Theokreacja

Theokreacja Fotografia analogowa

Równonoc wiosenna. Pierwszy dzień astronomicznej wiosny. To moment, gdy słońce nie tylko przybiera na mocy i coraz bardz...
20/03/2026

Równonoc wiosenna. Pierwszy dzień astronomicznej wiosny. To moment, gdy słońce nie tylko przybiera na mocy i coraz bardziej rozświetla mroki. To wręcz niemal magiczny czas -mistyczny moment zrównania dnia z nocą i zdominowania jej. Symboliczne, ale namacalne objawienie zmartwychwstałych sił natury.

To czas porządków, robienia miejsca na nowe. Wyjścia na powierzchnię, odetchnięcia pełną piersią, łapania rozpędu. Dotychczasowe życie nadzieją na przetrwanie zaczyna przechodzić w faktyczną wiarę w swoje siły i możliwości, które zaczynamy przekuwać w czyny -niekiedy jeszcze nieśmiało, ale z coraz większym przekonaniem i mocą.

Bywa, że eksperymentujemy na mniej lub bardziej znanym nam polu, innym razem wychodzimy z własnej strefy komfortu, by odkryć coś nowego.
Te zdjęcia, zrobione niespełna dwa lata temu, zarówno dla mnie jak i dla modelki, jednym z pierwszych „wiosennych wdechów”. Przejawem nieśmiałego zebrania się na odwagę. Krokiem w nieznane zakamarki tego, co znaliśmy, ale od innej strony.

Nagi portret, bo takim mianem określam tę formę, jest czymś pośrednim między klasycznym portretem a aktem. To przedstawienie wizerunku osoby, skoncentrowane na jej twarzy, oczach, emocjach i charakterze, ale z nagością w tle. Nagość ta nie staje się tematem, ale dopełnieniem -intymnym otwarciem, odkryciem wnętrza, symbolicznym zrzuceniem z siebie tego, czym chcemy się zakryć.

Oby przy wszystkim, co staje się nowym początkiem, zamiast lęku towarzyszył nam dreszczyk emocji związany z nadchodzącą przygodą -jak radość, która przychodzi wraz z wiosną.

Zima. Czas, w którym Słońce powoli znika, życie na chwilę „zamiera”, a właściwie przysypia, by pod śniegiem przeczekać m...
27/02/2026

Zima. Czas, w którym Słońce powoli znika, życie na chwilę „zamiera”, a właściwie przysypia, by pod śniegiem przeczekać mrozy i się zregenerować. Człowiek też chowa się w domowym zaciszu, zamyka się bardziej w sobie, by w mroku przeprocesować wszystko, co spotkało go przez ostatni rok. Wraz z Nowym Słońcem, którego promienie od zimowego przesilenia wydłużają każdy kolejny dzień, zaczynamy odnajdywać nowe siły do życia i działania, robimy się coraz aktywniejsi.

Ze mną nie było inaczej przez te miesiące ciszy. Integrowałem liczne zmiany: we mnie samym; w pracy i moim podejściu do niej; w niespodziewanym, wielopłaszczyznowym rozwoju pasji; w miłości i związku z ukochaną kobietą trwającym już od roku; to, że zamieszkaliśmy razem przez trzy miesiące „na kartonach”, odnowiliśmy i urządziliśmy własne mieszkanie, a w ostatnim czasie przeprowadziliśmy się do swojego lokum.

Powoli wychodzę ze swojego zimowego schronienia. Ciągnie mnie ku słońcu. Czekam na pierwsze oznaki wiosny, przeglądam swoje prace i wspominam ciepłe chwile. Aż głupio mi, że przez te zimne miesiące nie dzieliłem się nimi, byście i Wy mogli się przy nich ogrzać, byście mogli przypomnieć sobie Słońce, byście odzyskali nadzieję i wiarę w to, że po Zimie nadchodzi Wiosna, a zaraz po niej Lato.

Szczególne pozdrowienia i podziękowania dla wspaniałej Martyna Juda -bohaterki tej sesji!

