20/10/2015
Tragedia okupacji hitlerowskiej związana była na Kazimierzu z wymordowaniem prawie całej ludności żydowskiej. Przedwojenny Kraków był domem dla blisko 60 tysięcy ludzi tej nacji, z czego ogromna większość mieszkała na Kazimierzu. Wojnę przeżyło około tysiąca krakowskich Żydów. Z bardzo wielu powodów, których analiza przekracza możliwości tego miejsca, lwia część tych, którzy jakimś cudem przeżyli nie zdecydowała się na pozostanie. Miejsce dawnych mieszkańców, którzy nadawali swoisty charakter tej części miasta, zajęli przypadkowi przybysze. Podlegające rujnacji budynki i obiekty sakralne, demontowane i bezczeszczone jeszcze w czasie wojny, po jej zakończeniu próbowano rewitalizować. Stopniowo część z nich poddawano remontom. Koncepcje dotyczące przyszłości Kazimierza zmieniały się jak w kalejdoskopie i przeplatały z okresami apatii decyzyjnej. Zabytki Kazimierza uznawano (po okresie prób opanowania marazmu w latach 50 i 60-tych) za tak bezwartościowe, że na początku lat 70-tych XX wieku rozważano poważnie całkowite wyburzenie dzielnicy. W tym, najgorszym z możliwych okresie w historii architektury i urbanistyki w Polsce, można było spodziewać się najgorszego - koszmarnych bloków, uważanych za szczyt nowoczesności i komfortu. Bezduszny stosunek do spuścizny Kazimierza dobrze obrazuje fakt, że twórcom filmowej adaptacji powieści Marii Dąbrowskiej „Noce i dnie” bardziej „opłacało się” spalić kilka kamienic u wylotu ulicy Józefa w pobliżu Starej Synagogi, niż instalować odpowiednie dekoracje. Aktywność budowlana po II wojnie światowej, nie wnosiła żadnych wartości estetycznych i wyróżniała się formami niedostosowanymi do klimatu tego miejsca. Doszło w tym czasie do wielu nieprzemyślanych wyburzeń. Przeprowadzono, co prawda prace konserwatorskie zabytków miasta żydowskiego, utworzono muzeum judaistyczne w Starej Synagodze, dokonano rekonstrukcji cmentarza Remuh, ale poza tymi działaniami panował marazm i niezdecydowanie. Ciekawym okresem były próby ożywienia Kazimierza w latach 50-tych i początku 60-tych. Zaczęto od ulicy Szerokiej, osiedlając tam w wyremontowanym domu naprzeciw Starej Synagogi artystów i ludzi kultury. Na Szerokiej zamieszkali: Krzysztof Penderecki z żoną (pianistką i pedagogiem), Jerzy Panek – światowej sławy grafik polski, Konrad Swinarski – kultowy reżyser teatralny, malarka Maria Jarema z mężem, barwna postać, aktor – Tadeusz Walczak, literat i pierwszy redaktor naczelny Wydawnictwa Literackiego Henryk Vogler, z żoną Romą Próchnicką – aktorką i reżyserem, aktor Jerzy Fedorowicz, aktor Bogusław Kusz, aktorka Halina Gryglaszewska, rzeźbiarz Marian Konieczny. Po pewnym czasie ta kolorowa społeczność rozproszyła, a Kazimierz musiał czekać na swój kolejny renesans do początku lat 90-tych XX wieku. Najpopularniejszą hipotezą związaną z pojawieniem się drugiej mody na Kazimierz jest zamieszkanie w tzw. „kamienicy aktorskiej” na Józefa wielu aktorów krakowskich teatrów, którzy stali się pierwszymi klientami, a nawet pomysłodawcami pojawiających się nieśmiało knajp i katalizatorem zjawiska snobowania się na bywanie na Kazimierzu.
Na fotografii zdjęcie ulicy Szerokiej z początku lat 60-tych XX wieku autorstwa Eugeniusza Wilczyka.