07/03/2026
🌏✈️ Podróże uczą jednego – plan to tylko plan, a świat zawsze potrafi napisać własny scenariusz.
Do Tajlandii przyleciałem z przyjaciółmi z bardzo konkretnym planem:
podróżowanie między miejscami, które uwielbiam – Krabi, Koh Samui i inne zakątki Tajlandii.
Cały wyjazd przebiegał dokładnie tak, jak sobie zaplanowaliśmy.
Natomiast niespodzianka pojawiła się w trakcie podróży, kiedy wydarzenia na Bliskim Wschodzie i napięcia geopolityczne wpłynęły na ruch lotniczy i część tras została sparaliżowana.
Miałem zaplanowany jeden konkretny lot powrotny, ale nagle okazało się, że światowa geopolityka ma wobec mnie… inne plany.
Efekt?
Zostałem trochę dłużej w Tajlandii niż planowałem.
I powiem szczerze – w ogóle się na to nie gniewam.
Wręcz przeciwnie… trochę ironicznie się z tego cieszę, bo oznacza to po prostu wymuszone kilka dodatkowych dni w ukochanej Tajlandii.
Można więc powiedzieć, że wielka polityka świata (czyli te dwa rezimy🇺🇸🇮🇱)sprawiła, że na własny koszt zostałem „uziemiony” w tropikach.
Są gorsze miejsca na świecie, gdzie można utknąć 😉
Podróżowanie uczy elastyczności.
Czasem świat zmienia nasze plany, ale bardzo często kończy się to kolejną przygodą.
W moim przypadku oznacza to, że w drodze powrotnej odwiedzę jeszcze dwa niesamowite miasta – najpierw Seul, a później Stambuł.
Nie było ich w planie tej podróży… ale właśnie takie niespodzianki tworzą najlepsze historie.
Dlatego jedno wiem na pewno:
warto podróżować i nie bać się świata.
Podróże poszerzają horyzonty i uczą dystansu – nawet sytuacje, które na początku wydają się stresujące, po chwili zamieniają się w ciekawe doświadczenie.
A ja?
Jeszcze chwilę zostaję w Azji, cieszę się Tajlandią…
i dopisuję do tej podróży Seul, Stambuł i kolejną historię do opowiedzenia.
Bangkok
Krabi
KohSamui
Seoul
Istanbul
TravelStory