Paryż : spacery i zwiedzanie

Paryż : spacery i zwiedzanie wizyty, zwiedzanie, spacery, zabytki, asystowanie indywidualnym osobom i grupom, prywatny przewodnik po zabytkach i miejscach historycznych

Skąd wzięła się we Francji tradycja       “Kwietniowej Rybki “?Tradycja „poisson d’avril” we Francji ma swoje źródła w X...
01/04/2026

Skąd wzięła się we Francji tradycja
“Kwietniowej Rybki “?

Tradycja „poisson d’avril” we Francji ma swoje źródła w XVI wieku i jest związana z reformą kalendarza oraz symboliką okresu Wielkiego Postu.

„Kwietniowi głupcy”

Najbardziej rozpowszechnione wyjaśnienie sięga roku 1564,gdy król Francji Karol IX wydał edykt z Roussillon, który postanawiał, że nowy rok będzie rozpoczynał się 1 stycznia, a nie, jak to było do tej pory praktykowane w wielu regionach, pod koniec marca lub na początku kwietnia (często 25 marca lub 1 kwietnia) .

Ponieważ komunikacja nie była wtedy tak szybka jak dziś, wielu Francuzów nie wiedziało o zmianie lub celowo pozostało wiernych starej tradycji.
Kontynuowali więc składanie sobie wizyt i wręczanie prezentów noworocznych w okolicach 1 kwietnia.
Osoby, które przyjęły nowy kalendarz, zaczęły się z nich wyśmiewać, wręczając im fałszywe podarunki i zapraszając na nieistniejące przyjęcia. W ten sposób poszkodowani otrzymywali miano „kwietniowych głupców” (poisson d’avril, czyli dosłownie kwietniowej ryby), co oznaczało osobę łatwą do oszukania .

Skąd w tej tradycji znalazła się ryba (poisson)?

Pochodzenie symbolu ryby nie jest jednoznaczne, ale historycy wskazują na kilka kluczowych powodów:

Związek z Wielkim Postem:
1 kwietnia przypadał w okresie Wielkiego Postu, kiedy to katolicy powstrzymywali się od jedzenia mięsa.
Ryba była zatem najpopularniejszym prezentem wymienianym podczas noworocznych wizyt. Kiedy zwyczaj wręczania podarunków przerodził się w żart, jednym z najczęstszych figli było ofiarowanie “fałszywej ryby “.
Symbol naiwności:
Ryba, która łatwo bierze przynętę i daje się złapać na haczyk, stała się idealną metaforą osoby, która dała się nabrać na primaaprilisowy żart.
Mówiąc komuś „poisson d’avril”, określało się go mianem łatwowiernego frajera .
Znak zodiaku:
Kwiecień następuje bezpośrednio po okresie, w którym słońce przechodzi przez znak Ryby , co również mogło wpłynąć na wybór tego symbolu .

Jak wygląda dzisiaj ta tradycja?

Współczesne obchody „poisson d’avril” we Francji są przede wszystkim zabawą dla dzieci. Najpopularniejszym zwyczajem jest wycinanie z papieru kolorowej rybki i przyklejenie jej taśmą na plecach niczego nie podejrzewającej osoby. Kiedy ofiara odkryje psikusa, wszyscy wołają radośnie „Poisson d’avril!”

Dorośli również chętnie uczestniczą w tym święcie, publikując w mediach, radiu czy telewizji humorystyczne, zmyślone historie.

Podsumowując, tradycja ta narodziła się z oporu wobec zmian kalendarzowych, a symbol ryby utrwalił się dzięki zwyczajom żywieniowym związanym z Wielkim Postem i stał się symbolem łatwowierności.

A może cała ta historia jest zmyślona?;-)

Od 27 marca  możecie wybrać się zamiast do Disneylandu na Foire du Trône ( typowy francuski lunapark ), który będzie otw...
30/03/2026

Od 27 marca możecie wybrać się zamiast do Disneylandu na Foire du Trône ( typowy francuski lunapark ), który będzie otwarty popołudniami aż do 25 maja.

