Knight Riders Chapter Kielce

Knight Riders Chapter Kielce Klub motocyklowy Knight Riders Chapter KIELCE powstał 31 lipca 2010 r. Użytkownicy dróg w szczególności mogą o tym zaświadczyć. Tekst: Michał Michalski

Knight Riders Chapter Kielce,,,,,,,

Rycerskość w naszym codziennym życiu jest cechą rzadko spotykaną. Jednak jest grupa wspaniałych ludzi którzy starają się to zmienić i zaszczepić w innych szlachetność i niesienie pomocy na szlakach komunikacyjnych. To pasjonaci, miłośnicy motocykli z Knight Riders Sekcja Polska IPA. Idea IPA wyrażona słowami „Servo per Amikeco”(Służyć poprzez przyjaźń) została

przeniesiona przez nich na grunt motoryzacyjny. W naszym województwie czterech miłośników postanowiło przyłączyć się do tego ruchu i stworzyć jego kolejną część.

31 lipca 2010 roku stał się dla IPA-owskich miłośników motocykli w województwie świętokrzyskim datą historyczną. To tego dnia zjechali do „Leśnej Biesiady” w Woli Kopcowej koło Kielc, członkowie Knight Riders Łódz. Przybyli na swych dwukołowcach koledzy z Łodzi, Warszawy, Tarnowa i Tarnobrzegu. Celem ich wizyty było powołanie nowego chapteru i przyjęcie w swe szeregi nowych członków. Uroczyste przyrzeczenie trzej nowi członkowie złożyli na sztandar Knight Riders Sekcja Polska IPA. Pasowania do stanu rycerskiego dostąpili, z rąk Prezydenta KR SP IPA Krzysztofa „Geparda” Białka i otrzymali swe organizacyjne imiona: Soszi, Robert i TT. Oficjalnie został powołany do życia Knight Riders Charter Kielce, którego Dyrektorem został Paweł „Soszi” Socha. Uroczystość odbyła się w trakcie pikniku rodzinnego organizowanego przez Region Kielce ŚGW IPA. Obecni członkowie IPA i sympatycy wraz z rodzinami, byli świadkami tej miłej i podniosłej uroczystości. Oczywiście nasi milusińscy jako pierwsi rzucili się do szczegółowych oględzin pięknych motocykli i husarskiego stroju „Geparda” ale zaraz za nimi podążyli troszkę starsi. Koledzy z KR chętnie prezentowali swoje maszyny i interesująco o nich opowiadali. Jak nakazuje staropolska gościnność zaprosiliśmy przybyłych do wspólnego biesiadowania. W nawiązaniu nowych przyjaźni wydatnie pomogło wspólne śpiewanie, tańce i rozmowy do późnych godzin nocnych.

Megaaa polecam! ❤️
11/07/2024

Megaaa polecam! ❤️

Włoska Motocyklowa Wycieczka po Abruzji! | MOTOWYJAZDYSprawdź szczegóły na stronie: https://www.motowyjazdy.pl/Najbliższe terminy: 2-9 sierpnia 2024 (5 miejs...

Może chwilowa zamiana dwóch kółek? Ja jadę :)PozdrawiamKasia
10/01/2018

Może chwilowa zamiana dwóch kółek?
Ja jadę :)
Pozdrawiam
Kasia

Wiele dramatów nie ma imion. Nie w tym przypadku. Policjant to Marcin. Strażak nazywa się Arkadiusz. Dla nich miała to być rutynowa pomoc starszej kobiecie. Na ul. Przemysłowej trafili na pole minowe. Wybuch spowodował, że ledwo uszli z życiem. Teraz na ich leczenie zbierają funkcjonariusz...

