Lost in Asia

Lost in Asia Relacja z podróży do Azji Południowo-Wschodniej Witam wszystkich serdecznie!

Bez zbędnych filozoficznych wstępów chciałem zaprosić was w podróż... Podróż do dalekiej, egzotycznej i gorącej Azji Południowo-Wschodniej, w której jakiś czas temu zakochałem się do szaleństwa! Tym razem postanowiłem podzielić się z wami moimi wspomnieniami, przemyśleniami i doświadczeniami, które mam nadzieję rozwieją wasze wątpliwości ( o ile takie macie) czy warto zapuścić się w ten cudowny rejon świata ;) Enjoy ;)

Witam po raz ostatni z gorącego Bali ;) Przez ostatnie 2,5 dnia byłem w mieście Kuta. To miasto nie cieszy sie zbyt dobr...
01/10/2016

Witam po raz ostatni z gorącego Bali ;)

Przez ostatnie 2,5 dnia byłem w mieście Kuta. To miasto nie cieszy sie zbyt dobrą opinią ale zdecydowałam się o tym przekonać na własnej skórze ;) Glownym powodem tego, że zostałem w Kucie jest bliskość lotniska, które jest oddalone o zaledwie 20 minut jazdy :) Czy Kuta rzeczywoście jest taka zła jak ją malują? Prsekonajmy się ;)

KUTA

Hmmm... Cóż moge powiedzieć o Kucie.... OMIJAJCIE JĄ SZEROKIM ŁUKIEM ! ! !
Byłem w wielu różnych dziwnych miejscach w Azji ale nigdzie się tak źle nie czułem jak tu... Ale po kolei...

Kuta wyglada jak jeden wielki, komercyjny, tandetny bazar! Gdzie się nie obejrzysz stoiska z tandeta, podróbami, pierdołami, duperelami itp. To samo w sobie nie było by takie straszne, gdyby nie najbardziek nachalni sprzedawcy jakich w życiu widziałem! "Hello Boss" "Yes Mister" i tak w kółko co dwa kroki :/ Do tego dochadzą stojący wszędzie kierowcy skuterów, którzy slużą transportem. Odpowiesz nie? Co z tego ? " Gdzie idziesz?" "Dlaczego nie?" itp Kierowcy tuk-tuków to przy nich potulne baranki ! Naprawde idzie dostać szału :/

Jak wyjdzie się z tego calego zamieszania to oczom ukazuje się mnóstwo sklepów z ciuchami znanych marek, restauracji (w tym mnóstwo śmieciowego żarcia) , klubów, barów, resortów itd... Jakby ktoś mnie przeniósł z Wieliczki do Kuty to w życiu bym nie powiedział, że jestem w Azji...
Dzieje się tak ponieważ Kute za swój ulubiony cel wakacji obrali sobie Australijczycy (szczególnie Ci młodzi). W Indonezjii jest o wiele taniej, więc pozwalają sobie na dużo wiecej niż w swojej ojczyźnie. Niezaprzeczalnym magnesem dla nich jest rownież to, że w okolicach miasta jest wiele światowej klasy miejsc do surfowania.
To wszysko powoduje, że na ulicach jest mnóstwo głośnych, mocno wyluzowanych turystów.
Naprawdę rozumiem ludzi, którzy są rozczarowani Bali po wizycie w Kucie.
Wymarzonego raju tu nie ma....

Żeby nie było, że tylko narzekam to musze przyznać, że Kuta jest bardzo dobrym miejscem wypadowym do zwiedzania południa wyspy ;)

W okolicach są jedne z najlepszych plaż Bali :) Dwie z nich odwiedziłem i muszę przyznać, że są całkiem przyjemne :) Choć do tych z Gili's Island im sporo brakuję ;)
Są tu naprawde bardzo dobre warunki do uprawiania surfingu :) Fajnie jest podpatrzeć jak surferzy suną po naprawdę ogromnych falach :)

Godzinę od Kuty znajduję się jedna z najładniej położonych świątyń na Bali - Uluwatu.
Postanowiłem pożyczyć skuter i obrałem kurs na południę, gdzię owa światynia się znajduję.

