24/07/2026
Podobno na Wyspach Owczych najłatwiej spotkać maskonury na Mykines i Nólsoy 🐧
Na Mykines nie udało nam się popłynąć – bilety kupowaliśmy na ostatnią chwilę i zabrakło miejsc na promie. Z kolei na Nólsoy spotkaliśmy tylko takie, o których wolę w tym poście nie wspominać. Miał w końcu zachwycać ich urokiem, a nie… hm… sposobem ich przygotowania. 🫣
Tak, przez wieki puffiny były dla Farerczyków ważnym źródłem pożywienia. Dziś polowania są bardzo mocno ograniczone i nie stanowią już elementu codzienności. Brzmi drastycznie? Niekoniecznie, jeśli spojrzymy na historię archipelagu, jego surowy klimat, izolację i trudny dostęp do żywności. W naszej kulturze też je się słodkie króliki czy drób. Taka po prostu była ich codzienność, takie są fakty i co ważne – taka jest autentyczność tego miejsca.
W końcu, podóżujmy po to, by poznawać prawdziwy świat, nie jego „instagramową” wersję, albo nie podróżujmy wcale.
Gdzie je oglądać? 📍
My najwięcej spotkaliśmy w Gjógv. I to całkowicie za darmo, bez rejsów i płatnych wycieczek. Wystarczyło iść szlakiem wzdłuż klifu – o odpowiedniej godzinie były tuż obok.
Gdzie jeszcze? Nie powiem! 😜 Największą satysfakcję daje odkrywanie takich miejsc samemu, zamiast ślepo odtwarzać plan z internetu. Wyspy nie są duże – lepiej zjechać je całe, niż polegać na doświadczeniach innych. Każda kolejna wioska na „końcu świata” zachwyca. Każdy kolejny krajobraz, klif czy kanion robi efekt WOW. A obcowanie z naturą potrafi zaskakiwać i nigdy nie daje 100% gwarancji.
PS. A tak serio – jak bardzo będziecie chcieli, to Wam zdradzę na priv 😁 I pamiętajcie: zachowajcie dystans i nie podchodźcie do nich zbyt blisko!