07/02/2025
UWAGA! Ten post zawiera prawie pół setki fotek! 📷
Ferie w Wielkopolsce już się skończyły.
Pora więc na wspomnienie naszej zjazdówkowo-biegówkowo-trekkingowej wyprawy.
Jej celem był Horský resort Dolní Morava, położony u podnóża Masywu Śnieżnika (Králický Sněžník). Spędziliśmy tam aktywnie 5 dni.
1 dzień
Po niespiesznym dojeździe na miejsce, zakwaterowaliśmy się w Apartamentach "Wiatrak". Pomijając nawet wysoki turystyczny standard obiektu, bezcenna była jego lokalizacja - 400 m od głównego wyciągu (sypialnia z widokiem na stok!), w pobliżu szlaków pieszych i biegówkowych.
Wieczór spędziliśmy na podziwianiu z balkonu bezchmurnego rozgwieżdżonego nieba.
2 dzień
Od rana ruszamy w kierunku wyciągów narciarskich, kupujemy karnety, wypożyczamy brakujący sprzęt i dzielimy się na podgrupy: zjazdową i biegówkową. Stoki bardzo dobrze przygotowane, w większości sztucznie naśnieżane. Ślady biegówkowe niestety przerywane wieloma bezśnieżnymi fragmentami. Trasy przebiegają wielokrotnie w pobliżu przedwojennych czechosłowackich fortyfikacji (tzw. Linia Beneša). Sky Bridge z trudem dostrzegalny.
W nogach ponad 15 km i 450 m przewyższenia.
3 dzień
Zjazdowcy ruszają na pobliski stok. ⛷
Mając na względzie wcześniejszy stan tras (przetarcia i zlodowacenia), zamieniłem biegówki na trekkingowe buty (z raczkami!). Celem był szczyt Klepáč (1.144 m n.p.m.). Jego polska nazwa - Trójmorski Wierch, dokładnie tłumaczy wyjątkowość miejsca. Strumienie z jego zboczy spływają do 3 mórz: Bałtyckiego, Czarnego i Północnego. To granica 3 zlewisk.
Pieszą wycieczkę przerwał telefon ze stoku, informujący o nieszczęśliwym upadku snowboardzistki. 🏂 Z podejrzeniem złamania nadgarstka trafiła pod opiekę Horská záchranná služba. Szczegółowa diagnoza wymagała jednak ponadplanowej kilkudziesięciokilometrowej wycieczki do szpitala w Polanicy-Zdrój. Na szczęście, po kilku godzinach pobytu na SOR-ze, okazło się, że kości są całe. Ale deskę na kilka tygodni trzeba odłożyć...
Piesza wyprawa na spowitą chmurami wieżę widokową to prawie 12 km i 540 m przewyższenia.
4 dzień
Planowany odpoczynek od desek - na ten dzień od początku prognozy były idealne. Słonecznie, bez opadów, prawie bezchmurnie. Więc cel był oczywisty - Śnieżnik (1.424 - 1.426 m n.p.m. - zależnie od kraju (!)).
3-godzinna wspinaczka zaśnieżonymi szlakami została nagrodzona uroczymi widokami na krótsze i dłuższe dystanse. Ponad chmurami, 100 km dalej, było widać nawet Karkonosze. Kontrowersyjny "blender" nawet całkiem dobrze komponował się z pustynnym krajobrazem.
Po czeskiej stronie odwiedziliśmy źródło Morawy, przecinającej Czechy z północy na południe, wpadającej do Dunaju w okolicach Bratysławy. A nieopodal ruin schroniska księcia Liechtensteina (Lichtenštejnova chata na Sněžníku) napotkaliśmy kamienną rzeźbę słoniątka. Pochodzi ona z 1932 r. i jest symbolem niemieckiego stowarzyszenia artystycznego "Jescher".
Ta wycieczka to 19 km i 750 m przewyższenia.
Wieczór poświęciliśmy na krótkie zapoznanie z pobliską "metropolią" Králíky: staromiejska zabudowa, klasztor redemptorystów na Górze Matki Bożej, no i obowiązkowy finał w markecie - po "czeskie" zakupy... 😉
5 dzień
To niestety nieudana próba wykorzystania na maksa zjazdowych warunków narciarskich (trasy biegówek były na przemian mokre, zmrożone i przetarte), jeszcze przed popołudniowym odjazdem.
W jednej narcie zepsuł się system ski-stop, i to w połowie ważności 4-godzinnego karnetu (wcale nie taniego... 😭).
Więc odwrót z czeskiego resortu rozpoczęliśmy trochę wcześniej.
Ale przyznacie, że jak na 5 dni, to program był bardzo urozmaicony, i to nie zawsze w sposób zaplanowany... 😉