Stare dzieje Dobrzynia nad Wisłą i okolic

Stare dzieje Dobrzynia nad Wisłą i okolic Wszelkie materiały na stronie są udostępnianie w celach informacyjnych. Prosimy o nie kopiowanie.

W przypadku wykorzystania w jakiejkolwiek formie informacji pochodzących z niniejszej strony należy podać źródło jej pochodzenia.

DOBRZYŃ NAD WISŁĄ – DZIEJE ORAZ ROZWÓJ W POLSCE NIEPODLEGŁEJZapraszamy dziś na kolejną dawkę informacji o Dobrzyniu nad ...
13/09/2026

DOBRZYŃ NAD WISŁĄ – DZIEJE ORAZ ROZWÓJ W POLSCE NIEPODLEGŁEJ

Zapraszamy dziś na kolejną dawkę informacji o Dobrzyniu nad Wisłą z okresu międzywojennego. Życzymy przyjemnej lektury!

Uwaga: zachowano oryginalną pisownię i interpunkcję.

VI. Rozwój gospodarki miejskiej.
Wykładnikiem i sprawdzianem rozwoju samorządu jest jego budowa budżet. Że miasto Dobrzyń chociaż z trudem, powoli jednak rozwija się, wskazuje na to właśnie jego budżet. Porównajmy budżety z poszczególnych lat od r. 1924. A więc: w r. 1924 – dochody 19 tys. zł. wydatki 15.000 zł., w r. 1925 – dochody 34.000 zł., wydatki 29.000 zł., w r. 1926 – dochody 47.000 zł., wydatki 39 tys. zł.; w r. 1927/29 – dochody 50.000 zł., wydatki 58.000 zł.; w r. 1928/29 – dochody 59.000 zł., wydatki 58.000. Wreszcie budżet na rok 1929/30 wyraża się sumą złotych 76.586 gr. 74.
Widzimy przeto, że budżet miejski z roku na rok wzrasta – znaczy to, że wzrastają również potrzeby miasta i ich zaspakajanie.
Z większych przedsiębiorstw miasto posiada tylko rzeźnię, która istnieje od r. 1917. Magistrat nabył ją w r. 1921.
W Dobrzyniu istnieją jatki, także własność miasta.
Władze miejskie w Niepodległej Polsce zwróciły uwagę przedewszystkiem na doprowadzenie do porządku ulic w mieście, które były w stanie złym i niezabrukowane, a chodników nie posiadały wcale. Od r. 1918 do 1930 przebrukowano starych ulic i wybrukowano nowych 13.800 mtr2. Pobudowano chodników betonowych 3.000 mtr². Wszystkie główniejsze ulice w mieście obsadzono drzewkami dzikiemi. Drogę bitą Dobrzyń – Lenie – Kamienica – Sobowo – Płock obsadzono czereśnimi na przestrzeni półtora kilometra od miasta. Taksamo obsadzono czereśniami, poczynając od miasta, na przestrzeni około trzech kilometrów szosę Dobrzyń – Włocławek.
Pozatem miasto przystąpiło do budowy niezbędnej studni artezyjskiej.
Wobec usuwisk przy kościele, co może grozić runięciem świątyni, przystąpiono do ich zabezpieczenia i w części wykonano to sposobem gospodarczym.
Nie zapomina miasto również o potrzebach kulturalnych, udzielając subsydjów instytucjom kulturalno-oświatowym. W r. 1929 subsydja te wyraziły się pokaźną w stosunku do całości budżetu sumą zł. 3.850.
Dochody swe miasto czerpie wyłącznie niemal ze źródeł następujących: podatki samoistne i opłaty (25%), dodatki komunalne do podatków państwowych oraz udział w podatkach państwowych (60%). Z innych źródeł – 15%. Z przedsiębiorstw miejskich jak rzeźni i targowicy dochody są znikome.
Zaznaczyć trzeba, że długów żadnych miasto nie ma.
Majątek miasta wyraża się w ogólnej sumie zł. 57.200, z czego na poszczególne obiekty wypada: a) Place miejskie niezabudowane wartości zł. 10.000, b) Działka ziemi t. zw. „Tłustoch” wartości zł. 7.200, c) Dom drewniany wartości 5.000, d) Jatki wartości 15.000, e) Rzeźnia wartości 20 tyś. złotych.

Źródło grafiki:
Tygodnik Illustrowany; Nr. 24, 13 czerwca 1925 – fotografia dobrzyńskiego nadbrzeża, koloryzowana na potrzeby niniejszej publikacji.

Źródło informacji:
Express Kujawski; R. 8, nr 193 (Włocławek, środa 16 lipca 1930 r.).

DO AMERYKI !Chociaż wydaje się nam, że już mniej popularne oraz opłacalne stały się wyjazdy do innych krajów za pracą, j...
06/09/2026

DO AMERYKI !

