09/10/2026
Reportażu ciąg dalszy.
Przedostatni dzień to była czysta rozkosz dla zmysłów.
Różowy wschód słońca, pierwszy śnieg w górach.
Po jodze z widokiem na góry pożywne śniadanie.
Przed nami całodniowa wycieczka na Golden Circle.
Lubimy w gościnność, dla każdego coś dobrego, na słodko na słono, bezglutenowo czy glutenovolove.
Córy Na Toury świetnie się razem bawią w kuchni.
„Excuse me! Can you take us a photo? With the flag!”
Group photo „Happy Ladies on tour, þingvellir 2026”
Widoczki od naszej niezastąpionej Renata Kowalska
Þingvellir - miejsce, w którym spotykają się dwie płyty tektoniczne, a islandzka natura pokazuje swoją niezwykłą moc
Przystanek Gullfoss.
Ale najpierw lunch i kawka prosto z naszego super busa.
Gullfoss mówi sam za siebie.
Szczęście. Ale to nie koniec.
Słońce na koniec dnia postanowiło nam dać taki spektakl, że nie mogłyśmy przejechać bez przystanków na zachwyty.
I mean…
Z widokiem na przepiękne jezioro Þingvallavatn.
Trasa jego południowym wybrzeżem, bez turystów, podziwiając spójną z naturą architekturę islandzkich domów.
Na koniec dnia wizyta w Hvammsvik, gorących źródłach na końcu Hvalfjordur.
Najlepsze zakończenie dnia.
No chyba, że Islandia przewidziała jeszcze ZORZĘ w repertuarze.
Zgodnie stwierdziłyśmy, że była to najbardziej zjawiskowa zorza jaką widziałyśmy w życiu.
Tańczyła prawie całą noc.
Dobranoc.