30/05/2024
Nasz tegoroczny urlop postanowiliśmy spędzić, przede wszystkim na tak zwanych Inflantach, czyli Łotwie i Estonii, spędzając przy okazji, jeszcze kilka dni na Litwie🇱🇹
I powiem szczerze, dawno nie byłam tak zajarana jakimś wyjazdem. Wilno uwielbiam, a że byłam tam jakieś 10 lat temu, to z chęcią wróciłam. Natomiast Łotwa i Estonia, to dla mnie całkiem nowe miejsca, o których jedynie słyszałam do tej pory.
Pamiętałam jak dzisiaj, kiedy jeden z moich wykładowców, na zajęciach z historii Rosji, wielokrotnie powtarzał nam jak piękna jest Ryga i jeśli kiedykolwiek będziemy mieli okazję pojechać, to powinniśmy. No cóż, od skończenia studiów minęło 11 lat 🙈
Jednak w całym tym wyjeździe to nie Ryga zajęła pierwsze miejsce, chociaż tak naprawdę czekałam na nią najbardziej.
Nasze serca skradł Tallinn, fakt, moje nie od pierwszego wejrzenia 🤣
Będąc tam człowiek ma wrażenie jakby przeniósł się w czasie do średniowiecznego miasta, przepięknie zachowana starówka, otaczające ją mury obronnej, wieże, wąskie uliczki. I do tego te widoki roztaczające się z górnego miasta na zatokę i Bałtyk. Po prostu bajka ❤️
A jednocześnie miasto prężnie się rozwija, staje się bardzo nowoczesne, łącząc tak naprawdę stare z nowym, w bardzo dobrym stylu.
Przygotowując się do wyjazdu, sprawdzając co warto zobaczyć, odwiedzić, nie przypuszczałam, że miasto aż tak nas oczaruje i zostanie w naszej pamięci już na zawsze ❤️❤️
Także jeśli zastanawiacie się nad Estonią, to ja mogę ją tylko stokroć polecić i zachęcić was do wyjazdu 🇪🇪