Muszę przyznać, że jazda tutaj to całkiem inna bajka niż w okolicach Ubud. Drogi czesto są wielo pasmowe, jest wiele rond, a sam ruch jest przeogromny! Przy braku jakichkolwiek zasad na drogach naprawdę ciekawie się tu prowadzi ;) Wspominałem, że ruch jest tu lewostronny? ;)

Po godzinnie naprawdę szalonej jazdy, cały i zdrowy dotarłem do świątyni;)
Uluwatu jest przepięknie położona na dość wysokim, morskim klifie ;) Do okoła światyni zrobionę są ścieżki widokowe, którę same w sobie są chyba najwiekszą atrakcją. Rozpościera się z nich cudowny widok na indonezyjskie wybrzeże i strome klify, o które rozbijają się błekitne falę :)
Sama świątynia nie jest szczególnie imponująca. Jest malutka i nie można do niej wejść (wstęp mają tylkl wierni). Trafiłem akurat na jakieś uroczystości podczas, których wierni byli świeceni przez kapłana, który przyklejał im na czoło ziarenka ryżu.

Podobno tutejsze małpy są najwredniejsze z wrednych i nieźle dają popalić tutejszym turystą ;) Na szcześcię nie spotkałem ich za wiele, a te które widziałem były spokojne.

Uważam, że było to jedno z najlepszych miejsc na Bali, które zwiedziłem. Jeżeli planujecie wypad na Bali, spokojnie możecie wpisać Uluwatu na listę must see ;)

Dzisiejszego dnia sporo kreciłem się po Kucie (co tylko utwierdziło mnie w moim przekonaniu). Trafiłem nawet na finał Australijskiej Ligi Futbolu (pomieszanie rugby z futbolem amerykańskim), gdzie spotkały się drużyny z Sydney i Melbourne. Co ciekawe 90 % australisjkich turystów miała na sobie niebieskie barwy, czyli drużyny z Melbourne ;)

Ten post piszę już z lotniska, z którego za kilkadziesiąt minut wyruszę na zachód w stronę ukochanej Polski

Cześć ! ! ! Dziś będzie króciutko, bo przez ostatnie dni oprócz pływania, opalania, jedzenia i picia nie robiłem nic wię...
28/09/2016

Cześć ! ! !

Dziś będzie króciutko, bo przez ostatnie dni oprócz pływania, opalania, jedzenia i picia nie robiłem nic więcej ^^

Podczas tej podróży naprawdę mam ogromne szczęście i przekonałem się o tym podczas wczorajszego snurkowania ;) W czasie kiedy mnóstwo turystów uganiało się za żółwiami na głębokiej wodzie(bezskutecznie), ja buszowałem po płyciźnie. Po może 10 minutach plywania musiałem przetrzeć maskę ze zdumienia ! Dwa metry ode mnie płynął piękny i ogromny żółw! Nic sobie nie robiąc z mojej obecności wyżerał smakołyki z pomiędzy korali. Bez problemu dał się pogłaskać i pięknie pozował do zdjęć :) Najlepsze było to, że nikogo nie było w pobliżu więc na spokojnie mogłem się nacieszyć tym spotkaniem :) Zazwyczaj żółwie widywane są na głębokiej wodzie, także kolejny raz los się do mnie uśmiechnął ;) Na zdjęciach nie wydaje się taki duży, ale one naprawdę są bardzo duże :) Po 15 minutach nie chciałem już stresować kolegi i popłynąłem w swoją stronę :)
WOW! To było coś naprawdę wyjątkowego !

Muszę przyznać że na wyspie są naprawdę super restauracje ! Nie dość, że ich wystrój idealnie komponuje się z klimatem wyspy, to serwują naprawdę przepyszne jedzenie i cudowne soki! Można tu spróbować różnych gatunków ryb i owoców morza, ale także tradycyjnej indonezyjskiej kuchni :) Jak się komuś znudzi tutejsze jedzenie to zawsze może zjeść coś zachodniego ;)
Mnie po powrocie do kraju najbardziej będzie brakować jednak świeżych soków :( Nie mogę przestać je pić bo porostu są ZAJEBISTE ! Papaja, mango, ananas, limonka, pomarańcza, arbuz i wiele, wiele więcej... Gwarantuje, że w Polsce takiego pysznego nie wypijecie :)
Aaaa... zapomniałbym o kokosowym szejku!!!!
To dopiero miażdżyciel kubków smakowych :D

