04/02/2026
Knajpa musi upaść przez światło. Spora część instagramerek, nie dość, że myślenia, to nie opanowała suwaka temperatury barwowej i niebiesko zabarwione samo… bki z żarciem na Insta nie przejdą 😁🤷🏻♀️ Powieście w toalecie instrukcję, jak zmienić temperaturę foty.
Żartuję. Teraz już poważnie. Namówiono mnie wczoraj na Bottega Fusion.
Szczerze mam nadzieję, że lokal przetrwa i kibicuję, bo chciałbym spróbować jeszcze kilku innych dań. ❤️
Z doświadczenia wiem, że pewne potrawy muszą zostać dopracowane, to wymaga czasu, więc to, co dostałem jako danie główne zapominam i wrócę - przy okazji pobytu w Opolu - spróbować innych. 😊
1. Ceny. Wciąż mnie zdumiewa, dlaczego ceny w Opolu są równe paryskiej Madonna czy DaRoco, gdzie - bądźmy uczciwi - to jednak trochę inny świat i jednak inna klasa. Tak, wiem, dostali nagrodę branżową, ale takich knajp jest sporo i ceny mają niższe. W menu Fusion jest górna granica standardowej knajpy średniej jakości w Europie. Mieści się w normach, w Paryżu, w Rzymie bym nie narzekał, ale o ile poznałem Opole - będą tam chodzić w walentynki na pizzę. To miasto pizzy (będzie kolejna ;)) i kebabów, więc zamysł - jeżeli tam rzeczywiście wspólnik jest wrocławski - żywcem przeniesiony z Wrocławia, że knajpę można zrobić w Oławie czy przy obwodnicy a i tak helikopterem przylecą i zapłacą - jest poroniony. Na Opole tu za drogo. Tirem z obwodnicy też nie zjadą, pojadą do Dziadka. Ci, którzy mają pieniądze - i tak pojadą do Oławy albo do Wrocławia.
2. Lokalizacja. Byłby to może jeszcze cenowo ok, gdyby w centrum. Wczoraj - wtorek od godziny 20:30 do godziny 22.00 oprócz mnie i osoby towarzyszącej nie było w tym lokalu nikogo. Nikogo! Pusty lokal, naliczyłem 3 osoby obsługi. Korposzczury, których od bankructwa dzielą często 3 niezapłacone raty za mieszkanie raczej tam na brunche powszechnie jeździć nie będą. To nie dawne BP przy obwodnicy, gdzie siedzieli rano wszyscy przedstawiciele handlowi i jedli duże porcje zestawów śniadaniowych. Już widzę, jak Opole tłumnie płaci stówę za 150 g makaronu;)
3. Najważniejsze. Smak. Jak ja nie lubię, kiedy pakuje się ogromne pieniądze w wystrój a podaje mi twardego i suchego kurczaka. Wychowany jestem przez ponad 35 lat w knajpach, gdzie często są odrapane ściany, zwykłych Resto, gdzie czasami odpada trochę tynku, ale żarcie jest przednie i nikt nie idzie - celowo wulgarnie - do kibla walnąć sobie samojebkę na tle czarnego pisuaru. Nie, to nie było złe, ale w tej jakości i wielkości nie powinno kosztować więcej niż 10-13 eur. To nie zarzut do wielkości porcji. 150 g -180g mięsa, które tam było to akurat idealnie na kolację. Mało było dobrze! Po prostu było suche i twarde.
a) Przystawki - Vitello Tonato bardzo dobre, ale nie jakieś wybitne. W trochę niższej cenie w Madonna w Paryżu można zjeść zdecydowanie lepsze, a różnica klas knajp - zdecydowana. Carpaccio z ośmiornicy bardzo dobre. To akurat było warte swoich pieniędzy. Dodatek - suszona oliwka z pomarańczą robi robotę. Pani kelner - skąd inąd bardzo uprzejma i miła - powinna jednak wiedzieć, co jest na talerzu i że to istotna składowa tego dania. Wybrnęła mówiąc, że dopyta kuchni. Plus. Pieczywo i bułka - skubnąłem, żeby spróbować - klasa.
b) Danie główne. Chciałem mocno redukcyjnie i dietetycznie, dlatego wahając się między rybą a drobiem - przekonany przez obsługę - wybrałem kurczaka. Brukselka ociekająca tłuszczem, miejscami zwęglona. Pęczak - wydaje mi się, że to masło z sosem, który pęczak puścił, ale jest tam też chyba coś z mascarpone lub śmietaną - tu mogę się mylić. Trochę breja. Zostawiłem połowę z małego i tak talerza.
c) Desery. Gniazdko z kremem pistacjowym. Żałuję że Fusion nie jest w centrum, bo przynajmniej Finestra mogłaby się nauczyć jak podać krem, zamiast zwarzonego mascarpone na talerzu, które mi kiedyś serwowano jako tiramisu. Uprzedzam. Mam wciąż świadków i zdjęcia sprzed lat, żeby sobie od czasu do czasu przypomnieć, dlaczego tam nie powinienem jadać. Deser Fusion bardzo dobry. Kawa dobra. Cena za to adekwatna.
Mam naprawdę nadzieję, że knajpa się utrzyma, miejsce miłe, z całego serca wam kibicuję 💪, choć w tej lokalizacji i z tymi cenami w Opolu może być trudno. Przy okazji kolejnego pobytu w Opolu wrócę spróbować innych dań. Poczekam jednak kilka miesięcy, aż kuchnia się ułoży, bo każdy potrzebuje na to trochę czasu.