Jaktoblisko.com - Przewodnik Górski

Jaktoblisko.com - Przewodnik Górski Przewodnik górski po bezdrożach Z uwagi na pochodzenie, szczególnie bliskie są mi Bieszczady i Beskid Niski. Martin Martinger

Pewnie to właśnie o nich będzie tutaj można poczytać najczęściej.

Już w ten czwartek zapraszam do pięknego Krosna! Do zobaczenia!
30/09/2025

Już w ten czwartek zapraszam do pięknego Krosna! Do zobaczenia!

Czego nie wiecie o Bieszczadach? Odpowiedź na to pytanie będzie można usłyszeć już w najbliższy czwartek - 2 października w Krośnieńska Biblioteka Publiczna - Bieszczady jakich nie znacie… na spotkaniu z Martinem Martingerem

Serdecznie zapraszamy! Będzie można nabyć książki Autora Jaktoblisko.com - Przewodnik Górski i poznać, m.in. dzikie Bieszczady!

[TVP2] Śmigając w 2015 r. z Bukowca na wieżę widokową na Korbani, ani bym nie pomyślał, że 10 lat później opowiem o niej...
17/01/2025

[TVP2] Śmigając w 2015 r. z Bukowca na wieżę widokową na Korbani, ani bym nie pomyślał, że 10 lat później opowiem o niej siedząc na mięciutkiej kanapie Pytania na Śniadanie. Nie wiem, co musiałoby się stać, żeby przyszło mi do głowy, że rozmowę będzie prowadzić Pani Kasia Pakosińska!? (Ten jej wspaniały śmiech!) A tu? Wczoraj o 9:00 rano to się wydarzyło! 🌞

U boku Beaty Brożek, która opowiadała o rzadziej odwiedzanych miejscach w Tatrach, ja opowiedziałem o czterech mniej uczęszczanych punktach na mapie Bieszczadów. Wszystkie z nich opisałem w mojej nowej książce. Tej o dzikich Bieszczadach. 😉

Zdradzę tylko, że w trakcie wypowiedzi ciąłem ręką powietrze, niczym rabuś piłą...

W komentarzu dodaję namiary na nagranie.
Przesyłam pozdrowienia! 😉
Martin Martinger

8 września br. na długo zostanie w mojej pamięci. Prosto z pięknych Ropek w Beskidzie Niskim ruszyłem o świcie do odległ...
09/10/2024

8 września br. na długo zostanie w mojej pamięci. Prosto z pięknych Ropek w Beskidzie Niskim ruszyłem o świcie do odległego i zupełnie mi nieznanego Lądka Zdroju na 29. Festiwal Górski im. Andrzeja Zawady. Od lat bezskutecznie wybierałem się na to fantastyczne, kilkudniowe wydarzenie, by posłuchać opowieści ludzi gór. Ten rok, przewrotny jak kolorowy, pasiasty bączek, którego puszczałem na dywanie 30 lat temu, po raz kolejny znienacka przyszedł do mnie z... zaproszeniem do wzięcia udziału w Festiwalu jako prelegent!

Temat prelekcji był, prezentacja z dobrymi zdjęciami też, a jedyne czego mi brakowało to doświadczenia i pewności siebie w opowiadaniu do tak dużej ekipy słuchaczy!

Audycje radiowe, małe grupy które oprowadzam, czy nawet wystąpienie w telewizji to zupełnie inna bajka. Staniecie przed, jak podejrzewałem, wieloma twarzami na raz miało być kolejnym krokiem na przód. Na trasie z Krakowa do Jeleniej osobowy się toczył (jak śpiewał Maleńczuk), a ja odliczałem kolejne minuty opóźnienia, gdy mój pociąg tkwił sobie gdzieś na środku cichego pola przed Kłodzkiem. Na terenie imprezy pojawiłem się nie 1 godz. 30 min, a 15 min przed wystąpieniem. Przygotowany na 50, no może 60 osób, stanąłem jak wryty, gdy zobaczyłem chyba z 300 osób zainteresowanych tematem mojej prelekcji: Dzikie Bieszczady. Czy takie jeszcze istnieją?

