Bełchatów - Moja Mała Ojczyzna

Bełchatów - Moja Mała Ojczyzna Życie w mieście, gminie, powiecie, regionie. Wydarzenia kulturalne, społeczne, turystyczne
Historia i perspektywy rozwoju.

Promowanie uroków ziemi bełchatowskiej w obrębie granic powiatu. Informowanie o wydarzeniach kulturalnych, społecznych, sportowych

Pisząc ten tekst i kończąc cykl o przyzwoitości, coraz częściej zadaję sobie pytanie: co się z nami dzieje? Dokąd zmierz...
03/08/2026

Pisząc ten tekst i kończąc cykl o przyzwoitości, coraz częściej zadaję sobie pytanie: co się z nami dzieje? Dokąd zmierzamy jako zbiorowość, jako naród?
Większość z nas odruchowo uznaje, że przeciwieństwem sprawiedliwości jest niesprawiedliwość. Ja mam jednak coraz silniejsze przemożenie, że jej prawdziwym wrogiem jest wiara w winę zbiorową.
Wszystko zaczyna się od jednego, niebezpiecznego momentu. Od chwili, w której przestajemy pytać: „Co zrobił ten konkretny człowiek?”, a zaczynamy dociekać: „Do jakiej grupy należy?”.
Ciemnoskóry imigrant, Ukrainiec, Rom, Żyd, homoseksualista, bezdomny, człowiek zagubiony w kryzysie psychicznym…
Gdy wkracza ten mechanizm, sprawiedliwość przestaje być oceną czynów. Staje się oceną przynależności. Najpierw znika człowiek. Później znika obiektywizm, a na końcu znikają jakiekolwiek skrupuły.
Historia zna aż nader wiele momentów, w których ... (czytaj więcej pod linkiem na blogu - zostaw też swój komentarz)

https://www.blogger.com/blog/post/edit/9174785805946432225/7451030147685158748?hl=pl

W niedzielę na moim podwórku wydarzyło się coś, co nie daje mi spokoju. Kot–przybłęda zaatakował młodego gołębia, jeszcz...
30/07/2026

W niedzielę na moim podwórku wydarzyło się coś, co nie daje mi spokoju. Kot–przybłęda zaatakował młodego gołębia, jeszcze podlotka. Na szczęście udało się go uratować. W poniedziałek zawiozłem go do weterynarza — lekarz nie stwierdził żadnych poważnych obrażeń, jedynie mocno obolały mięsień piersiowy. Powiedział, że gołąbek „dojdzie do siebie” i zacznie latać.

Mija jednak czwarty–piąty dzień, a młody nadal koczuje na ziemi. Integruje się z miejską grupą gołębi, je ziarno, pije wodę, zachowuje się jak zdrowy ptak… ale wciąż jest nielotem. Potrafi jedynie podfrunąć na parapet na parterze. Widać, że chce żyć, chce wrócić do pełnej sprawności — ale sam nie da rady.

Dlatego proszę o pomoc.
Może ktoś z Was — hodowca, pasjonat, osoba znająca się na gołębiach — mógłby przyjąć go do swojego stada? Dać mu bezpieczne miejsce, gdzie spokojnie odzyska siły i nauczy się latać?

Nie chcę, żeby ten młody, dzielny ptak skończył źle tylko dlatego, że urodził się w nieodpowiednim miejscu i trafił na kota. Zrobiłem, co mogłem — teraz proszę o wsparcie kogoś, kto zna się na gołębiach lepiej ode mnie.

Zdjęcie poglądowe w komentarzu.

Trzy dni temu napisałem tekst, w którym wyraziłem swoje obawy o przyszłość Polski i naszego społeczeństwa. Zastanawiałem...
27/07/2026

Trzy dni temu napisałem tekst, w którym wyraziłem swoje obawy o przyszłość Polski i naszego społeczeństwa. Zastanawiałem się, dokąd prowadzi nieustanne podsycanie nienawiści, wzajemnej pogardy i dzielenie ludzi według poglądów, pochodzenia, religii, orientacji czy koloru skóry.
Wspomniałem również, że Bełchatów powinien być miejscem szczególnym – miastem dialogu i szacunku, bo nosi imię Świętego Jana Pawła II.