Chociaż wydaje się nam, że już mniej popularne oraz opłacalne stały się wyjazdy do innych krajów za pracą, jak chociażby było tak jeszcze na początku XXI wieku, to jednak każdy z nas pewnie zna takie osoby, którym się to udało i na stałe opuścili nasze strony oraz Ojczyznę. Dzisiaj chcemy pokazać, że również pod koniec XIX wieku nasi przodkowie dowiadywali się od różnych osób i z innych źródeł, że za granicą znacznie łatwiej niż u nas jest zarobić ogromne pieniądze i decydowali się na pozostawienie rodzin czy ziem swoich ojców, wyruszając w nieznane. Głównym kierunkiem, jaki obierali emigranci, była Ameryka. Droga ta trwała około dwóch tygodni i uchodziła za bardzo niebezpieczną ze względu na „burzliwość morza”. Sporo statków się rozbijało, a ludzie ginęli tragicznie w otchłani mroźnej wody. Żeby zbyt wiele nie rozpisywać się na ten temat, niech za przykład posłuży los, jaki spotkał Titanica i jego pasażerów. Mimo tylu niebezpieczeństw i ryzyka opowieść o pracy, która dawała tam bogactwo, była silniejsza. Zbierając informacje na temat Dobrzynia natrafiliśmy na różne artykuły prasowe opisujące emigrację z naszego miasta i najbliższej okolicy.
W jednej z gazet znaleźliśmy fragment mówiący o tym, jak to dziesięciu mieszczan nie zważając na nic zostawiło wszystko i wyjechało bez swych rodzin. W ten sposób nasze miasteczko zaczęło się wyludniać, a rodziny czy to żydowskie czy polskie, które wyemigrowały wcześniej do Ameryki, nawoływały pozostałych bliskich do przyjazdu „na lepsze”. Na łamach czasopisma Zorza podjęto się próby omówienia tego smutnego tematu, gdzie wskazano, że „z naszego miasteczka coraz więcej ludzi wyjeżdża do Ameryki i to nie żydzi, nie handlarze, nie rzemieślnicy nawet, ale gospodarze rolni. W tych dniach wyjechało 10 osób, z których większa część mieli tu swoje grunta. Powodem opuszczenia swego ojczystego gniazda jest ogólna bieda u nas, choć niby ziemię mamy pierwszej klasy i choć ta ziemia dobrzyńska kiedyś zwała się "świętą"”.
Jako powody tejże biedy zarzucano złe gospodarowanie, a drugim powodem miało być płacenie zbyt wysokich procentów żydom, ponieważ nie mało mieszkańców – jako to określono – „siedzi w kieszeni u Mośków i Icków”. Wspomniany artykuł jest dość obszerny i dogłębnie porusza temat, stąd jeśli ktoś chce się zapoznać z nim dokładniej, to odsyłamy do 11 numeru Zorzy z 1887 roku. Niemalże rok później w tej samej gazecie ukazuje się znowu artykuł o emigracji. Autor podaje w artykule informacje, że od kwietnia 1887 do lutego 1888 roku wyjechało około 30 osób, a na wiosnę wybierają się kolejnych 12 lub nawet więcej.
Emigracja z czasem narastała. Z informacji pochodzących z 1890 roku dowiadujemy się, że przez ostatnie trzy lata wyjechało w tym kierunku 56 mężczyzn, z czego 10 wróciło. Uważano jednak Amerykę za dobrą szkołę życia, wielu z emigrantów pozostało tam, gdzie się udali. Jednak ci, co wracają, stają się bardzo pracowici, uczciwi oraz bardzo trzeźwo myślący. Ojcowie, którzy są za oceanem, w każdym swoim liście piszą do żon o tym, aby dzieci posyłać na nauki, żeby się kształciły jak tylko to możliwe. Oprócz tego przesyłali zarobione pieniądze.
W 1891 roku został obrany jednak inny kierunek przez dobrzyńskich emigrantów, a mianowicie położona w Ameryce Południowej Brazylia. Dochodziły ich słuchy, że życie tam jest również na dobrym poziomie, jak i w Ameryce Północnej, a na miejscu spotka ich wielkie szczęście, jakiego na polskiej ziemi nie ma. Nie posiadamy dokładnych informacji ile osób wyjechało w tym kierunku, jednak wszystko wyjaśnia nam artykuł Feliksa Walczaka, mieszkańca Warszawy, lecz – jak sam się później przyznaje – pochodzącego z naszych stron, a dokładnie z Myśliborzyc. Na prośbę swoich rodziców napisał list do gazety, w którym opisał jakim krajem jest Brazylia. Ponadto bardzo ubolewał nad tym, że ludzie z tych stron tak szybko wyjeżdżają w nieznanym im kierunku, zostawiając ziemię ojców. Jak wynika z informacji Walczaka, ludzie wyjeżdżający tam musieli być bardzo naiwni, ponieważ oprócz żaru, jaki bezlitośnie leje się w tym regionie świata z nieba, dzikich zwierząt oraz lasów i bagien, nie spotkamy nic. Autor listu kontynuuje dalej informując czytelników, że mimo wielkiej powierzchni Brazylii obszar ten jest bardzo słabo zaludniony ze względu na duże temperatury. Jednak rząd tego kraju postanowił za wszelką cenę zagospodarować i zaludnić teren, dlatego wysłano po całym świecie faktorów brazylijskich (pośredników handlowych, a mówiąc dokładniej, prawie że handlarzy ludźmi). Za każdą namówioną osobę, która udała się do Brazylii, była wypłacana handlarzom odpowiednia suma pieniędzy. Tak więc wszyscy, którzy naiwnie szukali lepszego życia w Ameryce Południowej, zapewne szybko powrócili do swoich rodzimych stron, o ile mieli takie możliwości…
Kolejnym kierunkiem emigracji dla Polaków, w tym zapewne i dla dobrzynian, były pograniczne Prusy. Ten kierunek emigracji wydawał się interesujący zapewne dlatego, że zapowiedziano ośmiomiesięczne paszporty dla robotników i tak dla przykładu w dwóch miesiącach 1989 roku przez komorę graniczną w Dobrzyniu (nad Drwęcą) wyjechało przeszło 500 robotników. Zwracano jednak uwagę na podstęp Niemców, jakim była pobierana przez pracodawcę „kaucja”, a polegało to na tym, że zarobione pieniądze nie były wypłacane w pełnej kwocie, tylko jakiejś części. Robiono tak dlatego, żeby zapewnić sobie pracownika na przyszły rok, ponieważ zatrzymana część pieniędzy była wypłacana dopiero wtedy, gdy ta osoba przyjechała do pracy na kolejny sezon. Podkreślano, że jest to bezprawne, ponieważ w przypadku śmierci czy bankructwa niemieckiego pracodawcy lub śmierci polskiego pracownika w czasie przerwy, pieniądze są nie do odzyskania przez naszych rodaków.
W kolejnych częściach o dobrzyńskiej emigracji opiszemy losy kilku rodzin, a żeby bardziej zaciekawić kolejnymi postami zdradzimy tylko, że będą to emigracyjne historie rodzin: Kurkiewiczów, Kulpów, Karaskiewiczów i Bielickich.

