29/06/2026
[30 lat temu] - "Następnego ranka niespiesznie podnosimy kotwicę i powoli wpływamy do wąskiej cieśniny. W doskonale czystej wodzie widać każdą rafę i płyciznę. W pewnym momencie po prawej burcie odsłania się wrak samolotu do połowy zanurzony w wodzie. Wygląda na transportową Dakotę, która wydaje się, jakby niedawno tu wodowała. W oddali widać pas startowy. Prawdopodobnie samolotowi zabrakło miejsca do startu lub do lądowania. Zastanawiając się, co też się mogło stać, poświęcamy wrakowi całą uwagę.
Wystarczyła chwila zapomnienia i jesteśmy w kłopotach. Antica, z wdziękiem swoich trzydziestu ton, wjeżdża gładko na rafę na samym środku kanału. Śmiesznie to wygląda. Wisimy zawieszeni na garbie rafy. Po jednej i po drugiej burcie mamy głębię. Rafa jest twarda i nie kruszy się pod kilem. Jesteśmy więc drugim pomnikiem w tej samej cieśninie. Bierzemy się do roboty. Wywozimy kotwicę, następnie staramy się obrócić jacht i ściągnąć go w kierunku głębszej wody. Przychodzi nam to z wielkim trudem, zwłaszcza że z nieba leje się żar i nie ma ani cienia wiatru. W końcu, po kilku godzinach walki, jesteśmy wolni. Wystarcza nam jeszcze energii, aby wyjść z cieśniny i kilka mil dalej rzucić kotwicę."
zdjęcia: Wanda Velez