Przy każdej takiej restauracji albo rozłożone są specjalne pufy albo zbudowane "szałasiki", gdzie można wygodnie poleżeć czy posiedzieć i rozkoszować się swoim posiłkiem.
Ja wczoraj wieczorem i dziś rano wybrałem miejsce z widokiem na balijski wulkan Agung.
Słońce powoli chowające się za wulkanem, w tle szum morza, a w ręce pyszna pinacolada??? Czujecie to? Ech... :D Nawet najtwardsze serca miękną ;)
Po zachodzie słońca wystarczy ponieść oczy ku niebu, żeby zobaczyć kolejny widok zwalający z nóg ! Tak rozgwieżdżonego nieba jescze nigdy nie widziałem !
Jestem teraz na półkuli południowej, więc gwiazdozbiory są całkiem inne niż u nas, na półkuli północnej (cholera naprawdę jestem daleko od domu!), więc próżno tu szukać znajomych gwiazd ;)
Droga mleczna jest tu doskonale widoczna co już w ogóle sprawia, że wieczorem zazwyczaj stoję jak kółek ze wzrokiem wbitym w niebo! Strasznie żałuję, że nie jestem w stanie zrobić zdjęcia i się z wami podzielić tym widokiem bo jest naprawdę oszałamiający!

Jutro wracam na Bali :) Zostało mi już tylko zwiedzić południe wyspy, zrobić zakupy i powoli trzeba się będzie zbierać do domu ;)

PS. Na sasiedniej wyspie Lombok doszło do erupcji wulkanu (w samej Indonezji jest 130 czynnych) Mam nadzieję, że mój lot nie zostanie odwołany :O

Pozdrawiam :)

WYSPY GILI
26/09/2016

WYSPY GILI

OSTATNIE DNI W OKOLICACH UBUDHello! Dni lecą jak szalone i dziś był ostatni dzień jaki spędziłem w miejscowości Ubud. Wc...
24/09/2016

OSTATNIE DNI W OKOLICACH UBUD

Hello! Dni lecą jak szalone i dziś był ostatni dzień jaki spędziłem w miejscowości Ubud.
Wczoraj postanowiłem przekonać się na własnej skórze czy tarasy ryżowe w okolicach Jatiluwich są lepsze od tych, które miałem okazję oglądać parę dni temu ;)
Po 1,5 h jazdy po bardzo krętych i stromych drogach dotarłem w końcu na miejsce i.... szału nie było :p W porównaniu do tarasów w Tegalalang te pomimo, że są dużo bardziej rozległe nie zrobiły na mnie wielkiego wrażenia. Owszem jest tu niesamowicie zielono a sam teren uprawy ryżu jest ogromny ale miejsce jest dość znane i przyciąga mnóstwo turystów, tracąc trochę na autentyczności. W Tegalalang praktycznie większość czasu byłem sam na sam z naturą, mijając od czasu do czasu rolników pracujących na poletkach ryżowych. Tego uczucia autentyczności mi tu brakło. Choć nie mogę powiedzieć, że nie warto tu zawitać ;)

Po wizycie w Jatiluwich chciałem skoczyć do świątyni Pura Ulan Danu Bratan, która znajduje się wysoko w górach nad jeziorem Bratan. Musiałem tylko przeczekać nadciągajacą burze, która pojawiła się dosłownie z nikąd (na wyspie pogoda zmienia się bardzo szybko). Nie byłem z tego powodu zbytnio zmartwiony bo wokół tarasów jest mnóstwo restauracji i kawiarni z pięknym widokiem na zielone pola ryżu :) Na Bali jedzenie w porównaniu do Malezji czy Tajlandii jest raczej słabe (w mojej skromnej opinii) ale za to soki mają przepyszne! Za świeżo wyciskany sok trzeba tu zapłacić od 3 do 6 zł i uwierzcie, że nie ma szans żeby wypić tylko jeden ! W tej części świata owoce smakują całkiem inaczej i nie wiem czy jest to spowodowane inną gleba czy tym, że są zerwane praktycznie prosto z drzewa ;) Oczywiście można tu spróbować wielu owoców, których w Europie nie dostaniemy co sprawia, że to prawdziwy owocowy raj!

