03/09/2025
Zawsze jest tak, że od czegoś trzeba zacząć... Choć pod presją czasu i zdarzeń związanych z wystawą, a potem natłokiem obowiązków, nie miałem przestrzeni by na poważnie przysiąść do tej strony, chciałbym nadać temu wszystkiemu właściwy bieg i porządek.
Wiele skrajnych emocji towarzyszy mi od momentu, gdy poczułem po raz pierwszym, że chciałbym pokazać komuś swoje zdjęcia i poznać opinię na ich temat. Pierwotnie było to bardzo wąskie grono najbliższych znajomych, zaś ich reakcje nie raz przerosły moje oczekiwania i często zachęcały mnie, bym nie dość, że rozwijał swoją pasję to jeszcze odważniej prezentował jej efekty. Krąg osób, przed którymi ośmielałem się otwierać “szufladę” powiększał się. Gdy pewnego razu zostałem zapytany, czy można zobaczyć gdzieś więcej moich zdjęć, czy mam stronę – zaśmiałem się i zacząłem unikowo tłumaczyć, by ukryć skrępowanie, onieśmielenie i brak poczucia by to co robię było na tyle wartościowe. Lecz pytanie nie zniknęło – pojawiało się coraz częściej, a wraz z moim rozwojem ta myśl dojrzewała, aż w końcu przyszedł czas, by ją zrealizować.
To, co obecnie czuję, to przede wszystkim wdzięczność wobec wszystkich tych, których spotkałem w moim życiu i którzy przyczynili się do mniejszych i większych przełomów na przestrzeni ostatnich lat. Wierzyli we mnie, mimo że mnie samemu nieraz brakowało wiary w siebie. Dziś chciałbym część z nich szczególnie uhonorować, wymienić (choć nie wszystkich, z różnych powodów, mogę bezpośrednio wskazać czy oznaczyć).
Rodzicom – Pawłowi i Kasia Skoczyńska – dziękuję za wychowanie oraz emocjonalne i estetyczne ukształtowanie. Prawdopodobnie, gdyby nie Ojciec i otrzymany od niego aparat, nigdy nie zająłbym się fotografią!
Po latach dziękuję Ewie M. bo dzięki niej w moim życiu miała miejsce jedna z największych rewolucji. Po niej już nic nie było takie jak przedtem, a ja zredefiniowałem zarówno siebie, jak i swoje spojrzenie na świat.
Marysia Ryszarda Krajewska, Marta Petryk, Grzesiek Pov dziękuję za to, że zapraszając mnie do współpracy przy skrzacim festiwalu, otworzyli mi wrota do całkiem nowego świata, o którego istnieniu nie miałem pojęcia. To był początek istnego domina wielu doświadczeń i znajomości, bez których nie wydarzyłaby się cała reszta. Gdyby nie oni, nie mógłbym bowiem podziękować Gosia SweetLove za zaproszenie mnie na kolejny festiwal, który stał się dla mnie chwilowym azylem w bardzo trudnym momencie. Tam zaś poznałem kolejną bohaterkę...
Tu na mojej życiowej drodze pojawia się Zosia LS, która zasługuje na osobny akapit i szczególne podziękowania! To dzięki niej coraz częściej zacząłem sięgać po aparat. To dzięki niej na nowo uczyłem się, jak powinno się robić zdjęcia. To dzięki niej poznałem świat życiowych nomadów i odkryłem nowe oblicze nagości. To dzięki niej zacząłem akceptować swoje ciało i po raz pierwszy sam stanąłem przed obiektywem. To dzięki niej zrobiłem pierwsze plenerowe sesje i rozwinąłem się w fotoreportażu. To dzięki niej doświadczyłem równie pięknej, co trudnej relacji i przyjaźni, która trwa do dziś. Oby jej Wolny Dom stał się azylem nie tylko dla niej, ale i dla innych poszukujących sensu. Kłaniam się nisko tej Cudnej Istocie, mimo, że nieraz zwę ją Paskudą!
Dziękuję Magda Bremer za zgodę na pierwszą, prawdziwą sesję! Kasia Paterek – za przełamanie się, otwartość i wspólne eksperymenty przy kolejnej.
Znajomość z Anna Maria Kosik i Szymon Kołodziejczyk oraz tworzonym przez nich projektem Takie Ciało zaowocowała dalszym rozwojem i wspaniałą współpracą – również fotograficzną.
Jak dziś pamiętam, gdy na wspólnym wyjeździe zapytałem po raz pierwszy niemal obce mi osoby, czy nie chciałyby wziąć udziału w moim projekcie... i zgodziły się! Jestem ogromnie wdzięczny Ewelina Bochenek, Dorota Kawczyńska, Hanna Czupajło i Izie S. – bo dzięki nim tak naprawdę rozwinąłem skrzydła.
Dziękuję też Martyna Juda, Kasia Łasińska, Ania Szopa, Dance Z., Michałowi Ż., Michałowi S. oraz Mariuszowi P. – gdyby nie ich zdjęcia, moja pierwsza wystawa nie byłaby tym samym.
Nie wymieniłem jeszcze jednej osoby…
Ewa Łaganowska – dziękuję za zaufanie i otwarcie się przy pierwszym spotkaniu. Za wspólne fotografowanie oraz zdjęcia robione sobie wzajemnie. Za rozmowy, które tak wiele odkrywały. Za to, że udało nam się utrzymać kontakt, zaprzyjaźnić, a dziś tworzyć razem coś więcej. Dziękuję za miłość. Twoje ogromne, codzienne wsparcie sprawia, że dalej tworzę, rozwijam się, odsłoniłem pierwszą wystawę, a teraz tworzę tę stronę.
fot. MOON Project Ewa Łaganowska