Foire du trône, origine :
Początki: jarmark klasztorny

Historia sięga 957 roku, za panowania króla Franków Lotara.
Aby zaradzić głodowi, mnisi z zakonu świętego Antoniego rozdawali chleb z miodem i przyprawami (praprzodek piernika). W podzięce król przyznał im prawo sprzedaży tych chlebów podczas Świąt Wielkanocnych.
Handel rozwinął się na terenie opactwa Saint-Antoine-des-Champs, dając początek dorocznemu jarmarkowi.

Piernikowa świnka – symbol

Piernikowa świnka, sprzedawana do dziś, wiąże się z dwiema tradycjami:

1. Hołd dla świętego Antoniego – mnisi mieli nadać piernikowi taki kształt na cześć swojego patrona, często przedstawianego z tą świnką.
2. Dekret królewski – w 1131 roku, po śmierci syna Ludwika VI Grubego, który został stratowany przez świnie, zakazano ich swobodnego poruszania się po ulicach.

Wyjątek stanowiły świnie mnichów antonitów, które musiały nosić dzwoneczki.

Plac Tronowy i nazwa jarmarku

W 1790 roku opactwo zniszczono.
Jarmark odrodził się w 1805 roku, a obok handlarzy pojawili się artyści cyrkowi. Rozszerzył się w kierunku rogatki Tronowej (barrière du Trône), nazwanej tak, ponieważ w 1660 roku wzniesiono tam tron na uroczysty wjazd Ludwika XIV i Marii Teresy Austriaczki.
Plac ten później stał się Placem Narodu (place de la Nation). To w XIX wieku jarmark przyjął nazwę Foire du Trône (Jarmark Tronowy).

Zagrożenie i odrodzenie

Po okresie świetności (ponad 2000 jarmarczników w 1880 roku) jarmark podupadł w XX wieku.
W latach 60-tych XX wieku z powodu uciążliwości dla mieszkańców groziło mu zamknięcie. Władze Paryża zdecydowały o przeniesieniu go.
W 1964 roku jarmark znalazł nowe miejsce na łące Reuilly w 12-tej dzielnicy, gdzie odbywa się do dziś.

Od jarmarku do największej atrakcji Francji

Z biegiem czasu jarmark ewoluował: po piernikach przyszła kolej na osobliwości (brodate kobiety, pogromcy dzikich zwierząt), potem karuzele, kolejki duchów, a dziś nowoczesne, imponujące atrakcje, w tym największą we Francji,rozbieraną kolejkę górską.
Jarmark zachował tradycję charytatywną – dochód z wieczoru inauguracyjnego jest co roku przekazywany na cele dobroczynne
(w 2026 roku trafi do stowarzyszenia Princesse Margot).
Ponizej podaję link zawierający informacje o godzinach otwarcia oraz wskazówki dotyczące transportu.
Wejście jest bezpłatne.
https://www.foiredutrone.com/acces/

Mumie: niezwykła i intrygująca wystawa do odkrycia w Musée de l'HommeA gdyby spojrzeć na Paryż inaczej niż zwykle ?.. Ni...
11/03/2026

Mumie: niezwykła i intrygująca wystawa do odkrycia w Musée de l'Homme

A gdyby spojrzeć na Paryż inaczej niż zwykle ?..
Nie tylko przez pryzmat sztuki i mody, ale także poprzez fascynujące opowieści o człowieku, jego ciele i wierzeniach..

Musée de l'Homme (muzeum człowieka ; antropologii)pragnie rzucić światło na MUMIE poszerzyć naszą wiedzę dzięki wyjątkowej wystawie im poświęconej, prezentowanej od 19 listopada 2025 do 25 maja 2026.

Odkąd zostały odkryte, mumie nie przestają fascynować publiczności:
skarb archeologiczny czy potwór filmowy?
Mumie są dobrze znane wszystkim... Choć najczęściej kojarzymy mumie ze starożytnym Egiptem i faraonami, cywilizacja egipska nie jest jedyną, która stosowała ten proces mumifikacji.

