10/09/2025
Ostatnią 'pracującą' sobotę wakacji mogę wspominać jako wyjątkowo satysfakcjonującą i wartościową. Niby ten sam asfalt, te same 9km, te same tematy.. ale tym razem było trochę inaczej. Nie tylko przez to, że pierwszy raz zabrałem do pracy (pomocy ;) własne dzieci 👫 których zwyczajnie nie miałem komu zostawić na cały dzień a umówiona dniówka przewodnicka obejmowała jedynie, niepewne z początku: wdzięczność prowadzonej grupy i moją prywatną satysfakcję z wykonania swego rodzaju społecznego 'nieobowiązku' 😉
Okazało się, że była to w Tatrach sobota wyjątkowo 'wolontariacka' bo kilkukrotnie mijaliśmy się z wesołymi Szerpami Nadziei i ich Skarbami 💪👏😀
Moja grupka, jak się okazało świetnych dzieciaków, które na codzień mają w życiu zdecydowanie bardziej ,pod górę' od swych rówieśników, wędrowała dzielnie i bez marudzenia. Zupełnie naturalnie zaopiekowała się najmłodszymi - moimi - dodatkowymi uczestnikami. Obeszliśmy dokoła największy pod względem powierzchni i popularności staw tatrzański, napawając się bez pośpiechu jego spektakularnym otoczeniem. Mimo że prawie wszyscy nastoletni i urodzeni pod Tatrami, tylko jeden(!) chłopak widział je wcześniej z bliska. Wydaje mi się, że mimo zmęczenia fizycznego, zasialiśmy tym wspólnym spacerem miłość i szacunek do gór, przyrody oraz zyskaliśmy coś znacznie więcej niż tylko kilka fajnych fotek 📷
Przybite piątki 🤚 i pytania podczas powrotu: kiedy i dokąd powędrujemy następnym razem? (i oczywiście wybiegane, zadowolone własne szkraby) były dla mnie najlepszą zapłatą 😄 Dziękuję! 🫡🙏