Tutivillus i inni

Tutivillus i inni TutivillusTours
Licencjonowany przewodnikiem turystyczny i pilot wycieczek / Licensed Tour Guide and Tour Manager.

All about me - here: http://www.tourpoland.blog/
O mnie - tutaj: http://tutivillusblog.com

The joy of precious meetings, celebrations, discussions. The joy of being together. 🤩
05/26/2026

The joy of precious meetings, celebrations, discussions. The joy of being together. 🤩

Ważne. Czytać. Ze zrozumieniem
05/26/2026

Ważne. Czytać. Ze zrozumieniem

Dokładnie 82 lata temu, 26 maja 1944 roku, w KL Stutthof zmarł 23-letni Heinz Heese. Niemiecki marynarz trafił tam siedem miesięcy wcześniej z karno-wychowawczego oddziału Kriegsmarine w Helu-Borze. Już jako młody chłopak – mieszkał w Hamburgu – marzył o pracy na morzu, a swoją pasję realizował na statkach marynarki handlowej. W rozpętanej przez rodaków wojnie nie chciał walczyć. Rodzice, znając jego niechęć do służby w armii, bali się, że syn zdezerteruje. Heinz nie uciekł, ale za niesubordynację wobec przełożonych zapłacił najwyższą cenę.

Dokumenty obozowe jako przyczynę zgonu podają zapalenie płuc. Przed śmiercią Heinz zdążył jeszcze wysłać list do domu. Pisał w nim: „Kochana Mateczko! Wszystkie Twoje paczki i listy dostałem, dziękuję, bardzo mnie ucieszyły. Kochana Mateczko, jak dotąd jestem cały i zdrów, mam nadzieję, że wy póki co także. Życzę wam wesołych Świąt Wielkiej Nocy i dotrwania [do chwili], kiedy znów się zobaczymy”. Gdy wiadomość o śmierci Heinza dotarła do Hamburga, jego matka była w drodze do Stutthofu – w wyjątkowych sytuacjach władze obozowe zezwalały bowiem na krótkie widzenia.

Tragedia Heinza i jego rodziców, choć rozegrała się ponad osiem dekad temu, wciąż skłania do refleksji. W świecie rozrywanym przez kolejne konflikty zbrojne los mężczyzn odmawiających udziału w wojnie pozostaje uderzająco aktualny. Współcześni pacyfiści, dezerterzy czy obywatele sprzeciwiający się imperialnym ambicjom swoich państw nadal płacą wolnością, potępieniem, a nierzadko życiem za wierność własnemu sumieniu.

Więcej o żołnierzach z karno-wychowawczego oddziału Kriegsmarine dowiedzą się Państwo z artykułów Piotra Chruścielskiego:

„Häftlingsanzug statt Marineuniform. Wegen ‚Wehrkraftzersetzung’ im KZ Stutthof”, „Der Westpreuße – unser Danzig” 2019, nr 2, https://magazin-westpreussen.de/haeftlingsanzug-statt-marineuniform/
„Karani dyscyplinarnie marynarze Kriegsmarine w obozie koncentracyjnym Stutthof – więźniowie kategorii SAW” („Zeszyty Muzeum Stutthof” 2024, nr 12), https://stutthof.org/ksiegarnia/
„‚(Nie)godni noszenia broni’. Zaciąg niemieckich i austriackich więźniów KL Stutthof do Wehrmachtu i Waffen-SS” („Zeszyty Muzeum Stutthof” 2025, nr 13), https://stutthof.org/ksiegarnia/

Who knows, maybe it’s us in that VWBeetle 😆 loved the bustling mornings.
05/24/2026

Who knows, maybe it’s us in that VWBeetle 😆 loved the bustling mornings.

A photo of a Monday morning in Lagos, 1967

In 1967, Drum magazine described Lagos thus: "There is always something happening on the bustling streets of Lagos. It is therefore no wonder that Lagos is always alive with girls, cars, parties and dances. In fact, no other city or town in the Nigeria federation, or throughout West Africa for that matter, offers a wider variety of ways in which to pass the time."

I couldn’t have imagined a better birthday. Among family and friends, in a wonderful atmosphere. And in an incredibly in...
05/24/2026

I couldn’t have imagined a better birthday. Among family and friends, in a wonderful atmosphere. And in an incredibly interesting place: the Mennonite Heritage Village in Steinbach.

05/23/2026

Bałtowie... Moim zdaniem najbardziej niedocenieni aktorzy historii Europy Środkowo-Wschodniej, w tym historii ziem Polski. Kim byli? W co wierzyli? Jaką rolę odgrywał dla nich handel bursztynem? Co pisali o nich starożytni kronikarze? A co średniowieczni? Co mówi o nich archeologia? Czy Prusowie, Jaćwingowie, Sambowie, Litwini, Galindowie i inni czuli wspólnotę czy każde plemię było inne? Dlaczego Prusowie i Jaćwingowie nie stworzyli własnego państwa? Czy Bałtowie spotkali Rzymian? Czy flota rzymska faktycznie wpłynęła na Bałtyk? Kto ukrył i co konkretnie w mazurskim bagnie Nidajno? Co z językami bałtyjskimi? Czy Bałtowie mieli mitologię? Jakie relacje utrzymywali ze Słowianami i Skandynawami? Gdzie znajduje się mityczny ośrodek kultowy Romowe? Co na ziemiach bałtyjskich robiły monety rzymskie? Czy to właśnie od Bałtów wiódł Szlak Bursztynowy? Czy Wisła stanowiła granicę etniczną między Bałtami a Słowianami?
Wydaje się, że to sporo zagadnień, jednak to tylko wybrane. Te i wiele innych pytań zadałem dr hab. Tomaszowi Nowakiewiczowi z UW Nasza rozmowa to rekord mojego kanału i trwa bez kilku minut cztery godziny. 😎 👀 Wy oglądajcie ją tak, jak Wam wygodnie - na raz, albo na kilka razy. Warto, oj warto!

CAŁA ROZMOWA: https://www.youtube.com/watch?v=X431HNW5tYA

PS Bałtów uważam jako absolutnie niedocenionych. Rozmawia się o wikingach, o Słowianach, te tematy są obecnie na czasie. Jednak mam nadzieję, że rozmowa o Bałtach otworzy wielu perspektywę na poznawanie świata zupełnie oryginalnego, niepozbawionego oczywiście wpływów z zewnątrz, też tych rzymskich, ale naprawdę wyjątkowego. Zapraszam!

Z serii: polecajki Tutivillusa.Ciekawa strona. Bardzo ciekawe wpisy. Polecam!
05/16/2026

Z serii: polecajki Tutivillusa.
Ciekawa strona. Bardzo ciekawe wpisy. Polecam!

Wszystkim tym mądralom, którzy pod ostatnią mapką krzyczeli, że to "bzdura!", że Powiśla nie było, a jeśli było to gdzie indziej, że "błąd goni błąd na tej mapie" itd. polecam artykuł pani Aleksandry Paprot-Wielopolskiej pt. "Powiśle – gdzie są granice i skąd wzięła się nazwa?" na stronie e-powisle (link w komentarzu 👇).

Z tego artykułu pochodzi ta mapka (rys. Agnieszka Robakowska). Mam jednak nadzieję, że zanim ktoś do tej mapy napisze "bzdura!" (zwłaszcza jeden pan polityk z Kisielic) to najpierw przeczyta cały artykuł i weźmie pod uwagę, że ktoś już zbadał to zagadnienie.

Przy okazji, drodzy Państwo, taka refleksja. Czy naprawdę wchodząc na stronę poświęconą historii i geografii historycznej Prus Górnych (gdzie ukazało się już szereg mniej lub bardziej sążnistych wpisów) uważacie autora tej strony za ignoranta lub idiotę, który bierze sobie mapki z sufitu albo nie zbadał dokładnie zagadnienia Powiśla? Przecież rozróżnienie między Powiślem (Dolnym, Górnym itd.) a Oberlandem i jego zmiana w czasie jest kluczowe dla tematyki tej strony. To jest wszak jedna z ważniejszych kontrowersji dotyczących tego regionu. Czy jeśli znajdujecie na tej stronie wyjaśnienia sprzeczne z Waszymi przekonaniami, to znaczy, że to "bzdura!" i "błąd na błędzie"? A może zamiast walić w autora to warto go zapytać, rozpocząć kulturalną dyskusję albo choćby minimalnie wcześniej zajrzeć do Wikipedii i zweryfikować swoje przekonanie z innymi źródłami?

Historią i geografią historyczną regionu pasjonuję się od kilku dekad. Też wyrastałem w przekonaniu, że "to wszystko Mazury", a potem jak wszyscy szukałem granic między Warmią a Mazurami. Dość długo zajęło mi "odkrycie" Prus Górnych i trafności właśnie tej nazwy. Od kilku ładnych lat wertuję dla siebie źródła i mapy. Słysząc ogrom hejtu i kłamstw, które padły po zmianie nazwy morąskiego muzeum, postanowiłem nieco spopularyzować swoje górnopruskie zainteresowania na tej (niezbyt lubianej przeze mnie) platformie. I tyle. Nie zjadłem wszystkich rozumów, uczę się wciąż od Państwa, chętnię przyjmę skorygowanie w oparciu o merytoryczne źródła, ale rozumiem też, że Czytelnicy tej strony wchodzą na nią, by się czegoś dowiedzieć i odnieść korzyści. Jedynie wtedy będzie ona miała sens...

Co do sekcji komentarzy, to informuję, że ta strona nie jest skierowana do hejterów, szowinistów i nacjonalistów (obu stron), ale do normalnych i kulturalnych ludzi, którzy interesują się naszym regionem. Dlatego nie ma tu miejsca na chamskie wpisy, a mi szkoda czasu na odpisywanie każdemu hejterowi.

PS. Kilka innych podobnych mapek znajduje się w innym artykule p. Paprot-Wielopolskiej pt. "Żuławy i Powiśle. Kreowanie tożsamości lokalnych i regionalnych po 1989 roku". Artykuł dostępny w sieci.

… it couldn’t be better, I couldn’t feel happier. This is how lazy happiness looks
05/14/2026

… it couldn’t be better, I couldn’t feel happier. This is how lazy happiness looks

Obserwował nas sobie z bezpiecznej odległości. Potem na nas nakrzyczał i zniknął w norce pod płotem. Była radość (moja).
05/12/2026

Obserwował nas sobie z bezpiecznej odległości. Potem na nas nakrzyczał i zniknął w norce pod płotem. Była radość (moja).

05/05/2026

Oryginalne średniowieczne polichromie ⛪ kwidzyńskiej konkatedry są, w najczystszej postaci, dostępne jedynie na niewielkich, względem całości przedstawień, powierzchniach. Krótko mówiąc, to punktowe odkrywki na tle późniejszych, głównie XIX i XX-wiecznych przemalowań, czyli przede wszystkim efektów działalności panów: Fischbacha, Prahla i Fahlberga. Z wielu powodów niezwykłe, są także oknem do świata tajemniczych farb i kolorów dzięki nim uzyskanych.

W dawnych wiekach paleta barw 🎨🖌️dostępnych malarzom była uboższa niż obecnie, potrzebne pigmenty artyści najczęściej otrzymywali samodzielnie proszkując i mieszając z wodą odpowiednie składniki: skały, minerały, ale także (choć rzadziej niż przy produkcji tekstylnej) składniki organiczne. Cena 💰 za niektóre najtrudniej dostępne pigmenty potrafiła być naprawdę wysoka – za niebieski lapis lazuli, sprowadzany w średniowieczu z terenu dzisiejszego Afganistanu, płacono równowartość jego ciężaru w złocie. Dzięki wynikom badań profesora Raczkowskiego, opublikowanym w pracy „𝑺́𝒓𝒆𝒅𝒏𝒊𝒐𝒘𝒊𝒆𝒄𝒛𝒏𝒆 𝒎𝒂𝒍𝒐𝒘𝒊𝒅ł𝒂 𝒔́𝒄𝒊𝒆𝒏𝒏𝒆 𝒘 𝒌𝒂𝒕𝒆𝒅𝒓𝒛𝒆 𝒌𝒘𝒊𝒅𝒛𝒚𝒏́𝒔𝒌𝒊𝒆𝒋”, wiemy, że akurat w Kwidzynie do malowania błękitnego tła używano w warstwie nas interesującej, a więc XIV/XV-wiecznej, azurytu. Ponadto zastosowano też inne pigmenty mineralne: biel ołowiową, czerwoną minię ołowiową, rdzawą ochrę czy czerwień żelazową. Jasnożółte partie pokryte zostały na przykład żółcienią cynowo-ołowiową, a aureole postaci były wręcz złocone.

Zainteresowanych tematem kwidzyńskich malowideł, nie tylko w aspektach technicznych, wypada odesłać do źródła, a więc świeżo wydanego wyżej wymienionego z tytułu opracowania Juliusza Raczkowskiego.

Na zdjęciu: polichromia przedstawiająca świętych: Błażeja, Jerzego, Dorotę i Urszulę, nawa południowa w katedrze kwidzyńskiej

📷KCK/Mirosław Wiśniewski

05/05/2026

Nazywamy je wszystkie "jaskółkami", ale to cztery różne gatunki — i do tego jest jeszcze jerzyk, który jaskółką nie jest. Wszystkie są wędrowne, wszystkie żywią się w locie, wszystkie wracają wiosną w to samo miejsce. Ale ich gniazda, środowiska i sylwetki w locie są zupełnie różne.

Dymówka (Hirundo rustica) — najpospolitsza i najbardziej charakterystyczna jaskółka wsi (~19 cm). Metalicznie niebieskoczarny grzbiet, ceglastoczerwone gardło, kremowy spód, bardzo długo rozwidlony ogon z długimi sterówkami u dorosłego. Gnieździ się wewnątrz budynków — w stodołach, oborach, garażach, hangarach — budując otwarte, półkupkowe gniazdo przy belce lub ścianie. Obecna od kwietnia do września.

Oknówka (Delichon urbicum) — mniejsza i krępsza (~14 cm). Czarno-niebieski grzbiet, cały spód czysto biały, śnieżnobiały kuper wyraźnie widoczny w locie — najbardziej niezawodna cecha diagnostyczna. Krótki, lekko rozwidlony ogon. Gnieździ się kolonijnie na zewnątrz budynków, pod okapami i gzymsami, w zamkniętym gnieździe z błota z jednym małym otworem. Obecna od kwietnia do września.

Brzegówka (Riparia riparia) — najmniejsza i najbardziej niepozorna (~12 cm). Brązowy (nie niebieszczarny) grzbiet, biały spód z widoczną brązową przepaską na piersi. Gnieździ się kolonijnie w piaszczystych skarpach, nad rzekami i żwirowniami — każda para kopie norę o długości 60–90 cm w miękkim piasku. Lot zwinny, nisko nad wodą. Gatunek w wyraźnym spadku.

Jerzyk (Apus apus) — nie jest jaskółką (~17 cm), należy do zupełnie innej rodziny (jerzykowate). Ciemnobrązowoczarne upierzenie, długie sierpowate skrzydła, krótki i lekko rozwidlony ogon. Szybki lot z przenikliwym krzykiem "srii-srii". Gnieździ się pod dachówkami i w szczelinach murów — nigdy nie siada na ziemi. Śpi, je i kopuluje w locie. Obecny od maja do końca lipca.

W locie — rozpoznaj w jednej chwili:
Bardzo długi rozwidlony ogon i czerwone gardło → dymówka.
Biały kuper i czysty biały spód → oknówka.
Brązowa przepaska na piersi, nad wodą → brzegówka.
Sierpowate skrzydła, ciemnoczarny, krzyczy i nigdy nie siada → jerzyk.

Wszystkie cztery gatunki objęte są w Polsce ścisłą ochroną gatunkową. Niszczenie zajętego gniazda jest przestępstwem. Remonty elewacji i wymiana dachówek powinny być planowane wyłącznie między październikiem a lutym.

🐦🪺🌿🛡️

Address

231 Pth 12 N
Steinbach, MB
R5G 1T8

Opening Hours

Monday 8am - 8pm
Tuesday 8am - 8pm
Wednesday 8am - 8pm
Thursday 8am - 8pm
Friday 8am - 8pm
Saturday 8am - 8pm
Sunday 8am - 8pm

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Tutivillus i inni posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Contact The Business

Send a message to Tutivillus i inni:

Share

Category