Niestety, wydarzenia w Berlinie pokazują, że moje obawy nie były wyrazem przesady, lecz ostrzeżeniem przed światem, który coraz bardziej wymyka się rozsądkowi. Fanatyzm i terroryzm są realnym zagrożeniem i trzeba je nazywać po imieniu, bez uciekania od trudnych tematów. Jednocześnie nie wolno dopuścić do tego, aby zbrodnie jednostek stawały się pretekstem do nienawiści wobec całych narodów, religii czy społeczności. Tego właśnie chcą ekstremiści – abyśmy przestali sobie ufać i zaczęli widzieć w drugim człowieku wyłącznie wroga.

Dlatego odpowiedzią na terroryzm nie może być ani ślepa nienawiść, ani bezradność ukryta za procedurami. Potrzebujemy państwa, które skutecznie chroni swoich obywateli przed ludźmi szerzącymi przemoc i fanatyzm, a jednocześnie nie rezygnuje z zasad sprawiedliwości. Potrzebujemy także języka, który nie podsyca strachu, lecz pomaga odróżniać fakty od propagandy. Od dawna powtarzam, że słowa mają znaczenie, bo to od nich zaczynają się zarówno pojednanie, jak i konflikty. Dzisiejsze wydarzenia tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że nie możemy pozwolić, aby polityczne interesy i ideologiczne wojny jeszcze bardziej poróżniły społeczeństwo.

Musimy mieć odwagę jednocześnie stanowczo sprzeciwiać się ekstremizmowi i bronić godności każdego niewinnego człowieka. Tylko wtedy nie damy zwyciężyć ani terrorystom, ani tym, którzy próbują wykorzystywać ludzkie tragedie do pogłębiania podziałów. Nadal wierzę, że przyszłość można budować na odpowiedzialności, wzajemnym szacunku i odwadze mówienia prawdy, nawet wtedy, gdy jest ona niewygodna.

To, że w Bełchatowie nie ma takich incydentów, to że w Bełchatowie nie ma takich ataków to tylko kwestia czasu. Zło tli się też w umysłach naszych mieszkańców i wystarczy jedna iskra, aby była tragedia. Dlatego musimy ze sobą rozmawiać, a nie tylko przekrzykiwać się wzajemnie. Potrzebujemy edukacji uczącej krytycznego myślenia, kompetencji społecznych, empatii i szacunku dla drugiego człowieka, bo to właśnie brak tych umiejętności sprawia, że tak łatwo ulegamy manipulacji, nienawiści i skrajnym ideologiom. Tylko społeczeństwo, które potrafi prowadzić dialog i odróżniać człowieka od fanatycznej ideologii, ma szansę pozostać bezpieczne i wolne.

Foto z netu; Niedzielne zgromadzenie przed Bramą Brandenburską/fot. CLEMENS BILAN/PAP/EPA

Patrzę na świat wokół nas i odczuwam niemal fizyczny ból, połączony z głębokim smutkiem i niepokojem. Żyjemy przecież w ...
25/07/2026

Patrzę na świat wokół nas i odczuwam niemal fizyczny ból, połączony z głębokim smutkiem i niepokojem. Żyjemy przecież w czasach, które z pozoru powinny dać nam największe poczucie szczęścia i bezpieczeństwa. Mamy ciepło w domach, bieżącą wodę, dostęp do dobrego jedzenia, samochody pod blokami i telefony, które łączą nas z całym światem w ułamku sekundy. Jesteśmy społeczeństwem wykształconym, czytającym, wolnym od powszechnego kiedyś analfabetyzmu. A jednak pod tą powłoką dobrobytu rodzi się mrok, którego nie potrafię ani zrozumieć, ani zaakceptować. W naszych sercach i umysłach wyrosła olbrzymia, niszcząca fala wrogości. Człowiek dla drugiego człowieka znowu stał się wilkiem (przepraszam wilki). Mówi się czasem, że człowiek dla drugiego człowieka znowu stał się wilkiem. Ale gdybyśmy naprawdę przyjrzeli się mądrości natury, życzyłbym sobie, abyśmy potrafili być dla siebie właśnie jak wilki w stadzie — abyśmy umieli się wzajemnie chronić, dbać o najsłabszych i budować prawdziwą bliskość, zamiast się kąsać i niszczyć.