Źródło grafiki:
Zorza; nr 34 z 1891 r.

Źródło informacji:
Zorza; nr 6 z 1888 r.;
Zorza; nr 11 z 1887 r.;
Gazeta Świąteczna; nr 320 z 1887 r.;
Gazeta Narodowa; nry 64 i 65 z 1888 r.;
Głos Tygodnik Literacko- Społeczno- Polityczny; nr 33 z 1890 r.;
Zorza; nr 8 z 1891 r.;
Gazeta Świąteczna; nr 538 z 1891 r.;
Głos Tygodnik Literacko- Społeczno- Polityczny; nr 11 z 1896 r.;
Rolnik i Hodowca Tygodnik Rolniczo- Przemysłowy; 11 sierpnia 1898 r.;
Głos Tygodnik Literacko- Społeczno- Polityczny; nr 49 z 1900 r.;
Głos Tygodnik Literacko- Społeczno- Polityczny; nr 21 z 1902 r.

WSPOMNIENIA …POST Z 18 STYCZNIA 2021 ROKUCzas na kolejną, ósmą „przypominajkę” naszych najstarszych publikacji, a więc z...
30/08/2026

WSPOMNIENIA …
POST Z 18 STYCZNIA 2021 ROKU

Czas na kolejną, ósmą „przypominajkę” naszych najstarszych publikacji, a więc zapraszamy do (mamy nadzieję, że pochłaniającej) lektury oraz do pisania komentarzy! My widzimy w statystykach strony, jak duży mają odbiór poszczególne nasze publikacje, jednak nasi czytelnicy tego nie wiedzą. Wasze reakcje, lajki i komentarze dają innym jasno do zrozumienia, że działamy nie dla siebie lub jakiegoś wąskiego grona fanatyków, ale dla Was wszystkich! A na koniec życzymy przyjemnych chwil na ostatku tegorocznych wakacji!

SPÓŁKA MLECZARSKA W MOKOWIE

Dzisiaj chcielibyśmy Wam przybliżyć moment założenia Mleczarni Spółkowej w Mokowie w styczniu 1910 roku. Zaproszeni do spółki byli wszyscy, którzy dotąd z hodowli krów nie mieli nic lub wręcz ponosili straty. W skład spółki weszli okoliczni włościanie, rzemieślnicy oraz ziemianie i ich pracownicy folwarczni. 1 stycznia 1910 r. został poświęcony budynek oraz całe jego wnętrze, jak i urządzenia - przeznaczone na utworzenie mleczarni. Budynek ten, murowany z wysokim kominem, został wzniesiony wspólnymi siłami mieszkańców Mokowa. Po poświęceniu budynku członkowie spółki zgromadzili się razem, aby omówić szczegóły jej działalności. „Miła to była chwila gdy z trzeźwym umysłem zasiedli do wspólnych obrad obok siebie ludzie wszystkich stanów, aby nawzajem się pouczać i razem w zgodzie pracować”. Inicjatorem założenia spółki był p. Błaszczyk, a sam pomysł zrodził się jeszcze w roku 1909. Na początku liczyła ona 19 członków, z których 11 dostarczało mleko. Założona została na wzór zagranicznych spółek, z uwzględnieniem najnowszych sposobów prowadzenia rachunkowości i naliczania wypłat za mleko. Udziały jednorazowe członkowie wpłacali do spółki na kapitał zakładowy, w zależności od ilości posiadanych krów, po 11 rubli od każdej sztuki. Dostawcą mleka nie mógł być ten, kto nie wpłacił udziału. Zadeklarowano spółce 145 krów i od tych złożono po 6 rubli. Zebrane pieniądze były przekazane na budowę budynku mleczarni. Wielką ofiarnością przy budowie wykazał się p. Jankowski, dzięki któremu zdołano budynek wykończyć. Brakowało jeszcze 1100 rubli na zakup maszyn. Zaciągnięto więc pożyczkę, na spłatę której wykorzystano środki z wpłaty drugiej raty udziałów. Kapitał początkowy spółki był stosunkowo duży, bo w sumie było to prawie 2000 rubli, ale głównie dlatego, że mleczarnia została urządzona na większą skalę. Mleczarnia była bowiem parowa i mogła przerabiać kilka tysięcy kwart mleka dziennie. Gdyby mleczarnia była ręczna, to na jej założenie wystarczająca byłaby połowa wyżej wspomnianej kwoty. Mleczarnia oficjalnie rozpoczęła działalność 5 stycznia 1910 r. W dniu otwarcia dostarczono 444 kwarty mleka. Mleczarnia, co ciekawe, nie robiła masła, lecz miała zakontraktowaną produkcję śmietany, którą wysyłano za granicę. Aby interes sprawnie działał, w czasie walnego zebrania członków wybrano zarząd i radę nadzorczą. Do zarządu powołano na prezesa p. Tadeusza Nowcę z Zakrzewa, na kasjera p. Zdanowskiego z Chalina i na zastępcę prezesa p. Błaszczyka z Kochonia. W radzie nadzorczej prezesem został p. Kłosiński z Mokówka, a jego zastępcą p. Pawłowski z Kochonia. Jako członkowie do rady weszli panowie W. Jankowski, Igliński, Agaciński z Mokowa i Zaręba z Zakrzewa. Fachowej pomocy przy organizowaniu i zakładaniu spółki udzieliło Centralne Towarzystwo Kółek Rolniczych w Warszawie.