Po wypiciu najlepszego pomarańczowego soku w życiu (kosmos!) pognałem skuterem w stronę jeziora Bator. Oczywiście musiał mnie złapać deszcz, który z małymi przerwami nie odpuszczał aż do późnego wieczora. Jazda na skuterze w deszczu po mega stromych i krętych drogach (na Bali ich nie brakuje) delikatnie mówiąc nie należy do najprzyjemniejszych ;) Na szczęście modlitwy przyniosły upragniony skutek i udało mi się dotrzeć do świątyni :) Udało się nawet załapać na przerwę w deszczu!
Świątynia jest niezwykle malowniczo położona przy samym brzegu jeziora Bratan. Wiele zdjęć obrazujacych Bali pochodzi właśnie z tego miejsca (okładka przewodnika Lonley Planet, rysunek na banknocie 50000 Rupii czy moje zdjęcie w tle :p) Do wnętrza wejść nie wolno, ale sam teren wokół Ulun Danu jest bardzo interesujący i wart spaceru. Mnie oczywiście najbardziej zainteresowali miejscowi, którzy łapali ryby ;)
Gdy już miałem spadać do Ubud parę młodych indonezyjczyków poprosiło o zdjęcie ze mną :D No i się zaczęło :D Przez moment stałem się większą atrakcja dla indonezyjskiej młodzieży niż sama świątynia ;) Nie wiem czy jest to spowodowane tym, że ów młodzieńcy przyjechali na Bali z małego miasta na Javie, gdzie biały człowiek jest jak Yeti.... czy tym, że Brad Pitt stał się singlem i może mnie z nim pomylili :D

Moje bycie gwiazda przerwał niestety descz, który dał mi się okropnie we znaki podczas powrotu do Ubud. Wyjechanie pod górę w deszczu to była pestka przy tym co mnie czekało przy zjeździe na dół :D Na szczęście balijczycy są bardzo wyrozumiali i nic sobie nie robili z tego, że na zakrętach jechałem może z 10 km na godzinę :D U nas zaraz jakiś Wiesław w BMW z 97r. w najlepszym wypadku użył by słów powszechnie uznanych za obraźliwe ;)

Najlepsza atrakcja dnia miała dopiero nadejść ! O 2 w nocy wyruszyłem na wulkan Batur! (1717m) Co prawda w planach był Agung (3142m) ale zorganizowanie wyjścia na najwyższy wulkan Bali samemu jest dość kłopotliwe ;)
Postanowiłem, więc wygodnie wykupić wycieczkę i zobaczyć wschód słońca z jego mniejszego brata ;)
Po śniadaniu (nie wiem czy posiłek o 2:40 w nocy można tak nazwać ;p) kierowca wysadził nas w miejscu rozpoczęcia treningu :) Nasza grupa składająca się z Kanadyjki, Estończyka i pary Austriaków (wszyscy mega sympatyczni) dostała się pod opiekę miejscowego przewodnika, który miał za zadanie zapewnić nam bezpieczeństwo. Na tym jego rola się kończyła bo umiał po angielsku może z 5 słów ;)
Samo wyjście w ciemności na szczyt wulkanu Batur z miejsca stało się jednym z najbardziej zajebistuch doświadczeń w moim życiu.
Nad głową milion gwiazd, których nigdy wcześniej nie widziałem a przed nami wielki i majestatyczny ciemny kształt

BALI C.D.Część ! Za mną dwa mega intensywne dni w prawdziwym raju ;) Po wyspie poruszam się skuterem, co jak się dziś pr...
22/09/2016

BALI C.D.

