15/07/2018
Kolejne dni za nami, kolejne cudowne dni...
Etap Santillana del Mar-Serdio to aż 40 km, było ciężko, ale daliśmy radę. Organizm chyba już pojął, co mu zafundowalismy, więc tak sie nie buntuje ! ;)
Do Serdio doszliśmy dość późno. Była to naprawdę mała mieścina, w której nie było żadnego sklepu, ale zgodnie z hiszpańskim zwyczajem były dwa bary. Serdio bardzo dobrze wspominamy głównie przez to, że mogliśmy tam poznać dwie fantastyczne osoby - Agnieszkę i Kasię (Nie idź tam, człowieku).
Etap Serdio-Pendueles to tylko 22 km, więc daliśmy sobie trochę odpocząć. Wyruszyliśmy wcześnie rano, więc w schronisku byliśmy już przed 12. Niestety okazało się, ze schronisko, do którego zmierzaliśmy, akurat w piątek było zamknięte. Właściwie trochę zmuszeni poszliśmy do innego schroniska w tym samym miasteczku - potwierdziła się tutaj zasada "nigdy nie mów nigdy", gdyż na trasie zarzekaliśmy się, że tam nie pójdziemy, jednak w razie małego kryzysu musieliśmy to schronisko przeprosić i tam spać :D Nie było rewelacyjne, było OK. W Pendueles sporą część dnia spędziliśmy na plaży, która z minuty na minutę się zmniejszała ze względu na przypływ.
Jeśli ktoś spyta, dlaczego nie szliście dalej ? 22 km to nie za dużo, a godzina 12 to dopiero pół dnia. To wszystko prawda, ale czasami nasza trasa jest uzależniona od rozłożenia albergów (schronisk) na trasie. Naszym planem był nocleg z Cuerres, gdzie sie obecnie znajdujemy, dlatego te kilometry musiały być ułożone w taki sposób.
Jak juz wspomniałem dzisiaj jesteśmy w Cuerres. Dwa lata temu trafiliśmy tu zupełnie i przypadkiem i to właśnie tutaj poznaliśmy Agnieszkę i Arka, z którymi dotarliśmy aż do Santiago. Wtedy był z nami jeszcze Marek. W tym roku Cuerres nas również nie zawiodło. Niestety schronisko prowadzone przez parę z Hamburga zostało akurat w tym roku zamknięte (to właśnie dlatego tu zmierzaliśmy !), jednak to potwierdziło tylko magię tego miejsca, które ponownie powitało nas niezwykłą gościnnością. Albergue to tak naprawdę ecofriendly house z dość ścisłym zasadami, które mają służyć jak najlepszemu wypoczynkowi naszego ciała. Wieczór spędziliśmy wszyscy wspólnie przy stole. Na koniec zagraliśmy w "grę" polegająca na spisaniu wszelkich pozytywnych rzeczy, które wydarzyły sie nam podczas wędrówki (zgodnie z zasadą, że bardziej w pamięci zostają nam te grosze myśli - i coś w tym jest ! 🙈). Cuerres opuszczamy z nadzieją, że jeszcze tu wrócimy (ciekawe, czym następnym razem nas zaskoczy !).
Dzisiaj czeka nas jeden z dluższych odcinków na naszej trasie - Sebrayo, ok. 40 km. Wy trzymajcie kciuki, my będziemy po prostu iść - w końcu po coś tu jestesmy !
Un abrazo