14/09/2020
Dzień 2:
Przejechana trasa: Ujazd - Ulanów.
Liczba kilometrów: 105.
Dzień rozpoczęliśmy od zwiedzania Zamku Krzyżtopór. Był oddalony zaledwie 1,5km od naszego miejsca noclegu, ale nie mieliśmy już siły dzień wcześniej, by odwiedzić go nocą ;)
Samodzielne zwiedzanie bez przewodnika zajmuje ok. 1 godziny. W niedzielę ok. południa są również bezpłatne zwiedzania zamku z przewodnikiem dla osób indywidualnych, więc jeżeli zamierzacie się wybrać, warto zajrzeć na stronę zamku lub zadzwonić i skorzystać z takiej okazji.
Droga do Sandomierza to malownicza droga wśród sadów jabłoni. Szlak poprowadzony jest głównie drogami asfaltowymi, o małym ruchu samochodów, a wzniesienia i zjazdy na trasie nie są zbyt uciążliwe. Trasa nadaje się więc na wycieczkę o charakterze rekreacyjnym, ma duże walory widokowe i przyrodnicze.
Do tej pory nie spotkaliśmy nigdzie tłumów ludzi, aż do Sandomierza. Zamierzaliśmy tam zostać chwilę dłużej, ale postanowiliśmy zmienić plany. Marne były szanse na znalezienie wolnego miejsca w restauracji, czas oczekiwania wyniósłby pewnie ok. 1 godziny. Wszędzie długie kolejki. Odjechaliśmy więc od centrum i zatrzymaliśmy się na obiad w Tawernie na ul. Lwowskiej. Opini w internecie nie nie ma zbyt dobrych, ale my byliśmy zadowoleni :) Miłe Panie otworzyły specjalnie dla nas ogródek, byśmy mieli na widoku swoje rowery, czas oczekiwania na obiad dnia bardzo szybki (a o to nam chodziło :) ).
Na nocleg postanowiliśmy dojechać do miejscowości Ulanów. O tym odcinku zbyt wiele dobrego nie możemy napisać. Przez ponad 50km praktycznie brak możliwości znalezienia noclegu w pobliżu szlaku green velo. Trasa prowadziła na przemian lewą i prawą stroną. Oznaczało to, że co parę kilometrów trzeba było przejeżdżać przez dość ruchliwą ulicę. Niezbyt dobra opcja dla osób podróżujących z dziećmi.
Do tego brak zabytków oraz przyjemnych krajobrazów. Jedynie dużo otwartych sklepów na trasie pomimo niedzieli, wiec nie martwiliśmy się o zapas wody :)
Około 19.00 dojechaliśmy do Ulanowa na nocleg do Flisackiej Ostoi. Pani zrobiła nam kawę (widocznie słabo wyglądaliśmy 😅). Czysto, ładnie, do tego stolik z krzesłami na zewnątrz, gdzie można było usiąść i zjeść kolację oraz śniadanie :)
Jeżeli chodzi o przewyższenia to cała trasa była praktycznie płaska. Łatwiejsza niż dzień wcześniej.