Opowiadałem m. in. o ukrytej przed światem kapliczce w Sukowatem, dawnej kopalni ropy naftowej w Polanie, cerkwisku w Kamionkach, Krainie Lipieckiej, bojkowskich piwnicach Jaworzca czy wiadukcie kolejowym w Woli Michowej.

Czy zżerał mnie stres? Największy! Czy coś powiedziałbym inaczej? Wiele! Czy coś zrobiłbym w inny sposób? Pewnie! Kończąc swoje wystąpienie nie byłem z niego zadowolony. W żadnym wypadku .W głowie wirowało mi wszystko, o czym nie powiedziałem. Był upalny dzień, tłumnie siedzieliśmy w dużym namiocie, w którym nie było czym oddychać. Czekałem już tylko by wytrzeć zlaną potem twarz, aż tu się okazuje, że w festiwalowej księgarni czytelnicy czekają z książkami do podpisu!

Jak to? To ktoś po tym wystąpieniu kupił moją książkę???!!!

Usiadłem na zielonym fotelu i zobaczyłem kolejkę ponad 20 osób, trzymających moje książki w rękach! Jak to możliwe?! Przecież prezentacja nie była idealna. Ostatnia książka pt. Dzikie Bieszczady. 100 nieznanych miejsc blisko natury, od razu się wyprzedała i do zdjęcia pokazałem tą pierwszą. Wkrótce stały przy mnie osoby, które od lat śledzą w Internecie moje wędrówki po Bieszczadach i Beskidzie Niskim. Do teraz czuję tamtą radość i równie rozpierające mnie zdziwienie.

Dopiero po powrocie do domu, po raz kolejny przypomniałem sobie, że sam jestem dla siebie tym najsurowszym i najbardziej wymagającym nauczycielem. Ta prezentacja nie miała być idealna, a moja.

Dziękuję każdej z osób, która mnie wysłuchała, każdej która podeszła porozmawiać i uścisnąć dłoń. Cieszą mnie Wasze wspomnienia z gór, którymi się dzielicie w czasie takich spotkań i bardzo dziękuję, że czytacie moje książki.

Zobaczmy się w górach!

Wasz Martin

PKL Solina dziękuję pięknie za wyróżnienie. Nie marzyłem nawet, by moja książka znalazła się w takim gronie. :) Przesyła...
17/09/2024

PKL Solina dziękuję pięknie za wyróżnienie. Nie marzyłem nawet, by moja książka znalazła się w takim gronie. :) Przesyłam pozdrowienia dla Łukasz Bajda - historyk, przewodnik i autor :)

Dziś Dzień Miłośników Książki! ❤️📖

Z tej okazji chcemy podzielić się z Tobą pięcioma wyjątkowymi książkami o Bieszczadach. Każda z nich prezentuje unikalne spojrzenie na to miejsce, udowadniając, jak wiele tajemnic kryje w sobie ten region.

📖 „Bieszczady. Przewodnik dla prawdziwego turysty” - praca zbiorowa. Jak sam tytuł wskazuje, jest to... przewodnik. Zawiera on nie tylko dokładny opis poszczególnych pasm i szlaków górskich, ale też szereg informacji na temat historii, geografii czy gospodarki Bieszczad.

📖 „Dzikie Bieszczady. 100 nieznanych miejsc blisko natury”, Martin Martinger. Dzikie Bieszczady to opowieść o faunie i florze, która uwiedzie każdego, kto odwiedzi ten region.

📖 „Bieszczady. Przewodnik dla małych i dużych odkrywców”, Adrian Markowski. Przepięknie wydana, napisana przystępnym językiem i bogato ilustrowana opowieść o Bieszczadach widziana oczami maluchów

📖 „Slow przewodnik. Bieszczady”, Peter Zralek. Książka pełna praktycznych informacji, osobistych doświadczeń i refleksji, zachęcająca do spokojnego odkrywania regionu, niezobowiązujących pogawędek z lokalnymi mieszkańcami i zatrzymania się na chwilę, by cieszyć się pięknem przyrody.

📖 „Bieszczady. Opowieści przewodnika”, Łukasz Bajda. Książka napisana przystępnym językiem z ogromną ilością informacji.

