OUT of MIND travellers

OUT of MIND travellers We travel, explore. We make videos and photos.

06/08/2016

Uwaga! Pierwszy filmik z naszej wyprawy do Ameryki Południowej, pokazujący podróż autem poprzez zapierające dech w piersiach, nieskończone przestrzenie dzikiej, argentyńskiej i chilijskiej Patagonii!

The first video from our trip do South America, showing travel with 4x4 car across endless spaces of wild, argentinian and chilean Patagonia! Enjoy!

[ENG below]Los Alerces i BarilocheZobaczywszy trochę chilijskiego folkloru udajemy na północny wschód i po raz ostatni o...
15/05/2016

[ENG below]

Los Alerces i Bariloche
Zobaczywszy trochę chilijskiego folkloru udajemy na północny wschód i po raz ostatni odwiedzamy Argentynę. Tuż za granicą mamy naszym oczom ukazują się górskie stoki trawione przez rozszalały pożar. A następnie przejeżdżamy przez spalony uprzednio las, który budzi w nas odruchowo uczucie niepokoju.
W parku narodowym Los Alerces wreszcie dosięga nas prawdziwe lato dzięki czemu puchówki i polary lądują na dnie plecaków, a my cieszymy się drugim śniadaniem przy brzegu jeziora. W Bariloche nareszcie udaje nam się zakosztować wymarzonego argentyńskiego steku, który nie rozczarowuje. W miejscowości, która cieszyła się największą popularnością wśród n**istów uciekających z Europy po zakończeniu II wojny światowej, można odczuć niemieckie akcenty i zdecydowanie wyższy poziom życia w porównaniu z tym, co mieliśmy okazje oglądać przez ostatnie setki kilometrów.
Na chilijskiej granicy objawia nam się parę wulkanów o klasycznym stożkowym kształcie z chmurą nieustannie przelewającą się przez ich wierzchołek, wyglądające dokładnie jak wulkany rysowane przez nas w dzieciństwie! Co więcej po drodze zgarniamy autostopowiczkę, która nie mogąc się zdecydować, na której drodze mamy ją zostawić, postanawia podjąć decyzję na podstawie w kierunku w którym kręci się jej tajemnicze wahadełko odczytujące energię wszechświata;) Co za metoda by podróżować i dać się ponieść losowi!

[ENG]

After seeing a bit of Chilean folklore we headed north east to visit Argentina for last time during our trip. Right after crossing the border, we saw enormous fire devouring great part of hills full of trees, creating big grey cloud of smoke going up to the sky. What’s more, after a while, when we found ourselves in area covered with black, burned trunks, the scenery awaked kind of anxiety.
Real summer finally welcomed us in National Park Los Alerces, so we could hide all warm clothes deep in the backpacks and enjoy lunch on a lake shore. In the next step we reached Bariloche and managed to taste Argentinian steak – it was great! The town was the most popular destination for n**i German fugitives escaping from Europe after World War II, so German accents were visible and the level of life was definitely higher, compering to what we have seen previously in Patagonia.

On the Chilean border some active volcanoes are visible with their classic cone shaped silhouettes and cloud attached to the peaks. They looked the same like the ones that we had been drawing being five! The craziest moment happened when we picked up a super positive hitchhiking girl who was confused in choosing her further route so she used her mysterious pendulum to check in which direction is it rotating – clockwise – yes, counter – no. She double-checked – and with two answers ‘yes’ she decided to choose the road turning right;) What a way to travel and be carried in life by a fortune!

[ENG below]Kolejne przekroczenie granicy Argentyny i Chile, a zarazem  łancucha And objawia się w totalnej zmianie klima...
14/04/2016

[ENG below]

Kolejne przekroczenie granicy Argentyny i Chile, a zarazem łancucha And objawia się w totalnej zmianie klimatu. Dziki step zamienia się w bujnie porosłe górskie stoki, które w dalszej części podróży ustępują niemal dzikiej dżungli która pokrywa każdy cal za wyjątkiem drogi, którą się poruszamy. W każdej miejscowości, którą mijamy stoją grupki autostopowiczów. Jeśli wybieracie się w te rejony w sezonie i planujecie łapanie okazji, musicie się liczyć ze sporą konkurencją.

Ciągnąc w strugach deszczu na północ słynną drogą prowadzącą wzdłuż całego Chile, Carraterą Austral, próbujemy wysuszyć wewnątrz samochodu nasze ciuchy przemoczone podczas ekspedycji kajakowej, co okazuje się być zadaniem niezwykle długotrwałym. Musimy pokonać sporo kilometrów i wydaje się, że tego dnia nie wydarzy się już nic ciekawego. Na szczęście mylimy się po raz kolejny! W niewielkiej mieścinie dostrzegamy lokalny festyn i rodeo. Tradycyjne w tym regionie ujeżdżanie koni przez lokalnych kowbojów to coś, co bardzo chcieliśmy zobaczyć po ostatnich tygodniach spędzonych głównie na podziwianiu statycznych widoków.

