Cosmoderna

Directions Website

Cosmoderna Cosmoderna na facebooku

A więc stało się! Zdobyłem - choć prawdę pisząc to nie tyle ja, co jedna z moich obserwujących (dzięki raz jeszcze Daria...
22/10/2026

A więc stało się! Zdobyłem - choć prawdę pisząc to nie tyle ja, co jedna z moich obserwujących (dzięki raz jeszcze Daria) - „Ostatni turnus”. Moją dawno już wyprzedaną, debiutancką książkę, która na rynku wtórnym osiąga nieprzyzwoite ceny. Tak nieprzyzwoite, że aż wstyd.

Ja wstydu nie mam, dlatego chętnie ją odsprzedam. Ale nie za nieprzyzwoitą cenę - bo mi nie wypada - ale za to w nietypowej konfiguracji, żeby całej tej wyjątkowej okoliczności nadać adekwatną otoczkę.

Oto ona:

1. Książka w bardzo dobrym stanie. Bez plam ani żadnych nieprzyzwoitych substancji między kartkami. Z imienną dedukcją.

2. Oprawione zdjęcie, w formacie 100x70 cm, wydrukowane na piance. Na zdjęciu wnętrze stołówki ośrodka „Drogowiec” z wyspy Sobieszewskiej. To samo, które trafiło na okładkę Turnusu.

Z racji tego, że okoliczność jest wyjątkowa i niepowtarzalna, cenę ustalicie sami. Kto zaproponuje najwyższą - wygrywa.

Propozycję proszę wysyłać na DM, albo na maila [email protected]. Licytacje zamykam w sobotę o 22.

Zapraszam!
⚰️

W 1989 roku zmieniliśmy biegun. Z bloku wschodniego weszliśmy do świata zachodniego. To był ogromny skok cywilizacyjny. ...
20/10/2026

W 1989 roku zmieniliśmy biegun. Z bloku wschodniego weszliśmy do świata zachodniego. To był ogromny skok cywilizacyjny. Na tyle duży, że tym skokiem ominęliśmy Europę zachodnią i wylądowaliśmy z rozpędu w USA.

Zafascynowaliśmy się wolnym rynkiem, amerykańską popkulturą, śmieciowym żarciem, podmiejskimi osiedlami domów jednorodzinnych i skrajnym indywidualizmem. A na koniec - pokochaliśmy samochody i znielubiliśmy transport zbiorowy.

To oczywiście duże uproszczenie, ale skoro wpis ma mieć niecałe 2200 znaków to nie ma tu miejsca na niuanse i odcienie szarości. Jest tylko czerń i biel.

W 1989 roku jedyną drogą, choć trochę przypominająca współczesne ekspresówki, była tzn „Gierkowka” biegnąca z Wawy do Katowic. Niecałe 200 km. Teraz dróg ekspresowych i autostrad mamy ponad 5000 kilometrów. A cały czas budowane są nowe. Torów kolejowych (tych normalnotorowych, bez wąskotorowych) w ostatnim roku istnienia PRL było niemal 25 000 kilometrów. Teraz jest ich niecałe 20 000. Można powiedzieć, że III RP zwijała tory, a rozwijała drogi. Normalnie stary…Stany, Stany fajowa jazda!

Osobnym tematem są koleje wąskotorowe. Te zniknęły niemal całkowicie. Pozostało w całej Polsce kilkanaście krótkich odcinków, utrzymywanych głównie przez pasjonatów i stowarzyszenia. Niezagospodarowana infrastruktura jest rozbierana albo rozkradana. Albo czeka na cud. Tak jest w Krośniewicach gdzie grupa ludzi pozytywnie zakręconych pracuje nad tym, aby przywrócić do życia kilkusetmetrowy odcinek Krośniewickiej Kolei Dojazdowej, której ostatni kurs odbył się na początku 2008 roku.

Podziwiam zapał takich ludzi. Trzeba być niesamowicie zdeterminowanym, żeby walczyć o idee, którą lokalne władze mają gdzieś. A oni walczą. Może kiedyś się uda i przywrócenie kolei do życia wywalczą. Póki co dworzec się sypie, a jego stan sprawia, że zostawię tu nieadekwatny, ale niezwykle pasujący hasztag .

