06/09/2026
DO AMERYKI !
Chociaż wydaje się nam, że już mniej popularne oraz opłacalne stały się wyjazdy do innych krajów za pracą, jak chociażby było tak jeszcze na początku XXI wieku, to jednak każdy z nas pewnie zna takie osoby, którym się to udało i na stałe opuścili nasze strony oraz Ojczyznę. Dzisiaj chcemy pokazać, że również pod koniec XIX wieku nasi przodkowie dowiadywali się od różnych osób i z innych źródeł, że za granicą znacznie łatwiej niż u nas jest zarobić ogromne pieniądze i decydowali się na pozostawienie rodzin czy ziem swoich ojców, wyruszając w nieznane. Głównym kierunkiem, jaki obierali emigranci, była Ameryka. Droga ta trwała około dwóch tygodni i uchodziła za bardzo niebezpieczną ze względu na „burzliwość morza”. Sporo statków się rozbijało, a ludzie ginęli tragicznie w otchłani mroźnej wody. Żeby zbyt wiele nie rozpisywać się na ten temat, niech za przykład posłuży los, jaki spotkał Titanica i jego pasażerów. Mimo tylu niebezpieczeństw i ryzyka opowieść o pracy, która dawała tam bogactwo, była silniejsza. Zbierając informacje na temat Dobrzynia natrafiliśmy na różne artykuły prasowe opisujące emigrację z naszego miasta i najbliższej okolicy.
W jednej z gazet znaleźliśmy fragment mówiący o tym, jak to dziesięciu mieszczan nie zważając na nic zostawiło wszystko i wyjechało bez swych rodzin. W ten sposób nasze miasteczko zaczęło się wyludniać, a rodziny czy to żydowskie czy polskie, które wyemigrowały wcześniej do Ameryki, nawoływały pozostałych bliskich do przyjazdu „na lepsze”. Na łamach czasopisma Zorza podjęto się próby omówienia tego smutnego tematu, gdzie wskazano, że „z naszego miasteczka coraz więcej ludzi wyjeżdża do Ameryki i to nie żydzi, nie handlarze, nie rzemieślnicy nawet, ale gospodarze rolni. W tych dniach wyjechało 10 osób, z których większa część mieli tu swoje grunta. Powodem opuszczenia swego ojczystego gniazda jest ogólna bieda u nas, choć niby ziemię mamy pierwszej klasy i choć ta ziemia dobrzyńska kiedyś zwała się "świętą"”.
Jako powody tejże biedy zarzucano złe gospodarowanie, a drugim powodem miało być płacenie zbyt wysokich procentów żydom, ponieważ nie mało mieszkańców – jako to określono – „siedzi w kieszeni u Mośków i Icków”. Wspomniany artykuł jest dość obszerny i dogłębnie porusza temat, stąd jeśli ktoś chce się zapoznać z nim dokładniej, to odsyłamy do 11 numeru Zorzy z 1887 roku. Niemalże rok później w tej samej gazecie ukazuje się znowu artykuł o emigracji. Autor podaje w artykule informacje, że od kwietnia 1887 do lutego 1888 roku wyjechało około 30 osób, a na wiosnę wybierają się kolejnych 12 lub nawet więcej.
Emigracja z czasem narastała. Z informacji pochodzących z 1890 roku dowiadujemy się, że przez ostatnie trzy lata wyjechało w tym kierunku 56 mężczyzn, z czego 10 wróciło. Uważano jednak Amerykę za dobrą szkołę życia, wielu z emigrantów pozostało tam, gdzie się udali. Jednak ci, co wracają, stają się bardzo pracowici, uczciwi oraz bardzo trzeźwo myślący. Ojcowie, którzy są za oceanem, w każdym swoim liście piszą do żon o tym, aby dzieci posyłać na nauki, żeby się kształciły jak tylko to możliwe. Oprócz tego przesyłali zarobione pieniądze.
