Sudety na cztery łapy

Sudety na cztery łapy Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Sudety na cztery łapy, Przewodnik turystyczny, Warsaw.

W lipcu 2025 Joanna Popko i Maria Mikołajczyk – mama i córka, które razem mają 122 lata 💪 – przeszły 444 km Głównego Szlaku Sudeckiego! 🏔️

Po co to wszystko?
🎯 zbiórka środków na leczenie i opiekę nad podopiecznymi Fundacji JOKOT

27/07/2025

Przeszły 444 km - charytatywny marsz zakończony, ale zbiórka dalej trwa! 🎉

W lipcu 2025 Joanna Popko i Maria Mikołajczyk – mama i córka, które razem mają 122 lata 💪 – przeszły 444 km Głównego Szlaku Sudeckiego! 🏔️

Po co to wszystko?
🎯 zbiórka środków na leczenie i opiekę nad podopiecznymi fundacji JOKOT 🐱
🎯 pokazanie, że każdy może działać
🎯 promocja adopcji i pomoc bezdomnym zwierzętom

Jak pomóc?
💰 Wesprzyj zbiórkę: https://zrzutka.pl/sudety-na-cztery-lapy
📲 Udostępnij ten post – niech wieść się niesie dalej!

Tyle się działo! Wspominamy, a Was zapraszamy do czytania 🙂20.07 niedzielaPoczątek - to asfalt do Bukówki. Znajduję uder...
26/07/2025

Tyle się działo! Wspominamy, a Was zapraszamy do czytania 🙂

20.07 niedziela
Początek - to asfalt do Bukówki. Znajduję uderzonego autem wróbla, jeszcze ciepłego i bez widocznych uszkodzeń, więc dość długo sprawdzam czy na pewno już nie żyje. Za Bukówką zaczyna się długie i momentami strome podejście na Zadzierną. Nie wiem czemu moje myśli idą w stronę żmij - że na następnym wyjeździe muszę uczulić dzieci, by zanim wlezą w chaszcze sprawdziły czy tam nie ma jakiejś żmii.
Na Zadziernej fantastyczny punkt widokowy, na szczycie skałki. Widać naprawdę kawał terenu. Schodzimy do Paprotek, gdzie szlak zupełnie nie pokrywa się z tym, co na jego temat uważa aplikacja mapy.cz. Na szczęście napotkani turyści upewniają nas którędy pójść. Wpada nam do głowy, że skoro jesteśmy pół kilometra od zalewu, to może by się tak wykąpać? Idziemy na dziką plażę. Przed nią - kilometrowy sznur samochodów. Na plaży ignorowany przez wszystkicy zakaz kąpieli, dołączamy do tłumu i po raz pierwszy na tym wyjeździe mamy okazję chwilę popływać. Potem wracamy do Paprotek i mijamy niezliczone sowy- doniczki, w najróżniejszych kolorach. Zaraz za wsią odbieram telefon: moją córkę ugryzła żmija. Mniej więcej wtedy, gdy myślałam o żmijach...
Podchodzimy pod Świerczynę, w międzyczasie aktualizuję wiedzę o antytoksynie. Po minięciu szczytu droga jest już zupełnie łatwa, a potem przechodzi w asfalt. Docieramy na nocleg do Szarocina, gdzie znajduję wyjatkowo dobrze zaopatrzony sklep. Jemy królewską kolację.

21.07 poniedziałek
Wstajemy i ruszamy na Liściastą. Podejście jest dość wygodne, zabawne jest tylko, że na szczycie są wyłącznie świerki. Dalej szlak prowadzi grzbietem, przez kilka niewielkich wzniesień i przełęczy, by w końcu wspiąć się już dość stromo na Małą Ostrą. Powiedziałabym, że jest bardziej ostra niż mała... Na szczycie jest kolejny świetny punkt widokowy, znów na skałach. W międzyczasie dopadają mnie rodzinne trudności organizacyjne, a zasięg jest w tym miejscu wyjątkowo beznadziejny. Udaje się wszystko jakoś okiełznać, ale jest jednak dość nerwowo i nie mam pełnej przyjemności z chodzenia. No cóż. Mijamy źródełko z żabą, kilka kolejnych niedużych wzniesień i docieramy na nocleg do Bukowca. Chwilę po nas dociera tam oberwanie chmury. I leje aż do późnej nocy.

