06/04/2017
DINOZAURY, PLANETOIDA I KROKODYL CZYLI WIELKIE TAJEMNICE MAŁEGO WĄWOZU.
Zaledwie pół godziny spacerem od rynku, na końcu ulicy Puławskiej, tuż za mostkiem ma początek zupełnie niepozorny wąwóz-Kamienny Dół. U jego wylotu umieszczono tablicę informującą o przebiegającej tamtędy ścieżce dydaktycznej z widoczną granicą między erą mezozoiczną i kenozoiczną.Rzadko zapuszczają się tam turyści, bo miejsce jest z dala od turystycznych szlaków, a wszechobecne wokół śmieci i roje komarów wręcz odstraszają przed podążaniem dziką ścieżką. A szkoda, bo zakątek to niezwykły przynajmniej z kilku powodów. W głębi wąwozu znajduje się mały nieczynny kamieniołom, na którego ścianie możemy zaobserwować wspomnianą wcześniej granicę między erami. Przekładając to na język bardziej zrozumiały granica ta, to nic innego, jak moment w dziejach Ziemi, w którym wymarły dinozaury, a wraz z nimi siedemdziesiąt pięć procent innych gatunków zamieszkujących wówczas naszą planetę. Dodatkowo w warstwie granicznej naukowcy stwierdzili obecność irydu-pierwiastka o kosmicznej genezie, będącego składnikiem meteorytów. Dla nauki jest to dowodem słuszności teorii impaktu, czyli hipotezy, że przyczyną wymarcia dinozaurów było zderzenie Ziemi z planetoidą. Naprawdę niewiele jest takich miejsc na świecie, gdzie podczas zwykłego spaceru można odczytać na skalnej ścianie zapis ostatniego wielkiego kataklizmu w dziejach naszej planety. Kataklizmu, którego "konsekwencją" jesteśmy również my-ludzie. Gdyby nie ta katastrofa sprzed 65 mln lat homo sapiens zapewne nigdy nie pojawiłby się na Ziemi. To jeszcze nie koniec atrakcji. W 1995 r. geolog Marcin Żarski z PIG w Warszawie podczas prowadzonych w Kamiennym Dole badań terenowych odkrył tuż nad warstwą graniczną w utworach trzeciorzędowej piaszczystej gezy szczątki krokodyla z rodzaju Thoracosaurus. Były to bardzo dobrze zachowane fragmenty szkieletu należące do części ogonowej wraz z pokruszonymi kręgami tułowiowymi i krzyżowymi oraz płytkami pancerza. Do dzisiaj jest to jedyne tego typu znalezisko w Polsce i piąte na świecie pochodzące z osadów dolnego paleocenu (64,5 mln lat). Kazimierski krokodyl miał 6-8 m długości, prowadził wodno lądowy tryb życia i żywił się głównie rybami, do których połowu przystosowany był jego długi pysk. Zamieszkiwał na zalążku kazimierskiej ziemi, która dopiero wyłoniła się spod wód, jakie zalewały ją przez setki milionów lat. Można więc stwierdzić, że Thoracosurus był pierwszym lądowym mieszkańcem Kazimierza. Krokodyl, zamiast zająć honorowe miejsce w Oddziale Przyrodniczym Muzeum Nadwiślańskiego, trafił do Muzeum PIG w Warszawie. Przez jakiś czas w kazimierskim Muzeum Przyrodniczym była informacja o tym niezwykłym znalezisku, lecz niestety zniknęła i nikt nie potrafił mi udzielić informacji dlaczego.
W Kazimierzu mało kto wie o istnieniu Kamiennego Dołu, a co dopiero o jego wartościach naukowych. Tylko nieliczni "wtajemniczeni" turyści zapuszczają się tam z młoteczkami, by wystukać z opoki ślady wymarłego świata.