To nie jest już tylko abstrakcyjna, odległa polityka z telewizyjnego ekranu. Ta nienawiść zeszła na nasze ulice, do tramwajów, sklepów i osiedlowych parków. Z trwogą obserwuję fakty, o których coraz częściej donoszą media i o których słyszymy od sąsiadów. Ukraińcy, którzy uciekli przed piekłem wojny i szukali u nas schronienia, słyszą dzisiaj na ulicach obelgi i stają się celem fizycznych napaści. Studenci z Azji czy Afryki są popychani i wyzywani w przestrzeni miejskiej tylko za to, że mają inny kolor skóry. Wystarczy ciemniejsza karnacja, by w środku dnia stać się obiektem wulgarnego ataku w autobusie. Osoby ze społeczności LGBT są zastraszane i bite, a młode, atrakcyjnie ubrane kobiety spotykają się z agresją i werbalnym poniżaniem.

Czy naprawdę dożyliśmy czasów, w których samosądy i tzw. patrole obywatelskie bezprawnie legitymują i zastraszają ludzi na ulicach polskich miast? Zamiast ochrony obywateli rodzi się atmosfera zastraszenia i samowoli. Słowa pełne pogardy, płynące bezkarnie z trybun politycznych i niektórych ambon, zamieniają się w fizyczną przemoc. Najbardziej przeraża mnie fakt, że agresorami nie są już wyłącznie młodzi, zamaskowani chuligani. Dziś wrogość wybucha w ludziach dorosłych, a nawet starszych, którzy powielają ten ślepy gniew. Co gorsza, obiektem napaści i szkalowania stają się nawet małe, bezbronne dzieci. Zdarza się, że tłum wokół milczy, odwracając wzrok i pozostawiając atakowanego samemu sobie. To milczące przyzwolenie rani chyba najbardziej. Nasza legendarna polska gościnność i życzliwość kruszeją na naszych oczach. W umysłach Polaków powoli rodzi się cicha, bratobójcza wojna domowa. Wróg nie leży już tylko na zewnątrz — stworzyliśmy go wśród swoich. Zapomnieliśmy, jak rozmawiać, jak słuchać i jak wybaczać.

Pytam sam siebie ze smutkiem: dlaczego nie potrafimy powstrzymać tych negatywnych emocji? Co sprawia, że wystarczy iskra, by w dyskusji zamiast argumentów w ruch poszły obelgi, pięści, a czasem i niebezpieczne narzędzia? Media społecznościowe i algorytmy podsuwają nam codziennie porcję skandali, karmiąc nasz lęk i frustrację. Żyjemy w ciągłym przebodźcowaniu i biegu, przez co tracimy zdolność do współczucia. Poglądy stały się dla wielu pancerzem, a odmienne zdanie traktujemy jak zamach na własne życie. Chęć posiadania racji przesłoniła nam wartość drugiego człowieka. Przestaliśmy widzieć w przechodniu jednostkę z własnym losem, zmartwieniami i marzeniami. Zastąpiliśmy żywą relację chłodną etykietą i podziałem na „naszych” i „obcych”. Gdy w sercu brakuje spokoju, najłatwiej wyładować złość na kimś słabszym. Wybuch agresji daje chwilową ulgę, ale pozostawia po sobie głębokie zgliszcza. I to jest ten najsmutniejszy bilans naszych nowoczesnych czasów.