22.07 wtorek
Moje urodziny. Mamie los dał w prezencie koncert organowy, co ja dostanę?
Na początek - dobre śniadanie, w cenie noclegu. To nasze drugie dobre śniadanie na wyjeździe, więc bardzo doceniamy. Potem - piękny park, wchodzący chyba niegdyś w skład kompleksu parkowo-pałacowego. A chwilę później - wycinkę drzew na szlaku. Droga jest przegrodzona setkami ściętych gałęzi i drobnych drzew z przecinek. Da się przez nie przejść, ale wymaga to trochę wysiłku. Jakaś maszyna hałasuje tuż przy szlaku, dłuższą chwilę sprawdzamy czy nie wycina właśnie kolejnego drzewa, które na nas runie. Ale nie, obrabia te już wycięte. Omijamy, schodzimy już blisko granicy lasu, gdzie szlak skręca. A tam... droga rozjeżdżona przez maszyny, po wielogodzinnej ulewie. Błoto - powyżej kostek. Obejścia nie ma, więc idziemy, a raczej brodzimy w koleinie, wydając przy każdym kroku bardzo dziwne dźwięki. Uf. Wychodzimy do Mysłakowic. Po raz pierwszy od dawna cieszę się z asfaltu. Uzupełniamy zapasy w aptece, a szlak prowadzi nas dalej to asfaltem to przez bagniste tereny, gdzie strasznie nas gryzą komary. Docieramy do Głębocka, kończy nam się woda, więc prosimy o nią panią w napotkanym domu. Pani Alicja częstuje nas nie tylko wodą, ale i fantastycznym kozim serem! Dziękujemy! Chwilę za wsią na drodze pojawia się traktor, a na asfalcie przed nim coś nieporadnie pełza. Robię szybki skok i podnoszę ropuchę szarą. To jeszcze nie czas na bycie płaskim, ty płazie!
Szlak prowadzi dalej wzgórzami i choć omij wszystkie szczyty - jest na nim sporo podejść. Już dość zmęczone docieramy do pierwszej z ulic Karpacza, ale do przejścia mamy jeszcze jedno wzniesienie - Karpatkę. Tu podejście jest znacznie szybsze niż zejście, ale na zejściu doceniamy umiejętności tyczenia szlaku. Są zakosy - więc choć zbocze jest strome, nie ma ani jednego trudnego momentu. Da się? Da! Schodzimy do zapory wodnej i docieramy na miejsce noclegowe. Jeszcze tylko kolacja i można paść!

Ktoś tu się inspirował... ;)
25/07/2025

Ktoś tu się inspirował... ;)

Kto czeka na relacje z trasy? 😃18.07 piątekWstajemy wcześnie, bo wiemy, że przed nami bardzo strome zejście z Bukowca. A...
24/07/2025

Kto czeka na relacje z trasy? 😃

18.07 piątek
Wstajemy wcześnie, bo wiemy, że przed nami bardzo strome zejście z Bukowca. A stromych zejść to my nie lubimy, musimy mieć rezerwę. Wkładamy na siebie niedosuszone ubrania i buty, więc poranek jest umiarkowanie przyjemny. Ruszamy. I w ciągu paru minut okazuje się, że w sumie dobrze, że założyłyśmy mokre rzeczy, bo szlak idzie mokrymi chaszczami. Trudno być bardziej mokrym ;) Podejście na Bukowiec jest dość łagodne, podgania nas tylko trochę tablica informująca, że od 8 mogą się zacząć strzały w kamieniołomie i że jesteśmy w ich zasięgu. Tuż przed 8 mijamy strefę zagrożenia kamieniami i zaczyna się to, przed czym nas ostrzegano: zejście z Bukowca. Przyznam, strome. Ale dzięki paru zakrętom i chaszczom po obu stronach, nie budzi tak silnych emocji, jak się spodziewałyśmy. Jest owszem, męczące. I od pewnego momentu dość nudne. Ale właśnie wtedy... o mało nie rozdeptuję salamandry! Krzyczę do Mamy "chodź tu szybko" i zaczynam robić zdjęcia. Wreszcie! Moje ukochane zwierzaki! Widocznie do tej pory było za sucho :) nieco niżej - druga! I jeszcze kawałek dalej - dwie obok siebie! Tu już jest dość stromo i pewnym wyzwaniem staje się zrobienie im zdjęć tak, by nie runąć. Najbardziej niepokoi mnie, że jak runę, to którąś zgniotę... Na szczęście udało się bez strat w ludziach i salamandrach. Mijamy dawny cmentarz parafialny I dochodzimy do Sokołowska, prześlicznego dawnego uzdrowiska. Jest tu czynna kawiarnia, więc regenerujemy siły po pełnym emocji poranku. Zachwycają nas ruiny dawnego sanatorium i mnóstwo starych, nieźle zachowanych budynków. Następny odcinek drogi to asfalt z milionem winniczków, co oznacza dla mnie konieczność schylania się i zdejmowania ich z drogi. Docieramy do Kowalowej, gdzie postanawiamy zjeść obiad. A po , nim - zaczyna się podejście na Lesistą Wielką. Szlak jest wyznaczony z fantazją typową dla tej części Sudetów, tzn. jako najkrótsza prosta łącząca dwa punkty. Czy oni nie znają pojęcia ZAKOSY? Czy naprawdę głupie niewielkie górki muszą być zdobywane w linii prostej, czyli w najbardziej męczącej wersji?
Po przejściu szczytu - czeka nas jeszcze dość długa wędrówka grzbietem, a na zakończenie - jeszcze ponad 2 kilometry asfaltu. W Grzędach mamy wybłagane miejsce w jedynej działającej agroturystyce. Większość wieczoru spędzam na suszeniu suszarką butów...

