Dariusz Wschodni

Dariusz Wschodni Organizuję wycieczki do Armenii, Gruzji, Uzbekistanu, Maroka, Islandii i wielu innych ciekawych krajów. Zapraszam do wspólnej podróży.
(1)

Przy okazji opisuję i publikuję materiały z odwiedzanych miejsc. Zarówno fizycznie, jak i wirtualnie!

Potęga Oceanu Atlantyckiego    🇮🇸Uwaga! Mam wolne miejsca na wyprawę na Islandię pod koniec lipca! Zainteresowanych pros...
26/05/2026

Potęga Oceanu Atlantyckiego

🇮🇸

Uwaga! Mam wolne miejsca na wyprawę na Islandię pod koniec lipca! Zainteresowanych proszę o kontakt 😉

  - „miasto tysiąca okien” w Albanii 🇦🇱  od kilku lat staje się coraz popularniejszym kierunkiem podróży. Kraj ewidentni...
23/05/2026

- „miasto tysiąca okien” w Albanii 🇦🇱

od kilku lat staje się coraz popularniejszym kierunkiem podróży. Kraj ewidentnie wykonał dużą pracę na rzecz poprawy wizerunku, bezpieczeństwa i komfortu dla podróżnych. Stare wyobrażenia, które mamy zakorzenione w głowach, mocno się zdezaktualizowały. Dobre drogi, fajne i czyste hotele, przystępne ceny i gościnność - to są nowe cechy Albanii i warto się o tym przekonać osobiście. Kto z Was już tam był? Kto z Was dopiero tam się wybiera?

Wspomnienia z grudnia.
16/05/2026

Wspomnienia z grudnia.

To nie Szwajcaria, to   🇦🇱 W wielu krajach, na terenie których są góry, jest jakiś region nazywany Szwajcarią (tu wstaw ...
13/05/2026

To nie Szwajcaria, to 🇦🇱

W wielu krajach, na terenie których są góry, jest jakiś region nazywany Szwajcarią (tu wstaw jakiego kraju). Trochę to dziwne. Ileż można pompować reklamę i tak już bogatego kraju? Nie byłem w Szwajcarii, ale nie sądzę żeby był to taki ideał, do którego należy porównywać wszystko inne. „W Szwajcarii jest tak super, a tu jest prawie tak fajnie”. A może jest właśnie fajniej? Pojadę kiedyś w Szwajcarskie Alpy i powiem głośno „tu jest szwajcarska Armenia/Albania/Bośnia/cokolwiek, ale gorsze jedzenie i drożej”. Na przekór postkolonializmowi 😎

Jezioro Ochrydzkie w Macedonii Północnej 🇲🇰W końcu jakieś ciepło w tym roku…
12/05/2026

Jezioro Ochrydzkie w Macedonii Północnej 🇲🇰

W końcu jakieś ciepło w tym roku…

🇬🇷   to coś więcej niż tylko kraj. To kolebka mitu Europy, wijącego się w fatalistycznym splocie tragedii i komedii. Fil...
05/05/2026

🇬🇷 to coś więcej niż tylko kraj. To kolebka mitu Europy, wijącego się w fatalistycznym splocie tragedii i komedii. Filozofia wydaje się tu stanem pierwotnym. Wszystko dookoła wywołuje refleksje i budzi zmysły humanisty. Myśl błądzi gdzieś w Bizancjum, demokracji ateńskiej, Macedonii Filipa i Aleksandra, podczas gdy nogi wykonują slalom pomiędzy koczowiskami bezdomnych na Omonii w Atenach… Imperium dwugłowego orła i A w kółku. Sodoma i Gomora i niezmienny rygor prawosławnych klasztorów. Gloria antyku i wstyd porażki dziejowej. Kryzys i sny o potędze. Pełne spektrum bogactwa i bolączek całego kontynentu skumulowane w jednym kraju. Wybieraj co chcesz, napij się uzo, powiedz głośno „siga siga” i przeżyj kolejny pełny życia dzień.

Fragment Łuku Galeriusza w Thessalonikach, upamiętniający zwycięstwo rzymskiego cesarza nad Persami ⚔️
29/04/2026

Fragment Łuku Galeriusza w Thessalonikach, upamiętniający zwycięstwo rzymskiego cesarza nad Persami ⚔️

Klasztory     🇬🇷
28/04/2026

Klasztory
🇬🇷

24/04/2026

𝟮𝟰 𝗸𝘄𝗶𝗲𝘁𝗻𝗶𝗮 – 𝗱𝘇𝗶𝗲𝗻́, 𝘄 𝗸𝘁𝗼́𝗿𝘆𝗺 𝗽𝗮𝗺𝗶𝗲̨𝗰́ 𝘀𝘁𝗮𝗷𝗲 𝘀𝗶𝗲̨ 𝘁𝗼𝘇̇𝘀𝗮𝗺𝗼𝘀́𝗰𝗶𝗮̨

Dziś 24 kwietnia Ormianie na całym świecie pochylają głowy nad pamięcią o stu jedenastej rocznicy ludobójstwa, które w nocy z 23 na 24 kwietnia 1915 roku rozpoczęło się od aresztowania w Konstantynopolu ponad dwóch tysięcy trzystu przedstawicieli ormiańskiej elity intelektualnej – pisarzy, dziennikarzy, duchownych, prawników, lekarzy, nauczycieli. Niemal wszystkich wkrótce zgładzono. Ten jeden dzień, symbolicznie wybrany przez ocalałych jako początek Mec Jeghern – Wielkiej Zbrodni, stał się z czasem datą, która organizuje ormiańską pamięć zbiorową w sposób tak fundamentalny, że trudno bez niej zrozumieć współczesną Armenię ani diasporę rozsianą od Buenos Aires po Kraków, od Bejrutu po Los Angeles. W latach 1915–1917, a właściwie aż do 1923 roku, z dwóch i pół miliona Ormian żyjących w Imperium Osmańskim zginęło około półtora miliona. Pozostała pustka, którą należało nazwać, i rana, którą należało przenieść przez stulecie.

Wydarzenia tamtej wiosny były kulminacją dłuższego procesu, nie nagłym wybuchem przemocy. Ormianie, pierwszy naród, który w 301 roku przyjął chrześcijaństwo jako religię państwową, przez wieki funkcjonowali w Imperium Osmańskim jako milet – tolerowana, lecz prawnie niższa wspólnota religijna. Pogromy hamidowskie z lat 1894–1896, podczas których zginęło nawet trzysta tysięcy Ormian, oraz masakra w Cylicji w 1909 roku pokazały, że modernizująca się Turcja nie zamierza rozwiązać kwestii ormiańskiej przez emancypację obywatelską. Gdy w 1913 roku pełnię władzy przejęło triumwirat młodoturków – Enwer Pasza, Talaat Pasza i Dżemal Pasza – ideologia panturanizmu, marząca o etnicznie jednolitym imperium rozciągającym się od Bosforu po Azję Środkową, uczyniła z Ormian przeszkodę do usunięcia. Wybuch wojny światowej dał pretekst. Rozkaz Talaata Paszy był jasny: „rząd zdecydował się na całkowitą eksterminację Ormian”.

Mechanika zbrodni była precyzyjna i zbiurokratyzowana w sposób, który pół wieku później rozpoznał Rafał Lemkin, gdy ukuł pojęcie ludobójstwa – myśląc, jak sam przyznawał, właśnie o losie Ormian. Najpierw aresztowano elity, by wspólnota straciła głowy zdolne do organizowania oporu. Potem mobilizowano ormiańskich mężczyzn do armii osmańskiej, rozbrajano ich i rozstrzeliwano w batalionach pracy. Wreszcie kobiety, dzieci i starców pędzono w marszach śmierci przez pustynie Anatolii i Syrii, do Deir ez-Zor, gdzie większość ginęła z głodu, wycieńczenia i masowych egzekucji. Brytyjski historyk David Marshall Lang opisywał „sierocińce”, które okazywały się wykopanymi w ziemi dołami, gdzie niemowlęta grzebano żywcem pod stosem kamieni. To nie była wojenna nieregularność, lecz projekt państwowy wdrażany metodycznie, z udziałem telegrafów, kolei i regularnej administracji.

Dla Polski pamięć o 24 kwietnia nie jest pamięcią egzotyczną. Związek Polaków z Ormianami liczy ponad siedem stuleci — od przywileju Kazimierz III Wielki z 1356 roku, przez ormiańskie gminy Lwowa, Kamieńca Podolskiego, Zamościa i K*t, po powojenne przesiedlenia, które przeniosły polskich Ormian do Krakowa, Gliwic i Opola. Gdy w 1915 roku w Konstantynopolu aresztowano elity ormiańskie, w Galicji trwała pierwsza wojna światowa, a ormiańskokatolicki arcybiskup lwowski Józef Teodorowicz — jedyny hierarcha ormiański w senacie II Rzeczypospolitej — należał do tych, którzy nie milczeli o losie rodaków na Wyżynie Armeńskiej. Sejm Rzeczypospolitej uznał ludobójstwo Ormian aklamacją 19 kwietnia 2005 roku, w dziewięćdziesiątą rocznicę zbrodni, sytuując Polskę w gronie państw, które nazwały rzeczy po imieniu, nie podporządkowując prawdy racji stanu.

Sto jedenaście lat to już na tyle długo, że pamięć wymaga nie tylko uobecnienia, lecz także polityki. Turcja do dziś nie uznaje ludobójstwa, konsekwentnie używając formuły o „tragicznych wydarzeniach wojennych” i „epidemiach tyfusu podczas przesiedleń”. Urząd Gubernatora Stambułu po raz czwarty z rzędu zakazał w tym roku obchodów 24 kwietnia w Süreyya Opera House, odrzucając wniosek Platformy Upamiętniania. Za granicą zaprzeczenie prowadzone jest bardziej finezyjnie – przez dyplomatyczne naciski, sponsorowanie zaprzyjaźnionych think-tanków, konstruowanie narracji symetryzujących cierpienie osmańskich Turków i Ormian. Uznanie ludobójstwa przez kolejne państwa – Francję w 2001, Niemcy w 2016, Stany Zjednoczone dopiero w 2021 za prezydentury Joe Bidena – to zawsze efekt długiej, mozolnej pracy diaspory i wąskich koalicji politycznych gotowych zapłacić cenę za prawdę. Napięcie wokół tegorocznego dnia pamięci jest szczególne: administracja Donalda Trumpa, powróciwszy do Białego Domu, nie powtórzyła dotąd słów swojego poprzednika, a lutowy wpis wiceprezydenta J.D. Vance'a uznający ludobójstwo został szybko usunięty.

Do kontekstu, którego nie sposób pominąć, należy współczesna sytuacja Armenii i Ormian. Utrata Arcachu we wrześniu 2023 roku, wysiedlenie ponad stu tysięcy Ormian z terytorium, które zamieszkiwali nieprzerwanie od dwóch tysięcy lat, bezkarność tej operacji w oczach społeczności międzynarodowej – wszystko to sprawia, że pytanie, czy pamięć o 1915 roku zdołała czegokolwiek nauczyć świat, brzmi dziś wyjątkowo gorzko. W Erywaniu trwa jednocześnie gorączkowa praca polityczna wokół zaplanowanego na 4–5 maja pierwszego w historii szczytu Unia Europejska–Armenia oraz czerwcowych wyborów parlamentarnych, które zdecydują o kierunku kraju na najbliższe lata. Rocznica ludobójstwa wpisuje się w tę wielowarstwową teraźniejszość nie jako rytuał z przeszłości, lecz jako pytanie o to, jaka Armenia wyjdzie z obecnego przesilenia – i jakim językiem będzie mówić o sobie.

Mec Jeghern nie jest rocznicą, którą się „obchodzi”. To dzień, w którym naród liczący ponad siedem milionów ludzi rozsianych po całej planecie przypomina sam sobie, że istnieje – wbrew zamysłowi, który miał go unicestwić. Dla Ormian polskich, dla niedużej, lecz wielowarstwowej społeczności łączącej potomków dawnych ormiańskich mieszczan lwowskich z przybyłymi z Armenii postsowieckiej imigrantami, 24 kwietnia jest również dniem, w którym Polska staje się mniej obca – bo ją z Ormianami łączy nie tylko siedem wieków sąsiedztwa, lecz także doświadczenie narodu, który zna cenę bycia skazanym na zapomnienie. Kwiaty składane dziś pod chaczkarami w polskich miastach, pod wiecznym ogniem na Cicernakaberdzie, są aktem najzupełniej politycznym. Pamięć, która nie staje się polityką, obumiera. Pamięć, która nią się staje, trwa.


🏛️ Hellenistyczna świątynią boga słońca w Armenii, miejscowość   🇦🇲⚔️ O wpływy w starożytnej Armenii walczyły największe...
24/04/2026

🏛️ Hellenistyczna świątynią boga słońca w Armenii, miejscowość 🇦🇲

⚔️ O wpływy w starożytnej Armenii walczyły największe imperia ówczesnego świata. Od wschodu była to Persja (znana jako Imperium Achemenidów, później Partów i Sasanidów), od zachodu Macedonia Filipa i Aleksandra Wielkiego, a później Imperium Rzymskie. Wszystkie te wielkie cywilizacje odcisnęły swoje piętno na kulturze i sztuce Armenii. Wśrod warstw niższych dominowały wpływy perskie, wśród arystokracji wpływy greckie. Rzymian przez długi czas Ormianie uważali za barbarzyńskich niszczycieli Hellady, ale bez wątpienia musieli się z nimi liczyć💰

🏹 Dla Rzymian (teren dużo większy niż współczesna Republika Armenii) stanowiła bramę do Mezopotamii i dalej, do Persji i Indii (każdy rzymski wódz chciał swoimi podbojami naśladować Aleksandra Wielkiego). Dlatego też zabiegali o przychylność ormiańskich elit. Doprowadzili m.in. do koronacji króla Tiridatesa I (z nadania cesarza Nerona). Nowy król dostał także środki finansowe na odbudowę swojej stolicy - Artaszatu, spalonej wcześniej przez *uwaga* Rzymian. Funduszy wystarczyło także na budowę świątyni Mitry, boga słońca, z którym Tiridates się utożsamiał☀️

⚒️Świątynia powstała w 77 r. n.e. Zbudowano ją z bazaltu, ozdobiono wzorami zapożyczonymi z ornamentyki greckiej, syryjskiej i rzymskiej. Ciekawym dodatkiem jest wzbogacenie kapiteli kolumn, zdobionych klasycznie w liście akantu, o lokalne wzory winnej latorośl i owocu granatu. Po przyjęciu chrześcijaństwa w 301 r. budowla straciła sakralny charakter i stała się ulubionym miejscem wypoczynku rodzin władców. Tuż obok niej wybudowano natomiast kościół. W 1679 r. trzęsienie ziemi zburzyło cały kompleks. Dokładna rekonstrukcja z oryginalnych materiałów, dokonana po długotrwałych i skrupulatnych wykopaliskach archeologicznych miała miejsce w latach 1969-75🏺

Cminda Sameba w   i przykatedralny pies   🇬🇪
23/04/2026

Cminda Sameba w i przykatedralny pies
🇬🇪

Address

Yerevan

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Dariusz Wschodni posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Contact The Business

Send a message to Dariusz Wschodni:

Share

Category