Źródło grafiki:
Zorza : pismo tygodniowe z rysunkami, poświęcone sprawom oświaty, dobrobytu i rozwoju społecznego ludu; 1910, nr 3 (20 stycznia).

Źródło informacji:
Zorza : pismo tygodniowe z rysunkami, poświęcone sprawom oświaty, dobrobytu i rozwoju społecznego ludu; 1910, nr 3 (20 stycznia);
Słowo; R.28, nr 262 (15 listopada 1909);
Dziennik Powszechny : pismo codzienne, polityczno-społeczne; R. 28, nr 76 (18 marca 1910);
Nowa Gazeta : poświęcona wszelkim zjawiskom życia społecznego; R.5, nr 128 (19 marca 1910);
Słowo; R.29, nr 54 (4 lutego 1910) - wyd. wieczorne;
Słowo; R.29, nr 128 (19 marca 1910) - wyd. wieczorne.

Link do oryginalnego posta:
https://www.facebook.com/share/p/18ttuatAie/

DOBRZYŃ NAD WISŁĄ – DZIEJE ORAZ ROZWÓJ W POLSCE NIEPODLEGŁEJWitajcie! Dzisiaj zapoznamy się z kolejną częścią opisu sekr...
23/08/2026

DOBRZYŃ NAD WISŁĄ – DZIEJE ORAZ ROZWÓJ W POLSCE NIEPODLEGŁEJ

Witajcie! Dzisiaj zapoznamy się z kolejną częścią opisu sekretarza Magistratu Teofila Wiśniewskiego, dotyczącego Dobrzynia nad Wisłą. Z tej części poznamy nieco informacji o sprawach samorządu miejskiego, jak również poznamy kilka osób obdarzonych zaszczytem tytułu honorowego obywatela naszego miasta. Zapraszamy do lektury!

Uwaga: zachowano oryginalną pisownię i interpunkcję.

V. Życie samorządowe.
Życie samorządowe rozpoczęło się w Dobrzyniu niezwłocznie po wyjściu okupantów niemieckich.
W dniu 11 listopada 1918 r. odbyło się w Domu Ludowym samorzutnie wielkie zebranie obywatelskie, na którem dokonano wyboru Rady Miejskiej. aczkolwiek nie było jeszcze wówczas żadnych regulaminów, ani przepisów w tym względzie. Na przypuszczalną liczbę 1200 wyborców wzięło udział w głosowaniu 500 osób. W tajnem głosowaniu, za pomocą kartek, wybrano 12 radnych polaków. Rada na swem posiedzeniu wybrała burmistrzem Władysława Kotarskiego i sekretarzem Magistratu p. Jana Wiśniewskiego.
Na skutek zarządzenia władz nadzorczych, już na podstawie obowiązującego Dekretu o wyborach do Rad Miejskich z 13 grudnia 1918 i Regulaminu Wyborczego z 17 grudnia 1918 r., odbyły się drugie wybory w dniu 31 sierpnia 1919 r. Uprawnionych do głosowania było 1263 osob, głosowało 985 osób (około 80%) Lista polska No 1 otrzymała 3 mandaty, żydowska No 2 – 5 mandatów, polska Nr. 3 – 4 mandaty. Nowa Rada na swem pierwszem posiedzeniu wybrała burmistrzem ponownie p. Władysława Kotarskiego, zastępcą burmistrza p. Aleksandra Okińskiego, ławnikami pp. Józefa Góreckiego i Abrama Kowala – Sekretarzem Magistratu od 10-go sierpnia 1919 r. jest p. Teofil Wiśniewski, który dotychczas zajmuje to stanowisko.
W dniu 3 marca 1922 r. odbyły się trzecie wybory, w których na 1275 uprawnionych głosowało 1103 osób (około 90%) wynik wyborów był następujący: lista polska Nr. 1 – 9 mandatów, żydowska Nr. 2 – 1 mandat, żydowska Nr. 3 – 1 mandat i żydowska Nr. 5 – 1. Na burmistrza nowa Rada znowu wybrała p. Władysława Kotarskiego, na zastępce burmistrza p. Andrzeja Turanta, na ławników pp. Władysława Tarnickiego i Jana Walczykowskiego.
Wreszcie, czwarte wybory 26 czerwca 1927 r. w których na 1454 uprawnionych do głosowania złożyło głosy 1371 osób (około 95%), dały wynik następujący: lista polska Nr. 1 („Blok stronnictw polskich” – 10 mandatów, żydowska Nr. 2 – 1 mandat, żydowska Nr. 3 – mandat. I ta Rada powierzyła stanowisko burmistrza p. Władysławowi Kotarskiemu. Zastępcą burmistrza wybrano p. Bronisława Wiśniewskiego, ławnikami pp. Antoniego Zejferta i Franciszka Bielickiego.
Należy zwrócić uwagę na stale rosnącą frekwencję w głosowaniu podczas wyborów Rady Miejskiej: r. 1919 – 80%, 1922 – 90% i 1927 – 95%. Jest to bez wątpienia objaw pocieszający, gdyż dowodzi, że ludność Dobrzynia wyrabia się społecznie, obywatelsko i przejawia coraz większe zainteresowanie sprawami gospodarki miejskiej.
Zanim przystąpię do omówienia gospodarski miejskiej m. Dobrzynia, zaznaczę jeszcze dwa momenty o charakterze uroczystym w życiu Rady Miejskiej.
Pierwszym było posiedzenie w dniu 30 października 1928 r. w celu zorganizowania święta 10-lecia Niepodległości 11 listopada 1928 r. Na posiedzeniu tem na wniosek p. Burmistrza postanowiono jednomyślnie przesłać Marszałkowi Piłsudskiemu wyrazy czci i hołdu nadać Mu obywatelstwo honorowe m. Dobrzynia. Uchwała ma brzmienie następujące:
„W 10 letnią rocznicę Niepodległości Państwa Polskiego Rada Miejska m. Dobrzynia nad Wisłą przesyła najlepszemu w Polsce Obywatelowi, niestrudzonemu Bojownikowi walk o Niepodległość, Twórcy i Komendantowi Legjonów, rycerskiemu Wodzowi okrytej chwałą armii polskiej, niezmordowanemu w pracy Budowniczemu, prowadzącemu Państwo do stanowiska Wielkiego mocarstwa, Pierwszemu Marszałkowi Polski Józefowi Piłsudskiemu wyrazy głębokiej czci i hołdu, jaką żywi dla Jego ukochanej Osoby, a w dowód uznania Jego wielkich zasług położonych dla Polski nadaje Mu obywatelstwo honorowe miasta Dobrzynia nad Wisłą jednocześnie prosząc o przyjęcie tej godności”.
Drugi momentem uroczystym było posiedzenie w dniu 23 października 1929 roku z udziałem p. Wojewody Warszawskiego Twardo, który przybył do powiatu Lipnowskiego na uroczystości 10-lecia Samorządu pow. Lipnowskiego.
P. Wojewodę i jego otoczenie powitał p. Burmistrz Kotarski, prosząc p. Wojewodę o przyjęcie honorowego przewodnictwa. Następnie p. Radny Rybiński w dłuższem przemówieniu omówił gospodarkę miejską. P. Wojewoda w pięknym przemówieniu wyraził zadowolenie z dotychczasowych wyników gospodarki miejskiej i zachęcał do dalszej pracy dla dobra Ojczyzny. Zastępca burmistrza p. Wiśniewski w przemówienin swem podkreślił zasługi p. Starosty Krzyżanowskiego dla rozwoju miasta, komunikując, że Rada Miejska na swem posiedzeniu 8 października 1929 r. uchwaliła obdarzyć p. Starostę obywatelstwem honorowem m. Dobrzynia, po czem wręczył p. Staroście dyplom, P. Starosta Krzyżanowski podziękował za to odznaczenie, dodając, że przyjmuje dyplom nie personalnie dla siebie, ale dla całego Sejmiku Powiatowego.