19.07 sobota
Urodziny Mamy! Przydałoby się je gdzieś poświętować. Może coś się na trasie znajdzie?
Wychodzimy z Grzęd i śmiejemy się, że pierwszą górą zdobytą przez Mamę w 76 roku życia jest Góra Ziuty. Mijamy górę św. Anny z dużą, zamkniętą kaplicą i schodzimy do Krzeszowa. Tam google maps pokazuje restaurację otwartą od rana, więc bez dłuższego dumania kierujemy się wprost do niej. Hura, są desery lodowe, jest czym świętować! Dopytujemy panie w punkcie informacji ile trwa zwiedzanie poszczególnych obiektów w Opactwie i decydujemy, że zwiedzimy tylko główną bazylikę - bo przecież mamy mało czasu. Wchodzimy tam... i oczy wyskakują nam ze zdumienia na widok tak doskonale zachowanego rokokowego wnętrza. Ile tu aniołków! Kryją się dziesiątkami w każdym możliwym kącie. Siadamy na chwilę, by spokojnie popatrzyc na ambonę, a tu... zaczyna się koncert organowy. No przecież nie wyjdziemy! I tak nam właśnie wychodzi "szybkie" zwiedzanie bazyliki. No nic. Najwyżej będę dzwonić i uspokajać, że dojdziemy, ino później. Do Betlejem szlak idzie asfaltem, mijając kolejne stacje drogi krzyżowej. Dalej wchodzimy w las, odpoczywamy chwilę w dużej wiacie myśliwskiej i zaczynamy podejście pod Czarnogórę. Jest niewątpliwie łatwiejsze niż Lesista Wielka, za nim jest ładny i łatwy odcinek grzbietem pasma. Schodzimy do Lubawki i tu znów asfalt, coraz trudniejszy dla stóp. A idzie się naprawdę długo, by dojść do jedynego przejścia przez tory. Trafiamy do pizzerii, gdzie udaje mi się przypadkowo podtruć - z rozpędu wypijam duszkiem pół butelki icetea, zanim dotrze do mnie, że jest w niej sok jabłkowy. Będę po tym kaszleć jeszcze kilka dni... Dowlekamy się z dużym wysiłkiem na umówiony nocleg, tuż przy rynku w Lubawce.

Te kolory ❤️ Prawdziwa uczta dla zmysłów!
24/07/2025

Te kolory ❤️ Prawdziwa uczta dla zmysłów!