Gdy przypatruję się rzeczywistości, w której współcześnie żyjemy, coraz wyraźniej dostrzegam, jak ciało staje się czymś ...
01/10/2025

Gdy przypatruję się rzeczywistości, w której współcześnie żyjemy, coraz wyraźniej dostrzegam, jak ciało staje się czymś rozdartym pomiędzy dwa przeciwstawne bieguny: tabu a komercjalizację. Z jednej strony redukuje się je do obiektu, który ma kusić lub prowokować, odpowiadać kanonom piękna kreowanym przez mass media i marki, stając się źródłem zysku. Z drugiej zaś - w imię religii i moralności - bywa piętnowane i okrywane wstydem jako źródło grzechu.

W obu przypadkach ciało zostaje ograniczone w swej funkcjonalności i podlega seksualizacji, tracąc prawdziwe znaczenie. Staje się przedmiotem oceny, regulacji, walki, towarowej ekspozycji lub marginalizacji. Zaczynamy traktować je jak coś, co trzeba poprawiać lub zakrywać, modelować pod cudze oczekiwania, albo dopatrywać się w nim źródła wstydu, pokus i grzechu. Tak rodzi się w nas lęk i niepewność, poczucie presji spełnienia narzucanych nam rygorystycznych warunków, by nie zostać ocenionym i odrzuconym. Gubimy w tym wszystkim neutralność, wielowymiarowość, metafizyczną głębię, naturalną prostotę i piękno naszej fizyczności jako takiej. Tracimy wolność i autonomię.

A przecież cielesność jest jednak czymś o wiele szerszym niż to, do czego sprowadza ją współczesna kultura. To przestrzeń przeżywania, odczuwania, kontaktu z drugim człowiekiem i z naturą. To narzędzie, którym doświadczamy świata. To dzieło sztuki, które istnieje nie dlatego, że jest idealne, lecz dlatego, że jest prawdziwe. To naturalny dziennik naszego życia na którym zapisują się ślady upływu czasu i doświadczeń.

Fascynuje mnie, że ciało, uwolnione od ocen, zaczyna mówić własnym językiem - prostym, szczerym i pełnym znaczeń, których nie da się sprowadzić do kanonów czy tabu. Oddaję mu głos i daję szansę by poniósł się on dalej. Chciałbym by trafiając do kolejnych ludzi, budził ich wrażliwość i zachęcał do refleksji nad tym, jak wiele w nas samych odbija się w nagim ciele drugiego człowieka, a także nad tym, czym naprawdę jest człowieczeństwo i wolność.

Dom - to życiowa przestrzeń, która przede wszystkim daje schronienie, poczucie bezpieczeństwa. To intymna ostoja, której...
16/09/2025

Dom - to życiowa przestrzeń, która przede wszystkim daje schronienie, poczucie bezpieczeństwa. To intymna ostoja, której granice są święte i której nikt nie ma prawa naruszać.
Podobnie jest z ciałem. Jest ono najstarszym i najbliższym domem, w którym mieszka nasza dusza - pierwszym miejscem, którego doświadczamy, gdy przebudza się nasza świadomość i ostatnim, które opuszczamy w momencie śmierci. To coś przyrodzonego, z czym przychodzimy na świat, nie mając wpływu na to jakie ono będzie. Od nas zależy tylko to jak o nie zadbamy i jak będziemy z niego korzystać. Każdy sam podejmuje te decyzje i odpowiada za siebie.

Głęboko wierzę w to, że ludzie powinni darzyć się wzajemną miłością, przejawiającą się w empatii, wrażliwości, wyrozumiałości, tolerancji, trosce i szacunku. Marzę o świecie, w którym ciało przestanie być sprowadzane do roli obiektu - czy to w sferze publicznej, czy w najgłębszych zakamarkach naszej psychiki - stając się źródłem wstydu, przedmiotem drwin czy ataków. Każdy ma prawo czuć się w nim dobrze, komfortowo, bezpiecznie. Tak jak szanujemy cudzy próg, tak powinniśmy szanować przestrzeń osobistą drugiego człowieka.

