31/08/2026
Apulia znów pokazała mi swoją kolejną twarz… Grottaglie, bo o tym miasteczku dziś mowa, odwiedziłam już kilkukrotnie, ale zawsze na szybko, na kawę, lody i szybkie zakupy. Tym razem spędziłam tu cały weekend, niespiesznie rozmawiając z ludźmi, poznając ich historie i nawiązując kontakty, które, mam nadzieję, zaowocują w przyszłości.
To miasto położone przy wyjątkowej gravinie, pełnej gliny, z której od wieków powstaje tutejsza ceramika. Na jednej z głównych ulic znajdziecie kilkanaście pracowni, nazywanych tu laboratoriami, oraz sklepów z lokalnymi naczyniami i ozdobami. Co ciekawe, choć wszystkie te dzieła wyrastają z apulijskiej kultury, każdy twórca jest zupełnie inny. Są prace, których cena przyprawia o zawrót głowy, ale są też bardzo przystępne.
W kolejnych postach opowiem Wam o dwóch wyjątkowych osobach, które tutaj poznałam.
Pierwszy to artysta, który otworzył przede mną swój świat i swoją pracownię. Nie kupowałam żadnej wejściówki. Zobaczył moją pasję do regionu i choć tworzy wyjątkową sztukę, poświęcił mi całe popołudnie. Wciąż jestem tym wzruszona. Koniecznie zajrzyjcie do Francesco Fasano, bo właśnie o nim mowa.
Drugi mężczyzna jest właścicielem miejsca, które przyśniło mu się, kiedy miał 7 lat. Dziś jest już dojrzałym człowiekiem, a ten sen właściwie nie miał prawa się spełnić. A jednak…
W latach 90. zadzwoniła do niego właścicielka pewnej willi i sprzedała mu swój piękny dom z ogromnym ogrodem za cenę zaniedbanego garażu. W tym ogrodzie znalazł… tony ceramiki.
Wszystko Wam opowiem. Na pewno wrócimy tam jeszcze razem z Saszką, żeby nagrać więcej materiałów i pokazać Wam te historie jeszcze dokładniej.
Dobrego tygodnia 🩷