Stoję dziś przed Wami pełen ogromnego, wręcz paraliżującego strachu o jutro. Boję się o moją rodzinę, którą kocham nad życie. Ogarnia mnie lęk o kobiety — nasze córki, żony, matki i wnuczki — które chcą po prostu czuć się bezpiecznie, spacerując po ulicach naszych miast. Serce mi pęka na myśl o dzieciach, których dzieciństwo zatruwane jest widokiem dorosłych pełnych wściekłości i nienawiści. Drżę o moich przyjaciół i znajomych, z którymi dzielę trudy i radości dnia codziennego. Ale boję się również o każdego nieznajomego człowieka, którego mijam na ulicy. Boję się o młodego chłopaka z plecakiem, o starszą panią na przystanku i o obcokrajowca, który przyjechał tu pracować lub się uczyć. Każdy z nich ma prawo do bezpiecznego domu, szacunku i spokojnego spaceru o zmierzchu. Świat bez empatii staje się zimnym i nieprzyjaznym miejscem dla nas wszystkich. Nie możemy dopuścić do tego, by strach i agresja stały się naszą nową codziennością. Zatrzymajmy się, dopóki jeszcze jest na to czas. Jeśli my nie zmienimy naszych serc i nie powstrzymamy tego potoku wrogości, nikt tego za nas nie zrobi. Wróćmy do zwykłej, ludzkiej wrażliwości, zanim nienawiść wypali w nas wszystko, co wartościowe.
*
Boli mnie również to, że ten mrok nie omija naszego lokalnego podwórka. Z ciężkim sercem muszę przyznać, że nasze miasto — Bełchatów, szczycące się przecież mianem Miasta Świętego Jana Pawła II — wcale nie jest wolne od tej przemocy, od tych niszczycielskich zjawisk i uprzedzeń, które toczą dzisiaj całą Polskę. Boli to tym bardziej, gdy pomyślimy o patronie i o wartościach, które miały być naszym drogowskazem. Tak bardzo chciałbym, aby nasz Bełchatów i cały nasz region były przestrzenią wolną od nienawiści rasowej, kulturowej czy światopoglądowej. Pragnę, aby Człowiek dla drugiego Człowieka znowu stał się bratem i siostrą, aby nikt z nas — bez względu na wiek, wygląd czy pochodzenie — nie bał się wyjść na ulicę własnego miasta. Chciałbym, abyśmy potrafili stanowić wspólną, solidarną rodzinę, tak jak wtedy, gdy kształtował się 40 lat temu wielki ruch społeczny z hasłem, które powinno brzmieć w naszych sercach każdego dnia: „Jeden z drugim, a nie jeden przeciwko drugiemu”. Takiego chcę Bełchatowa i takiego regionu pragnę dla nas wszystkich.

PODPISZ PETYCJĘ. LASY SAME SIĘ NIE OBRONIĄ PRZED DEWASTACJĄLasy to dobro wspólne – dajcie wreszcie ludziom głos!Od lat r...
15/07/2026

PODPISZ PETYCJĘ. LASY SAME SIĘ NIE OBRONIĄ PRZED DEWASTACJĄ
Lasy to dobro wspólne – dajcie wreszcie ludziom głos!
Od lat rośnie społeczny sprzeciw wobec eksploatacji polskich lasów. Polki i Polacy chcą mieć wpływ na to co dzieje się z ich lasami. Domagają się zrównoważonego podejścia do ekosystemów leśnych, ochrony przyrody oraz troski o lasy, by w epoce katastrofy klimatycznej lasy mogły też chronić ludzi.
Choć podstawowe obywatelskie prawa do kontroli nad lasami mamy zagwarantowane przepisami, to w praktyce nie są one przestrzegane. Brak bezpośredniego dostępu do podstawowych informacji o lasach, a konsultacje społeczne w sprawie lasów to wciąż zwykle farsa. Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) o tym, że Polska łamie prawo unijne nie dając obywatelom/lkom dostępu do sądu w sprawie lasów od ponad dwóch lat czeka na wdrożenie.
Rząd dwa lata temu zobowiązał się, że wprowadzi społeczną kontrolę nad lasami. Do dziś z tej obietnicy się nie wywiązał. Co gorsza, Ministerstwo Klimatu i Środowiska przygotowało właśnie nowelizację ustawy o lasach, która pod pozorem wzmocnienia praw obywatelskich i wdrażania wyroku TSUE, w rzeczywistości te prawa osłabia, a wyroku nie realizuje (1).
Mamy dość gry pozorów. Apelujemy do rządzących o:
Projekt nowelizacji ustawy o lasach dający ludziom realny głos w sprawie lasów i podstawową kontrolę nad legalnością wycinek.
Bezzwłocznie uzupełnienie wewnętrznych zarządzeń Lasów Państwowych o procedury dające dostęp do informacji o lasach oraz umożliwiające realne włączanie obywateli i obywatelek w decyzje.
Lasy to ponad jedna czwarta kraju i nasze środowisko. Dajcie wreszcie ludziom głos w decyzjach o nich!
PODPISZ PETYCJĘ - TO TYLKO 2 MINUTY A LASOM DAJESZ KOLEJNE 100 LAT