Znasz te tytuły? Koniecznie podziel się opinią!🤗🥰📖

[Beskid Niski] Ostatnią sobotę w Beskidzie Niskim spędziłem w gronie wyjątkowych kobiet. Szczerze przyznam, że ciężko mi...
12/09/2024

[Beskid Niski] Ostatnią sobotę w Beskidzie Niskim spędziłem w gronie wyjątkowych kobiet. Szczerze przyznam, że ciężko mi opisać ile dobra spotkało mnie tamtego dnia. Spróbuję! Na początku tego roku odezwała się do mnie Kasia z pomysłem na wspólną wycieczkę. 🌿 Szybko przygotowałem plan i oczekiwałem cierpliwie na wrzesień. 🍂

Choć jako przewodnik mogę w trakcie wędrówki zaplanować wiele, to nie zaplanuję tego w jakiej atmosferze minie nam wspólnie dzień. Tak to już jest. 🙃 I stało się! Takiej soboty nawet nie próbowałbym sobie wymarzyć!

Dziękuję każdej z Pań za obecność, pytania i komentarze. Cieszę się, że razem odwiedziliśmy:
🌿 cerkwisko w Ropkach,
🍎 stary łemkowski sad,
☦️ cerkiew w Bielicznej,
🌄 podziwialiśmy panoramę na Lackową,
🤠 weszliśmy do starej piwniczki i
mam nadzieję do szybkiego zobaczenia w magicznym Swystowym Sadzie, we wrześniu 2025 r.

Ach! Ten dzień zostanie ze mną na długo!!
Martin Martinger

Żadne ze zdjęć nie jest mojego autorstwa i zostały wykonane w trakcie wędrówki przez: kasia_mybodyandsoul, everyday_with_goddess, fraudrkash, kalolka, ___i_z_a_b_e_l_a oraz Basię K.

[Pytanie na Śniadanie] W ostatnią niedzielę z samego rana, w pięknej stolicy naszego kraju, miałem dziką przyjemność opo...
21/08/2024

[Pytanie na Śniadanie] W ostatnią niedzielę z samego rana, w pięknej stolicy naszego kraju, miałem dziką przyjemność opowiedzieć w programie Pytanie na Śniadanie o mało znanych miejscach na mapie Bieszczadów. (Podglądanie telewizji śniadaniowej od zaplecza to arcyciekawe (!) zajęcie, ale o tym opowiem już innym razem).

Czy się stresowałem? Nie wiedziałem co to stres, do chwili kiedy nie usiadłem na tej jasnej kanapie, patrząc w kilka kamer skierowanych w moją stronę. Momentalnie zaschło mi w gardle, jednak pomimo porządnego zdenerwowania moi rozmówcy wykazali się wielkim doświadczeniem i nie raz uratowali mnie z opresji!

Dziękuję pięknie za zaproszenie do studia TVP2 i za możliwość zaprezentowania mojej nowej książki pt. Dzikie Bieszczady. 100 nieznanych miejsc blisko natury. Dziękuję również za Wasze telefony i wiadomości, kiedy niespodziewanie zobaczyliście mnie na ekranie telewizora.

Choć nasza rozmowa trwała jedynie 9 minut, to mam nadzieję, że udało mi się zachęcić miłych widzów do odkrywania bieszczadzkich dolin, które wciąż skrywają nieodkryte skarby, a w które tak rzadko wędrujemy. Cieszę się, że swoje pięć minut miała też ryjówka aksamitna, czy orzesznica leszczynowa. Bieszczady to przecież nie tylko duże ssaki.

Prowadzący na samym końcu rozmowy mówi, że odwiedziłem studio już nie pierwszy raz, jednak przyznam szczerze, że nie pamiętam bardziej pierwszego, jak ten niedzielny. No, ale kto to wie? ;)

Poniżej wrzucam na pamiątkę kilka kadrów z programu, a w komentarzu dodaję namiary na stronę TVP z pełnym nagraniem zatytułowanym: Bieszczady nieodkryte - czy to jeszcze możliwe?

A pewnie!
Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia na szlakach,
Martin Martinger

[Dzień trzeci w Bułgarii] Nieczęsto śpię w namiocie na wysokości 2500 m n.p.m. i to jeszcze z takim widokiem! Pomimo tej...
24/07/2024

[Dzień trzeci w Bułgarii] Nieczęsto śpię w namiocie na wysokości 2500 m n.p.m. i to jeszcze z takim widokiem! Pomimo tej wysokości w nocy nie sposób było wejść do śpiwora, a rano pełne słońce już o 7:00 zmobilizowało nas do wyjścia na zewnątrz. Okazało się, że z uwagi na załamanie pogody w Pirynie, które miało nadejść po południu, większość turystów już dawno była po śniadaniu, gotowa do wyjścia.

Zjedliśmy po wielkim omlecie i pożegnaliśmy się z pracującą tu od trzech tygodni radosną Eleną. Chciałem pożegnać się jeszcze z sofijczykiem, z którym zamieniłem wieczorem kilka zdań, ale poszedł już na szlak. Przed snem, przy schronisku zapytałem go o to jak żyje mu się w stolicy Bułgarii na co odpowiedział, "mój kolego, wszystko poniżej 2500 m n.p.m. to kloaka".

Początkowo chcieliśmy dojść do miejsca naszego startu (Banderitsa Camping) czerwonym szlakiem przez Opreno (2655), ale że ścieżka prowadzi konkretną granią, a w powietrzu już od 8:00 zbierało się na burzę, zmieniliśmy plany i ruszyliśmy niebieskim szlakiem przez schronisko Demyanica, czyli w dolinę. Co do samego Banderitsa Camping, jak powiedział mi Grzegorz S. (legendarny skryba Studenckiego Koła Przewodników Górskich w Krakowie) to przed laty SKPG Kraków jednego sezonu prowadziło tu bazę namiotową (!). Ktoś z Was może pamięta tamte czasy?

Trasa do Demyanica prowadziła nas przez piękną dolinę. Były wodospady, jeziora i setki pięknych owadów ucztujących na kwietnych łąkach wysokogórskich. Takiej ilości fruczaków gołąbków (u nas nazywanych [uwaga] polskimi kolibrami ;) ) i zadrzechni fioletowej (tzw. czarnej pszczoły) nigdzie nie widziałem. Pół godziny spędziłem na ich nagrywaniu.

W schronisku zjedliśmy po zupie i naleśnikach z jagodami i ruszyliśmy w dół. Korciło mnie by wykąpać się w wielkiej bali stojącej nieopodal, ale grzmoty w oddali przekonały mnie do wędrówki w dolinę. Szczęśliwie już po 10 min drogi złapaliśmy stopa! Do schroniska prowadzi z Banska szutrowa (raczej szutrowo-górska) droga. Na ok. 1800 m n. p. m zatrzymał się nam golfa przerobiony na terenówkę i mili Bułgarzy zawieźli nas dobre 4 km do miejsca, gdzie mogliśmy przejść przez las do drogi asfaltowej w strone Banderitsa Camping. Na studiach objechałem przy pomocy kciuka całą Europę, ale tak wysoko stopa jeszcze nie złapałem!

Trochę popadało i powietrze od razu zaczęło pachnieć uwodzącą wilgocią ziemi. Nic nie pachnie lepiej! Od razu złapaliśmy kolejnego kierowcę do miejsca naszego ostatniego noclegu w Pirynie. Gdyby nie te dwa autostopy, mieliśmy w nogach dodatkowe 10 km, a tak było ich jedynie 8 km.

Wieczór minął nam na planowaniu pobytu w Grecji, do której zmierzaliśmy.

A do Bułgarii, w jej góry wrócę jeszcze nie raz!
Martin

Dzień drugi w Pirynie. Bufet schroniska Sinanitsa czynny jest już od 6:30. My jednak zdecydowaliśmy się nie zajmować gło...
22/07/2024

Dzień drugi w Pirynie. Bufet schroniska Sinanitsa czynny jest już od 6:30. My jednak zdecydowaliśmy się nie zajmować głowy gospodarzom tak wcześnie i na śniadanie zeszliśmy o 8:00. ;) Zamówiliśmy mekitsi, czyli bułgarskie placki drożdżowe na jogurcie smażone na tłuszczu jak nasze pączki. Bardzo przypominały mi drożdżowy i puchaty chrust, który robiła moja babcia w okolicach Radymna. Bułgarzy mekitsi jedzą z dżemem, albo cukrem pudrem.

Dziś kierowaliśmy się do schroniska Tevno Ezero, położonego nad jeziorem o tej samej nazwie. Do przejścia mieliśmy 14 km, co miało nam według map zająć 5 godz. 30 min. Zajęło jednak 8 godz. z dużą ilością przerw, które robiliśmy po drodze. Pełne słońce i dobre 35 stopni kierowały nas co pół godziny w niewielkie placki cienia, którzy rzucała niewysoka kosodrzewina. W trakcie samej drogi każdy z nas wypił ponad 3 litry wody.

Co do wody, to choć w ciągu dnia mijaliśmy wiele górskich strumieni i jezior, to nie zdecydowałbym się pić z nich wody. Więcej jak jezior i turystów jest tu krów i owiec, które odpoczywają przy źródłach wody i wszędzie zostawiają po sobie większe i mniejsze placki. Poza porannym napełnieniem butelek wodą w schronisku, kolejne pewne źródełko mieliśmy po 3 godz. drogi przy mijanym schronisku Spano Pole.

Spano Pole to miejsce, gdzie można przespać się w maleńkich, drewnianych domkach z pięknym widokiem, których dachy przypominają kapelusze muchomora. Jest ich tu z dziesięć. Wesoło prezentują się na tle wysokich gór. W schronisku działa bufet, w którym zjedliśmy zupę grochową (4 lewy) z kromką chleba (0,2 lewa). W trakcie posiłku można w środku podładować telefon. Na miejsce od rana prowadził nas szlak koloru brązowego. Łatwo zapamiętać jego kolor, bo prowadzi przez miejsca, bogate w ślady obecności chillujących krów o podobnym odcieniu.

Z brązowego szlaku odbiliśmy na zielony, który nie wszędzie był dobrze oznaczony. Co ciekawe, bułgarscy turyści, wszędzie tam, gdzie szlak zdaje się błądzić, stawiają z kamieni niewysokie kopczyki. Wystarczy więc ich wypatrywać i jesteśmy tam, gdzie należy.

Miejscem wyjątkowo widokowym, choć cała trasa była równie urzekająca, jest Cairska Porta (2430). Uroku miejscu dodaje głaz, wychodzący w przestrzeń, niczym skała z filmu o Królu Lwie z 1995 r. (zerknij na moje zdjęcie). Nie wpisuj nazwy tej przełęczy na google grafika. Ukarze Ci się turystyczny klozet. W każdym razie, piękne miejsce! Z przełęczy czerwonym szlakiem ruszyliśmy do miejsca noclegu.

Do celu doszliśmy już bez wody, więc szybko uzupełniliśmy ją przy schronisku Tevno Ezero. Przy źródełku stroi polowy prysznic (zerknij na zdjęcie) pod który od razu wskoczyliśmy. Każdy kąpię się w nim na golasa i nikomu nie przeszkadza, że ktoś obok może nabierać wodę do butelki. Spod prysznica rozciąga się panorama, którą do teraz widzę, gdy zamykam oczy (już chcę tam wrócić!). Powyżej prysznica znajduje się jezioro, które zasila prysznicową słuchawkę.

Choć wydawało się nam, że nie spotka nas już dziś nic lepszego jak chłodna woda pod prysznicem, to nadszedł czas na przywitanie sie ze wspaniałymi gospodarzami. Piękni ludzie, którzy wkładają wiele serca w to miejsce. Zjedliśmy pyszne zupy, sałatkę szopską i domową kiełbasę. Na deser było słodkie ciacho na kaszy mannie i karmelu.