Dziś dla odmiany przedstawiamy lekturę do popołudniowej kawy 🙂17.07 czwartekPowrót na szlak nieco boli, bo jest dość str...
23/07/2025

Dziś dla odmiany przedstawiamy lekturę do popołudniowej kawy 🙂
17.07 czwartek
Powrót na szlak nieco boli, bo jest dość stromo pod górę. Umilają go nam... sarenki, pasące się w dużym stadku na sąsiedniej górce. Przyglądamy się sobie dość długo z wzajemnością. Najwyraźniej nie jesteśmy straszne, bo stado spokojnie kontynuuje posiłek. My ruszamy dalej. Dalsza droga prowadzi nas wspólnie ze szlakiem rowerowym, z jakimiś małymi wyjątkami. Te wyjątki, jak np. podejście pod Włodarza, są nieco bardziej męczące. Ale całość aż do Jedliny-Zdroju jest całkiem przyjemna. Tam, zgodnie z mapą, musimy ominąć zerwany most. Trafiamy w Dino i robimy ogromne zakupy, skuszone tanimi, nieznanymi nam markami produktów. A jaką ucztę mamy pod sklepem! Poezja!
Wiemy, że droga będzie dość długo w górę. Początkowo jest jednak dość przyjemna, mijamy tory, oglądamy stare tunele kolejowe w lesie, rozważamy którędy jadą obecnie pociągi i w ogóle jest miło. Chwilę potem - przestaje być miło. Podejście pod przełęcz pod Wawrzyniakiem, choć niby krótkie i niezbyt wysokie, jest tak cholernie strome, że z tym ogromnym plecakiem mam naprawdę duży problem z utrzymaniem równowagi. Potem się na szczęście wypłaszcza. Mijamy przepiękną Gospodę Sudecką i zaczynamy kolejne podejście. Znów ostre, choć na mapie wygląda niewinnie. Najgorsze jednak przed nami - zupełnie płaski odcinek na Rogowcu, gdzie szlak jest wąziuteńką ścieżką prowadzącą trawersem po bardzo stromym zboczu, tuż poniżej szczytu. Jest wąsko i ślisko, a miejsca na naprawę ewentualnego błędu nie ma. Stracisz równowagę - polecisz. Ten odcinek kosztuje nas naprawdę dużo nerwów. Od Skalnej Bramy z ulgą dostrzegamy końskie ślady na szlaku - skoro konie przeszły, to my też damy radę. I faktycznie trasa jest już dużo łatwiejsza. Z tym, że dość długa, więc do Andrzejówki docieramy znów mocno zmęczone. Tam - dobra kolacja i zimny pokój. Tak zimny, że moje szybkoschnące spodnie przez noc nie wyschły...

Te cudaki możemy zwykle zobaczyć tylko na kartach książek do biologii w szkole... A tu taka niespodzianka 🦎🦎🦎🦎
23/07/2025

Te cudaki możemy zwykle zobaczyć tylko na kartach książek do biologii w szkole... A tu taka niespodzianka 🦎🦎🦎🦎

Lusia: Ten uroczy łoś, to naprawdę Ktoś, najwyższa już pora kopnąć Zakapiora ;-)Zakapior: Cicho, Luśka, to urodzinowy pr...
22/07/2025

Lusia: Ten uroczy łoś, to naprawdę Ktoś, najwyższa już pora kopnąć Zakapiora ;-)

Zakapior: Cicho, Luśka, to urodzinowy prezent dla durnej baby! Bo to tseba być łosiem i jeleniem, zeby tak po górach latać, jak jej nikt nie kaze, he he he!

Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam! 🎂Uwaga, to nie jest post sprzed kilku dni 🙂 dziś urodziny ma Asia! 🎂🥳Lusi i Zaka...
22/07/2025

Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam! 🎂
Uwaga, to nie jest post sprzed kilku dni 🙂 dziś urodziny ma Asia! 🎂🥳
Lusi i Zakapiora nie widać, pewnie szykują jakąś niespodziankę 🐱 może biegają po Sudetach z linkiem do wpłat na zbiórkę 🐈🏔️💰🐈 aby im pomóc dotrzeć do wszystkich, którzy chcą wesprzeć zbiórkę, link podajemy w komentarzu 🙂

Niedawno na szlaku spotkałyśmy panią, która na mój widok radośnie krzyknęła "pani od kotów" - nawet nie wiecie ile radoś...
22/07/2025

Niedawno na szlaku spotkałyśmy panią, która na mój widok radośnie krzyknęła "pani od kotów" - nawet nie wiecie ile radości dają nam takie spotkania! ❤️❤️ Pozdrawiamy panią serdecznie i do zobaczenia na szlaku! ⛰️🥰❤️☀️

Adres

Warsaw

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Sudety na cztery łapy umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Sudety na cztery łapy:

Udostępnij