->

Zaapeluj do polityków, by dowieźli społeczną kontrolę nad lasami. Obiecali to dwa lata temu.

ZAPROSZENIE NA WYJAZD DO TARNOWSKICH GÓR.zapisy do niedzieli (do godz.: 20:00)Wyjazd dedykowany seniorom, wnuczkom, osob...
15/07/2026

ZAPROSZENIE NA WYJAZD DO TARNOWSKICH GÓR.
zapisy do niedzieli (do godz.: 20:00)
Wyjazd dedykowany seniorom, wnuczkom, osobom towarzyszącym. Wyjazd realizowany przez Biuro Turystyczne PKS. Mała grupa 25-osób. Pozostało kilka miejsc.
Ze względu na specyfikę podziemnych tras oraz strome schody w kopalni i sztolni, pomimo częściowych udogodnień, wskazany jest udział w wyjeździe osób bez ograniczeń ruchowych. Prosimy również o zabranie ze sobą ciepłej odzieży i wygodnego obuwia, ponieważ temperatura pod ziemią wynosi przez cały rok około 10°C.
Koszt wyjazdu 310 zł (seniorzy, dzieci, młodzież szkolna OzN) 330 zł (dorośli). W cenie: koszty wejścia do obiektów, obiad kuchni regionalnej (śląskiej), transport, ubezpieczenie, koszty inne (np parkingi, opłaty autostradowe itp).
Zapisy pod tel. 517566649, e-mail [email protected]
osobiście w Klubie Pokolenia Bełchatów (Bełchatów, os. Słoneczne bl 1 - wejście z boku bloku)

, , , , , ,

W ramach zadania publicznego finansowanego przez Starostwo Powiatowe w Bełchatowie Fundacja „ODNALEŹĆ SENS” przeprowadzi...
15/07/2026

W ramach zadania publicznego finansowanego przez Starostwo Powiatowe w Bełchatowie Fundacja „ODNALEŹĆ SENS” przeprowadziła dwa z trzech warsztatów dietetycznych dla seniorów pod nazwą OBECNOŚĆ KTÓA POMAGA II

Spotkania odbyły się w nowoczesnej, dostępnej przestrzeni MCK – Centrum Integracji Społecznej. Pierwsze warsztaty dotyczyły diety cukrzycowej, a drugie zasad żywienia lekkostrawnego i niskokalorycznego. Od początku towarzyszyły nam ciepłe emocje, nieśmiałość i wzruszenie uczestników. Seniorzy szybko poczuli, że to miejsce stworzone właśnie dla nich. W części praktycznej z ogromnym zaangażowaniem przygotowywali zdrowe, sezonowe potrawy. Wspólne gotowanie wywołało spontaniczny śmiech i piękne wspomnienia dawnych smaków.
Ze względu na czas wakacji, uczestniczyli też wnuki seniorów, albowiem misją Fundacji są działania międzypokoleniowe.

W części teoretycznej ekspertka-dietetyczka mgr Katarzyn Balcerak przekazała wiedzę w sposób jasny, zrozumiały i spokojny. Seniorzy otrzymali drukowane informatory dużym pismem, co spotkało się z ogromną wdzięcznością. Odkrywali, że trudne zalecenia można przełożyć na proste wybory. Najbardziej poruszająca była otwarta rozmowa przy wspólnym stole. Uczestnicy dzielili się obawami, codziennymi trudnościami i historiami, których często nie mieli komu opowiedzieć. Widzieliśmy piękne gesty solidarności i wzajemnego wsparcia. Dzięki dostępności obiektu CIS każdy mógł uczestniczyć bez barier. Warsztaty stały się przestrzenią integracji i przeciwdziałania samotności. Uśmiechy seniorów były dla nas najpiękniejszym potwierdzeniem sensu tych działań.
Dziękujemy Starostwu Powiatowemu w Bełchatowie za sfinansowanie zajęć oraz Dyrekcji MCK za udostępnienie przestrzeni, dzięki której mogliśmy stworzyć tak wyjątkowe spotkania.

, , , , , , , , , , , , , , , , ,

Co na to włodarze miasta?Analiza demograficzna Bełchatowa w latach 2000–2025 pokazuje wyraźny, przyspieszający trend spa...
13/07/2026

Co na to włodarze miasta?
Analiza demograficzna Bełchatowa w latach 2000–2025 pokazuje wyraźny, przyspieszający trend spadkowy. Czy budowa nowej ścieżki rowerowej, "aqua-skwerku" czy też potańcówka w mieście zatrzyma ten proces wyludniania się miasta. Co władze robią, aby zatrzymać mieszkańców.

O ile na początku XXI wieku liczba mieszkańców utrzymywała się na stabilnym poziomie przekraczającym 60 tysięcy, o tyle ostatnia dekada to czas intensywnego wyludniania się miasta. Zestawienie danych. Miasto wciąż silnie funkcjonowało jako centrum przemysłowe regionu. Gwałtowny regres (po 2010 roku): Między 2010 a 2020 rokiem Bełchatów stracił ponad 6 tysięcy mieszkańców. Trend ten utrzymał się również w kolejnych latach – do końca 2025 roku liczba ludności spadła o kolejne 3 tysiące, zbliżając się niebezpiecznie do granicy 50 tysięcy. Inne źródła podają że nastąpił spadek do ... do 50 310 w 2025 r. (spadek o około 17,7%).
Przyczyny: Głównymi czynnikami wpływającymi na ten stan są ujemny przyrost naturalny (więcej zgonów niż urodzeń) oraz ujemne saldo migracji – młodzi ludzie często wyjeżdżają do większych ośrodków akademickich i gospodarczych (np. do Łodzi czy Warszawy) i już nie wracają.
Poniższy wykres liniowy dokładnie ilustruje dynamikę tych zmian na przestrzeni ostatnich 25 lat.

Trzeba się nad tym zastanowić.

Relacja z wycieczki Klubu Pokolenia do firmy DS. Smith w Oddział w BełchatowieWspółpraca odpowiedzialnego biznesu z orga...
09/07/2026

Relacja z wycieczki Klubu Pokolenia do firmy DS. Smith w Oddział w Bełchatowie

Współpraca odpowiedzialnego biznesu z organizacjami pozarządowymi jest dziś jednym z filarów nowoczesnego myślenia o rozwoju społecznym, integracji i trosce o czyste środowisko.

DS Smith, jako międzynarodowa firma o silnych wartościach proekologicznych, utrzymuje partnerskie relacje z Fundacją Zdrowia Psychicznego ODNALEŹĆ SENS, wspierając działania na rzecz lokalnej społeczności. 8 lipca, na zaproszenie bełchatowskiego oddziału DS Smith, członkowie Klubu Pokolenia mieli okazję poznać historię firmy, jej kierunki działania oraz zasady odpowiedzialnego biznesu, a także wziąć udział w warsztatach manualnych i zwiedzić nowoczesne hale produkcyjne, gdzie robotyzacja i komputeryzacja tworzą imponujący obraz współczesnego przemysłu.

Seniorzy byli zachwyceni – turystyka industrialna okazała się dla nich niezwykłą przygodą, pełną emocji, ciekawości i podziwu dla pracy ludzi oraz potęgi technologii. Składamy serdeczne podziękowania firmie DS Smith oraz naszym przewodniczkom – pani Ewie Kowalczyk i pani Ewelinie Karlińskiej Wejder – za życzliwość, profesjonalizm i inspirujące spotkanie.

DS Smith to firma, która od lat konsekwentnie buduje swoją pozycję w oparciu o wartości odpowiedzialności społecznej, zrównoważonego rozwoju i troski o środowisko naturalne. Jej polityka korporacyjna opiera się na gospodarce obiegu zamkniętego, ograniczaniu odpadów oraz tworzeniu opakowań przyjaznych naturze, co czyni ją jednym z liderów ekologicznych innowacji w Europie. Pracownicy firmy podkreślają, że DS Smith nie tylko produkuje nowoczesne opakowania, ale także aktywnie wspiera lokalne społeczności, angażując się w projekty edukacyjne, społeczne i środowiskowe.

Współpraca z NGO, w tym z Fundacją ODNALEŹĆ SENS, jest dla firmy ważnym elementem budowania dobrych relacji i wzmacniania lokalnego kapitału społecznego. DS Smith stawia na kulturę dialogu, otwartości i partnerstwa, wierząc, że biznes ma obowiązek współtworzyć warunki do lepszego życia mieszkańców regionu. Wartością szczególnie podkreślaną przez firmę jest dbałość o czyste środowisko — zarówno poprzez technologie produkcji, jak i edukację społeczną. Spotkanie z seniorami pokazało, że firma potrafi łączyć nowoczesność z wrażliwością społeczną, a jej działania są realnym przykładem odpowiedzialnego biznesu w praktyce.
Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji.

, , -Wejder, , , , ,

Relacja z wycieczki Klubu Pokolenia do ruin dworu obronnego w Mikorzycach – 8 lipca 2026 r.Członkowie Klubu Pokolenia dz...
08/07/2026

