10/07/2026
Wyspowy na rekord #4/4 - Ćwilin #2 i finał
Ostatnia wspinaczka na szczyt, ostatni zjazd, ostatni etap wyzwania. Finalna bitwa z muchami na podejściu... Ale było mi już wszystko jedno, odpuściłem z nimi walkę, wiedziałem, że jakkolwiek by nie próbowały, nie pokonają mnie :)
Po złożeniu podziękowań górom za wspaniały dzień zabrałem się za zjazd żółtym do Mszany, tym samym, którym wbiłem na Ćwilin.
Byłem spokojny, pewny zwycięstwa, choć wiedziałem, że muszę pozostać skupiony, bo to w takich momentach właśnie, gdy człowiek się za bardzo zluzuje, najłatwiej o głupią glebę.
Pomimo zmęczenia trzeba było zmusić się do zachowania czujności.
Ten żółty na zakończenie takiego dnia to prawdziwa wisienka. Początek nieco stromszy, ale bez paniki, za to potem łąki, romantyczny zachód słońca a i szybsze sekcje na nim występują (które wiadomo, bardzo lubię ;) )
Hehe i na ostatnich metrach, na spadaniu już po betonowych płytach, ta zabawna sytuacja z dohamowaniem przed autami, która skutecznie mnie obudziła!
Super zakończenie!
No i tak. Z racji, że nie do końca jestem w stanie po mapie doliczyć się dokładnie przewyższeń zakładam, że te 2700m mogłem zrobić. Do 3k brakło więc na prawdę niewiele (jakbym miał czas, dałbym radę dobić...)
I super - 3000m up będzie zrobione next time - kolejny czelendż.
Podsumowując:
Dystans 52,42km, przewyższenia oficjalnie 2612m.
10:40 jazdy
3,5kg mniej na wadze następnego dnia rano.
2026.06.19Part 4Taki nietypowy jak na mnie rodzaj wypadu. Tym raz...