Pokazując ciało w akcie, nie obnażam go, lecz przywracam mu pierwotne znaczenie i godność. Oswajam na nowo to, co ucieka nam, gdy zamykamy je w kulturowe, społeczne czy religijne ramy. Chcę, by znów mogło być widziane tak, jak na to zasługuje: z szacunkiem, w uznaniu jego naturalnego piękna.

Zawsze jest tak, że od czegoś trzeba zacząć... Choć pod presją czasu i zdarzeń związanych z wystawą, a potem natłokiem o...
03/09/2025

Zawsze jest tak, że od czegoś trzeba zacząć... Choć pod presją czasu i zdarzeń związanych z wystawą, a potem natłokiem obowiązków, nie miałem przestrzeni by na poważnie przysiąść do tej strony, chciałbym nadać temu wszystkiemu właściwy bieg i porządek.

Wiele skrajnych emocji towarzyszy mi od momentu, gdy poczułem po raz pierwszym, że chciałbym pokazać komuś swoje zdjęcia i poznać opinię na ich temat. Pierwotnie było to bardzo wąskie grono najbliższych znajomych, zaś ich reakcje nie raz przerosły moje oczekiwania i często zachęcały mnie, bym nie dość, że rozwijał swoją pasję to jeszcze odważniej prezentował jej efekty. Krąg osób, przed którymi ośmielałem się otwierać “szufladę” powiększał się. Gdy pewnego razu zostałem zapytany, czy można zobaczyć gdzieś więcej moich zdjęć, czy mam stronę – zaśmiałem się i zacząłem unikowo tłumaczyć, by ukryć skrępowanie, onieśmielenie i brak poczucia by to co robię było na tyle wartościowe. Lecz pytanie nie zniknęło – pojawiało się coraz częściej, a wraz z moim rozwojem ta myśl dojrzewała, aż w końcu przyszedł czas, by ją zrealizować.

To, co obecnie czuję, to przede wszystkim wdzięczność wobec wszystkich tych, których spotkałem w moim życiu i którzy przyczynili się do mniejszych i większych przełomów na przestrzeni ostatnich lat. Wierzyli we mnie, mimo że mnie samemu nieraz brakowało wiary w siebie. Dziś chciałbym część z nich szczególnie uhonorować, wymienić (choć nie wszystkich, z różnych powodów, mogę bezpośrednio wskazać czy oznaczyć).

Rodzicom – Pawłowi i Kasia Skoczyńska – dziękuję za wychowanie oraz emocjonalne i estetyczne ukształtowanie. Prawdopodobnie, gdyby nie Ojciec i otrzymany od niego aparat, nigdy nie zająłbym się fotografią!

Po latach dziękuję Ewie M. bo dzięki niej w moim życiu miała miejsce jedna z największych rewolucji. Po niej już nic nie było takie jak przedtem, a ja zredefiniowałem zarówno siebie, jak i swoje spojrzenie na świat.

Marysia Ryszarda Krajewska, Marta Petryk, Grzesiek Pov dziękuję za to, że zapraszając mnie do współpracy przy skrzacim festiwalu, otworzyli mi wrota do całkiem nowego świata, o którego istnieniu nie miałem pojęcia. To był początek istnego domina wielu doświadczeń i znajomości, bez których nie wydarzyłaby się cała reszta. Gdyby nie oni, nie mógłbym bowiem podziękować Gosia SweetLove za zaproszenie mnie na kolejny festiwal, który stał się dla mnie chwilowym azylem w bardzo trudnym momencie. Tam zaś poznałem kolejną bohaterkę...

