14/08/2026
🇮🇩 𝐈𝐧𝐝𝐨𝐧𝐞𝐳𝐣𝐚 — 𝟏𝟖 𝐝𝐧𝐢, 𝟒 𝐰𝐲𝐬𝐩𝐲, 𝐣𝐞𝐝𝐧𝐚 𝐞𝐤𝐢𝐩𝐚
18 dni. 4 wyspy 🔥 Od kraterów, które trzeba zdobyć nocą, po rejs, na którym jedynym problemem było, czy wstać na wschód słońca, czy pospać. Tak wyglądał nasza wakacyjna przygoda — a ponieważ zmieściło się w niej tyle, że jedno zdanie tego nie odda, zobaczcie sami, co nas czekało na każdej wyspie 👉
𝐉𝐀𝐖𝐀 - 𝐭𝐚𝐦, 𝐠𝐝𝐳𝐢𝐞 𝐛𝐮𝐝𝐳𝐢𝐤 𝐝𝐳𝐰𝐨𝐧𝐢𝐥 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐝 𝐬𝐰𝐢𝐭𝐞𝐦
Jawa nie odpuszcza od pierwszego dnia. Wstawaliśmy w nocy pod krater Ijen - kapryśny, aż odsłonił się w pełnej krasie. Zjechaliśmy 60 metrów w dół, w ciemność jaskini Jomblang, po jedną światełko z nieba wpadające z dziury w suficie ziemi. Kalderę Bromo obeszliśmy każdym możliwym sposobem - pieszo, jeepami, motorami - i złapaliśmy wschód słońca z punktu widokowego. Był offroad motocyklami pod wodospad Madakaripura, który wciągnął nas w swoje wąwozy i kaskady. Były quady u podnóża Semeru, walka z nurtem w drodze pod Tumpak Sewu, nocne przejście przez dżunglę i spotkanie z tarantulą wielkości dłoni. A wieczorami - Malioboro, Alun Alun Kidul i lokalny street food. Borobudur zostawiliśmy sobie na poranek.
𝐁𝐎𝐑𝐍𝐄𝐎 - 𝐝𝐳𝐮𝐧𝐠𝐥𝐚, 𝐤𝐭𝐨𝐫𝐚 𝐨𝐛𝐬𝐞𝐫𝐰𝐮𝐣𝐞 𝐜𝐢𝐞 𝐩𝐢𝐞𝐫𝐰𝐬𝐳𝐚
Tu tempo zwalnia, ale oczu nie da się oderwać. Płynęliśmy przez dzikie lasy namorzynowe, podpatrywaliśmy orangutany i niedźwiedzie malajskie, i szukaliśmy kolejnych grup nosaczy sundajskich, które wyglądają, jakby wiedziały o nas więcej niż my o nich.
𝐁𝐀𝐋𝐈 - 𝐚𝐝𝐫𝐞𝐧𝐚𝐥𝐢𝐧𝐚 𝐧𝐚𝐝 𝐭𝐚𝐫𝐚𝐬𝐚𝐦𝐢 𝐫𝐲𝐳𝐨𝐰𝐲𝐦𝐢
Bali od strony, której nie ma w folderach. Tyrolki i huśtawki nad tarasami ryżowymi, skoki do wody z 5, 10 i 15 metrów, a między jednym a drugim - popołudnie w balijskim domu naszych przyjaciół, gdzie kultura wyspy przestała być hasłem z przewodnika, a stała się posiłkiem przy jednym stole.
𝐊𝐎𝐌𝐎𝐃𝐎 - 𝐟𝐢𝐧𝐚𝐥, 𝐧𝐚 𝐤𝐭𝐨𝐫𝐲 𝐣𝐞𝐝𝐳𝐢𝐞 𝐬𝐢ę 𝐧𝐚 𝐝𝐫𝐮𝐠𝐢 𝐤𝐨𝐧𝐢𝐞𝐜 𝐬𝐰𝐢𝐚𝐭𝐚
Trzydniowy rejs po Parku Narodowym Komodo z widokami, w które trudno uwierzyć na zdjęciu. Stanęliśmy twarzą w twarz z waranami i tak je polubiliśmy, że zaczęliśmy je budować na plażach ;) Nocowaliśmy w glampingu u wybrzeży Flores. To był ten moment, w którym ekipa AA miała czas przetrawić mnogość atrakcji ostatnich dni - bo niektóre wrażenia potrzebują czasu ;)
Wybór zdjęć był trudniejszy niż sama wyprawa. A my po raz kolejny udowadniamy, że z Indonezji się nie wraca. Wraca się tylko po więcej 💪