Musée de l'Homme proponuje ścieżkę zwiedzania podzieloną na kilka fascynujących tematów, zabierając nas w różne zakątki globu, ponad 9000 lat w przeszłość, aż do dnia dzisiejszego. Najstarsze znane nam zmumifikowane ciała należą do kultury Chinchorro, prekolumbijskiego ludu zamieszkującego tereny dzisiejszego Peru i Chile. Mumie znaleziono także w Owernii we Francji, na Wyspach Kanaryjskich, w peruwiańskich Andach…
Wystawa ukazuje nam różne techniki i rytuały mumifikacji w zależności od kultury: mumie te wiele mówią o wierzeniach religijnych, praktykach pogrzebowych i wiedzy naukowej ludów. Praktyki te są również interesujące z socjologicznego punktu widzenia: kto decyduje się na mumifikację i dlaczego? Kim były te osoby w swoim społeczeństwie, jak były postrzegane?

W Europie konserwacja ciał bywała wyznacznikiem statusu społecznego.
W innych krajach mumifikacja jest procesem wciąż stosowanym i jest związana z wierzeniami religijnymi oraz szczególnymi dynamikami społecznymi dotyczącymi zmarłych i miejsca starszych osób w rodzinie lub klanie.

Ścieżka wystawy podzielona jest na kilka rozdziałów: każdy z nich prezentuje jedną zmumifikowaną osobę zmarłą. Musée de l'Homme odtwarza jej tożsamość i życie, w miarę dostępnej wiedzy, aby przypomnieć, że te wystawione ciała były przede wszystkim ludźmi z przeszłością i indywidualnymi cechami.

Wystawa ta dotyczy oczywiście śmierci, naszego stosunku do zgonu i do ciała.
Jej przebieg i prezentowane eksponaty mogą być dla niektórych niepokojące i wywoływać dyskomfort.
Celem Musée de l'Homme jest skłonienie nas do refleksji nad naszymi normami społecznymi i tabu oraz poprzez skonfrontowanie nas z praktykami innych kultur. Podobnie wystawa stawia pytania o rolę muzeów w przechowywaniu i wystawianiu tych zmumifikowanych zmarłych, poruszając aktualne kwestie etyczne.

Wczoraj zakończyła się wystawa poświęcona twórcom Szkoły Paryskiej (École de Paris),która miała miejsca w muzeum Montmar...
16/02/2026

Wczoraj zakończyła się wystawa poświęcona twórcom Szkoły Paryskiej (École de Paris),która miała miejsca w muzeum Montmartre’u.
Miałam przyjemność w niej uczestniczyć.
Pozwalam sobie podzielić się z Wami relacją z tego ciekawego wydarzenia..

Ekspozycja zawierała dzieła zgromadzone przez Marka Roeflera.

“Ci młodzi artyści, urodzeni w podzielonej Polsce, odnaleźli swój głos we Francji. Paryż ich inspirował, a oni w zamian wzbogacili miasto swoją sztuką.”
Marek Roefler

Czym była ÉCOLE DE PARIS?
Gdy Paryż stał się nową Jerozolimą sztuki

ZIEMIA OBIECANA:

U zarania krwawego wieku, gdy Europa rozdarta była granicami i uprzedzeniami, a Polska zniknęła z map pod butami trzech zaborców, narodziła się opowieść o odwadze, tęsknocie i nieposkromionej potrzebie tworzenia. Młodzi, z torbą podróżną w jednej ręce i pędzlem w drugiej, wyruszali w nieznane. Ich cel był jeden: Paryż,Miasto Świateł,Nowa Jerozolima, gdzie sztuka nie znała granic, a wolność była jedynym dogmatem.