Część ! Za mną dwa mega intensywne dni w prawdziwym raju ;) Po wyspie poruszam się skuterem, co jak się dziś przekonałem nie zawsze jest łatwe i przyjemne ;) W tym miejscu chciałbym opisać zasady ruchu na indonezyjskich drogach:

-BRAK ZASAD :D (no jest chyba jedna... większy pojazd ma zawsze pierwszeństwo :p)

Nie oznacza to, że każdorazowa przejażdżka to pocałunek śmierci ;) Jak człowiek poczuje miejscowy styl jazdy to okazuje się, że to jedna z głównych atrakcji wyjazdu :D
Koncentracja level ekspert + oczy do okoła głowy + odrobina szaleństwa i można spokojnie wsiadać na skuter ;)
Jedyne co radzę to dokładnie sprawdzać trasę, którą proponuję GPS. Ja korzystam z Google Maps (*$ #! you Google!) i w drodzę powrotnej ukochana nawigacja poprowadziła mnie przez cudownie malownicze góry ;) Było by wszystko pięknie gdyby nie fakt, że zamiast podanych 2 h wracałem 4 ;) W deszczu i totalnej ciemności :D Ale co tam w końcu ma być Lost in Asia ;)

ZIELONO MI @@

Ryż... Część z nas jada go pewnie przynajmniej raz w tygodniu. Jest smaczny, pożywny i przeważnie biały... Ale czy ktokolwiek myślał nad tym jak go uprawiają ? Ja postanowiłem się o tym przekonać i wyruszyłem zobaczyć słynne tarasy ryżowe w miejscowości Tegalalang.
"O kur #!" Przez pierwsze minuty tyle byłem w stanie pomyśleć, kiedy po raz pierwszy je ujrzałem! Nie wiem ile odcieni ma kolor zielony ale chyba z miliard ! Co najlepsze nie tylko można było podziwiać tą zieleń z oddali! Można ją było dotknąć i poczuć ! Za równowartość piwa w sklepie można było się wybrać na cudowny treking wokół pól Tegalalang. Wrażenia niesamowite ! Żaden film ani zdjęcie nie są w stanie oddać piękna tego miejsca :) To trzeba doświadczyć na własnej skórze :) Trasa była praktycznie pusta, co dziwi niezmiernie... Nie dziwota, że ludzie w wielu przypadkach są Bali zawiedzeni... Żeby poczuć o co tu chodzi trzeba poprostu ruszyć tyłek!

Głównym celem moich późniejszych wypadów były liczne balijskie świątynie.(na opis wierzeń i świątyń przyjdzie jeszcze pora) Okazało się, że choć piękne to nie mogą się równać z krajobrazami, które mijałem w drodzę !
Bali to prawdziwy pachnący raj! Wszędzie tu coś się uprawia. Cudownie zielone pola ryżu, pachnące kwiaty, palmy kokosowe, drzewa owocowe, plantacje chilli, kawy, wanilii, pieprzu i innych przypraw! Wszystko tworzy cudownie kolorowy krajobraz, który powala z nóg !
Wracając dziś z wycieczki po północy Bali postanowiłem zahaczyć o jedną z najlepszych plaż wyspy. Wystarczył jeden widok i szybciutko zmieniłem plany ;)
Dość stromy podjazd na wzgórze i bum!
Po horyzont, jak okiem sięgnąć rozciąga się cudowną wręcz pocztówkowa dolina :)
Z góry widać małe kropeczki pracujące w polu.
Nie mogłem się powstrzymać i zszedłem na dół, chcąc zobaczyć jak to wygląda od kuchni ;)
Kobiety noszące na głowie worki z ryżem, dzieci straszące ptaki (mieli całkiem skomplikowany system odstraszający), mężczyźni zajmujący się zbieraniem i obrabianiem plonów ;) CZAD ! Nie miałem pojęcia jak wygląda dojrzały ryż, a jest bardzo podobny do naszego zboża :)
Całe życie oglądając National Geograpic wmawiano mi, że na polach różowych lubią być węże... Nie mylili się :D Jeden był na mojej drodze ale bardzo szybko czmychnał w krzaki ;) Za żadne skarby na świecie nie chciałem iść dalej ale ciekawość jednak zwyciężyła ;) Zostałem nagrodzony papryczkami chili, które zerwałem prosto z krzaka ;) (ostre jak cholera)

Jutro kolejna wyprawa ;) Mam nadzieję, że równie udana jak poprzednie :) Pozdrawiam :)

BALISelamat Pagi! Witam serdecznie z nieziemsko pięknej wyspy Bali! Piękne plaże, biały piaseczek, kokosowe palmy, szum ...
20/09/2016

BALI

Selamat Pagi! Witam serdecznie z nieziemsko pięknej wyspy Bali!