Źródło grafiki:
Tygodnik Illustrowany; Nr. 24, 13 czerwca 1925 – fotografia dobrzyńskiego nadbrzeża, koloryzowana na potrzeby niniejszej publikacji.

Źródło informacji:
Express Kujawski; R. 8, nr 192 (Włocławek, wtorek 15 lipca 1930 r.).

DOŻYNKIDziś obchodzimy uroczystość dożynek gminno-parafialnych w Dobrzyniu nad Wisłą. W ostatnich dniach pogoda raczej d...
16/08/2026

DOŻYNKI

Dziś obchodzimy uroczystość dożynek gminno-parafialnych w Dobrzyniu nad Wisłą. W ostatnich dniach pogoda raczej dopisała i pozwoliła na sprawne zbiory. W związku z tą okazją przytoczymy historyczny tekst, opisujący obchody dożynkowe, które wydarzyły się w naszej parafii z 1929 roku, a dotyczący dożynek Kółka Rolniczego w Leniach Wielkich. Zapraszamy do lektury!
„W niedzielę dnia 15 września b. r. odbyła się w tutejszem Kółku Rolniczem uroczystość dożynek zapoczątkowana Mszą św. o godz. 9-ej rano w Dobrzyniu n/W. Na Mszę św. przywieziono drabiniastym wozem w czwórkę koni snop ze zbóż, przybrany warzywami i wiatami. Poświęcenia snopa pomysłu pana Józefa Mynca, znanego działacza społecznego na tutejszym gruncie, poświęcił ksiądz kanonik Lipka z Dobrzynia.
O godzinie 3-ej po poł. zaczęli się zbierać kółkowicze i goście, a nad wieczorem starym zwyczajem złożono wieńce, które niosły dwie młode przodownice w asyście innych rozśpiewanych i rozradowanych pracownic.
O właściwej porze zasiedli za stołem ksiądz dziekan Lipka, prezes Kółka Rolniczego pan Bronisław Wyszyński, amerykańscy rodacy P. P. T. Wyszyński i J. Szałecki. Na sąsiednim stole ustawiono poświęcony rano snop.
Śpiewami ludowemi popisywały się tylko dwie kobiety, zony tutejszych gospodarzy. Szkoda że młodzież tutejsza nie umie śpiewać wskutek czego [n]a tego rodzaju uroczystościach nie bierze czynnego udziału. Mamy nadzieję że w przyszłości to się poprawi.
Z gości byli obecni: burmistrz miasta Dobrzynia n/W., sekretarz Kółka Rolniczego z Mokowa, pan Drohobycki, instruktor z Lipna pan Ambor i wielu innych.
Na zakończenie uroczystości wszyscy obecni ochoczo tańczyli.
Trzeba przyznać, że tak pięknie mogą się bawić ludzie, związani jakimś wspólnym ideałem.
Obecny.”

Źródło grafiki:
Korowód dożynkowy w Chalinie – zdjęcie nadesłane przez naszego czytelnika, publikowane na naszej stronie w postach z dni 25 marca i 25 listopada 2022 r. oraz koloryzowane przez nas na własne potrzeby.

Źródło informacji:
Gazeta Lipnowska; nr 33, z dnia 16.10.1929 r.