Tu na mojej życiowej drodze pojawia się Zosia LS, która zasługuje na osobny akapit i szczególne podziękowania! To dzięki niej coraz częściej zacząłem sięgać po aparat. To dzięki niej na nowo uczyłem się, jak powinno się robić zdjęcia. To dzięki niej poznałem świat życiowych nomadów i odkryłem nowe oblicze nagości. To dzięki niej zacząłem akceptować swoje ciało i po raz pierwszy sam stanąłem przed obiektywem. To dzięki niej zrobiłem pierwsze plenerowe sesje i rozwinąłem się w fotoreportażu. To dzięki niej doświadczyłem równie pięknej, co trudnej relacji i przyjaźni, która trwa do dziś. Oby jej Wolny Dom stał się azylem nie tylko dla niej, ale i dla innych poszukujących sensu. Kłaniam się nisko tej Cudnej Istocie, mimo, że nieraz zwę ją Paskudą!

Dziękuję Magda Bremer za zgodę na pierwszą, prawdziwą sesję! Kasia Paterek – za przełamanie się, otwartość i wspólne eksperymenty przy kolejnej.

Znajomość z Anna Maria Kosik i Szymon Kołodziejczyk oraz tworzonym przez nich projektem Takie Ciało zaowocowała dalszym rozwojem i wspaniałą współpracą – również fotograficzną.

Jak dziś pamiętam, gdy na wspólnym wyjeździe zapytałem po raz pierwszy niemal obce mi osoby, czy nie chciałyby wziąć udziału w moim projekcie... i zgodziły się! Jestem ogromnie wdzięczny Ewelina Bochenek, Dorota Kawczyńska, Hanna Czupajło i Izie S. – bo dzięki nim tak naprawdę rozwinąłem skrzydła.

Dziękuję też Martyna Juda, Kasia Łasińska, Ania Szopa, Dance Z., Michałowi Ż., Michałowi S. oraz Mariuszowi P. – gdyby nie ich zdjęcia, moja pierwsza wystawa nie byłaby tym samym.
Nie wymieniłem jeszcze jednej osoby…

Ewa Łaganowska – dziękuję za zaufanie i otwarcie się przy pierwszym spotkaniu. Za wspólne fotografowanie oraz zdjęcia robione sobie wzajemnie. Za rozmowy, które tak wiele odkrywały. Za to, że udało nam się utrzymać kontakt, zaprzyjaźnić, a dziś tworzyć razem coś więcej. Dziękuję za miłość. Twoje ogromne, codzienne wsparcie sprawia, że dalej tworzę, rozwijam się, odsłoniłem pierwszą wystawę, a teraz tworzę tę stronę.

fot. MOON Project Ewa Łaganowska

30/08/2025

Nadszedł czas by pożegnać się z wystawą w OFFSIDE... Właśnie jadę zdejmować swoje prace i szczerze przyznam, że całkowicie nie nie mam pojęcia kiedy i jak te dwa miesiące zleciały! 🫢

Dużo się działo, przez te wakacje i nie miałem kiedy, na spokojnie, przysiąść by zająć się tą stroną... Obiecuję jednak, niebawem, na poważnie się tym zająć! 🫡

Tymczasem chciałbym przypomnieć otwarcie wystawy i podziękować jeszcze raz wszystkim tym, dzięki którym się ona odbyła oraz tym, którzy przybyli by oglądać moje zdjęcia! To Wy sprawiacie, że to co robię nabiera sensu i motywuje mnie do dalszego działania!

Wideo Maria Nitek

Od wernisażu minął ciut ponad tydzień... Choć przygniótł mnie natłok zajęć i obowiązków, to wspomnienia i emocje z nim z...
14/07/2025

Od wernisażu minął ciut ponad tydzień... Choć przygniótł mnie natłok zajęć i obowiązków, to wspomnienia i emocje z nim związane wciąż mi towarzyszyły dając mi mnóstwo energii! Dziś, odpoczywając w końcu na karkonoskim odludziu, chciałbym za pośrednictwem krótkiej fotorelacją, zrobionej przez wspaniałą MOON Project Ewa Łaganowska, wrócić do tego wspaniałego wydarzenia!

Adres

Warsaw

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Theokreacja umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij