06/06/2024
W Polsce jest bardzo niewiele azyli i lecznic dla dzikich zwierząt.
Tematem zajmuje się garstka ludzi.
Rząd tradycynie ma wyrypane. To obywatele mają ogarniać problemy, władza jest od spijania profitów. Obywatele zbierają kasę na sprzęt do szpitali, pilnują czy nie jest łamane prawo, niszczona przyroda, zatruwane rzeki itp. Zwykłe Mariusze i Bożeny, mniejsze i większe fundacje, stowarzyszenia wykonują gigantyczną prace za skorumpowanych i biernych urzędników na różnych szczeblach dostępu do koryta.
W momencie potrącenia sarny, znalezienia chorego jeża, postrzelonego wilka bardzo często okazuje się, że dana gmina/miasto w ogóle nie ma systemu pomocy poszkodowanym, dzikim zwierzętom. Azyl znajduje się czasem 250km dalej, trzeba tam zwierzę dostarczyć na swój koszt o ile gmina w ramach pomocy nie przyśle wcześniej myśliwego chętnego do ukatrupienia zwierzaka i zrobienia sobie z niego polędwicy. Zwłaszcza jeśli zwierzę jest duże pomoc mu okazuje się często wręcz niemożliwa.
Dlatego na wagę złota są wszelkie osoby i instytucje, które w temacie działają. I takim stowarzyszeniem jest właśnie Dzika Inicjatywa.
Marka i Agatę znam od dawna, wiem, że można na nich liczyć, wiem ile serca i pracy wkładają w utrzymanie zwierząt, które mają pod opieką. To właśnie w ich azylu uratowano i zwrócono przyrodzie m. in. młodego łosia zaplątanego w drut żyletkowy na granicy.
Wiem też ile kasy pochłania taki projekt dlatego gorąco Was proszę o dorzucenie się do tego szczytnego przedsięwzięcia. W normalnym świecie takie miejsce byłoby finansowane z naszych podatków ale nie żyjemy w normalnym świecie. Niestety rządzący mają zupełnie inne pomysły na to co robić z ciężko przez nas zarobioną kasą.
Na zdjęciach jedni z licznych podopiecznych Dzikiej Inicjatywy.
Link do zbiórki w komentarzu.