POŻARY PO ZAŁOŻENIU OSP W DOBRZYNIU NAD WISŁĄWydaje się, że powstała w końcu roku 1910 Straż Pożarna w Dobrzyniu nad Wis...
09/08/2026

POŻARY PO ZAŁOŻENIU OSP W DOBRZYNIU NAD WISŁĄ

Wydaje się, że powstała w końcu roku 1910 Straż Pożarna w Dobrzyniu nad Wisłą, od początku swojej działalności miała pełne ręce roboty. Nie zdążyli świętować nawet swojej pierwszej rocznicy, a już przyszło stoczyć im walkę z ogniem w centrum miasta.
W pewien lipcowy poranek 1911 roku wybuchł wielki pożar przy Rynku w Dobrzyniu nad Wisłą. Trwający dwanaście godzin pożar strawił pięć domów i dziewięć sklepów z kosztownymi towarami, a straty oszacowano na przeszło 20 tysięcy rubli. Głównymi poszkodowanymi byli miejscowi żydzi. Jakby mało było ich nieszczęścia, nieco ponad rok później spaliła się im bożnica. W obu przypadkach należy przypuszczać, że jednostka dobrzyńskiej Straży brała udział w gaszeniu pożaru, bo przecież mieli oni w swoich szeregach Zelka Felda, miejscowego żyda, który był nawet w zarządzie Straży dobrzyńskiej.
30 marca 1914 r. miał miejsce pożar w Zakrzewie, który pochłonął pięć gospodarstw, pozostawiając tylko zgliszcza. Tego dnia prawie wszyscy gospodarze wyjechali na jarmark w Dobrzyniu nad Wisła, więc nie było komu ratować gospodarstw. Najbardziej ucierpiał J. Zaremba, gdzie oprócz utraty inwentarza żywego i martwego oraz całego zapasu zboża, życie straciła jego czteroletnia córeczka. Zaremba był prezesem mleczarni spółkowej i miał u siebie wszystkie księgi rachunkowe, które również padły pastwą płomieni. Jako ciekawostkę należy dodać, że wszyscy poszkodowani gospodarze byli na szczęście ubezpieczeni w Towarzystwie "Snop".
W czerwcu 1916 roku miał miejsce tragiczny wypadek w Dobrzyniu nad Wisłą przy ulicy Płockiej u miejscowego kowala. Otóż wybuchł znaleziony szrapnel, artyleryjski pocisk, który ciężko ranił handlarza, niejakiego Didie, Mabkowskiego (pisownia oryginalna), dwóch braci Wenderlichów, 6-letniego Krzewskiego oraz 15-letniego Felda! Niestety nie wiemy, czy był to syn dobrzyńskiego strażaka. Rok później, również w czerwcu, spaliły się przy Rynku cztery domu. Należały one do Zielińskiego, Janickiego, Rogalskiego i Makowskiego.

Źródło grafiki:
Życie Społeczne : czasopismo województwa łódzkiego; R. 1, z. 2 (1928).

Źródło informacji:
Nowa Gazeta : poświęcona wszelkim zjawiskom życia społecznego; R.6, nr 311 (11 lipca 1911);
Kurjer Warszawski; R.91, nr 189 (11 lipca 1911);
Kurjer Poranny; R.36 [i.e.35], nr 191 (12 lipca 1911);
Ziemia Lubelska; R.6, nr 189 (13 lipca 1911);
Kurjer Poranny; R.36, nr 273 (1 października 1912);
Zorza : pismo tygodniowe z rysunkami, poświęcone sprawom oświaty, dobrobytu i rozwoju społecznego ludu; 1914, nr 15 (9 kwietnia);
Przegląd Poranny : wychodzi codziennie z rana; R.11, nr 172 (22 czerwca 1916);
Gazeta Poranna 2 Grosze; R.6, nr 168 (22 czerwca 1917);
Zorza : pismo tygodniowe z rysunkami, poświęcone sprawom oświaty, dobrobytu i rozwoju społecznego ludu; R.52, nr 26 (30 czerwca 1917).

SANKTUARIUM W NASZYM MIEŚCIEPublikujemy dziś poniżej, na prośbę pana Dawida Dejneckiego, organisty parafii rzymskokatoli...
02/08/2026

SANKTUARIUM W NASZYM MIEŚCIE

Publikujemy dziś poniżej, na prośbę pana Dawida Dejneckiego, organisty parafii rzymskokatolickiej w Dobrzyniu nad Wisłą, krótki tekst informujący o zbliżającej się uroczystości ustanowienia Sanktuarium św. Józefa Moscatiego w naszym mieście.

Historia Dobrzynia nad Wisłą, historycznej stolicy Ziemi Dobrzyńskiej, to nieprzebrane dziedzictwo i przysłowiowa studnia bez dna. Wiele się tu wydarzyło i zostało odnotowanych historycznie faktów, ale już za kilka dni będzie miało miejsce kolejne historyczne wydarzenie, które trwale odciśnie się na dziejach dobrzyńskiej parafii.
8 sierpnia 2026 r., zostanie ustanowione przy parafii Sanktuarium Świętego Józefa Moscatiego. To wydarzenie będzie ważnym momentem w życiu wspólnoty parafialnej oraz wszystkich czcicieli tego niezwykłego neapolitańskiego lekarza, który swoim życiem pokazał jak harmonijnie można łączyć profesjonalizm związany z zawodem lekarza oraz miłość bliźniego i całkowite zawierzenie Bogu.
Uroczystej Mszy Świętej, podczas której zostanie erygowane Sanktuarium, przewodniczyć będzie Jego Eminencja Kardynał Konrad Krajewski. Serdecznie zapraszamy wiernych, pielgrzymów oraz wszystkich ludzi dobrej woli do udziału w tej wyjątkowej uroczystości oraz do wspólnego przeżywania tego historycznego dnia dla Dobrzynia nad Wisłą oraz całego Kościoła.
Cieszy fakt, że Dobrzyń nad Wisłą stanie się pierwszym w Polsce Sanktuarium tego świętego, co pozwoli mu być unikatowym miejscem na mapie Polski i rozsławi Dobrzyń również poza granicami naszego kraju. Mamy nadzieję, że staniemy się punktem licznych pielgrzymek, które już mają miejsce i pomagają ludziom odzyskać sens życia i przeciwstawić się cierpieniu z powodu chorób i życiowych problemów.
..

