23/09/2026
Żywopłot Benjesa z martwych gałęzi ma dużo starszą krewną z żywego drewna, prawie zapomnianą: żywopłot kładziony, pleciony z żywych pędów. 🌳
Sekret to pasek kory i bielu zostawiony nienaruszony u nasady pędu. Łodygę nacina się ukośnie na dwie trzecie grubości, kładzie niemal poziomo i zaplata między wbite paliki, a ten pasek utrzymuje krążenie soków. Położony pęd żyje, z jego górnej strony wybijają pionowe odrosty i sezon po sezonie żywopłot gęstnieje w zieloną ścianę, przez którą nie przejdzie ani sarna, ani pies sąsiada. Prace wykonuje się w spoczynku, od listopada do marca, poza mrozami; w Polsce najbezpieczniejszy jest luty i marzec, tuż przed ruszeniem soków. Nadają się gatunki giętkie: grab, klon polny, leszczyna, głóg, tarnina, wierzba.
Pomysł jest bardzo stary: Cezar w „Wojnie galijskiej" opisuje żywopłoty Nerwiów z młodych drzew przyginanych i przeplatanych cierniami, przez które nie dało się ani przejść, ani przejrzeć. W Polsce częściej pleciono płoty z ciętych witek leszczyny i wierzby, tak zwane płoty koszowe, a żywe zadrzewienia śródpolne sadzono na wielką skalę w XIX wieku w majątku Dezyderego Chłapowskiego pod Turwią w Wielkopolsce, gdzie do dziś chronią pola przed wiatrem i suszą.
Potem drut kolczasty, siatka i powojenne scalanie gruntów wypchnęły żywe ogrodzenia z krajobrazu, a w ogrodach zastąpił je żywotnik. 🍂
Umiejętność wraca. Żywopłot kładziony sprawdza się jako żywe ogrodzenie działki, schronienie dla ptaków, korytarz dla jeży i ładna alternatywa dla tujowego muru, który poza zielonym tłem nie daje przyrodzie nic. Wystarczy rząd rodzimych krzewów posadzony teraz jesienią i cierpliwość przez 4–5 lat, zanim pędy będą dość grube do pierwszego kładzenia. 🌿