24/12/2017
Poranna kawa jeszcze chyba nigdy tak bardzo nam nie smakowała. Ta serwowana w Zadarze przy molo posiada wyśmienity aroma...
21/09/2017

Poranna kawa jeszcze chyba nigdy tak bardzo nam nie smakowała. Ta serwowana w Zadarze przy molo posiada wyśmienity aromat palonych ziaren. Delektowaliśmy się nią przy dźwiękach morskich organ. Przed nami kolejny dzień podróży. Wyruszyliśmy z miasta około 11.00. Pojechaliśmy na południa w stronę Splitu. Już po kilku kilometrach zatrzymalismy się w małym porcie aby zamoczyć głowę w morzu i sprawdzić, czy naprawdę woda jest tak bardzo słona. Oj jest słona, aż gęba robi się czerwona i policzki pieką. Nic to, trzeba też zamoczyć orzechy. Na poranną kąpiel wybraliśmy dziką plażę gdzie nie było żywej duszy. Brakowało czasu na przebieranie się i suszenie slipek. Przecież opony stygną. Zrzuciliśmy wszystko co mieliśmy na sobie rozejrzeliśmy się, czy nikt nie ucieka z krzykiem i wskoczyliśmy do wody. Pływać w tak czystej i cieplutkiej wodzie można w zasadzie bez końca. No ale dość tego, nadeszła w końcu pora by znowu wyruszyć w drogę. Tutaj postanowiliśmy się rozłączyć. Bartas w Splicie ma przyjaciół, funkcjonariuszy chorwackiej granicznej policji. Zdecydował, że musi odświeżyć znajomość i wypić z nimi filiżankę kawy. Reszta ekipy ruszyła w stronę Parku Narodowego Krka. Po przybyciu na miejsce musieliśmy zmienić pojazd na autobus żeby dojechać do przepięknych wodospadów na rzece Krka. Kolejnym celem naszej podróży stał się Trogier. Urocze stare miasto położone na małej wysepce pomiędzy kontynentalną częścią Chorwacji a wyspą Ciovo. Od dawien dawna wiadomo, że jak czas miło upływa to upływa tez szybko. Bartas czekał już na nas na kwaterze z zagryzką w miejscowości Podgora. Czym prędzej więc wskoczyliśmy na motocykle i ruszyliśmy na południe. Wieczór zakończył się lampką wina i kuflem piwa. Kolejny dzień zapowiadał się jeszcze ciekawiej.

Zeus musiał być w bardzo złym humorze kiedy nasze maszyny przekraczały granice słoweńsko-chorwacką. Hera chyba zrobiła m...
18/09/2017

Zeus musiał być w bardzo złym humorze kiedy nasze maszyny przekraczały granice słoweńsko-chorwacką. Hera chyba zrobiła mu nie lada awanturę bo przywitał nas głośnymi piorunami i ciężką ulewą. W zasadzie takie warunki pogodowe towarzyszyły nam od terytorium Czech. 700 km cholernie mokrej podróży. To nas jednak nie złamało. Dojechaliśmy szczęśliwie na miejsce gdzie nasze oczy ucieszył pokaźny dekolt i szeroki uśmiech chorwackiej gospodyni, co jeszcze zaostrzyło nasze apetyty na odkrywanie tego kraju w duchu przygody motocyklowej. Na początku zdecydowaliśmy się na spróbowanie smaków Chorwacji w postaci złotego napoju. Ożujsko i Karlovachko bałkańskim aromatem skutecznie przybiło nasze głowy do drewnianego blatu pobliskiego baru. Szczęśliwy powrót na kwaterę po fantastycznym wieczorze wymagał współpracy w kwestii nawigacji. Spać kładliśmy się z myślą ..... hm, któż by to spamiętał 🙂
Pierwszy dzień naszego pobytu podobnie jak wieczór dnia poprzedniego rozpoczął się złą pogodą. Ponownie burza, pioruny i ciężkie chmury. To rzecz jasna nas nie złamało. Spakowaliśmy manaty i ruszyliśmy w drogę. Kierunek Zadar. Z każdym kilometrem pogoda stawała się przyjaźniejsza i już 10 km za Rjeką zza chmur wyjrzało słoneczko, pogoda wprost idealna do jazdy. Droga wzdłuż wybrzeża to raj dla motocyklistów. Niezliczona ilość zakrętów i zapierające dech w piersiach widoki powodowały ciarki wzdłuż naszych kręgosłupów. Ten wyjazd to spełnienie naszych motocyklowych marzeń. Jechaliśmy powoli delektując się przepięknymi krajobrazami nawijając kolejne kilometry z szerokim bananem na gębie. Po drodze do Zadaru opuściliśmy kontynentalną Chorwację żeby promem wpłynęliśmy na wyspę Peg. Tutaj poczuliśmy się jak na innej planecie. Zupełnie brak roślinności, tylko skały i pełno bogatych Niemców wygrzewających swoje tyłki przy niebotycznie drogich camperach. Jednak żaden z nas nie zamieniłby w tamtej chwili swojego motocykla nawet na statek kosmiczny. Trzeba było jednak zejść trochę na ziemie i pomyśleć o potrzebach pierwszych bo głód zaczynał nas rozpraszać. Rzecz jasna znowu delektowaliśmy się chorwackim smakiem. Pleskawica i ciebabcici to właściwy wybór żeby było pysznie i aby była siła na kolejną cześć fascynującego dnia. Do Zadaru wjechaliśmy już po zmroku, ale nie skierowaliśmy się na kwaterę, jest tu jedno miejsce, które musieliśmy zobaczyć a w zasadzie go posłuchać, i to jeszcze tego wieczoru. To morskie organy. Wspaniały wynalazek, który tak naprawdę chyba nigdy nie zamilknie. Dopóki fale pompują powietrze do betonowych piszczałek dopóty Zadarska promenada będzie snuć piękną pieśń ku uciesze wszystkich słuchających. Po koncercie udaliśmy się na kwaterę. Dzień zakończyliśmy butelka czerwonego wina i planem na kolejny dzień. Dobranoc Chorwacjo jutro spotkamy się znowu.