WSPOMNIENIA …POST Z 11 STYCZNIA 2021 ROKUWitajcie! Dzisiaj czas na przypomnienie kolejnego posta z naszej wczesnej twórc...
26/07/2026

WSPOMNIENIA …
POST Z 11 STYCZNIA 2021 ROKU

Witajcie! Dzisiaj czas na przypomnienie kolejnego posta z naszej wczesnej twórczości. Jest to równocześnie kolejny post z serii biografii księży wywodzących się z Dobrzynia nad Wisłą i najbliższej okolicy miasta. Zapraszamy do lektury!

KONSTANTY KAMIŃSKI

Jakiś czas temu przedstawiliśmy sylwetkę księdza pochodzącego z Dobrzynia - Feliksa Motylińskiego. Dzisiaj postanowiliśmy przedstawić Wam kolejnego duchownego pochodzącego z naszej parafii, o którym zapewne niewielu słyszało, a mianowicie ks. Konstantego Kamińskiego [ewentualnie: Kamieńskiego].
Urodził się w Płomianach, parafia Dobrzyń nad Wisłą, 18 lutego 1809 r. Pochodził z rodziny urzędniczej o szlacheckim rodowodzie. Był synem Jana Kamińskiego, pisarza dworskiego w Płomianach, i żony jego Marianny z Ważyńskich. Niestety nie wiadomo nic o chrzcie Konstantego ponieważ metryki ochrzczonych z tego okresu nie zachowały się, a akta stanu cywilnego miały wówczas czysto świecki charakter.
Konstanty Kamiński ukończył 4 klasy szkoły wydziałowej w Skępem. W 1829 roku wstąpił do Seminarium Duchownego w Płocku. Wyższe święcenia otrzymał z rąk Konstantego Wincentego Plejewskiego, sufragana płockiego: subdiakonat 18 marca, diakonat 25 maja, a kapłaństwo 1 czerwca 1832 r.
Pracę kapłańską rozpoczął na wikariacie w Ciachcinie. Następnie był krótko w latach 1832-1833 komendarzem w Karnkowie. Nie było na niego żadnych skarg, nabożeństwa odprawiał regularnie głosząc nauki i kazania. W Kościele utrzymywał należyty porządek, plebania była nowa, dbał o gospodarstwo i fundusze. Dokumenty parafialne utrzymywał należycie, metryki prowadził poprawnie, odprawiał rekolekcje kapłańskie oraz miał aprobatę do słuchania spowiedzi.
Kolejną jego placówką duszpasterską były Zaduszniki, gdzie w latach 1833-1839 był komendarzem, a pod koniec rządcą parafii. Tutaj również nie było na niego żadnych skarg. Pisano o nim: „przykładny jest i stara się lud oświecać”. Po spaleniu się kościoła w 1831 roku postawiona była prowizoryczna kaplica, w której panował porządek. Plebania potrzebowała remontu, a zabudowania gospodarcze także były w nędznym stanie. Dbał o finanse beneficjum, starał się o odzyskanie awulsów, dobrze utrzymywał akta parafialne, a w Skępem odprawiał rekolekcje kapłańskie. Sam prowadził gospodarstwo, na które składał się sad liczący około 130 drzew. Równocześnie zarządzał parafią w Grochowalsku w latach 1833-1835 i 1837-1838, gdzie nie było żadnego kapłana, choć kolator ukończył reparację kościoła. Ks. Kamiński pełnił posługę w Grochowalsku bezinteresownie na prośbę tamtejszych parafian, przyjeżdżając z Zadusznik na nabożeństwa. Dwór bezprawnie obsiewał grunty parafialne i nic nie dawał komendarzowi. W 1840 roku w wyniku sporów między kolatorem kościoła w Grochowalsku a ks. Kamińskim parafia na jakiś czas została przyłączona do Dobrzynia nad Wisłą.
25 lipca 1839 r. ks. Kamiński zostaje przeniesiony do Glinojecka, zastępując na stanowisku proboszcza zmarłego ks. Franciszka Borowskiego. Z posługą sakramentalną szedł do chorych bez względu na porę i pogodę, i nikt przez jego opieszałość nie umarł bez spowiedzi. Księgi przechowywał porządnie, metryki pisał na bieżąco, z kolatorem kościoła żył w zgodzie. Zakupił do świątyni ornat oraz dwie chorągwie. Przez jakiś czas w 1841 roku był komendarzem w pobliskim Krajkowie i utrzymywał tam bernardyna z Ratowa. Odznaczony był godnością kanonika honorowego kaliskiego.
Zmarł 8 października 1847 r. w kamienicy przy ulicy Koźlej nr 1820 w Warszawie, w parafii Nawiedzenia NMP. Nie jest znane miejsce jego wiecznego spoczynku. Żył zaledwie 38 lat, w tym 15 lat w kapłaństwie.

Źródło grafiki:
AP w Toruniu O/Włocławek, ASC PRK Zaduszniki, sygn. 23.

Źródło informacji:
AP w Toruniu O/Włocławek, ASC PRK Dobrzyń nad Wisłą, sygn. 2, akt urodzenia nr 84 z 1808/09 r.;
AP w Warszawie, ASC PRK Nawiedzenia NMP w Warszawie, sygn. 22, akt zgonu nr 1056 z 1847 r.;
M. M. Grzybowski - Duchowieństwo Diecezji Płockiej; tom 3; Płock 2012
Kurjer Warszawski nr 302 1847 r.