[ENG]
Another crossing of the border between Argentina and Chile brings a radical change of climate. Wild, empty praire turns into reachly overgrown mountain slopes and junglelike forest, that covers almost every inch of the area. On the exit of every village you pass, there is solid group of hitchhikers, so if you are going to travel that region during high season (january, february) you have to take it under consideration.

Driving to the north in the pouring rain with Carretera Austral - a famous road leading along entire Chile, we are trying to dry our clothes soaked during kayak expedition. It turns out to be a very long-term task. We have to travel a long way and it seems that on that day is not going to happen anything interesting. Fortunately, we are wrong again! In a small little town we notice a local festival and a rodeo. Riding horses by local cowboys, which is local tradition, is something that we really wanted to see, especially after the last weeks spent mostly admiring static landscapes.

[ENG below]W okolicy Villa Rio Tranquillo zatrzymujemy się przy Lago General Carrera. Naszym marzeniem w tym miejscu był...
11/04/2016

[ENG below]

W okolicy Villa Rio Tranquillo zatrzymujemy się przy Lago General Carrera. Naszym marzeniem w tym miejscu było zobaczenie pięknych Jaskiń Marmurowych, jednak zbliżając się doszly do nas wiesci o Douglasie Tompkininsie, tworcy The North Face, milosnika Patagonii, który zginal 2 miesiace przed naszym przybyciem, plywajac kajakiem po tym wlasnie jeziorze. Dowiedzielismy się, że mogą być trudnosci z realizacją naszych planow. Ku naszej radosci, okazało się, że wypożyczenie sprzętu i samodzielne pływanie jest jednak możliwe. Nastepnego dnia rano, pojawił się mocny wiatr, który ostudził nasz zapał, lecz miejscowe babcie nas wysmiały mówiąc, że jak na patagonskie warunki to zaden wiatr, więc nie namyslajac sie dluzej, najwczesniej jak to mozliwe, poplynelismy w strone fantastycznych marmurowych skalnych formacji o niezwyklych ksztaltach i kolorach uformowanych przez sily natury na przestrzeni tysiecy lat. Dzięki uniknięciu koniecznosci wynajęcia przewodników moglismy się oddać doglębnej eksploracji, a nawet kajakowym wyscigom:)

Our next dream was to see Cuevas de Marmol, but as we approched the area we found out about Douglas Tompkins, the founder of The North Face, and a lover of Patagonia, who died 2 months earlier, while kayaking in this exact location. We got worried, that our planes might be dashed, but after resarch we found a place where we could rent kayaks. So the very next morning, after being ridiculed by local grandmas, for our doubts on strenght of the wind, we finally took our way to this amazing, marble, fantastically shaped, colorful rock formations. Due to the fact that we where by ourselves, we could give away a thorough exploration and even some racing:)

Z tęsknoty za fokami patagońskimi, uzbroiliśmy się w foki skiturowe i ruszyliśmy w strone swojskich, ale jakże pięknych ...
19/03/2016

Z tęsknoty za fokami patagońskimi, uzbroiliśmy się w foki skiturowe i ruszyliśmy w strone swojskich, ale jakże pięknych Czerwonych Wierchów.

This is Luke.Luke has fear of heights.Luke overcomes his fears.Be like Luke**unless you are trying to drain pasta, then ...
16/03/2016

This is Luke.
Luke has fear of heights.
Luke overcomes his fears.
Be like Luke*

*unless you are trying to drain pasta, then do not be like Luke...

[ENG below]Cześć, już wróciliśmy i ogarniamy życie, stąd krótka przerwa w relacji, ale zaczynamy nadrabiać zaległości:)J...
14/03/2016

[ENG below]

Cześć, już wróciliśmy i ogarniamy życie, stąd krótka przerwa w relacji, ale zaczynamy nadrabiać zaległości:)

Jadąc dalej na północ oglądamy rewelacyjne grafiki naskalne sprzed 10 tysięcy lat. Do kamienia przykladano lewą ręke i wydmuchiwano barwniki pochodzenia skalnego ze zwierzęcym tłuszczem i krwią, tworząc negatyw na skale (z tego co zrozumieliśmy). Wśród malunków poza odbitymi dłońmi królują guanako i sceny polowania – niegdyś źródło niemal wszystkich dóbr tubylców i ich utrzymania. Całość wygląda tak świeżo jak murale sprzed kilku dni - bardzo ciekawe miejsce.