Relacja z wycieczki Klubu Pokolenia do ruin dworu obronnego w Mikorzycach – 8 lipca 2026 r.
Członkowie Klubu Pokolenia działającego w ramach Fundacji ODNALEŹĆ SENS w Bełchatowie mieli 8 lipca 2026 roku wyjątkową okazję uczestniczyć w niezwykle interesującej wycieczce do ruin renesansowego dworu obronnego w Mikorzycach. Już sama droga do tego miejsca budziła ciekawość, ponieważ Mikorzyce położone są „około 5,5 km na północny zachód od Bełchatowa”, z dala od głównych szlaków komunikacyjnych, w spokojnej dolinie niewielkiego cieku. Gdy dotarliśmy na miejsce, naszym oczom ukazał się urokliwy park z wyspą otoczoną fosą, na której wznosi się kopiec z reliktami dawnego dworu. Przez fosę prowadzi drewniany mostek, który sam w sobie stanowi symbol przejścia z codzienności w świat historii, legend i tajemnic.
Właściciel obiektu, pan Remigiusz Marczak, przyjął nas niezwykle serdecznie i osobiście oprowadził po terenie ruin. Jego opowieść była pełna pasji, wiedzy i szacunku dla miejsca, które – jak sam podkreślał – „jest jedyne tego typu na terenie bełchatowskim”. Seniorzy z ogromnym zainteresowaniem słuchali historii dworu, który został zbudowany około 1600 roku przez rodzinę Mikorskich herbu Poraj, a później przebudowywany w XVII i XVIII wieku. Pan Marczak przybliżył nam również dzieje kolejnych właścicieli – Radwańskich, Dobrzelewskich i Milewskich – oraz opowiedział o tym, jak zmieniało się znaczenie dworu na przestrzeni stuleci.
W trakcie zwiedzania mogliśmy zobaczyć zachowane fragmenty murów wschodniego budynku, fundamenty drugiego domu, a także sklepione kolebkowo piwnice, które – jak mówił właściciel – kryją w sobie jeszcze wiele tajemnic. Pan Marczak z wielkim zaangażowaniem opowiadał o współpracy z archeologami z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Łódzkiego, którzy od kilku lat prowadzą tu badania. Cytując kierownika zespołu, Aleksandra Andrzejewskiego: „Obiekt jest nietuzinkowy, nie posiadający analogii i jedyny tego typu na terenie bełchatowskim”. Seniorzy mogli zobaczyć miejsca, w których archeolodzy odkryli fragmenty kafli pieca, pozostałości szklanych naczyń, elementy posadzki oraz schody prowadzące do piwnic.
Właściciel opowiadał również o planach na przyszłość. Jego marzeniem jest odtworzenie dworu w formie trwałej, romantycznej ruiny, która będzie dostępna dla zwiedzających i stanie się ważnym punktem na mapie historycznej regionu. Jak podkreślał, „to jak przywracanie ruinom ich prawdziwej sylwetki — zdjęcie z nich warstw zapomnienia”. Seniorzy z uznaniem słuchali o planach powołania fundacji, która ma wspierać proces rewitalizacji i pozyskiwania środków na dalsze prace.
Wyjątkowym elementem wycieczki były także opowieści o legendach związanych z Mikorzycami. Właściciel przytoczył historię o kobiecej postaci w białej sukni, unoszącej się nad fosą, oraz o tajemniczym zarządcy, który „chodził po okolicy z długim stalowym szpikulcem, jakby czegoś szukał”. Seniorzy słuchali tych opowieści z zaciekawieniem, dostrzegając, że Mikorzyce są miejscem, gdzie „historia splata się z legendą”.
Pan Marczak mówił również o najnowszych odkryciach, które mogą okazać się przełomowe. Wspominał o schodach prowadzących w dół, które – jak sam podkreśla – mogą kryć odpowiedź na pytanie, „dokąd prowadziły te schody?”. Seniorzy byli pod wrażeniem tego, jak wiele emocji i naukowej ciekawości kryje się w każdym kolejnym sezonie badań.
Wycieczka była nie tylko lekcją historii, lecz także piękną letnią przygodą. Spacer po wyspie otoczonej fosą, wśród drzew dawnego parku, pozwalał poczuć atmosferę minionych epok. Seniorzy chętnie zadawali pytania, a właściciel odpowiadał na nie z cierpliwością i ogromną życzliwością. Wszyscy zgodnie podkreślali, że miejsce jest „urokliwe i posiada bogatą historię”, a gospodarze są „przesympatycznymi ludźmi, którzy z chęcią odpowiadają na liczne pytania”.
Na zakończenie wizyty członkowie Klubu Pokolenia wyrazili swoją wdzięczność za możliwość zwiedzania obiektu, który na co dzień nie jest dostępny dla turystów. Złożyli serdeczne podziękowania panu Remigiuszowi Marczakowi za wspaniałą opowieść, zaangażowanie i udostępnienie ruin do zwiedzania. Podkreślili, że takie spotkania budują więź z lokalną historią i pozwalają odkrywać na nowo dziedzictwo regionu bełchatowskiego.
Wycieczka do Mikorzyc była wyjątkowym doświadczeniem – połączeniem historii, archeologii, legend, pięknej przyrody i ludzkiej pasji. Seniorzy wrócili do Bełchatowa pełni wrażeń, refleksji i nadziei, że plany właściciela zostaną zrealizowane. Z całego serca życzymy panu Remigiuszowi Marczakowi powodzenia w dalszych działaniach, bo – jak zgodnie podkreślili uczestnicy – to miejsce zasługuje na to, by znów żyć, inspirować i zachwycać kolejne pokolenia.
, , , , , , , , , , , , ,

Adres

Bełchatow
97-400

Telefon

517566649

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Bełchatów - Moja Mała Ojczyzna umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Bełchatów - Moja Mała Ojczyzna:

Skróty

Udostępnij