Piękne plaże, biały piaseczek, kokosowe palmy, szum ciepłego morza i drinki z parasolką... Na pewno przychodzi wam to na myśl, kiedy słyszycie słowo Bali ;) BŁĄD ! Jest na świecie mnóstwo miejsc z dużo lepszymi plażami :) Bali to przede wszystkim jedyna w swoim rodzaju kultura, niesamowity klimat i pierwiastek czegoś hmm... MAGICZNEGO?!
To miejsce wydaje się być istną kopalnią pozytywnej energii, która czuć dosłownie wszędzie! Gotowi ? To jedziemy!

BALI - INFORMACJE PRAKTYCZNE

Warto co nieco wiedzieć na temat wyspy, a wiec:

-Bali to indonezyjska wyspa należąca dla archipelagu Małych Wysp Sundajskich. Leży między wyspą Java i wyspą Lombok,
-Główną religią jest balijski hinduizm,
-Liczba ludności to ok.4 mln,
-Największe miasto i stolica to Denpasar,
-Ma 145 km długości i 80 km szerokości,
-Klimat wilgotny, tropikalny ze średnią temperaturą 25°-27°.


UBUD

Miasto Ubud jest prawdziwym sercem Bali i doskonałą bazą wypadową do zwiedzania wyspy :) Postanowiłem założyć tu swoją "bazę" i codziennie rano wyruszać skuterem w poszukiwaniu czegoś ciekawego ;)

Dziś skupiłem się na samym mieście, krążąc po klimatycznych uliczkach Ubud ;)
Okolice miasta są usiane polami ryżowymi, owocowymi ogrodami i wieloma plantacjami kawy, pieprzu, wanilii czy kakao. Jak nie trudno się domyślić jest tu niezwykle pięknie, co zapewne skłoniło wielu lokalnych i światowych artystów do zamieszkania tutaj.
Ubud jest prawdziwym artystycznym miastem i widać to na każdym kroku. Wszędzie dookoła można zobaczyć sklepy z rękodziełami, rzeźbami i obrazami. Same ulice są dość ciasne i panuje na nich ogromny ruch co oczywiście nie odbiera im w żadnym stopniu uroku. Balijczycy cały czas świętują, więc na każdym kroku możemy zobaczyć piękne dekoracje :) Co krok możemy napotkać na jakąś świątynie co dziwne nie jest bo... każdy dom ma tu swoją ! :D
W samym Ubud możemy zobaczyć mini tarasy ryżowe, nad którymi usytuowane są liczne knajpki i Guesthouse. Istna bajka

Siemanko ;) Wiem, że się na pewno martwliliście bo nic wczoraj nie wrzuciłem ale zmęczenie dało się we znaki ;) Nadrabia...
18/09/2016

Siemanko ;) Wiem, że się na pewno martwliliście bo nic wczoraj nie wrzuciłem ale zmęczenie dało się we znaki ;) Nadrabiamy zaległości ;)

MELAKA DZIEŃ 2

Ze względu na ogropny gorąc i nie mniej okropną masę chińskich turystów (totalny dramat) ruszyliśmy z samego rana na podbój miasta ;)
Naszym pierwszym przystankiem była stara portugalska forteca "A Famosa". Zbudowana w XVI wieku służyła przez wiele lat kolejnym kolonizatorom podczas licznych wojen i walk. Niestety przez to wiele z niej nie zostało :(
Kolejnym punktem był XVIII wieczny anglikański kościół, którego wnętrze w porównaniu do naszych kościołów było bardzo skromne.
Z pod kościoła wyruszyliśmy na przejażdżkę słynnymi w całej Malezji, fikuśnie ozdobionymi rikszami ;)
Mnie przypadła ta przyozdobiona oczywiście "Hello Kitty" :D Muszę sobie taką sprawić do domu! Plus 100 pkt do respektu na dzielni :D
Bardzo sympatyczny pan przywiózł nas po mieście tłumacząc przy tym zawiłe niuanse historyczne Melaki :)