EXODUS

Z mroźnych ulic Warszawy, Krakowa, Wilna, z zakurzonych pracowni i zadymionych akademii – przybywali jak prorocy nowej ery. Wioząc w duszach ciężar wykorzenienia, w oczach mieli ogień, który miał rozpalić awangardę świata. Wiedzieli, że aby odnaleźć siebie, muszą stracić wszystko.
Wiedzieli dobrze,że prawdziwy dom artysty nie jest z cegły i zaprawy murarskiej, ale z płótna, olejnej farby i marzenia.
Henri Hayden – polski wędrowiec, który na Montparnassie odnalazł swoją Arkadię. Z okien swej pracowni przy bulwarze Raspail patrzył na skrzyżowanie Vavin, gdzie życie tętniło mocniej niż gdziekolwiek indziej. Kawiarnie La Rotonde i Le Dôme stały się jego synagogami, a pędzel – kadzidłem, którym oddawał cześć nowoczesności.

MONTPARNASSE

I stał się cud pomieszania języków, ale w przeciwieństwie do biblijnej wieży Babel – nie przekleństwem, ale błogosławieństwem. Przy rue Joseph-Bara 3, w pracowni Mojżesza Kislinga, zwanej żartobliwie "Akademią Kislinga", spotykali się wszyscy: Modigliani, którego linie były jak pieśni Salomona; Soutine, malujący z furią starotestamentowego proroka; Utrillo, śpiewak paryskich zaułków.

A potem przyszła ONA. Kiki. Alicja Prin – dziewczyna z niczego, która stała się Królową Montparnasse. "Regina vagabundorum" – królowa włóczęgów. Jej twarz, jej ciało stały się świątynią, w której modlili się najwięksi: Foujita, Man Ray, Mendjizky, Kisling. Gdy Man Ray ubrał jej plecy w otwory rezonansowe skrzypiec i nazwał to Le Violon d'Ingres, stworzył nie tylko fotografię – stworzył ikonę. Kiki była ofiarą, kapłanką i boginią w jednym. Malowała, śpiewała, tańczyła na wulkanie międzywojennego świata.

KUŹNIA TYTANÓW

A w kuźni tej kuto nowy język. Bolesław Biegas tworzył swoje Portrety sferyczne – twarze ludzkie zamknięte w geometrycznych orbitach, jakby dusze artystów uwięzione w kryształach czwartego wymiaru. Jego Melancholia to nie obraz, to okno do kosmosu, w którym kobieca twarz wyłania się z kalejdoskopu kolorów, by pytać: kim jesteśmy, gdy odrzucimy kształty nadane nam przez świat?

Tamara Łempicka, arystokratka duszy, przybyła z Warszawy, by stać się kapłanką art déco. Jej Młody mężczyzna z książką to nie portret – to hymn na cześć homo universalis, człowieka renesansu w epoce maszyn. Malowała twarze jak rzeźby, a rzeźby jak modlitwy. Jej linie były ostre jak brzytwa, a kolory jak witraże w katedrze nowoczesności.

Mela Muter – pierwsza polska artystka, która w Paryżu zdobyła międzynarodowe uznanie. Jej Macierzyństwo z 1924 roku, namalowane w roku śmierci jedynego syna, to nie obraz, to lament. To pieśń nad pieśniami matki, która trzyma w ramionach nie tylko swoje dzieci, ale cały ból świata. Jej faktura – szorstka, ziemista, bolesna – jest jak całun, w który owija swoją stratę.

OBJAWIENIE I ROZPROSZENIE

Lecz każda wieża Babel musi runąć. Lata 30. przyniosły ciemność. CzarnyCzwartek 1929 roku zachwiał nie tylko giełdą, ale i sumieniem Europy. Z kryzysu wykluł się potwór nazizmu. Dla artystów żydowskiego pochodzenia – a było ich wielu wśród École de Paris – nastał czas próby ogniowej.
Ci, którzy jeszcze niedawno tworzyli nową sztukę, teraz musieli uciekać, ukrywać się, walczyć o życie. Pracownie pustoszały. Płótna palono na ulicach. Farby zamarzły w tubkach, gdy nadeszła zima Zagłady.

Nie wszyscy ocaleli. Większość pochłonęły obozy. Ich dzieła – rozproszone, ukryte, ocalone przez przyjaciół – stały się świadectwem, że światło może przetrwać nawet w najgłębszej ciemności.