Po lekcji historii ruszamy w stronę Chile rutą 41 przez nowo założony park Patagonia. Mało popularne wśród turystów miejsce polecone przez spotkanych znanych blogerów (ale o tym historia kiedy indziej!), okazuje się być niezwykle malownicze i obfite w masę dzikiej zwierzyny – wreszcie udaje nam się zobaczyć dzikie flamingi, a gdy zaczyna zmierzchać, w okolicy naszego kempingu z drogi ustępuje nam miejsca puma! Roboczo nazywamy ten rejon "Najpiękniejszą granicą świata";)

Travelling further north we came to place called Cueva de las Manos - with amazingly fresh looking graphics on the rocks, made about 10 000 years ago by locals. As far as we understood, they've been created by blowing pigment with animals' blood and grease through a straw.

After history class we headed Chile with ruta 41 to recently established National Parque Patagonia. This place is not popular among turists (we didn't pass a single car for more than 100km), but it's absolutely stunning with it's reachness of fauna and picturesque landscapes. We really were happy to see wild flamingos, and even more to meet puma eye to eye! Tentatively we called this place 'The most beautiful border in the world';)

EL ChaltenRuszamy dalej w stronę słońca, czyli na północ, sławną Rutą 40. Odległości miedzy miejscowościami wynoszą niek...
27/02/2016

EL Chalten

Ruszamy dalej w stronę słońca, czyli na północ, sławną Rutą 40. Odległości miedzy miejscowościami wynoszą niekiedy po 200km a te główne ‘miasta’ to zbiory zabudowy złożonej czasem z dwudziestu domów. Jeszcze z głównej drogi odległej o ponad 100km od El Chalten Bartek wypatruje Fitz Roy górujący ponad stepem i linią gór. Masyw imponuje strzelistością i wielkością już z tak daleka, że trudno się dziwić, że jest tak znanym punktem docelowym wycieczek. Nie trudno też zrozumieć obsesję wspinaczy, która jest nam bliska, jednakże poziom trudności jest tam zabójczo wysoki i górę zdobywają jedynie najlepsi sportowcy świata. Parokrotnie zatrzymujemy się w trakcie dojazdu na zdjęcia niestety Cerro Torre uparcie chowa się za warstwą chmur. Podczas naszych dwu trekkingów doświadczamy tutejszej zmienności pogody – jednocześnie pada deszcz lub śnieg i świeci słońce, a na dodatek patagoński wiatr zwala z nóg.

We are going in the direction of the sun, up to the north, following famous Ruta 40. The distances between towns are sometimes more than 200km and those which on the map look like main cities usually turn out to be pack of houses in a number reaching not more than twenty. From distance over a hundred kilometers ahead El Chalten, Bartek manages to see Fitz Roy dominant over Patagonian steppe and line of mountain range. The massif impresses with it's enormous size from so far, that is hard to be surprised why it's so famous target of many travels. There is also not hard to understand the climbers obsession, which is quite familiar also to us. However the level of difficulty is extremely high and the mountain has been reached just by the best climbers in the world. We are stopping the car several times to take some pictures during our way to El Chalten, unfortunately Cerro Torre is stubbornly hiding behind cloudy layer. During our two trekkings we can experience local variability of the weather – the sun is shining and snow or rain is falling from the sky at the same time nearly whole day. What is more Patagonian wind blows with unbelievable strength.

Perito MorenoŻegnamy wybrzeże Atlantyku by przejechać przez stolicę prowincji Santa Cruz – Rio Gallegos i udać się do ko...
24/02/2016

Perito Moreno

Żegnamy wybrzeże Atlantyku by przejechać przez stolicę prowincji Santa Cruz – Rio Gallegos i udać się do kolejnego ważnego punktu wyprawy – słynnego lodowca Perito Moreno. Lodowy masyw wznosi się 55-60 metrów ponad taflę jeziora, jego czoło rozległe jest na 5km natomiast długość przekracza połowę Polski – w skrócie robi mega wrażenie. Oglądać go można z odległości około 100 metrów przemierzając stalową konstrukcję połączonych kładek i schodów. Napawamy się widokiem próbując uchwycić spadające co jakiś czas bryły lodu odrywające się od wielkiego masywu, by z donośnym hukiem uderzyć w taflę jeziora.

We say goodbye to Atlantic Ocean and head for the capital city of Santa Cruz province – Rio Gallegos, and then to next important spot on our way – famous Perito Moreno glacier. Icy massif elevates 55-60m over surface of the lake, it’s front has span of 5km and it’s length exceeds half of Poland – it just makes huge impression. From the path we can observe it from about 100m away, but we wonder about possibility of climbing it some day;) The fun part is to try to catch with camera pieces of ice falling from time to time into the water with a loud thunder.

Adres

Kraków

Telefon

+48721373887

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy OUT of MIND travellers umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do OUT of MIND travellers:

Skróty

Udostępnij

Kategoria