W środku znajduje się niewielka jadalnia z której można przyglądać się jak powstają wybrane z karty frykasy. Do schroniska wchodzi się bez butów, ponieważ całe wnętrze wyłożone jest czyściutką i miękką wykładziną. Przyzwyczajony do drewnianych i kamiennych podłóg w naszych schroniskach, od razu zwróciłem na nią uwagę.
Wieczór minął nam na rozmowach z Bułgarami i Szwajcarką, która opowiedziała nam wiele ciekawych rzeczy o swoim rodzimym języku - retoromańskim, którego używa tylko 0,5% mieszkańców tego kraju.

Przy zachodzie słońca, gospodarz miejsca jak co dzień, zwołał z gór pasące się wysoko dzikie konie. Przybiegły w cztery, zjadły z jego ręki co dla nich miał i ruszyły galopem z powrotem do siebie. Nie napisałem jeszcze, że gospodarz stał w tej chwili przy nas, a konie obiegły całą naszą trójkę. Nad jeziorem właśnie zachodziło słońce. Ach!

Namiot rozbiliśmy powyżej schroniska. Jeszcze długo patrzyliśmy w gwiazdy, które choć bardzo się starały, nie były w stanie przebić blasku księżyca będącego prawie w pełni.

A rano?
Napiszę Ci już jutro!
Martin

Piryn to już drugie góry w Bułgarii (po Rile), po których włóczyliśmy się z plecakami i namiotem. Dzień przed wyjściem w...
21/07/2024

Piryn to już drugie góry w Bułgarii (po Rile), po których włóczyliśmy się z plecakami i namiotem.

Dzień przed wyjściem w teren zaparkowaliśmy auto w mieście Bansko, które zimą jest tłocznym i bardzo popularnym kurortem. Teraz świeciło pustkami. Z Krakowa mieliśmy tu ponad 1400 km. (Kraków - Koszyce (SK) - Debreczyn (HU) - Timisoara (RO) - Sofia (BG) - Bansko).

Nasz parking znajdziesz jako: Banderitsa Camping. Jest duży, bezpłatny i znajduje się tuż przy bezpłatnym campingu, czy raczej obozowisku. Brak tu jakiejkolwiek infrastruktury, a obok płynie piękny górski potok. Miejsce nie jest strzeżone, leży kilka kilometrów poza zabudowaniami Banska. Wrócimy do niego za 4 dni.

Przy nim, pod urwiskiem ukrył się znakomity bar (czynny 9:00-21:00), w którym zjesz wszystkie specjały bułgarskiej kuchni w niskich cenach. Wszystko jest świeże i robione na opalanym drewnem grillu. Napoje chłodzą się tu w drewnianej bali przez którą płynie górski potok. Mają tu pyszne zupy (po 4-5 lewa) i sałatki. Jeszcze lepsze desery i aromatyczną kawę. 100 m za barem znajdziesz wychodek z łapami niedźwiedzia i bieżącą wodą w umywalkach. Rankiem pojawiają się przy nim sarny. Dla samego baru warto tu przyjechać.

Dziki camping położony jest malowniczo na wysokości ponad 1800 m n. p. m. i jest świetnym miejscem do startu w najwyższe partie Pirynu, w tym na najwyższy Wichren (2914 m n. p. m.). Idealnie nadaje się na bazę do zrobienia 3-4-5 lub 6-dniowych pętli.

4 minuty z "campingu" stoi schronisko Banderitsa o kontrowersyjnej urodzie i rośnie najstarsze drzewo w Bułgarii - kolosalna Sosna Bajkuszewa licząca ponad 1300 lat! Robi wrażenie!

My zdecydowaliśmy się na wędrówkę do schroniska Sinanitsa (ok. 9 km). Po drodze minęliśmy schronisko Wichren (bardzo popularne) i żółtym szlakiem dalej kierowaliśmy się na Banderitsa Porta (2501). Z tej przełęczy niebieskim szlakiem, doszliśmy do schroniska Sinanitsa położonego nad bajkowym jeziorem. Razem z nami miejsce to odwiedziło może 30 osób, a w ciągu dnia wędrówki spotkaliśmy nie więcej jak 20 turystów.

Szlak był bardzo dobrze oznaczony, czego nie sposób napisać o trasie kolejnego dnia (ale to opiszę Ci jutro). Co piękne, na miejscu - na ławkach obok schroniska czy na łące nad jeziorem poniżej - każdy siedział patrząc przed siebie, z głową skierowaną w stronę urwistych grani, a nie ku ekranowi telefonu.

Przy schronisku znajduje się pole namiotowe (5 lewów). Nocleg w środku to 25 lewów. Do 21:30 działa tu bufet, a zupa to ok. 10 lewów. Gospodarz to konkretny i surowy człowiek, stąd pewnie te negatywne komentarze o jego osobie. Nie bierz ich sobie do serca - Twój uśmiech wywoła u niego taki sam.

Przy schronisku znajduje się umywalnia na świeżym powietrzu, a wiele turystów na dzień dobry po przyjściu pierze swoje ciuchy. Przy słonecznej pogodzie po godzinie są już suche.

Za schroniskiem stoją wychodki z łapami niedźwiedzia, z widokiem i specjalnym miejscem ogniskowym - ale uwaga! Pali się w nim co wieczór zużyty papier toaletowy ;) Turbo papier! Jak w wielu miejscach w Bułgarii, tak i tu nie wrzuca się go do muszli, a do kosza obok.

Choć apka mapy. cz podpowiadała, że wędrówka zajmie nam niecałe 4 godz. to z przerwami na małe przyjemności zeszło nam ponad 6 godz. Realnie nawet i bez przerw, na pewno nie zrobilibyśmy tej trasy w 4 godz.

Mijaliśmy gołoborza, piękne jeziora, ogromne dziewanny i wysokogórskie łąki pełne kwitnącej ciemiężycy. Widzieliśmy też kozice i cały czas towarzyszyły nam zjawiskowe panoramy na najwyższe szczyty Pirynu.

Park Narodowy o tej nazwie wpisano w 1983 r. na listę UNESCO. Nie sposób iść tu szybkimi tempem.

A co działo się kolejnego dnia? Opowiem Ci jutro! Zobacz kilka moich zdjęć z tego dnia, a jeśli masz swoje doświadczenia z Pirynu, opowiedz mi o nich.
Do jutra!
Martin

[Czwórka Polskie Radio] 🌞 Zapraszam dziś o 15:00 do posłuchania audycji pt. Czwórka do kwadratu, gdzie opowiem o mojej n...
22/06/2024

[Czwórka Polskie Radio] 🌞 Zapraszam dziś o 15:00 do posłuchania audycji pt. Czwórka do kwadratu, gdzie opowiem o mojej nowej książce " Dzikie Bieszczady. 100 nieznanych miejsc blisko natury".

Przesyłam pozdrowienia z Warszawy! 😉
Martin

[Czwórka Polskie Radio] 🌞 Zapraszam dziś o 15:00 do posłuchania audycji pt. Czwórka do kwadratu, gdzie opowiem o mojej n...
22/06/2024

[Czwórka Polskie Radio] 🌞 Zapraszam dziś o 15:00 do posłuchania audycji pt. Czwórka do kwadratu, gdzie opowiem o mojej nowej książce " Dzikie Bieszczady. 100 nieznanych miejsc blisko natury".

Przesyłam pozdrowienia z Warszawy! 😉
Martin

W sobotnim wydaniu audycji gościem Czwórki będzie Martin Martinger, który jest znanym bieszczadzkim przewodnikiem. Na swojej stronie dzieli się swoimi doświadczeniami z podróży i poleca miejsca warte odwiedzenia.

Tego jeszcze nie było! 🤯 W tym tygodniu w Angorze znajduje się fragment mojej nowej książki pt. Dzikie Bieszczady. 100 n...
21/05/2024

Tego jeszcze nie było! 🤯 W tym tygodniu w Angorze znajduje się fragment mojej nowej książki pt. Dzikie Bieszczady. 100 nieznanych miejsc blisko natury 🌞🌿 Czy ktoś z Was czyta Angorę? Pięknego dnia! Jadę w Bieszczady!

Adres

Cisna

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Jaktoblisko.com - Przewodnik Górski umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Jaktoblisko.com - Przewodnik Górski:

Udostępnij