06/09/2024
Znowu na temat Gładyszy w związku z tym,że jutro tam z Iwona jedziemy ponieważ REMONT jest jakoby zakończony Interesuje mnie co tam będzie do obejrzenia dla Turystów
---------------------------------------
Ursula Gräfin zu Dohna: Jednym z cieszących się największym zainteresowaniem pałaców Prus Wschodnich był obiekt w Gładyszach (Schlodien): skromny w rozmiarach, wyważony w formie i w proporcjach, o wyposażeniu wnętrz najwyższej jakości.
Budowniczym pałacu był minister i generał Christoph Burggraf und Graf zu Dohna (1665-1733), założyciel linii rodu Schlodien (Jego bratem był Marszałek polny Alexander (1661-1728), założyciel linii rodu Schlobitten, nadochmistrz dworu i wychowawca księcia Fryderyka Wilhelma, późniejszego króla w Prusach Fryderyka Wilhelma I - przypisek tłumacza). Plany obiektu stworzył Jean de Bodt architekt berlińskiego Zeughaus'u (Arsenału), późniejszy projektant innych zasługujących na uwagę pałaców Prus Wschodnich: w Karwinach (Carwinden), w Kamence (Friedrichstein) (Okręg Kaliningradzki, Federacja Rosyjska - przypisek tłumacza) i w Kamieńcu (Finkenstein). Od roku 1696 pracował w Słobitach (Schlobitten), a następnie - w latach 1701-1704 - w Gładyszach.
Dwa projekty parku w Gładyszach pochodzą z początków XVIII wieku, obydwa są sygnowane literami CFD. Zarówno odręczne oznaczenia - "Projekt dla ogrodu w Gładyszach" na pierwszym oraz "Drugi projekt dla ogrodu w Gładyszach" na następnym - jak i sygnatura wskazują na tego samego autora, który również wykonał szkice projektowe dla Słobit. Biorąc to pod uwagę można sądzić, że pierwszy plan powstał nie wcześniej niż w roku 1710, jako że Carl Florus Dohna, uzdolniony i zainteresowany sztuką syn budowniczego Gładyszy, przyszedł na świat dopiero w roku 1693. Poza tym autor kierował się w wielu szczegółach wskazaniami francuskiego teoretyka ogrodnictwa A. J. Dézallier d'Argenville'a, którego opiniotwórcze dzieło "Théorie et pratique du jardinage" ukazało się - jeszcze jako anonimowe - dopiero w roku 1709. Również i ten fakt wskazuje na to, że projekt był dziełem amatora.
Uwagę na tych dwóch wczesnych projektach parku w Gładyszach zwraca zarówno nadzwyczaj hojne użycie wody jak i otaczające ogród bastiony. Można sobie wyobrazić, że bogate zastosowanie wody było koniecznością na podmokłym terenie, podobnie jak ma to również miejsce w Wersalu. Wedeke notował nieco niekorzystnie na temat Gładyszy: "Położone są nisko, na podmokłym terenie, i tylko dzięki intensywnej pracy możliwe jest jego zamieszkiwanie...". Jeżeli chodzi o otoczone wodą bastiony, nie można w przypadku Gładyszy przyjąć, że zostały one zaadaptowane z jakiegoś wcześniejszego rozwiązania, jako że wcześniej nie było tu nigdy żadnej pańskiej siedziby. Szczególnie na pierwszym z planów wybija się ten wielce dekoracyjny charakter obramowania ogrodu. Podobnie jak przypominające półksiężyce zaokrąglenie parterów, tak zwane "demi lune". Za szerokim poprzecznym kanałem z wyspą na osi głównej, przez którą można było osiągnąć drugi brzeg kanału, ogród rozciągał się jeszcze dalej, o porównywalną odległość. Wszystkie boczne kwatery, które prawdopodobnie służyły jako sady owocowe, były otoczone żywopłotami. Ten plan został chyba zrealizowany. Jednakże część parku za kanałem została znacznie skrócona. Czy wymagające wielkich nakładów partery z drugiego projektu zostały kiedykolwiek wykonane pozostanie bez odpowiedzi. Być może Christopf, który, jako minister w latach 1713-1716 przebywał ustawicznie w Berlinie, pragnął ogród jeszcze bardziej upiększyć po swoim powrocie do Gładyszy. Szerokiego, obramowanego balustradami tarasu, ze schodami prowadzącymi do parterów nigdy w Gładyszach nie było. Wydaje się również, że nigdy nie wybudowano dwóch flankujących taras budynków. Johan Bernoulli, który podczas swojej podróży przez Brandenburgię, Pomorze i Prusy pojawił się również w Gładyszach pisał: "Gładysze, jednocześnie hrabiowski pałac rodu Dohna który łączy zarówno wyborne położenie, piękne widoki i nieporównywalne z niczym okolice, co również dotyczy licznych innych posiadłości i siedzib rycerskich hrabiów Dohna, w których w równym stopniu mają swój udział Natura, Sztuka i Fortuna."