W 1891 roku został obrany jednak inny kierunek przez dobrzyńskich emigrantów, a mianowicie położona w Ameryce Południowej Brazylia. Dochodziły ich słuchy, że życie tam jest również na dobrym poziomie, jak i w Ameryce Północnej, a na miejscu spotka ich wielkie szczęście, jakiego na polskiej ziemi nie ma. Nie posiadamy dokładnych informacji ile osób wyjechało w tym kierunku, jednak wszystko wyjaśnia nam artykuł Feliksa Walczaka, mieszkańca Warszawy, lecz – jak sam się później przyznaje – pochodzącego z naszych stron, a dokładnie z Myśliborzyc. Na prośbę swoich rodziców napisał list do gazety, w którym opisał jakim krajem jest Brazylia. Ponadto bardzo ubolewał nad tym, że ludzie z tych stron tak szybko wyjeżdżają w nieznanym im kierunku, zostawiając ziemię ojców. Jak wynika z informacji Walczaka, ludzie wyjeżdżający tam musieli być bardzo naiwni, ponieważ oprócz żaru, jaki bezlitośnie leje się w tym regionie świata z nieba, dzikich zwierząt oraz lasów i bagien, nie spotkamy nic. Autor listu kontynuuje dalej informując czytelników, że mimo wielkiej powierzchni Brazylii obszar ten jest bardzo słabo zaludniony ze względu na duże temperatury. Jednak rząd tego kraju postanowił za wszelką cenę zagospodarować i zaludnić teren, dlatego wysłano po całym świecie faktorów brazylijskich (pośredników handlowych, a mówiąc dokładniej, prawie że handlarzy ludźmi). Za każdą namówioną osobę, która udała się do Brazylii, była wypłacana handlarzom odpowiednia suma pieniędzy. Tak więc wszyscy, którzy naiwnie szukali lepszego życia w Ameryce Południowej, zapewne szybko powrócili do swoich rodzimych stron, o ile mieli takie możliwości…
Kolejnym kierunkiem emigracji dla Polaków, w tym zapewne i dla dobrzynian, były pograniczne Prusy. Ten kierunek emigracji wydawał się interesujący zapewne dlatego, że zapowiedziano ośmiomiesięczne paszporty dla robotników i tak dla przykładu w dwóch miesiącach 1989 roku przez komorę graniczną w Dobrzyniu (nad Drwęcą) wyjechało przeszło 500 robotników. Zwracano jednak uwagę na podstęp Niemców, jakim była pobierana przez pracodawcę „kaucja”, a polegało to na tym, że zarobione pieniądze nie były wypłacane w pełnej kwocie, tylko jakiejś części. Robiono tak dlatego, żeby zapewnić sobie pracownika na przyszły rok, ponieważ zatrzymana część pieniędzy była wypłacana dopiero wtedy, gdy ta osoba przyjechała do pracy na kolejny sezon. Podkreślano, że jest to bezprawne, ponieważ w przypadku śmierci czy bankructwa niemieckiego pracodawcy lub śmierci polskiego pracownika w czasie przerwy, pieniądze są nie do odzyskania przez naszych rodaków.
W kolejnych częściach o dobrzyńskiej emigracji opiszemy losy kilku rodzin, a żeby bardziej zaciekawić kolejnymi postami zdradzimy tylko, że będą to emigracyjne historie rodzin: Kurkiewiczów, Kulpów, Karaskiewiczów i Bielickich.
Źródło grafiki:
Zorza; nr 34 z 1891 r.
Źródło informacji:
Zorza; nr 6 z 1888 r.;
Zorza; nr 11 z 1887 r.;
Gazeta Świąteczna; nr 320 z 1887 r.;
Gazeta Narodowa; nry 64 i 65 z 1888 r.;
Głos Tygodnik Literacko- Społeczno- Polityczny; nr 33 z 1890 r.;
Zorza; nr 8 z 1891 r.;
Gazeta Świąteczna; nr 538 z 1891 r.;
Głos Tygodnik Literacko- Społeczno- Polityczny; nr 11 z 1896 r.;
Rolnik i Hodowca Tygodnik Rolniczo- Przemysłowy; 11 sierpnia 1898 r.;
Głos Tygodnik Literacko- Społeczno- Polityczny; nr 49 z 1900 r.;
Głos Tygodnik Literacko- Społeczno- Polityczny; nr 21 z 1902 r.