ODRODZENIE Z POPIOŁÓW

I oto, dekady później, jeden człowiek postanowił zebrać te rozproszone iskry. Marek Roefler – fizyk , który zamiast badać materię nieożywioną, postanowił ocalić duszę École de Paris. Jak Noe budujący arkę, przez trzydzieści lat gromadził dzieła swoich rodaków, którzy stali się obywatelami świata.

W Konstancinie pod Warszawą, w willi, której nadał imię Villa La Fleur (gra słów z jego nazwiskiem), stworzył przybytek. Świątynię pamięci. Miejsce, gdzie obrazy odzyskały głos, a prochy artystów – ciało.

POWRÓT DO ŹRÓDEŁ

A potem, w zimie 2026 roku, stała się rzecz niezwykła. Obrazy wróciły do Paryża. Do Musée de Montmartre. Do miasta, które było ich matką i kochanką, ich natchnieniem i grobem.

Na ścianach muzeum, tam gdzie kiedyś tętniło życie bohemy, zawisły oblicza artystów. Eugeniusz Żak z jego arkadyjskimi pejzażami – marzeniem o harmonii, która nigdy nie nadeszła. Leopold Gottlieb ze Żniwiarzami zbierającymi plony życia na wieki wieków. Alice Halicka z jej Romansami kapitanowanymi – kolażami z tkanin i marzeń, dowodem, że nawet z fragmentów można stworzyć całość.

Ostatnia sala wystawy należała do Łempickiej. Jej Kompozycja abstrakcyjna w błękicie z około 1963 roku to już nie art déco, nie kubizm, nie figuracja. To krzyk. To wołanie artystki, która przeżyła wszystko i widziała, jak jej świat umiera, a potem – jak zmartwychwstaje w nowej formie. Błękit Pollocka, gest ekspresjonistów amerykańskich, ale dusza – wciąż paryska, wciąż z Montparnasse'u, wciąż polska.

École de Paris nie była stylem. Była postawą. Była dowodem, że sztuka nie zna granic, a artysta jest obywatelem nie państwa, ale wyobraźni.
W wielojęzycznym zgiełku paryskich kawiarni, w zapachu terpentyny i dymu papierosowego, w blasku świateł La Rotonde – tam właśnie, w tym tyglu, wykuwała się nowoczesność.

I choć wojna zgasiła światła, choć artyści poszli w rozsypkę, choć ich pracownie zajęli inni, choć ich prochy rozwiał wiatr nad Sekwaną i Wisłą – ich dzieła pozostały.

A one mówią jednym głosem, ponad czasem i przestrzenią:

"Byliśmy. Tworzyliśmy. Nie zapominajcie."

Niechaj ich dzieła świadczą o nas – o ludziach, którzy potrafią tworzyć piękno nawet w obliczu unicestwienia.

Czym jest La Chandeleur?La Chandeleur (po francusku Fête de la Chandeleur lub Jour des crêpes) To tradycyjne francuskie ...
03/02/2026

Czym jest La Chandeleur?
La Chandeleur (po francusku Fête de la Chandeleur lub Jour des crêpes)
To tradycyjne francuskie święto obchodzone 2 lutego każdego roku — dokładnie 40 dni po Bożym Narodzeniu. Nazwa pochodzi od francuskiego słowa chandelle (“świeca”), co z kolei sięga łacińskiego festa candelarum — Święta Świec.

W przeszłości był to chrześcijański obrzęd Ofiarowania Pańskiego ( Święto Matki Boskiej Gromnicznej) podczas którego wierni przynosili do kościoła świece, które miały symbolizować światło, oczyszczenie i opiekę przez cały rok.

Świece symbolizują światło Chrystusa i oczyszczenie,koniec zimy.

Okrągłe, złociste naleśniki( crêpes )mają przypominać słońce, które wraca i sprawia, że dni stają się dłuższe po zimie.

La Chandeleur ma korzenie nie tylko chrześcijańskie, ale też wcześniejsze — w tradycjach pogańskich, w których świętowano początek nowej pory wegetacyjnej, światła i urodzaju.

Źródła wspominają, że starożytni obchodzili podobne święta ognia
i pochodni na zakończenie zimy.

