16/05/2026
Na powrocie wycieczki do Czech i Ściborzyc Wielkich wstąpiliśmy na chwilę do Kietrza - niewielkiego miasta na południu naszego województwa. Jak zwykle chciałam zobaczyć rynek - to punkt honoru - odwiedzić to miejsce w każdym mieście, w którym jestem. :) Gdy do rynku dotarliśmy byłam w lekkim szoku. Coś mi tu nie pasowało, nie ma starych kamienic, na środku placu trwa budowa budynku mieszkalnego, duży plac i na jego końcu... ona! Piękna wysoka na 13 metrów, zbudowana w roku 1730 barokowa Kolumna Maryjna! Zaczęliśmy o niej czytać i wszystko stało się jasne i zrozumiałe. Czytając o historii rynku w Kietrzu mieszają się uczucia fascynacji tym dziełem sztuki ze smutkiem. Otóż przed wojną w tym - wtedy niemieckim mieście - był piękny rynek, podobny do tych, które często widujemy w małych opolskich miastach. W roku 1945 Kietrz miał pecha, jeśli można w taki prosty sposób o tym napisać. Rynek został praktycznie zmieciony z powierzchni podczas przejścia frontu radzieckiego. I teraz pytanie? Jakim cudem bomby ominęły kolumnę? Z rynku przetrwała tylko ona! Do dzisiejszego dnia cieszy oko, przyciąga turystów i przypomina o tragicznych losach tych ziem. Po wojnie zniszczone kamienice rozebrano, cegły wywieziono prawdopodobnie do Warszawy - na odbudowę stolicy. Kietrz się odrodził, choć odbudowano w dawnym stylu jedynie Urząd Miasta, to nadal wokół rynku są domy mieszkalne, dużo nowsze niż dawne kamienice, na rynku jest gdzie usiąść, jest sporo ławek w tym celu przygotowanych. Usiedliśmy i my na chwilę blisko kolumny, żeby jej się dobrze przyjrzeć. Na samej górze jest przedstawione zwiastowanie, poniżej są posągi św. Marii, św. Elżbiety, św. Jakuba, św. Anny, św. Józefa i św. Jana. . :) Na rynku znajduje się jeszcze jedna figura - św. Floriana. Pochodzi z XVIII wieku, pierwotnie stała w innej części miasta. A po czasie spędzonym na rynku poszliśmy w jeszcze jedno miejsce w Kietrzu, które znałam jako jedyne w tym mieście i chciałam je odwiedzić ponownie. :)