Sudecka Kraina

Sudecka Kraina Przewodnicy sudeccy, spacery z lampami naftowymi, oprowadzamy po całych Sudetach i Dolnym Śląsku. Z nami zobaczysz więcej. Cześć! Zapraszamy,
Sudecka Kraina
(235)

Zapraszamy na nasze wędrówki krajoznawcze po wyjątkowych i ciekawych miejscach. Witamy na naszym profilu Sudecka Kraina. Specjalizujemy się w organizowaniu alternatywnych programów dla grup zorganizowanych i turystów indywidualnych. Organizujemy wycieczki i spacery tematyczne, gry plenerowe warsztaty i prelekcje, wydarzenia teatralne, oraz wycieczki z degustacją lokalnych produktów w tym regional

nych alkoholi. Proponujemy również spacery tematyczne pod osłoną nocy z lampami naftowymi. Jesteśmy licencjonowanymi i doświadczonymi przewodnikami sudeckimi, pilotami wycieczek z kilkunastoletnim stażem i głową pełną pomysłów.

RHIPAEI - koncerty!Do każdego koncertu będziemy zamieszczali osobne wydarzenie, ze szczegółowymi informacjami.Zapisujeci...
22/08/2025

RHIPAEI - koncerty!

Do każdego koncertu będziemy zamieszczali osobne wydarzenie, ze szczegółowymi informacjami.

Zapisujecie daty i przybywajcie!

Rhipaei - zapraszam na moją muzyczną stronę.

Uwaga‼️ 📣 20 września (sobota) zapraszamy na wycieczkę terenową śladami sudeckiego uranu‼️☢️ Całodniowa wycieczka po kop...
19/08/2025

Uwaga‼️ 📣 20 września (sobota) zapraszamy na wycieczkę terenową śladami sudeckiego uranu‼️☢️ Całodniowa wycieczka po kopalniach uranu i pozostałościach ściśle tajnych Zakładów Przemysłowych R-1 w Kowarach, wydobywających i przerabiających rudę uranu dla Związku Radzieckiego. Jakie tajemnice kryje sudecki uran?⛰️🤫 Co wiemy o zakładach przemysłowych o kryptonimie „R-1”, które w okresie Polski Ludowej pracowały na potrzeby radzieckiego programu atomowego? 🏭☢️ Tego wszystkiego spróbujemy dowiedzieć czasie naszej wyprawy! Wycieczka obejmuje zwiedzanie pozostałości naziemnych części zakładów oraz podziemi kopalni uranu „Podgórze”.

Wycieczka po kopalniach uranu w Kowarach i pozostałościach ściśle tajnych Zakładów Przemysłowych R-1, niegdyś wydobywających uran dla Związku Radzieckiego.

14/08/2025

A gdzie Dom Śląski? ;-)

Góry Izerskie 🌿🌿🌿
10/08/2025

Góry Izerskie 🌿🌿🌿

Nie jest to post sponsorowany i choć często tego nie robię, tak w tym przypadku chciałbym zarekomendować wycieczki z Biu...
08/08/2025

Nie jest to post sponsorowany i choć często tego nie robię, tak w tym przypadku chciałbym zarekomendować wycieczki z Biurem Podróży Bielik Travel

Jeśli spędzacie czas w Karkonoszach, byliście na Śnieżce, przeszliście wszystkie szlaki, ale Wasz głód wiedzy i odkrywania nie został zaspokojony, to wybierzcie coś z menu wycieczek rzeczonego biura. Drezno, Praga, Saksonia, to kilkaset lat wspólnej historii. Nie wspomnę, że odkryjcie przy tym naprawdę piękne miejsca.

Wisienką na torcie są przewodnicy. To oni wprowadzą Was w arkana tego, co łączy nas nierozerwanie z miastami położonymi nad Łabą, Wełtawą i tym co kryją połabskie i adrszpaskie piaskowce.

Dla jasności nie jestem przewodnikiem w tym biurze, ale wiem co mówię, dlatego z całego serca Wam polecam!

Jarek Szczyżowski

Tymczasem wydaliśmy nową płytę PERSEPHONE. Dość mroczny dark ambientowy klimat, nawiązujący do mitu o Persefonie. Bardzo...
31/07/2025

Tymczasem wydaliśmy nową płytę PERSEPHONE.

Dość mroczny dark ambientowy klimat, nawiązujący do mitu o Persefonie.

Bardzo jestem zadowolony z tego albumu, wszystko jest na swoim miejscu i nie spodziewałem się takiego efektu.

Autorką okładki jest Orlińska Szczyżowska Przewodnik Sudecki - wdrodzeinaszlaku.pl

Drzewo we wnęce, to obraz który od lat wisi na naszej ścianie. To alegoryczne nawiązanie do życia Persefony.

Jeśli macie ochotę wesprzeć naszą twórczość, to możecie nabyć album przez bandcamp:

https://rhipaei.bandcamp.com/album/persephone

Możecie też postawić nam wirtualną kawę:

https://buycoffee.to/Rhipaei

Zapraszam na nasz profil: Rhipaei

7 track album

27/07/2025

Wehikuł czasu - Śnieżka

Tajemnice Kozackiej DolinyW 1982 roku polskie wojsko przeprowadziło jedną z najbardziej tajemniczych operacji powojennyc...
22/07/2025

Tajemnice Kozackiej Doliny

W 1982 roku polskie wojsko przeprowadziło jedną z najbardziej tajemniczych operacji powojennych, której celem było odnalezienie tzw. „złota Wrocławia”. Według przekazów, skarby te miały zostać ewakuowane z miasta tuż przed jego oblężeniem i ukryte w Sudetach – w pięciu różnych miejscach. Jednym z nich miała być Kozacka Dolina, położona w rejonie Karkonoszy.

Impuls do podjęcia działań przyszedł z zaskakującego źródła – emerytowanego pułkownika, który przedstawił wojsku dokumenty mające świadczyć o istnieniu skrytki w rejonie Kozackiej Doliny. Doniesienia te wydały się na tyle wiarygodne, że zyskały aprobatę samego ministra spraw wewnętrznych, gen. Czesława Kiszczaka. Rozpoczęto szeroko zakrojoną operację.

Wojsko skoncentrowało się na jednym z miejsc pod Drogą Celną, gdzie według ustaleń miało znajdować się wejście do sztolni prowadzącej w głąb masywu Wiaternej lub Suchej Góry. Przeprowadzono intensywne prace ziemne – sprowadzono kompanie zabezpieczenia z Bolesławca, zespół saperów oraz ciężki sprzęt. Przy użyciu dynamitu i koparek wydrążono kilkunastometrowy otwór w litej skale, jednak sztolni nie odnaleziono. Gdy działania w tym miejscu zakończyły się fiaskiem, podjęto próbę w innym punkcie – oddalonym zaledwie o 120 metrów. I tym razem – bez skutku.

Choć oficjalnie ogłoszono, że wojsko nie znalazło niczego, w pobliskiej Przesiece do dziś krążą opowieści o srebrnych monetach. Żołnierze po służbie mieli odwiedzać restaurację „Pod Lipami”, gdzie płacili za wino niemieckimi monetami – tzw. „bismarkami”. Wkrótce przyjęła się lokalna „cena wymienna”: jedna moneta za butelkę wina.

Z czasem dowództwo dowiedziało się o tym procederze. Dochodzenie wykazało, że podczas rozpoznania saperzy wykryli niewielki skarbczyk srebrnych monet. Jednak ani wtedy, ani później nie udało się ustalić jego faktycznej zawartości – żołnierze zaprzeczyli, że cokolwiek odnaleźli, a poza miejscem znaleziska nie znaleziono nic więcej.

Gdy kolejne poszukiwania zawodziły, wojsko ustaliło tożsamość informatora, który miał posiadać wiedzę z pierwszej ręki. Mężczyzna twierdził, że osobiście wszedł do jednej ze sztolni, gdzie na jej początku znajdowała się broń – tak dużo, że z kolegą musieli rozbijać kolby karabinów, by zmniejszyć objętość ładunku.

Opisał szczegóły topografii terenu, wspominał o wraku samolotu i pokazał miejsce, gdzie rzeczywiście znaleziono ślady jego obecności. Co ciekawe, nie był człowiekiem gór – jego znajomość terenu sugerowała wcześniejszą, zapewne przestępczą działalność.

Informatora odnaleziono w więzieniu, gdzie odbywał karę za ciężkie pobicie milicjanta. Warunkiem współpracy z wojskiem było jego zwolnienie – na co nie wyrażono zgody. Bez jego wskazówek dalsze działania wojskowe zakończono. Po wyjściu z więzienia pojawiał się jeszcze w Karkonoszach, jednak jego obecne miejsce pobytu pozostaje nieznane. Do dziś interesuje się nim kilka niezależnych grup eksploratorów.

Warto zauważyć, że już w latach 80. dostępne były urządzenia pozwalające wykrywać anomalie magnetyczne – tzw. magnetometry. Armia jednak nie skorzystała z tej technologii, mimo że mogła być ona kluczowa dla powodzenia misji. Współczesne urządzenia pozwalają wykrywać metalowe obiekty z dużej głębokości, jak np. czołg z 50 metrów czy wiadro gwoździ z 9 metrów.

Kilkanaście dni temu współczesna grupa eksploracyjna, korzystając z nowoczesnego magnetometru, przeprowadziła własne badania w Kozackiej Dolinie. W miejscach dawnych wykopów – żadnej anomalii. Tam, gdzie pracowało wojsko, pod powierzchnią zalega wyłącznie lita skała.

Za to nieopodal – sukces. Magnetometr wskazał anomalię, której źródłem okazał się stary, stalowo zbrojony kabel – prawdopodobnie niemiecki przewód telefoniczny. Przebiegał w naturalnym kamiennym kanale i był łatwy do zlokalizowania – wystarczyło odsunąć kilka kamieni.

Kabel ten nie był jedynym znaleziskiem. Posuwając się jego śladem kilkaset metrów w górę doliny, natrafiono na silną anomalię magnetyczną, wskazującą na istnienie dużego podziemnego węzła kabli. Co ciekawe, w tym miejscu pierwotny sygnał się urywa, a dwa nowe odchodzą w kierunku przeciwnych stoków – jeden z nich zmierza w stronę Suchej Góry. To miejsce od dawna uważane jest za potencjalny punkt składowania poniemieckich tajemniczych depozytów.

Dziś, ponad 40 lat od rozpoczęcia wojskowej akcji, Kozacka Dolina nadal przyciąga poszukiwaczy i pasjonatów historii. Choć wojsko nie osiągnęło zamierzonego celu, ślady technicznej infrastruktury i relacje świadków wciąż budzą nadzieję, że gdzieś głęboko pod ziemią może kryć się prawdziwy skarb – nie tylko materialny, ale także historyczny.

Czy „złoto Wrocławia” rzeczywiście istnieje? Tego nadal nie wiadomo. Pewne jest tylko to, że Kozacka Dolina nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.

Źródło:
Nowiny Jeleniogórskie
Rozmowy z lokalsami

Już w sierpniu szykuje się bardzo ciekawa impreza dla miłośników gór!Największe nazwiska polskiego himalaizmu, polscy po...
20/07/2025

Już w sierpniu szykuje się bardzo ciekawa impreza dla miłośników gór!

Największe nazwiska polskiego himalaizmu, polscy podróżnicy, spotkania, wykłady,, historia, kultura i wiele innych.

Stary Base Camp polskiego himalaizmu
9 - 10.08 Pałac Sobieszów

Naprawdę warto być.

Wstęp Wolny!

Śladami uczestników
Mantra Travel

19/07/2025

Wehikuł czasu - tragarze w drodze na Śnieżkę.

Bundeswehra w Karkonoszach, czy ktoś jeszcze pamięta o tym wydarzeniu?3 lipca 2002 roku na ulicach Karpacza wjechały dwa...
16/07/2025

Bundeswehra w Karkonoszach, czy ktoś jeszcze pamięta o tym wydarzeniu?

3 lipca 2002 roku na ulicach Karpacza wjechały dwa ogromne wojskowe pojazdy Bundeswehry, mniejsza ciężarówka i samochód terenowy. Kolumna, jakby nigdy nic, skręciła w ul. Obrońców Pokoju i skierowała się w stronę Wilczej Poręby.

Zaskoczeni przechodnie ruszyli za konwojem. Wkrótce okazało się, że niemieccy żołnierze dotarli do rejonu sztolni w Sowiej Dolinie, gdzie rozładowali specjalistyczny sprzęt — m.in. agregat prądotwórczy, elektryczną koparkę, skafandry do nurkowania, materiały budowlane i piły — po czym zniknęli w głębi górotworu.

Na zewnątrz pozostali trzej żołnierze, którzy zapytani o cel misji, tłumaczyli się brakiem znajomości języka polskiego i niewiedzą.
Zaniepokojeni mieszkańcy wszczęli alarm. Szybko wyszło na jaw, że obecność obcego wojska na tym terenie nie była nigdzie zgłoszona — nie powiadomiono władz lokalnych ani nie zapewniono obecności polskiego wojska. Jedynie najwyższe szczeble ministerialne miały wiedzę o akcji, która — jak się tłumaczono — miała na celu zabezpieczenie sztolni, w której bytują chronione gatunki nietoperzy.

Tym, którzy zadawali zbyt wiele pytań, kazano „przyjąć do wiadomości”, że nie ma żadnego tematu. Organizacje ekologiczne nie mają obowiązku informowania o obecności wojsk sojuszniczych, a dziennikarz lokalnej gazety, próbujący zbierać materiały, został ostrzeżony o możliwym pozwie sądowym. Trudno w to uwierzyć? A jednak.

Mieczysław Bojko wspomina o tych wydarzeniach w swojej książce Wspomnienia wytrawnego poszukiwacza skarbów i tajemnic. Twierdzi, że był na miejscu i zadzwonił do zaprzyjaźnionego redaktora „Nowin Jeleniogórskich”, Marka Chromicza — znanego z audycji "Tajemnice z worka Liczyrzepy". Ten ostatni potwierdza, że otrzymał telefon od anonimowego informatora, który zaalarmował go o wtargnięciu Bundeswehry do Karpacza.

Informator relacjonował, że w wysokich partiach Sowiej Doliny widział niemieckie ciężarówki wojskowe oraz terenowy pojazd z kartką za szybą z napisem: „Polsko-niemiecka fundacja ochrony nietoperzy”. Widział też snopy iskier i usłyszał odgłosy cięcia metalu — Niemcy mieli pracować przy sztolni, z dala od jakichkolwiek polskich służb.

Po otrzymaniu tej wiadomości dziennikarz udał się do burmistrza Karpacza. Jak się okazało, nikt o przyjeździe Niemców nie poinformował. Sam dziennikarz zebrał ekipę i wyruszył do Sowiej Doliny.

Na miejscu rzeczywiście natrafiono na zaparkowaną ciężarówkę Bundeswehry oraz niemieckich żołnierzy przy sztolni. Okazało się, że prowadzili oni prace zabezpieczające wejście do sztolni — wstawili metalowe belki, zespawali stalową konstrukcję. Prace te odbywały się bez udziału jakichkolwiek polskich służb. Nikt z żołnierzy nie mówił po polsku, a jedyną osobą cywilną była mała dziewczynka, przebywająca tam z nimi.

Gdy temat zaczynał wzbudzać coraz większe kontrowersje, do redakcji zgłosił się Rafał Szkudlarek z organizacji Pro Natura. Ostrzegł, że wszelkie naruszenia dobrego imienia niemieckiej lub polskiej armii, bądź organizacji ekologicznych, mogą skutkować działaniami prawnymi.

Z informacji udzielonych przez Szkudlarka wynikało, że akcja była częścią większego, międzynarodowego projektu ochrony nietoperzy, uzgodnionego na szczeblu ministerialnym. Stwierdził również, że nie ma obowiązku informowania samorządów o takich działaniach, ponieważ wojsko uczestniczy w nich w sposób cywilny i pokojowy, zabezpieczając siedliska nietoperzy przed działalnością ludzi.

Jak się okazało, Sowia Dolina była siódmym miejscem w Polsce, w którym prowadzono podobne zabezpieczenia, a czwartym z udziałem wojska — ale pierwszym, gdzie zadania wykonywali żołnierze Bundeswehry.

Reakcje lokalnych władz i mieszkańców były mieszane. Jedni wyrażali zaniepokojenie brakiem informacji i kontroli, inni uważali, że cel – ochrona zagrożonych nietoperzy – usprawiedliwia metody. Pozostaje jednak pytanie: czy rzeczywiście chodziło wyłącznie o nietoperze?

Nietoperze są niezwykłymi ssakami. Niewidoczni, cisi mieszkańcy gór, być może rzeczywiście są jedynym prawdziwym „skarbcem” Sowiej Doliny. Ale czas i dalsze wydarzenia pokażą, czy to wszystko było naprawdę tylko ekologiczną misją – czy może coś zostało ukryte głębiej, niż myślimy.

Co o tym sądzicie?

Źródło:
Nowiny Jeleniogórskie, nr 28, 9-15 lipca 2022 r
Relacje świadków.

🍁🍁🍁 Byle do jesieni, najpiękniejszej pory roku 🍁🍁🍁
16/07/2025

🍁🍁🍁 Byle do jesieni, najpiękniejszej pory roku 🍁🍁🍁

🤝Jaro na szlaku dołącza do grona Rozczytanej!📣
📍Już tej jesieni będziecie mogli porozmawiać z z pisarzem podczas kilku spotkań autorskich!
Szczegóły już wkrótce!🧐

👉Jarosław Szczyżowski to doświadczony przewodnik sudecki, pisarz oraz muzyk. Od ponad piętnastu lat oprowadza wycieczki po Sudetach, odkrywając przed turystami zapomniane zakątki Dolnego Śląska, jego historię, architekturę oraz lokalne legendy.

🏔Jako pisarz zadebiutował w 2024 roku powieścią „Obserwatorium”, łączącą elementy thrillera, science fiction i horroru. Akcja książki toczy się w Karkonoszach, gdzie meteorolodzy z obserwatorium na Śnieżce rejestrują tajemnicze dźwięki i zjawiska atmosferyczne, prowadzące do serii niewyjaśnionych zdarzeń.

🔎W 2025 roku ukazała się jego druga powieść, „Błędne Łąki”, osadzona w Górach Izerskich. Fabuła koncentruje się na zaginięciu dwojga studentów etnologii oraz śledztwie dziennikarza z Wrocławia, który próbuje rozwikłać tajemnicę związaną z lokalnymi wierzeniami i legendami.
Obie powieści zostały wydane przez Znak Literanova.

✍️Jarosław Szczyżowski jest również współautorem serii „Przewodników Emocjonalnych”, wydanych nakładem Wydawnictwa ADREM, w tym:
• „Miedzianka. Przewodnik po mieście, którego nie ma” (2017)
• „Taniec na Uranie” (2018)
• „Góry Olbrzymie pełne tajemnic” (2024)

🎧W swojej twórczości literackiej czerpie inspirację z Dolnego Śląska, jego tajemnic, osobliwości i niezwykłych historii.
Poza działalnością literacką, Szczyżowski jest muzykiem i multiinstrumentalistą, tworzącym muzykę z gatunków ambient, dark ambient oraz elektroniczną.

Adres

Jezow Sudecki
58-521

Telefon

+48515761005

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Sudecka Kraina umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Sudecka Kraina:

Udostępnij