiem, skierowałam się na szczyt Ještěd. Na szczycie znajduje się wieża telewizyjna z hotelem i restauracją oraz taras widokowy. Mi skojarzyło się to miejsce z Pradziadem. Niestety tego dnia wszystko było otoczone wielką chmurą i padał tam rzęsisty deszcz. Oczywiście widoki mogłam sobie tylko wyobrazić. Obejrzałam jeszcze figurę marsjańskiego dziecka, świetnie komponującą się z futurystycznym budynkiem hotelu i szybko zeszłam szosą niżej, fotografując jeszcze po drodze – rozległe, zamglone gołoborza.
Moja trasa prowadziła dalej czerwonym szlakiem – mijałam kolejne szczyty, stacje wyciągów oraz infrastrukturę dedykowaną narciarzom, aż dotarłam do Pláně pod Ještědem. Jest to łąka ze schroniskiem, restauracją – fajne miejsce odpoczynku. Co chwilę kropił deszcz, więc szybko poszłam dalej zielonym szlakiem w stronę kolejnych „ atrakcji”. Najpierw był punkt widokowy Vápenice, potem Jesztedzki Wodospad. Podeszłam także w okolicę jaskini Velka Basa, która jest niedostępna dla turystów, ale jej okolica warta jest obejrzenia. Z tego miejsca wróciłam powyżej wodospadu, bo dalej chciałam iść ścieżką edukacyjną Nowy Pralas. Ten fragment prowadzi przez ogrodzony, duży obszar, gdzie ma miejsce próba odtworzenia pierwotnego lasu, czyli takiego, który nie jest poddawany ingerencji człowieka. Do Pláně pod Ještědem wróciłam niebieskim szlakiem. Droga powrotna na parking to szlak żółty, przy którym znajduje się kilka fajnych miejsc – źródło Frantina, formacja skalna Czerwony Kamień – z punktem widokowym, czy Kamienne Wrota z charakterystycznym oknem skalnym. Końcówka szlaku minęła mi przy dźwiękach burzy oraz w towarzystwie gradu. Całość to ok. 15-16 km mało wymagającego szlaku. Warto wybrać się jednak przy dobrej pogodzie, aby móc podziwiać widoki i bezpiecznie chodzić po skałkach.

Mała Fatra Luczańska i okolice – listopad 2025 r.Sulovskie SkałyPo wycieczce w Sulovskie Skały nie obiecywałam sobie zby...
28/03/2026

Mała Fatra Luczańska i okolice – listopad 2025 r.

Sulovskie Skały

Po wycieczce w Sulovskie Skały nie obiecywałam sobie zbyt wiele. Nie czytałam o tym miejscu, właściwie nic o nim nie wiedziałam. Pogoda była taka sobie – więc pomyślałam, że spacer po „ skałkach w okolicy „ będzie dobrym pomysłem. Na miejscu okazało się, że jest to kolejna perełka Słowacji i mimo deszczu spotkałam mnóstwo turystów, także z Polski.
Sulovskie Skały leżą na trenie pasma : Strážovské vrchy, podobnie jak Stratený Budzogáň i inne skały opisywane wcześniej. Można do nich dotrzeć z kilku miejsc. Najbardziej popularnym punktem wyjścia jest wieś Sulov-Hradna, gdzie znajdują się płatne parkingi i oczywiście jest najbardziej tłoczno. Ja natomiast swoją wędrówkę zaczęłam z zupełnie innej strony. Auto zostawiłam we wsi Podhorce – na parkingu pod sklepem i w stronę skał ruszyłam niebieskim szlakiem. Na rozstaju Pod Dubovcom – miała początek kalwaria , której stacje towarzyszyły mi aż do przełęczy Roháčske sedlo. Na przełęczy znajduje się duża wiata i ławki – można tu odpocząć. Tutaj zmieniłam szlak na zielony do skrzyżowania Pod Roháčom, a następnie szłam dalej - czerwonym. Trasa była bardzo malownicza, pełna skałek i punktów widokowych – nie było nudy. Po dotarciu do Lúka pod Súľovským hradom zdecydowałam, że skręcę w prawo i poszłam zielonym szlakiem w stronę zamku Sulov. Podejście jest dość wymagające – miejscami strome, ze schodami i drabinkami. Na szczycie znajdują się ruiny zamku Sulov – niestety było tam mnóstwo ludzi a miejsca bardzo mało – zrezygnowałam z dokładniejszego zwiedzania i ruszyłam dalej zielonym szlakiem w dół. Czekało na mnie kilka punktów widokowych oraz ciekawa skalna - Gotická Brama. Większość turystów szła w przeciwną stronę – idąc do zamku z wspomnianej wcześniej miejscowości Sulov-Hradna. Ja natomiast, gdy dotarłam do wsi – poszłam dalej żółtym szlakiem – czas było już zawracać. Żółty szlak przyjemnie płaski, prowadził po łąkach , obrzeżem lasu . Ale to nie koniec atrakcji. Ze szlaku możemy odbić na chwilę w prawo i zobaczyć jaskinię Šarkania diera. Ja podeszłam w jej okolicę i popatrzyłam z oddali – na wdrapanie się do niej siły nie miałam. Wiedziałam, że za chwilę czeka mnie wspinaczka – byłam na dole – i na Sulovskie Skały musiałam wejść ponownie. Po drodze jeszcze piękna skała z wielkim przejściem pod spodem i już byłam na górze. Idąc dalej żółtym - kawałek po trasie z rana – odbiłam w stronę szczytu Roháč . Po minięciu szczytu, szlak po dłuższym odcinku dociera do szlaku niebieskiego, którym wróciłam do samochodu.
Opcji tras zwiedzana Sulovskich Skał jest wiele – ja wybrałam taką drogę aby obejrzeć ja najwięcej oraz nie powielać tras. Przyznam, że na koniec byłam zmęczona. Myślę, że jest tutaj jeszcze wiele ciekawych miejsc min. Hlbocký vodopád , ruiny zamku Hricov oraz wiele skałek, także poza szlakami. Bardzo blisko jest także zamek Lietava, którego nie zdążyłam zwiedzić. A – i jeżeli tu wrócę, to także poza sezonem i nie w weekend, aby uniknąć tłumów.

Mała Fatra Luczańska i okolice  – listopad 2025 r.Strážovské vrchy : Babice - Stratený Budzogáň - ŽibridOstatni dzień po...
28/02/2026

Mała Fatra Luczańska i okolice – listopad 2025 r.
Strážovské vrchy : Babice - Stratený Budzogáň - Žibrid

Ostatni dzień pobytu w Rajeckich Teplicach chciałam spędzić już na spokojnym spacerowaniu w okolicy. Pogoda nadal była byle jaka a ja byłam już zmęczona. Szukałam trasy bezpośrednio z miejsca noclegu, żeby nie musieć nigdzie jeździć. Wybór padł na ścieżkę edukacyjną: „ Náučný chodník Stratený Budzogáň „, którą oczywiście trochę zmodyfikowałam. Ścieżka znajduje się w Górach Strażowskich (Strážovské vrchy), w ich zachodniej części.
Początek trasy z Rajeckich Teplic pokrywał się z żółtym szlakiem, ale dość szybko, przy drogowskazie Lúka pri Rajčianke, skręciłam w prawo, za znakami ścieżki. Zaczął się spacer leśnymi drogami i łąkami, powoli zyskiwałam wysokość. Przy kolejnym rozdrożu - Pod Kamenným dielom – odbiłam w stronę pierwszej atrakcji tego dnia. Skałki Babice to doskonały punkt widokowy na okolicę oraz szczyty Małej Fatry Luczańskiej. Charakterystyczną formacją skalną tego miejsca jest Zbyňovská skalná ihla ( Zbynowska Skalna Igła), którą oglądamy z góry. Po powrocie na szlak, poszłam dalej do kolejnego skrętu – w kierunku najbardziej charakterystycznej skały tego regionu czyli Budzoganu . Stratený Budzogáň ( Zaginiony Budzogan) mi kształtem przypomina dużą maczugę i robi wrażenie. Dojście do niego – nie było planowanym spacerkiem , tylko konkretnym podejściem, na szczęście krótkim. Ścieżka dydaktyczna prowadziła mnie dalej w stronę szczytu – Žibrid – 868 m n.p.m. Warto tam podejść – rozległy szczyt stanowią skałki, między którymi szłam czerwonym szlakiem kierując się na północ ( na szczycie Žibrid kończy się dydaktyczna ścieżka). Zejście z wzniesienia jest strome o czym warto pamiętać przy kiepskiej pogodzie. Po dotarciu do przełęczy Patuch – skręciłam w prawo. W okolicy przełęczy znajduje się także Malý Budzogáň – nie ma do niego trasy, ale patrząc po zdjęciach z internetu da się tam dotrzeć. Ja nie miała siły i odpuściłam. Dalsza trasa prowadziła szlakiem żółtym, przez miejscowości Zbyňov aż do Rajeckich Teplic, a tam czekał obiad w jednej z restauracji 

MAŁA FATRA LUCZAŃSKA - listopad 2025 r.Ostra Skala - Kl’ak – Skalky  - JankovaKolejny dzień poznawania Małej Fatry poświ...
17/02/2026

MAŁA FATRA LUCZAŃSKA - listopad 2025 r.
Ostra Skala - Kl’ak – Skalky - Jankova

Kolejny dzień poznawania Małej Fatry poświęciłam na jej najbardziej zachodnią część. Tutaj szczyty zwieńczone są formacjami skalnymi, a podejścia naprawdę dają w kość.
Samochód zostawiłam na obrzeżach miejscowości Rajecká Lesná, na parkingu, gdzie zaczyna się żółty szlak. Do parkingu dojeżdżamy piękną Rajeckolesnianską Doliną , wzdłuż potoku Lesnianka. Wędrówkę zaczęłam żółtym szlakiem – początkowo płasko – dnem doliny, a następnie już konkretnym podejściem osiągając Vircke Sedlo – 950 m n.p.m. Po krótkim odpoczynku – skręciłam w prawo – w szlak czerwony, rozpoczynając długie, miejscami strome podejście na Ostrą Skałę. Towarzyszył mi mały piesek biegający luzem, którego właściciel szedł z tyłu. Na szczycie Ostrej Skały, 1220 m n.p.m. , możemy z punktu widokowego podziwiać panoramę na całą okolicę. Podobne widoki towarzyszyły mi co chwilę w trakcie dalszego marszu czerwonym szlakiem. Od skrzyżowania Pod Kl’akom – trzeba zebrać siły – tu zaczyna się podejście na kolejny szczyt, na szczęście niezbyt długie. Kl’ak jednak wynagradza wszelkie trudy . Miejsce okazało się być pełne turystów, przychodzących tutaj najczęściej z Fackovskie Sedlo. Nie ma się co dziwić – skalista góra oferuje cudne widoki i w sumie jest łatwo dostępna. Tego dnia na szczycie mocno wiało i było dość zimno – więc nie zabawiłam tam długo, poza tym przede mną jeszcze długa droga.
Zaczęłam schodzić szlakiem żółto - zielonym aby po chwili odbić już tylko zielonym na lewo. Kolejnym celem był Kl’acky Vodopad. Wodospad - ok. 30 metrowy- robi wrażenie, aby go zobaczyć trzeba na chwilkę zboczyć ze szlaku - oznaczoną ścieżką. Potem schodziłam coraz niżej, monotonną ,kamienistą drogą – myśląc, że za chwilę przyjdzie mi nadrabiać tą utraconą wysokość. Przy szlakowskazie Bak – skręciłam w szlak żółty, kierując się ponownie na Vircke Sedlo. Tutaj możliwości były dwie – wrócić na parking tą samą drogą, którą przyszłam albo wędrować dalej. Wybrałam opcję drugą, co jak się okazało nie do końca było dobrym pomysłem. Czerwonym szlakiem kierowałam się w kierunku szczytu Skalky. Niestety pogoda pogarszała się, nadciągnęły chmury, niewiele widziałam i zrobiło się ciemniej. Przez szczyty Skalky i Jankova – przemknęłam, skupiając się na szukaniu szlaku. Gęsta mgła zasłoniła wszystko. Gdy dotarłam do Sedlo pod Uplazom – wystarczyło wrócić do parkingu niebieskim szlakiem. Plan dobry, pod warunkiem, że maszerując nie minie się skrętu tego szlaku. Niestety swój błąd zauważyłam dość późno – okazało się, że szłam szlakiem rowerowym a nie pieszym. Zapadał zmrok, więc wszelkie pomysły pójścia na skróty odrzuciłam i nadrobiłam kilometry docierając w końcu ponownie do swojego szlaku. Na szczęście nie była to moja pierwsza wędrówka po ciemku, miałam czołówkę i spokojnie dałam radę. Rozczarowana byłam jednak tym, że w ciemności nie mogłam zobaczyć jeszcze jednej okolicznej atrakcji. Tuz przed parkingiem, przy drodze znajduje się gejzer. Słyszałam go, trochę widziałam w świetle czołówki – cóż – chyba czeka mnie kolejna wizyta…

MAŁA FATRA LUCZAŃSKA – listopad 2025 r.Mała Fatra to pasmo górskie na Słowacji – blisko granicy z Polską. Skała się z Ma...
04/01/2026

MAŁA FATRA LUCZAŃSKA – listopad 2025 r.

Mała Fatra to pasmo górskie na Słowacji – blisko granicy z Polską. Skała się z Małej Fatry Krawańskiej i Małej Fatry Luczańskiej oddzielonych rzeką Wag. Część krywańską zwiedzałam rok temu, a tym razem postanowiłam odwiedzić mniej znaną, położoną na południe, część luczańską.
Jako bazę wypadowa wybrałam Rajecké Teplice – małe miasteczko uzdrowiskowe, z ciepłymi źródłami. Kąpiel w źródłach możliwa jest w Spa Aphrodite – przedziwnym połączeniu kąpieliska, hotelu i restauracji – w wyglądzie nawiązujących do antycznych świątyń, pełnym kolumien, posągów i złota.

W pierwszy dzień wędrowania po Małej Fatrze - zapowiadała się wspaniała pogoda, więc zdecydowałam się na wejście na najwyższy szczyt czyli - Veľká lúka – 1475 m n.p.m.
Punktów wyjścia do wycieczek w tym kierunku jest kilka. Ja wybrałam wieś Turie, ponieważ tu mi było najbliżej. Nie ma tutaj typowego parkingu dla turystów i samochód zostawiłam w miejscu, gdzie żółty szlak skręca z głównej drogi prowadzącej przez miejscowość – jest tu miejsce na kilka aut. Spacer zaczęłam właśnie żółtym szlakiem, który dość długo prowadzi Turską Doliną - wzdłuż Turianskiego potoku , dyskretnie pnąc się do góry. Ale jak tylko szlak zbacza z drogi do lasu, zaczyna się dość ostre podejście, które prowadzi na szczyt góry Minčol – 1364 m n.p.m. W połowie podejścia mijałam nowy schron turystyczny z ławami do spania oraz piecykiem, w którym można napalić. Na szczycie Minčola znajduje się krzyż, a widoki są przepiękne – zwłaszcza w stronę miejscowości Vrutky i Martin. Po krótkim odpoczynku poszłam dalej – czerwonym szlakiem, przebiegającym przez kolejne szczyty - Dlhá lúka ( Długa Łąka), Zázrivá – pokrytą trawiasta łąką oraz Krížava. Na Krížava – znajduje się maszt nadawczy oraz budynki otoczone betonowym murem – dziwnie to wygląda, zwłaszcza, że szlak prowadzi przy samym ogrodzeniu. Na tej górze jest także ośrodek narciarski oraz schronisko Chata Javorina. Ostatni szczyt to - Veľká lúka – Wielka Łąka, gdzie można odpocząć na ławeczce i podziwiać rozpościerające się widoki.
Moja dalsza trasa prowadziła z powrotem czerwonym szlakiem do skrzyżowania - Pod Krížavou, gdzie odbiłam na zielony szlak. Droga w dół, w stronę szczytu Skalka – to przy pięknej pogodzie – „poezja”, co chwilę przystawałam by podziwiać panoramę Rajeckiej Doliny oraz oglądać szczyty, które już zdobyłam. Po minięciu Skalky zaczyna się las i ostre zejście. Do Turie można iść cały czas z zielonymi znakami, ja jednak chciałam wejść jeszcze na górę o nazwie Čipčie, dlatego Pod Ostrym – skręciłam na niebieski szlak. To była dobra decyzja – góra jest piękna – ze skałkami, karłowatym lasem, pięknymi widokami i ławeczkami na szczycie. Čipčie - może być spokojnie głównym celem dla krótszej wycieczki. Do wsi zeszłam dalej niebieskim szlakiem, mijając po drodze stary kamieniołom.
Choć głównym celem wycieczki była Veľká lúka – to mi najbardziej podobały się – Čipčie i Minčol.

ZŁOTY SZLAK CZESKIEGO RAJU - wrzesień 2025 r.Dzień 6 : Jičín - Prachovské skályOstatni dzień wędrówki przeznaczyłam na z...
24/10/2025

ZŁOTY SZLAK CZESKIEGO RAJU - wrzesień 2025 r.

Dzień 6 : Jičín - Prachovské skály

Ostatni dzień wędrówki przeznaczyłam na zwiedzanie Prachovskich Skał. Do miejscowości Prachov - można dostać się autobusem - ja wybrałam jednak spacer. Zanim ruszyłam w drogę, przeszłam się po starym mieście - stwierdzając, że Jičín ma wiele do zaoferowania.