Piątek, piąteczek, piątunio :) a jutro... :) pobudka wcześnie rano, a może wcale nie będziemy się kłaść bo jak tu spać, ...
15/09/2017

Piątek, piąteczek, piątunio :) a jutro... :) pobudka wcześnie rano, a może wcale nie będziemy się kłaść bo jak tu spać, gdy tyle niewiadomych targa emocjami :)
Wszystko spakowane?
O czym zapomnieliśmy?
Kto się spóźni?
Znacie to...? :) bo my bardzo dobrze ;)
A dzisiaj... jeszcze kilka godzin w pracy... jak tu wytrwać?

3...2...1... Start! :)Odliczamy godziny :) wreszcie !!! powiedzą niektórzy :)Nadszedł czas na coś, co odkładaliśmy wiele...
14/09/2017

3...2...1... Start! :)
Odliczamy godziny :) wreszcie !!! powiedzą niektórzy :)
Nadszedł czas na coś, co odkładaliśmy wiele razy. Czy wystartujemy... kiedy... z jakim bagażem doświadczeń wrócimy...? O tym, co będzie się u nas działo przez najbliższych kilka dni będziemy się z Wami, Drodzy Przyjaciele, dzielić tutaj.
Częstujcie się na bieżąco!!!
LwG i witaj Przygodo! :)

10/09/2017

RAJD MUNDUR NA ROWERZE – KRĘCIMY DLA MARCINA

Marcin jest funkcjonariuszem Wydziału Prewencji Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie, z uwagi na charakter jego pracy nie ujawniamy jego danych osobowych. Około trzy miesiące temu zdiagnozowano u niego nowotwór o nazwie mięsak. Grupa „MUNDUR NA ROWERZE” w rajdzie liczącym ponad 4.000 km stara się pomóc w zbiórce środków na leczenie Marcina.

Przemyski Region IPA uruchomił rachunek bankowy, na który można wpłacać pieniądze na leczenie kolegi Marcina.

Podkarpacki Bak Spółdzielczy
Odział w Przemyślu
ul. Mickiewicza 4, 37-700 Przemyśl
90 8642 1155 2015 1506 0396 0003
w tytule wpłaty Mundur na rowerze - darowizna dla Marcina

Przyłącz się do mundurowych i pomóż Marcinowi.
Zobacz ile zebraliśmy pieniędzy dla Marcina
http://ipaprzemysl.pl/

Adres

Kielce

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Knight Riders Chapter Kielce umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Knight Riders Chapter Kielce:

Udostępnij

Kategoria