Po bardzo przyjemnym zwiedzaniu udaliśmy się do miejsca, gdzie ciężko jest uświadczyć turysty o białym kolorze skóry ;)

Baba Charlie to ukryta w zawiłych uliczkach Melaki wytwórnia jednych z najbardziej oryginalnych deserów na świecie.
Nyonya Cakes to desery wykonywane z lepkiego ryżu z wieloma różnymi dodatkami. Głównie jest to kokos lub kokosowy dżem (tzw. Kaya) ale też np: mięso. Wszystko produkowane jest ręcznie i nie dodawane są żadne konserwanty więc trzeba jeść to szybko ;) Smakuje to niezwykle oryginalnie i jest bardzo sycące :) (o czym się doskonale przekonałem ledwo wstając od stołu :p)

Miliard kalorii, które w siebie wpakowałem trzeba było jakoś spalić, więc wraz z Shaun'em wybraliśmy się na spacer po starówce ;)
Melaka to naprawdę mega klimatyczne miasto z wieloma ciasnymi uliczkami wypełnionymi starymi, oryginalnymi domami. Mimo ogromnej wilgoci i gorąca lejącego się z nieba udało się nam znaleźć wiele ciekawych miejsc, które możecie podziwiać na moich zdjęciach ;)

Najlepsze miało jednak dopiero nadejść !
Kolacja w domu przyjaciółki Shauna, która jest przedstawicielką grupy Baba Nyonya (dla przypomnienia: Chińczycy, którzy osiedlili się w Melacce i założyli rodzinny z rdzennymi Malezyjczykami).
Wow! Kolacja przygotowana specjalnie dla nas przez prawdziwego kulinarnego mistrza!
Receptury kuchni Baba Nyonya są przekazywane z pokolenia na pokolenie i ekstremalnie ciężko jest zjeść tego typu potrawę w restauracji, a jak się już uda to do pięt nie dorasta tej wykonanej w domu.
Naprawdę ciężko uwierzyć w to jaki szeroki wachlarz różnego typu jedzenia oferuje azjatycka kuchnia. Patrząc na to ośrodka wydaje się, że kulinarne odstajemy od nich o lata świetlne.
Bardzo się cieszę, że mogłem spróbować czegoś tak unikalnego !
Wieprzowe żeberka, krewetki, kurczak, warzywa, ryba. Niby proste, ogólnie dostępne produkty, a da się z nich stworzyć prawdziwe kulinarne dzieła sztuki ;)

KUALA LUMPUR

Po szybkim powrocie do KL (dwie godziny jazdy) i cudownym obiedzie (chińskie pierożki Dim Sum) rozstaliśmy się z naszą wesoła ferajną :(

W KL jest pewne magiczne miejsce, któremu obiecałem dwa lata temu powrót i słowa dotrzymałem ;) Razem z Shaun'em pojechaliśmy zobaczyć... Wieże Petronas!
Jak widzisz je po raz pierwszy to zajmuje Ci przynajmniej 5 minut zanim podniesiesz szczękę z chodnika ;)
Jak widzisz je po raz pierwszy nocą to podnosisz ją 10 minut ;)
Nie wiem czy na świecie istnieje ładniejszy wieżowiec (w Nowym Jorku go nie widziałem)!
Wieże mają 452 m wysokości i do 2004r. były najwyższą budowlą na świecie. Wyobraźcie sobie, że fundamenty osadzone są na głębokość 150 m!!! @@
Jest to ogromny biurowiec mieszczący w jednej wierzy siedzibę firmy Petronas (paliwowy potentat) a w drugiej biura można dowolnie wynajmować.
Wieże ciekawy wygląd zawdzięczają islamskiej stylistyce i symbolice (Malezja jest krajem islamskim).
Elewacja ze stali i szkła powoduje, że wieże pięknie odbijają światło, tworząc naprawdę piorunujące wrażenie. Po zmroku Petronas Towers są bardzo mocno oświetlone co podwaja efekt Wow!
Naprawdę żadne ze zdjęć nie jest w stanie oddać piękna tego budynku :) Osobiście mógłbym tam siedzieć cały dzień i wpatrywać się w nie jak zahipnotyzowany

Address

Pasay City

Website

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Lost in Asia posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Shortcuts

Share

Category