28/05/2025
Legendarne rzymskie !
Czy w starożytnym Rzymie popularne było grupowe mordobicie 70 na 70?
- Ludzie Kochani „Jeszcze jak”!
- Czy zatem były to bijatyki bardziej brutalne i przerażające niż moglibyśmy przypuszczać?
- Ooo tak, ale czy różniły się od tych, które organizują między sobą dzisiejsi kibole - trudno jednoznacznie odpowiedzieć…
Sprawdźmy jak było w rzeczywistości!
_____________________________
W naszej wyobraźni to gladiatorzy, potężni goście z Koloseum, toczyli heroiczne solówki „jeden na jednego”, niczym dzisiejsi mistrzowie MMA... Faktycznie tak było, ale każdy z nas wie, że Rzym był głodny krwi, a im więcej brutalności tym lud rzymski wiwatował głośniej. Jednak każda formuła rozrywki ewoluuje, a widownia chce duplikować emocje. Wraz z zapotrzebowaniem na krew, narodziły się widowiska zbiorowe: grupowe bijatyki, rzezie i krwawe inscenizacje, które wręcz rozsadzały definicje klasycznego spuszczenia łomotu przeciwnikowi w nudnej formule 1 na 1.
Najbardziej zbliżona do „sportu zespołowego” była formacja zwana „gregatim”, czyli grupowa ustawka gladiatorów.
Cesarz Tytus zorganizował podczas inauguracji najpotężniejszego Teatru Flawiuszów, igrzyska trwające 100 dni! Tak, studniówka by celebrować otwarcie cudu inżynierii na którego arenie, finalnie poniosło śmierć jakieś 500.000 "ochotników”! W trakcie igrzysk w Koloseum odbywały się nie tylko walki, ale i egzekucje skazańców, czy rekonstrukcje bitew. Grupy (załóżmy) 70 na 70 lejących się po buziach „kiboli”, czy nawet w większych konfiguracjach nie były normą i standardowym układem, ale zdarzały się, a wielka arena Koloseum była wręcz stworzona do takich zabaw.
To nie były bezładne festynowe bijatyki bez zasad, wręcz przeciwnie. Chciałoby się nazwać je wyreżyserowaną, teatralną napierdalanką, wszak walki miały swą wcześniej wymyśloną dramaturgię, niekiedy choreografię, często opartą na historycznych bitwach, ale warto zaznaczyć, że ewentualna, lecz zdarzająca się niezwykle często podczas tych zabaw śmierć, była jak najbardziej prawdziwa.
Dziś często obowiązują zasady, o ile takie zostaną dogadane i zaakceptowane przez obie strony, aby podczas ustawek nie używać sprzętu, czyli maczet, kastetów, pałek, czy łańcuchów. Inaczej było 2000 lat temu. Wtedy sprzęt w rękach gladiatora był niemal normą, jak pędzel w dłoni malarza. Tutaj można napisać opasłą książkę na temat narzędzi śmierci jakimi posługiwali się wojownicy. Były to wyspecjalizowane przedmioty, które oczywiście miały za zadanie bronić życia i jednocześnie nieść śmierć, ale również podnosić poziom atrakcyjności widowiska. W każdym razie, oko ludu musiało być zadowolone.
Rodzaje broni były dobierane w sposób niesamowicie przemyślany, aby zróżnicować walkę, zestawiając przedmioty do konfrontacji technicznej przeciwko potężnej sile lub broń sieczną w opozycji do broni drzewcowej, miotanej, czy obuchowej. Sprzęt ofensywny przeciw defensywnemu, ostry przeciw tępemu, długi przeciw krótkiemu. Z punktu widzenia obywateli, którzy przychodzili na trybuny, te kombinacje walk i urozmaicona broń, musiały być naprawdę ekscytujące.
Inną formą brutalnego widowiska i wcale nie mniej popularną wśród rzymskiego społeczeństwa były masowe egzekucje podczas których, nieszczęśnicy byli zmuszani do walki. Skazańców symbolicznie uzbrajano (najczęściej) w gołe pięści i wypuszczano na arenę, czasem w parach, czasem w większych grupach, by walczyli o życie między sobą lub przeciwko wyszkolonym gladiatorom, a niekiedy dzikiej zwierzynie. Z pewnością niektórym z Państwa pojawiają się przed oczami fragmenty dzieła sztuki filmowej „Gladiatora”. Bywały widowiska, gdy dziesiątki lub nawet setki skazańców ginęły tego samego dnia. Ich walka nie była honorem – była karą i rozrywką dla ludu.
Warto zaznaczyć, że w historii starożytnego Rzymu to nie tylko amfiteatry były świadkami grupowego mordobicia, wszak rzymianie kochali napierdzielać się między sobą, a burdy bardzo często pojawiały się tam, gdzie tworzyły się problemy różnej natury. W codziennym życiu Rzymian dochodziło do starć między frakcjami kibiców miłujących dwie różne drużyny biorące udział w wyścigu rydwanów, co znamy z dzisiejszych ustawek kibolskich, a także na ulicach między gangami miejskimi, czy bojówkami politycznymi. Czasem starcia te eskalowały do zamieszek ulicznych w których brały udział niemal całe osiedla, co w konsekwencji wymagało fizycznej i równie brutalnej interwencji uzbrojonych po zęby pretorian. Te bijatyki również były swego rodzaju formą walk grupowych, choć nieoficjalną i pozbawioną jakichkolwiek zasad, no może poza jedną - śmierć wrogom naszej idei!
Rzymianie wierzyli, że przelana krew oczyszcza atmosferę w mieście, ale jeszcze ważniejszy był efekt psychologiczny, czyli widowisko godne potęgi, pełne kontroli sprawowanej przez władzę, śmierci ujarzmionej i ukazanej w "estetycznej" formie - jakkolwiek to brzmi.
To nie był tylko teatr przemocy to była polityka, religia i rozrywka w jednym.
To nie było zwykłe i ordynarne mordobicie!
To była „sztuka rzezi” :)
____________________________
Dziękuję za przeczytanie i poświęcony czas!
Jeśli zechcesz postawić mi kawę, którą wypiję pisząc kolejny tekst - będę zobowiązany☕️
✅ http://buycoffee.to/sekretyrzymu
Do następnego!