Dlaczego właśnie naleśniki?
W Francji La Chandeleur powszechnie nazywana jest „Dniem crêpes” (Jour des crêpes) — właśnie dlatego, że naleśniki są centralnym elementem tej tradycji!

Symboliczne znaczenia naleśników:
Ich okrągły kształt i złoty kolor przypominają słońce i światło.

Dawniej tradycja mówiła, że przygotowanie ich pomaga zapewnić urodzaj i pomyślność w roku nadchodzącym.


Podczas smażenia pierwszy naleśnik trzeba podrzucić patelnią w górę, trzymając w lewej ręce monetę.
Gdy uda się — przyniesie to szczęście i dostatek w nadchodzącym roku.

W niektórych rodzinach pierwszy naleśnik odkłada się „na szczęście” na szafie ;-) ma to zapewnić dobrobyt.
Jak “ La Chandeleur” jest świętowana dziś?
La Chandeleur nie jest we Francji dniem wolnym od pracy, ale jest to jedno z najpopularniejszych świąt kulinarnych i rodzinnych w roku,!
Tego dnia rodziny i przyjaciele spotykają się w domach, aby wspólnie robić i jeść “les crêpes “.

Kuchnie pełne są zapachu smażonych naleśników — zarówno na słodko (z cukrem, dżemem, czekoladą, jak i na słono (z serem, szynką lub galettes z mąki gryczanej).

W wielu regionach Francji — szczególnie w Bretanii i Normandii — popularne są lokalne wersje naleśników oraz podawane z cydrem.
Dla wielu Francuzów La Chandeleur to dzień radości, wspólnego spędzania czasu i dobrej zabawy w kuchni — mniej religijny, a bardziej kulturowy i kulinarny.
A więc patelnie w dłoń i świętujmy dzień naleśnika !

Publikuję ten post 3 lutego, wiem, wiem ..
Wybaczcie mi to małe “décalage horaire “
Przesunięcie w czasie, ale nigdy nie jest z późno na smacznego naleśnika;-)

21 stycznia 1793 był dniem egzekucji  Ludwika XVIZima przyszła do Paryża wcześnie tego roku.Mróz ścinał Sekwanę, a miast...
21/01/2026

21 stycznia 1793 był dniem
egzekucji Ludwika XVI

Zima przyszła do Paryża wcześnie tego roku.
Mróz ścinał Sekwanę, a miasto oddychało ciężko, jakby przeczuwało, że nadchodzi dzień, po którym nic już nie będzie takie samo.
W murach Konwentu Narodowego siedział człowiek, który nie miał już imienia króla.
Nie było purpury, nie było tronu, nie było ceremonii.

Noc, w której ważyła się wieczność to
noc głosowania.
Każde słowo uderzało w mury Konwentu jak uderzenie zegara odmierzającego ostatnie godziny królestwa.
A gdy policzono głosy, Francja wstrzymała oddech.
361 głosów za śmiercią i 360 przeciw.
Jedno słowo więcej,jedno sumienie mniej.
W tej chwili król umarł po raz pierwszy – nie na placu, lecz w księgach historii.
A był wśród tych głosów jeden, który zapamiętano na zawsze.
Filip Orleański.Książę krwi,kuzyn króla.
Człowiek, którego żyły nosiły to samo imię, tę samą historię, tę samą przeszłość.
Gdy wypowiedział swoje słowa:
„Głosuję za śmiercią.”
— monarchia skazała samą siebie.
Korona pękła nie od ciosu ludu, lecz od zdrady własnej krwi.

20 stycznia 1793 roku, po tygodniach procesu, Ludwik XVI otrzymuje w więzieniu Temple potwierdzenie wyroku śmierci. Jego prośba o odroczenie egzekucji zostaje odrzucona. Obalony król spędza wieczór z rodziną, żegnając się po raz ostatni, po czym spisuje swoje ostatnie zalecenia duchowe i polityczne. Kładzie się spać późno w nocy.