Link do oryginalnego post:
https://www.facebook.com/share/p/1EU4nzaVEu/

DOBRZYŃ NAD WISŁĄ – DZIEJE ORAZ ROZWÓJ W POLSCE NIEPODLEGŁEJTydzień temu podzieliliśmy się swoimi nowymi znaleziskami w ...
19/07/2026

DOBRZYŃ NAD WISŁĄ – DZIEJE ORAZ ROZWÓJ W POLSCE NIEPODLEGŁEJ

Tydzień temu podzieliliśmy się swoimi nowymi znaleziskami w formie uzupełnienia do wcześniej publikowanego postu o Związku Strzeleckim i ogólnie o sporcie w Dobrzyniu nad Wisłą. Dziś z kolei, w lekkim nawiązaniu do wspomnianego wyżej tematu, publikujemy kolejną część opisu Dobrzynia, autorstwa Teofila Wiśniewskiego. Co ma jedno z drugim wspólnego akurat dziś? Otóż w dzisiejszej czwartej części tej serii poruszone zostały tematy stowarzyszeń, organizacji społecznych i korporacji zawodowych, istniejących w naszym mieście w okresie międzywojennym. Niektóre z tych tematów już opisywaliśmy, zachęcamy do poszukiwań na naszej stronce i zwyczajowo zapraszamy do lektury!

Uwaga: zachowano oryginalną pisownię i interpunkcję.

Od Red. Rozpoczynamy druk szeregu artykułów monograficznych, dotyczących sławnego ongiś, a obecnie tak mało niemal wszystkim znanego, Dobrzynia n. Wisłą.

IV. Zabytki oraz życie społeczne.
Zobaczymy teraz, co jest godnego uwagi w Dobrzyniu i jak się przedstawia życie kulturalno-oświatowe miasta.
Większe budowle w Dobrzyniu – to kościół i synagoga.
Kościół parafialny, poklasztorny po OO. Franciszkanach, pod wezwaniem „Wniebowzięcie N. M. Panny” pobudowany w XIII wieku przez księcia Konrada Mazowieckiego Kościół ten musiał być w późniejszym czasie przebudowany, gdyż ma ślady stylu renesansowego. W r. 1891 kościół spalił się, pozostały części murów dolne, reszta runęła; odbudowano kościół w kilka lat po pożarze.
Synagoga żydowska zbudowana w r. 1816 z funduszów tutejszej gminy żydowskiej, ma styl romański; zbudowana z drzewa ciosanego w kształcie cegiełek.
Z większych budowli zasługuje na uwagę, Dom Ludowy w którym odbywają się zebrania oraz sporadycznie urządzone odczyty, koncerty i przedstawienia amatorskie.
Dom Ludowy pobudowany został w r. 1911. W ówczesnym Komitecie Budowy duszą był ks. Leonard Lipka, dzisiejszy proboszcz (wtedy wikary), który położył dużo zasług zarówno przy trudnym uzyskaniu pozwolenia jak i przy zbieraniu niezbędnych na budowę funduszów. Także w dużym stopniu przyczynili się do budowy członkowie Komitetu Wiktor Raniecki, miejscowy aptekarz i ś. p. Karol Pruski, właściciel maj. Dyblin. Dom Ludowy stanowi własność płockiego T-wa Naukowego, pod którego egidą został pobudowany.
Stowarzyszenia, organizacje i korporacje zawodowe są w Dobrzyniu następujące:
Ochotnicza Straż Pożarna, zorganizowana w r. 1910. Liczy członków czynnych 71 i 11 popierających. Straż posiada remizę na pomieszczenie narzędzi ratowniczych i wspinalnię do ćwiczeń. Straż posiada również własną orkiestrę.
Oddział Związku Strzeleckiego, od r. 1925. Członków 43.
Stowarzyszenie Polskiej Młodzieży Męskiej, zał. 1925 r., członków czynnych 48 popierających 18.
Stowarzyszenie Polskiej Młodzieży Żeńskiej, zał. 1929 r. członkiń 34.
Dobrzyńskie Towarzystwo Łowieckie, zał. 1926 r., członków 58.
Dobrzyńska Drużyna Harcerska im. Władysława Łokietka, zał. 1926 r., członków czynnych 22 i 9 popierających.
Spółdzielnia rolniczo-handlowa „Rolnik” zał. 1921 r., członków 38.
Kółko Rolnicze, zał. 1926 r., członków 28.
Towarzystwo gimnastyczno-sportowe „Sokół”, zał. 1927 r., członków czynnych 26 i 12 popierających.
Koło Stowarzyszenia Związku P. O. W., zał. 1929 r., członków 66.
Kasa Spółdzielcza Stefczyka, zał. w r. 1929 członków 84.
Stowarzyszenie Spółdzielczo-Spożywcze, zał. 1919 r., członków 395.
Związek Kupców Polskich, zał. 1928 r., członków 34.
Cechy rzemieślnicze są w Dobrzyniu tylko dwa: szewców i kowali. Cech kowalski jest względnie młody, gdyż zorganizowany został dopiero w r. 1916, liczy 32 członków.
Cech szewcki, liczący 54 członków, powstał w r. 1731 za panowania króla Augusta II. Cech posiada statut pisany na pergaminie zalegalizowany przez Augusta II w dniu 18 października 1732 r., potwierdzony przez Augusta III. r. 1754 i przez Stanisława Augusta 1784 r. – oraz pieczęć metalową okrągłą, średnicy 4 cm., pośrodku godło pracy 2 pantofle i 2 buty po bokach, napis w otoku „Urząd Starszych Zgromadzenia Kunsztu Szewckiego miasta Dobrzynia nad Wisłą“, pieczęć ta jest z roku 1818.

Źródło grafiki:
Tygodnik Illustrowany; Nr. 24, 13 czerwca 1925 – fotografia dobrzyńskiego nadbrzeża, koloryzowana na potrzeby niniejszej publikacji.

Źródło informacji:
Express Kujawski; R. 8, nr 191 (Włocławek, poniedziałek 14 lipca 1930 r.).

Adres

Dobrzyn Nad Wisła
87-610

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Stare dzieje Dobrzynia nad Wisłą i okolic umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij