24/02/2022
Kiedyś mi się wydawało, że będę szczęśliwa, gdy:
💥będę dużo pracować, będę zajęta 24/7,
💥będę zbierać kwalifikacje i certyfikaty by udowodnić innym jaka jestem wykształcona,
💥będę awansować co kilka miesięcy, wspinając się po drabinie korporacji, w których pracowałam,
💥będę miała pracę od 9.00 do 17.00, bo właśnie to będzie przynosiło mi bezpieczeństwo i stabilizację.
To wszystko robiłam, to wszystko osiągnęłam, a jednak nie wnosiło to radości do mojego życia. Było nijak. Byłam podekscytowana tylko na chwilę, a potem już nie.
Kilka lat zajęło mi zrozumienie, że ta nieśmiała myśl, to marzenie, to poczucie, że jestem w czymś dobra i powinnam to robić, jest dla mnie najlepszą drogą.
Zatem jaka jest dla mnie najlepsza droga? A ta, w której wiem, że zaczynam zanim czuję się na to gotowa i zmierzam do miejsca, w którym mam być. To miejsce, w którym działałam w swojej strefie geniuszu, gdzie moja pasja miesza się z doświadczeniem i radością robienie tego, co kocham. To kreatywność, to chęć pomagania innym.
Dlatego stworzyłam swój biznes online, dlatego zajmuję się mentoringiem i coachingiem kobiet. Dlatego teraz robię to co robię i to na własnych zasadach. Kiedy dostaję wiadomości od moich klientek, które opowiadają o tym co zmieniło się w ich życiu po naszej współpracy, udziale w Szkole Online Przedsiębiorczych Chéries, posłuchaniu podcastu, przeczytaniu e-booka, mam łzy radości w oczach. Naprawdę. Jestem dumna z nich i z siebie.
Nic nie daje mi większej radości, niż świadomość, że mogę wspierać, pomagać i motywować inne kobiety.
Chéries, a co wy myślałyście, że da wam szczęście, a jednak tak nie było?