Trasa w stronę skał prowadziła dalej tym samym - czerwonym szlakiem. Prachovské skály to najbardziej znane skalne miasto Czeskiego Raju i jedyne płatne. Tu zwykle jest dużo turystów, nawet w zwykły dzień, poza sezonem. Po zakupie biletu można zacząć zwiedzanie. Jeśli opuścimy teren skał np. do restauracji - możemy wrócić na ten sam bilet. Obszar Prachovskich skál nie jest duży, wyznaczono na nim liczne szlaki prowadzące zarówno po szczytach - na punkty widokowe jak i dołem - pomiędzy skałami. Czasem trasa prowadzi po schodach , przez ciasne przesmyki. Ja wyznaczyłam sobie wcześniej trasę, którą będę szła - tak aby przejść prawie po wszystkich miejscach. Kiedy skończyłam zwiedzanie - wróciłam do punktu wyjścia czyli okolic Muzeum Przyrody Czeskiego Raju. Z tego miejsca poszłam zielonym szlakiem otaczającym skalne miasto od południa. Po dość długim spacerze przez las dotarłam do Jeziorka Pelíšek. Okolica jeziorka jest magiczna - cicho, zielono ... idealnie, żeby posiedzieć i odpocząć. Dalej poszłam czerwonym szlakiem w stronę pozostałości zamku Pařez. Wstęp na ruiny jest bezpłatny. Widoczne są pozostałości komnat, przejść, schodków itp.

Z tego miejsca poszłam szlakiem zielonym a potem niebieskim do miejscowości Libuň, gdzie miałam nocleg w Penzion Restaurace u Helferů . A następnego dnia - pociągiem, pojechałam do Mlada Boleslav po samochód.

ZŁOTY SZLAK CZESKIEGO RAJU - wrzesień 2025 r.Dzień 5 : Malá Skála - JicinOstatni dzień na podstawowej trasie Złotego Szl...
21/10/2025

ZŁOTY SZLAK CZESKIEGO RAJU - wrzesień 2025 r.
Dzień 5 : Malá Skála - Jicin

Ostatni dzień na podstawowej trasie Złotego Szlaku u mnie był najdłuższym odcinkiem. Patrząc na mapę wydaje się, że jest to mało atrakcyjny fragment drogi. Problem miałam także z noclegiem, dlatego taki wybór trasy był trochę przymusowy. Oficjalnie zalecane jest podzielenie tego odcinka na dwie części z noclegiem w Kozákov ( wówczas Besedické skály możemy odwiedzić po drodze bo będzie na to czas).
Besedické skály miałam już obejrzane ale musiałam przejść przez ten obszar, co wiązało się z porządnym podejściem na start.
Potem kolejne podejście na Hamštejnský vrch, ale po drodze z wizytą na wieży Hamštejn z widokiem na tereny po których wędrowałam. Kolejne wzniesienie to Kozákov – najwyższa góra Czeskiego Raju, z restauracją i wieżą na szczycie – obecnie były zamknięte ( dlatego nie było noclegu).
Dalsza droga była dość monotonna – po polach, lasach i wioskach, aż do wejścia na górę Tabor. Na górze Tabor znajduje się Kościół, płatna wieża widokowa oraz w sezonie – restauracja. Z góry schodzą łącznie trzy czerwone szlaki – trzeba uważać – ja widziałam ten biegnący drogą asfaltową i automatycznie nim poszłam – okazało się, że to nie ta droga i finalnie musiałam trochę nadrobić i na szlak wróciłam w Železnicach. Byłam już bardzo zmęczona, było późno i szłam prosto do Jiczyna. Nie było mowy, abym poszła na wzgórze Zebin czy do klasztoru Kartuzów w Valdicach - jak pierwotnie miałam w planach. Minęłam też Letni Pałac – Valdštejnská lodžie z okolicznym parkiem, obiecując sobie, że jeszcze tu wrócę. Do Jicina poprowadziła mnie okropnie długa aleja obsadzona starymi drzewami ( zapewne przy mniejszym zmęczeniu – bym się nią zachwycała). Po przejściu przez stare miasto, stawiłam się na miejscu noclegu już po zmroku.
Żałowałam, że nie miałam czasu i mocy aby zwiedzić te naprawdę ciekawe miejsca po drodze. Tutaj oficjalnie kończy się Złoty Szlak- ale nie dla mnie...

Nocleg:
Jiczin - Soukromý pokoj Markova - fajne miejsce - pokoje w domu właścicieli -czysto, cicho a przede wszystkim działało ogrzewanie.

