01/10/2016
Witam po raz ostatni z gorącego Bali ;)
Przez ostatnie 2,5 dnia byłem w mieście Kuta. To miasto nie cieszy sie zbyt dobrą opinią ale zdecydowałam się o tym przekonać na własnej skórze ;) Glownym powodem tego, że zostałem w Kucie jest bliskość lotniska, które jest oddalone o zaledwie 20 minut jazdy :) Czy Kuta rzeczywoście jest taka zła jak ją malują? Prsekonajmy się ;)
KUTA
Hmmm... Cóż moge powiedzieć o Kucie.... OMIJAJCIE JĄ SZEROKIM ŁUKIEM ! ! !
Byłem w wielu różnych dziwnych miejscach w Azji ale nigdzie się tak źle nie czułem jak tu... Ale po kolei...
Kuta wyglada jak jeden wielki, komercyjny, tandetny bazar! Gdzie się nie obejrzysz stoiska z tandeta, podróbami, pierdołami, duperelami itp. To samo w sobie nie było by takie straszne, gdyby nie najbardziek nachalni sprzedawcy jakich w życiu widziałem! "Hello Boss" "Yes Mister" i tak w kółko co dwa kroki :/ Do tego dochadzą stojący wszędzie kierowcy skuterów, którzy slużą transportem. Odpowiesz nie? Co z tego ? " Gdzie idziesz?" "Dlaczego nie?" itp Kierowcy tuk-tuków to przy nich potulne baranki ! Naprawde idzie dostać szału :/
Jak wyjdzie się z tego calego zamieszania to oczom ukazuje się mnóstwo sklepów z ciuchami znanych marek, restauracji (w tym mnóstwo śmieciowego żarcia) , klubów, barów, resortów itd... Jakby ktoś mnie przeniósł z Wieliczki do Kuty to w życiu bym nie powiedział, że jestem w Azji...
Dzieje się tak ponieważ Kute za swój ulubiony cel wakacji obrali sobie Australijczycy (szczególnie Ci młodzi). W Indonezjii jest o wiele taniej, więc pozwalają sobie na dużo wiecej niż w swojej ojczyźnie. Niezaprzeczalnym magnesem dla nich jest rownież to, że w okolicach miasta jest wiele światowej klasy miejsc do surfowania.
To wszysko powoduje, że na ulicach jest mnóstwo głośnych, mocno wyluzowanych turystów.
Naprawdę rozumiem ludzi, którzy są rozczarowani Bali po wizycie w Kucie.
Wymarzonego raju tu nie ma....
Żeby nie było, że tylko narzekam to musze przyznać, że Kuta jest bardzo dobrym miejscem wypadowym do zwiedzania południa wyspy ;)
W okolicach są jedne z najlepszych plaż Bali :) Dwie z nich odwiedziłem i muszę przyznać, że są całkiem przyjemne :) Choć do tych z Gili's Island im sporo brakuję ;)
Są tu naprawde bardzo dobre warunki do uprawiania surfingu :) Fajnie jest podpatrzeć jak surferzy suną po naprawdę ogromnych falach :)
Godzinę od Kuty znajduję się jedna z najładniej położonych świątyń na Bali - Uluwatu.
Postanowiłem pożyczyć skuter i obrałem kurs na południę, gdzię owa światynia się znajduję.
Muszę przyznać, że jazda tutaj to całkiem inna bajka niż w okolicach Ubud. Drogi czesto są wielo pasmowe, jest wiele rond, a sam ruch jest przeogromny! Przy braku jakichkolwiek zasad na drogach naprawdę ciekawie się tu prowadzi ;) Wspominałem, że ruch jest tu lewostronny? ;)
Po godzinnie naprawdę szalonej jazdy, cały i zdrowy dotarłem do świątyni;)
Uluwatu jest przepięknie położona na dość wysokim, morskim klifie ;) Do okoła światyni zrobionę są ścieżki widokowe, którę same w sobie są chyba najwiekszą atrakcją. Rozpościera się z nich cudowny widok na indonezyjskie wybrzeże i strome klify, o które rozbijają się błekitne falę :)
Sama świątynia nie jest szczególnie imponująca. Jest malutka i nie można do niej wejść (wstęp mają tylkl wierni). Trafiłem akurat na jakieś uroczystości podczas, których wierni byli świeceni przez kapłana, który przyklejał im na czoło ziarenka ryżu.
Podobno tutejsze małpy są najwredniejsze z wrednych i nieźle dają popalić tutejszym turystą ;) Na szcześcię nie spotkałem ich za wiele, a te które widziałem były spokojne.
Uważam, że było to jedno z najlepszych miejsc na Bali, które zwiedziłem. Jeżeli planujecie wypad na Bali, spokojnie możecie wpisać Uluwatu na listę must see ;)
Dzisiejszego dnia sporo kreciłem się po Kucie (co tylko utwierdziło mnie w moim przekonaniu). Trafiłem nawet na finał Australijskiej Ligi Futbolu (pomieszanie rugby z futbolem amerykańskim), gdzie spotkały się drużyny z Sydney i Melbourne. Co ciekawe 90 % australisjkich turystów miała na sobie niebieskie barwy, czyli drużyny z Melbourne ;)
Ten post piszę już z lotniska, z którego za kilkadziesiąt minut wyruszę na zachód w stronę ukochanej Polski