Rankiem 21 stycznia, obudzony około piątej, uczestniczy we mszy i przyjmuje komunię. Zgodnie z radą swojego spowiednika rezygnuje z ostatniego spotkania z rodziną, aby uniknąć sceny nie do zniesienia. O ósmej przygotowuje się spokojnie na śmierć.

Krótko po godzinie dziewiątej opuszcza Temple w powozie otoczonym potężnym zabezpieczeniem wojskowym. Kondukt przejeżdża przez milczący Paryż w kierunku placu Rewolucji.

Na szafocie Ludwik XVI oświadcza, że umiera niewinny, przebacza tym, którzy doprowadzili do jego śmierci, i modli się za Francję. Jego głos zostaje zagłuszony przez bębny. O godzinie 10:22 spada gilotyna. Wraz z nim znika monarchia Kapetyngów po ponad ośmiu wiekach historii.

Krew wsiąkła w bruk placu, który dziś nazywa się Plac Zgody.

We Francji miesiąc styczeń kojarzy się nie tylko z Nowym Rokiem, ale także z bardzo sympatyczną i powszechną tradycją ku...
06/01/2026

We Francji miesiąc styczeń kojarzy się nie tylko z Nowym Rokiem, ale także z bardzo sympatyczną i powszechną tradycją kulinarną, jaką jest galette des rois, czyli „ciasto Trzech Króli”.

Zwyczaj ten związany jest ze świętem Objawienia Pańskiego, ktore obchodzimy
Dziś 6 stycznia. Upamiętnia ono przybycie Trzech Monarchów do Betlejem.
Co ciekawe, tradycja ta ma również znacznie starsze, jeszcze rzymskie korzenie. Już w czasach antycznych, podczas zimowych świąt Saturnaliów, losowano „króla dnia” – i właśnie ten element losowania przetrwał do dziś!

Klasyczna galette des rois, popularna w północnej i centralnej Francji, to okrągłe ciasto z ciasta francuskiego, wypełnione kremem migdałowym, zwanym frangipane.

W środku ciasta ukryta jest mała porcelanowa figurka, nazywana fève. Dawniej była to zwykła fasolka, dziś jest to prawdziwy mały przedmiot kolekcjonerski.
Samo dzielenie ciasta odbywa się według ściśle przestrzeganego rytuału.
Tradycyjnie najmłodsze dziecko chowa się pod stołem i decyduje, komu przypada każdy kawałek. Ma to zapewnić pełną sprawiedliwość i element zabawy.
Osoba, która znajdzie fève w swoim kawałku, zostaje królem lub królową dnia, zakłada papierową koronę dołączoną do ciasta i – zgodnie z tradycją – powinna kupić kolejną galette na następne spotkanie.
Warto dodać, że we Francji istnieją także regionalne odmiany tego zwyczaju.
Na południu kraju, zwłaszcza w Prowansji, zamiast galette spotkamy brioche des rois – drożdżowe ciasto w kształcie pierścienia, udekorowane kandyzowanymi owocami, symbolizującymi klejnoty w królewskiej koronie.
Dzisiaj galette des rois jest obecna wszędzie: w domach, szkołach, biurach i kawiarniach. To absolutna pychotka 😋
Francuzi dzielą się nią przez cały styczeń, nie tylko w dniu święta.
To doskonały przykład tradycji, która łączy historię, religię i codzienne życie, a przede wszystkim daje pretekst do wspólnego spotkania..😉

Życzę wszystkim wspaniałego Nowego 2026 roku !Oto kilka zdjęć ilustrujących piękny wystrój wewnątrz Galerii i jej  magic...
04/01/2026

Życzę wszystkim wspaniałego Nowego 2026 roku !
Oto kilka zdjęć ilustrujących piękny wystrój wewnątrz Galerii i jej magiczny nastrój ...

Adresse

5 Rue Aubé (stacja Métro Cité)
Paris
75004

Site Web

Notifications

Soyez le premier à savoir et laissez-nous vous envoyer un courriel lorsque Paryż : spacery i zwiedzanie publie des nouvelles et des promotions. Votre adresse e-mail ne sera pas utilisée à d'autres fins, et vous pouvez vous désabonner à tout moment.

Partager