Jedzenie - zakupy w pobliskim sklepie , na nic innego nie miałam siły. Po drodze nie widziałam otwartych restauracji - warto to sprowadzić, przed wyruszeniem w trasę.

ZŁOTY SZLAK CZESKIEGO RAJU - wrzesień 2025 r Dzień 4 : Turnov - Malá SkálaDzień czwarty miał być w teorii najkrótszy ze ...
14/10/2025

ZŁOTY SZLAK CZESKIEGO RAJU - wrzesień 2025 r

Dzień 4 : Turnov - Malá Skála

Dzień czwarty miał być w teorii najkrótszy ze wszystkich. Przypadał w poniedziałek, czyli dzień, kiedy w Czechach muzea i inne atrakcje są zazwyczaj zamknięte. Najkrótszy był w teorii – bo oczywiście dołożyłam sobie szlaku, o czym będzie dalej.
Pogoda z pięknej i upalnej – zmieniła się na zimną i pochmurną, ale można było odpocząć od gorąca. Początek szlaku prowadził wzdłuż rzeki Jizera , na której brzegu mija się pierwszy pałac – Hrubý Rohozec, który oczywiście był zamknięty. Warto było jednak tam podejść po licznych schodach i choć pospacerować po parku i zajrzeć na punkt widokowy ze sztuczną grotą.
W pierwszej napotkanej wsi – Dolánky u Turnova – znajduje się Muzeum Przyrody Czeskiego Raju – zamknięte, jak to w poniedziałek. Warto zwrócić uwagę na odnowione dawne chaty oraz spichlerz. Trochę marszu po asfalcie, trochę podejść i dodarłam do skalanego miasta – Maloskalská Drábovna. Można tutaj min. zajrzeć do pozostałości średniowiecznego zamku Drábovna i na punkt widokowy - Jizerská vyhlídka.
W miejscowości Frýdštejn mijałam zamknięte ruiny zamku o tej samej nazwie – wiadomo poniedziałek, nie pozwiedzam, a szkoda, bo tutaj bym chętnie zaszła. Zaraz za ruinami zaczyna się pasmo - Vranovský hřeben, pełne skałek, schodków itp. a na końcu moje największe odkrycie szlaku – zamek Vranov nad Izerą lub inaczej Panteon. Panteon był tego dnia otwarty! Jest to rozległa średniowieczna fortyfikacja, przebudowana w XIX wieku na coś w rodzaju romantycznych ruin z pomnikami, miejscami pamięci – to trzeba zobaczyć. Dostaje się tekst po polsku i idzie się wyznaczoną trasą, czasem bardzo ciasnymi i stromymi miejscami ( pan z kasy zaproponował mi zostawienie plecaka i dobrze, bo z nim bym nie dała rady się tam poruszać). A po zwiedzaniu proponuję wypić tam pyszną kawę z pięknym widokiem. Po wyjściu z Panteonu – skręciłam jeszcze w prawo do punktu widokowego na skale – tuż nad rzeką.
Dość szybko, bo ok. 14:00 - byłam w miejscowości Malá Skála, gdzie miałam nocleg. Następnego dnia pierwsze na szlaku miały być Besedické skály – składające się z dwóch mniejszych skalnych miast - Chléviště i Kalich. Czerwony szlak prowadzi jednak środkiem skał mijając najciekawsze fragmenty. Postanowiłam, że skoro mam czas to pójdę się tam rozejrzeć. Podeszłam zielonym szlakiem a potem niebieskim – oglądając Kalich, a następnie od rozwidlenia " U Kalicha "– w koło żółtym szlakiem, z powrotem do niebieskiego. To była świetna decyzja, bo formacje skalne i punkty widokowe były tutaj jedyne w swoim rodzaju.
Niestety do hotelu dotarłam ok. 17:30 i zorientowałam się , że restauracja hotelowa jest nieczynna, inne restauracje ( poza pizzerią – kawał drogi dalej ) już zamknięte, a sklep zaraz zamykają. Poszłam na szybkie zakupy i kolejny dzień przetrwałam na suchym prowiancie, ciesząc się, że deszcz pada, kiedy jestem już w hotelu.

Nocleg: Malá Skála – Hotel Skala – podróż w czasie do lat chyba ’80, ale czysto i miło. Śniadanie dobre.

Uwagi:
- warto zobaczyć całe Besedické skály oraz Panteon.

Adres

Kłodzko

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Bliskie jest piękne umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij