25/10/2025
Cześć ☀️
Udało mi się przedwczoraj i wczoraj zdać egzaminy. Jestem terapeutą integracji sensorycznej. Co dalej?
Totalnie nie wiem 😉. Planowałam o tym pomyśleć w lutym (jak już dopnę podyplomówkę, praktyki itp.) Moja egzaminatorka kazała mi iść do pracy, chociaż na kilka godzin, już teraz.
Pożyjemy, zobaczymy. Na razie jestem jeszcze pod wrażeniem, zmęczona, dumna, szczęśliwa, przebodźcowana. Ten tydzień był sam w sobie próbą. Dzieci rozłożyły się na łopatki, (ospa wietrzna i jakiś dziad wirus).
Na szczęście babcia i dziadek wrócili już z Meksyku, więc po wypoczynku, zorganizowałam im meksyk w Polsce, związany z opieką nad chorowitkami. Godnie podjęli rękawicę, jestem wdzięczna ❤️.
W mojej głowie było mniej więcej tak: stereognozja, somatognozja, woreczek, łagiewka. Heviran 5 ml rano i wieczorem przez 5 dni. Dlaczego Dżeki puścił dwie noce z rzędu pawia? On ma jakieś smutne oczy ostatnio. Alarm - gorączka 39 stopni, okład, okład. Komu już dałam nurofen? Czy wpuściłam rano psy na siku? Ostatnio nie umarła żadna rybka, jestem w tym coraz lepsza? (Dzisiaj znalazłam martwego neonka...). Zaburzenia modulacji, zaburzenia posturalne, zaburzenia różnicowania bodźców. Dobra, ogarnę. Chyba.
Ale... Coś nade mną czuwało i mimo trudności, udało mi się włączyć hiperkous, a wtedy idę po swoje jak amfibia 💪. Po zdanym egzaminie obiecałam sobie Fererro Rocher. I razem z rodziną wczoraj je opędzlowałam. Wspólnie i w porozumieniu z mężem mym ustaliłam, że mam tymczasowego bana na długie kurso-studio-szkolenia.
Poniżej, randomowy fotoreportaż z dobrych chwil, gdzieś pomiędzy chaosem.
Dobrego czasu Wam Życzę 💚
BuszMama