18/10/2016
Wczoraj pisaliśmy o Włoskich hotelach, a dzisiaj trochę o restauracjach :)
Coperto – jeśli znajdziesz taką pozycję na rachunku, to normalne, to opłata za nakrycie na stole, czyli za wstęp do restauracji. Czasami jest traktowane jako "usługi", zawiera też nie doliczane osobno pieczywo i wodę. Osobna opłata za nakrycie może mieć sens.
Włosi idąc do restauracji z rodziną, nie zawsze zamawiają pełny obiad dla wszystkich. Dla dziecka, na przykład, tylko talerz (dodatkowe nakrycie) i z innych porcji "wygospodarują" dla niego jedzenie. Jest to racjonalne.
Kiedyś Włochy, Toskania - Val d'Orciazamówiliśmy dla dziecięcia (5-latka) porcję sałatki "dziecięcą" – kelner stwierdził, że taką może podać. Po czym przyniósł ogromny talerz z kopą sałatki i wielkim jajkiem na szczycie. Jak postawił talerz przed małym gościem, po sali przeszedł szum wesołości. Rzeczywiście widok był dość kuriozalny. Efekt był taki, że dziecię tylko "napoczęło" tą furę jedzenia...
Napiwki – w niektórych restauracjach do rachunku od razu dopisywana jest usługa, czyli servizio. Czasami jest to 10%, czasami i 15%. Niektórzy restauratorzy podają tę informację w menu. Generalnie, jeśli nie widać na rachunku usług (nie ma servizio, a wysokość coperto nie sugeruje zawartości napiwku), we Włoszech daje się napiwki (rozsądne ok. 10%). Uważam, jednak, że minimum przyzwoitości ze strony obsługi wymaga, by postarali się chociaż troszkę. Zdarzało się, że gdy musieliśmy wyjątkowo długo czekać i obsługa była arogancka, "tipa" nie było. Każdy z nas w pracy musi się starać...