Więcej informacji o tym miejscu znajdziecie na tym profilu Krośniewicka Kolej Wąskotorowa
⚰️

To miejsce zapisałem w folderze z plikami jako „Gdyby tylko”. Bo gdyby tylko:-Ktoś tam wewnątrz był, dowiedziałbym się c...
18/10/2026

To miejsce zapisałem w folderze z plikami jako „Gdyby tylko”.
Bo gdyby tylko:

-Ktoś tam wewnątrz był, dowiedziałbym się co tu mogę zjeść albo kupić.
-było miejscem akcji w amerykańskim filmie klasy B z lat 90-tych, to na zapleczu postawny kucharz, ubrany w brudną i przepoconą podkoszulkę, ćwiartowałby zwłoki turystów, którym zdarzyło się zbłądzić w progi tej knajpy.
-zaprószyć tam ogień to ta polakierowana bezbarwnym impregnatem boazeria, spaliłaby się szybciej niż Tobie zajmie wypowiedzenie słowa: „rapier”.
-to miejsce znajdowało się w Polsce to należałoby, do wciąż topniejącego, kanonu najciekawszych restauracyjnych retro wnętrz.

Ale właśnie. Choć lokal był otwarty i widać było, że działa - to nikogo tam nie było. Ani kucharza, ani martwych turystów. Trafiłem tam przypadkiem, jadąc samochodem z jednej zadupiastej miejscowości do drugiej. W Mołdawii. A, że w Mołdawii ziemia kręci się znacznie wolniej wokół słońca niż u nas, to w tym roku będą dopiero wkraczać w XXI wiek. Podobnych miejsc jest tam zatem milion. Kanon mają bardzo rozległy.

Pozostawiam zatem to miejsce całkowicie anonimowym.
Knajpa Gdybytylko, w miejscowości Gdybytylko. Właścicielem jest Tylko Gdyby, Mołdawia. 2025 rok.
⚰️

Nie potrafię się wzruszać. Ani na filmach, ani podczas uroczystości - czy to rodzinnych, czy państwowych. Nie rusza mnie...
16/10/2026

Nie potrafię się wzruszać. Ani na filmach, ani podczas uroczystości - czy to rodzinnych, czy państwowych. Nie rusza mnie wspólne doświadczanie koncertów i wydarzeń sportowych. Bywały momenty np podczas pogrzebu jednej z bliskich mi osób z rodziny, kiedy widok płaczących żałobników, wzmocniony rzewną melodią wygrywaną przez skrzypaczkę i posępną aurą jesiennego wieczora, pchał mnie coraz bliżej w stronę stanu jaki mógłbym nazwać wzruszeniem. Jednak nawet wtedy, zamiast zatracać się w minorowych nastrojach moją uwagę zwracał jakiś nic nieznaczący szczegół - dajmy na to nietypowy kształt okucia trumny i moje myśli odpływały w zupełnie inną stronę: „ciekawe co to za material”, „ciekawe czy za 30 lat trumny będą miały zupełnie inną stylistykę”, „ciekawe to, ciekawe tamto”. Wszystko nagle stawało się dla mnie ciekawe, przez co zupełnie nie wzruszające.

Długo zresztą myślałem, że jestem socjopatą. Bo współczuć też nie potrafiłem. Umiałem sobie wyobrazić jak powinno wyglądać moje zachowanie w danym, trudnym dla drugiej osobie momencie, ale wynikało to z mojej dedukcji, a nie emocji.

Aż do momentu, w którym zobaczyłem tego starego chłopa klęczącego pod czołgiem T34/85 o numerze bocznym 720 w Bielcach, czyli drugim czy trzecim największym mieście Mołdawii (720 to skrót od 7 pułk, 2 kompania, wóz dowódcy z 16 korpusu pancernego wojsk armii czerwonej). Chłop naprzemiennie lamentował, darł się i płakał. Wyglądało to jak miks adoracji z rozpaczą. Zachowywał się tak, jakby ten czołg mu umarł. Albo w tym czołgu umarł jego ojciec. Albo syn. Albo syn i ojciec. Jakby mu się w tym czołgu świat zawalił. Patrzyłem na te scenę z ciekawością, ale też narastającą emocją. Na tyle silną, że coraz bardziej zacząłem….aż dziwnie mi to pisać…wzr…

STOP! Pomyłka. To był oczywiście 3, a nie 16 korpus pancerny. I nie armii czerwonej, a 2 Armii Pancernej, która to dopiero wchodziła w skład Armii Czerwonej.

Wracając do opowieści: coraz bardziej zacząłem…wzruszać ramionami. Zrobiłem zdjęcia i odszedłem.
Czyli jednak. Socjopata.
⚰️

Warto przyjechać na dworzec autobusowy do Suwałk. Ale nie autobusem…o tym jednak za chwilę. Warto przyjechać po to, żeby...
15/10/2026

Warto przyjechać na dworzec autobusowy do Suwałk.
Ale nie autobusem…o tym jednak za chwilę.

Warto przyjechać po to, żeby zobaczyć jaki panuje tam bezruch. Warto poczuć tam skwar słońca i stojące powietrze. Warto wsłuchać się w przeszywającą mózg ciszę, której nie przerywa żaden komunikat o nadjeżdżającym, albo odjeżdżającym autobusie.
Warto usiąść na ławce i poczekać. Bez konkretnego celu. Prędzej czy później ten cel się znajdzie. A nawet jeśli nie…zabijesz czas - nudą. Zabijesz największego wroga codzienności, psujzabawę i niszczyciela wszelkich pozytywnych doświadczeń - zapieprzajacy w nieprawdopodobnym tempie czas.

Dlatego właśnie nie warto tu przyjeżdżać autobusem. Tu trzeba przyjść. I czekać.

Wytrzymałem tak dobre 10 minut. Plus kilka kolejnych na robienie zdjęć. W skali permanentnego zniecierpliwienia i nerwu towarzyszącego każdej sekundzie mojego życia było to jak dwutygodniowe wakacje. Wspaniała sprawa.

PKS Suwałki. Koniec świata.
⚰️

Oglądając talk - shows zawsze się zastanawiałem nad tym, od jakiej skali popularności danego człowieka, można go było pr...
14/10/2026

Oglądając talk - shows zawsze się zastanawiałem nad tym, od jakiej skali popularności danego człowieka, można go było przestawiać słowami: „mojego następnego gościa przestawiać nie trzeba…”

Czy taka introdukcja zarezerwowana był tylko dla tych, którzy na show businessowym firmamencie funkcjonowali od lat? Czy może mega gwiazda - ale jednego sezonu - też się do tego grona łapała?

Odpowiedź na te pytania znalazłem w Terespolu Pomorskim i tamtejszej XIX wiecznej stacji kolejowej. Otóż jej też nikomu przedstawiać nie trzeba, wystarczy na nią spojrzeć i już wiadomo z jakim miejscem ma się do czynienia. Z Terespolem Pomorskim.

Jeśli masz na sobie neon - jesteś gwiazdą. Jeśli go nie masz - trzeba cię przedstawiać. I bardzo dobrze, bo mam fatalną pamięć do imion. Może nawet nie tyle samą pamięć mam zła, ile wiarę w jej jakość. Kiedy spotykam dawno niewidzianą osobę, to choć z tyłu głowy kołacze mi jej imię (którego jestem pewien na 90%) obawiam się zaryzykować i te 10% niepewności wygrywa. Przechodzę w tryb żonglerki słownej i gry w zaimki.

W Terespolu ten problem nie istnieje. Tu jest kawa na ławę. Muszę wysiąść w Terespolu Pomorskim. Zero wątpliwości - napis widoczny jest z daleka. Wątpliwości to jest zresztą droga donikąd. Każdy kurs za 19,99/miesiąc + 2 ebooki gratis ci powiedzą, że wygrywa tylko ten kto działa, a nie ten kto się nad działaniem tylko zastanawia.

Dworzec w Terespolu Pomorskim nie działa, ale pociągi się tam zatrzymują. Jest to zatem wyjątek potwierdzający regułę, że jeśli kogoś przedstawiać nie trzeba, to znaczy że ten ktoś się swoim działaniem wzbił ponad przeciętność.

Terespol Pomorski ponad przeciętność wybija się swoim nie - działaniem. Podobnie jak ten spektakularny, nie działający Neon. Bardzo podoba mi się ten trend - na nie działanie. Antidotum na hiper aktywności i przebodźcowanie. Odjazd. I katarakta - choć to akurat bez związku z resztą wpisu.
⚰️

Jechałem kiedyś autokarem do Paryża. Był to sam koniec lat 90-tych. Jedyną atrakcją podczas takiej podróży były filmy pu...
10/10/2026

Jechałem kiedyś autokarem do Paryża. Był to sam koniec lat 90-tych. Jedyną atrakcją podczas takiej podróży były filmy puszczane z VHS na miniaturowej wielkości telewizorze zawieszonym tuż nad głową kierowcy. Widać było tyle co nic i słychać było tyle co nic. Jednym z filmów jaki wtedy obejrzałem był „Wielki błękit” Luca Besson. Wielkie kino. Świetna ścieżka dźwiękowa, praca kamery, zachwycające sceny podwodne i intrygująca, mocno wyabstrahowana z rzeczywistości postać głównego bohatera - Jacquesa Mayol. Oglądam film, a wokół mnie trwa licytacja na to, komu jest mniej wygodnie, komu bardziej chce się siku, a kogo ten film mniej interesuje. Ktoś kto się chwilę temu obudził pyta drugiego, co to za film, a ten mu odpowiada, że to „jakieś g***o o rybakach z Grecji”. Kolejny facet, siedzący rząd wcześniej, odwraca się i dodaje: „jeszcze chwila, a ten Żak się będzie lizać z delfinem”.

Słucham tego wszystkiego jednym uchem, i choć „Wielki Błękit” był wtedy jednym z moich ulubionych filmów, zaczynam myśleć, że może mają rację. Że może faktycznie ten film to bzdet, a mnie się tylko wydawało, że to wielkie kino.

Mija 15 lat. Jestem na koncercie Tycho w warszawskim klubie Basen. To jego pierwszy występ w Polsce, tuż po wydaniu świetnego albumu Awake i parę lat po moim ulubionym Dive. Staje niedaleko sceny, wokół mnie zatrzymuje się grupka kolesi w kraciastych koszulach z krótkim rękawkiem. Tacy panowie - ojcowie, co zapewne kibicują też biało - czerwonym i łoją piwo dla kurażu. Koncert się zaczyna, słychać pierwsze takty ambientowego „A Walk”, a co goście obok zaczynają drzeć mordę: „TYCHO! TYCHO!”, potem co utwór wywoływali kolejne tytuły, które chcieliby zapewne usłyszeć. Juwenalia dla dorosłych. Choć mega mi się wtedy muzyka Tycho podobała, zacząłem wątpić czy może czegoś rubasznego w niej nie zauważam, skoro przyciąga takich kozaków do siebie.

Przytaczam te historie, bo ilekroć odpalam ostatnio instagrama mam wrażenie, że niedługo będę mógł i o nim napisać to samo. Lubiłem te przestrzeń. Dobre zdjęcia, dobre. Ale teraz? Chyba muszę się odwrócić do rzędu za mną i powiedzieć: Ja ja ja ja ja jakieś g***o.
⚰️

Pan nad Wartą. Nie wiem gdzie jechał. Ni

Trzy kolory: Posejnele, czyli biały, niebieski i czerwony.Biały: zdjęcie przedstawiające hol wejściowy do głównego budyn...
02/10/2026

Trzy kolory: Posejnele, czyli biały, niebieski i czerwony.

Biały: zdjęcie przedstawiające hol wejściowy do głównego budynku i wiszącą w jego reprezentacyjnej części mapę ośrodka. Wspaniałe rzemiosło. Google maps w wersji analogowej. Wydruk na papierze o formacie 50x70 cm.

Niebieski: przystań i budynek socjalno - kawiarniany w jednym, czyli zdjęcie dzięki któremu będziesz mógł / mogła pokazać dziecku jak kiedyś wyglądały wczasy. Wydruk na papierze (sam nie wiem ilu może być maks papieży na raz) o formacie 100x70 cm.

Czerwony: trzy kajaki i krzesło, czyli związek niemożliwy. Jedni chcą płynąć, ona chce siedzieć. A ośrodek leży. Niestety. Wydruk na papierze o formacie 50x70 cm.

Jeśli chcesz kupić jedno z powyższych zdjęć - pisz DM!
Hasło: Blue Dress - jeden z moich ulubionych numerów Depeche Mode.
Zapraszam!
⚰️

Bardzo podoba mi się idea restomodów. To w zasadzie jedyne co mnie interesuje we współczesnej motoryzacji. Czyli stary d...
01/10/2026

Bardzo podoba mi się idea restomodów. To w zasadzie jedyne co mnie interesuje we współczesnej motoryzacji. Czyli stary design w postaci nadwozia, deski rozdzielczej, foteli itd nafaszerowany współczesna technologia jak m.in zaawansowanym układem jezdnym, silnikiem i wszelkiej maści systemów bezpieczeństwa czy rozrywki.

Ponadczasowe wzornictwo zaktualizowane do najnowszej wersji możliwości, potrzeb i wygód.

Zamek w Tucznie jest właśnie takim, architektonicznym restomodem. Pod koniec wojny zamek uległ zniszczeniu, a dwa lata po niej, doszczętnie strawił go pożar. Odbudowa trwająca orzez dekadę (od połowy lat 60, do połowy 70) zamieniła go w mix renesansu - fasady - z wnętrzami jedynie renesansem inspirowanymi, za to w pełni korzystającymi z modernistycznych mód i rozwiązań. Dzięki czemu w zamku mógł przez lata działać Dom pracy twórczej SARP, z pokojami noclegowymi, barem, stołówka i salami konferencyjnymi - zamiast ogormnych i w c**j niefunkcjonalnych komnat, refektarzy czy niekończących się krużganków.

Adaptacja z lat 60 tak dobrze wpisała się w kontekst architektoniczny zamku, że teraz sama wymaga ochrony będąc bardzo ciekawym przykładem uciekającej od prostych rozwiązań stylizacji. Te okiennice, te fotele, te lampy zamocowane na wiszącej na długości całego korytarza belce - poezja (ale nie śpiewana!).

I wszytko byłoby git i super cool, gdyby tylko ten restomod jeździł i był sprawny, a nie zamknięty, zaniedbany i czekający w zawieszeniu na nowego właściciela. Można powiedzieć, że jest to restomod wymagający kolejnego etapu adaptacji do współczesności. Tylko czy pośród obecnych mechaników znajdą się tacy, którzy zrobią to w jakości i stylu tych z latch 60? Szczerze wątpię.

Dlatego po raz setny dochodzę do wniosku, że robiąc zdjęcia (tym razem c**jowe, ale zagadałem się z panem, który mnie tam wpuścił) w miejscu zawieszonym pomiędzy istnieniem, a nieistnieniem - oglądam je w jego najdoskonalszym stanie.
⚰️

Coraz więcej zdjęć, muzyki, filmów, rozmów, opisów - coraz więcej wszystkiego. Podaż treści nad możliwością ich przyswoj...
27/09/2026

Coraz więcej zdjęć, muzyki, filmów, rozmów, opisów - coraz więcej wszystkiego. Podaż treści nad możliwością ich przyswojenia jest tak duża, że dzisiaj - wychodząc na przeciw rozsądkowi - przestawiam post do 35 sekundowego przyswojenia.

Przeczytaj, zobacz zdjęcia i wyłącz telefon.
Nie sprawdzaj co to za miejsce. Nie komentuj. Nie reaguj. Zostaw sobie przestrzeń na nudę.
Niezwykle deficytowy obecnie towar.
Minęło właśnie 35 sekund.
⚰️

Address

Kumrovec

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Cosmoderna posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Shortcuts

Share