Projekt z czasów Carla Ludwiga Alexandra Dohna (1758-1838) pokazuje pierwszą próbę zmian barokowego ogrodu. Dominujące, krzyżujące się osie w centrum parku zostają poświęcone na rzecz dużego trawnika, po którego bokach pojawiają się niewielkie grupy różnych roślin, z wijącymi się między nimi licznymi ścieżkami. W tym czasie "sentymentalna" tęsknota do natury skłaniała człowieka do poszukiwania samotności w ciszy i odosobnieniu. Tak więc każdy właściciel architektonicznie ukształtowanego ogrodu barokowego dążył do jego zmiany zgodnie z własnymi upodobaniami. I nie chodziło przy tym o artystyczną wizję planu, a raczej o nie powiązane ze sobą, następujące po sobie fragmenty. Jak wielkie przy tym piętno wywierały na ogród odczucia jego właściciela opowiedział Goethe w swoim "Wertherze".
Po wizycie w pewnym ogrodzie Werther pisze w swoim pamiętniku:
"Ogród jest zwyczajny i już przy wejściu czuje się, iż żaden uczony ogrodnik, a wrażliwe serce go zaplanowało, które chciało tu własnego 'ja' zażywać..." (tłumaczenie indywidualne z oryginału - przypisek tłumacza).
Spośród nowego rodzaju motywów stosowanych w ogrodach krajobrazowych zostaną tu wymienione tylko dwa. Po pierwsze, były to budowle kształtowane na wzór chiński - herbaciarnie, po drugie, zawierające elementy rustykalne - chaty chłopskie, gołębniki itp. Głębokie uwielbienie natury u Chińczyków miało niewiele wspólnego z tym, że angielski styl kształtowania krajobrazów, we Francji określany był jako "anglochinois", Francuzi byli przekonani, że styl ten do Anglii przywędrował z Chin. Kryte słomą chaty chłopskie miały być aluzją i zachętą do prostego życia i miały nadawać wiejskiego charakteru założeniom ogrodowym.
W Gładyszach, na nasypie ziemnym, Carl Ludwig Alexander Dohna wybudował pełen wdzięku domek-herbaciarnię. Czworoboczne wnętrze herbaciarni miało na każdej z czterech ścian opuszczane okna i otwierające się na zewnątrz drzwi. Mała, zawieszona u sufitu róża wiatrów poruszała się w przeciągach z górnych małych okienek. Nikt nie miał pojęcia jakiemu celowi służyło małe, ciemne pomieszczenie tuż pod pokojem herbaciarni, do którego prowadziły krótkie schody. Właściwe pomieszczenie piwniczne było dopiero pod nim i nie miało żadnego połączenia z tym małym schowkiem. Ta dostępna tylko z zewnątrz piwnica wcale nie była lodownią, jak można było przypuszczać, a raczej służyła do przechowywania zimą jarzyn. U dachu pawilonu herbaciarni były zawieszone wokół liczne dzwoneczki, które przy najlżejszym podmuchu wiatru osobliwie podzwaniały. "Wdzięczna, mała herbaciarnia, śliczny domek myśliwski z gołębnikiem i umieszczanymi na nich wersetami łacińskimi oraz mała chatka chłopska, zbudowana całkowicie na wzór chat z Pogórza (Oberland), przeznaczona do zabaw dla dzieci - są jego dziełem" pisała Clara Dohna w jej autorstwa, lecz wydanej tylko prywatnie, kronice Gładyszy. W tym krytym słomą domku zabaw dzieci znajdował się w sieni nad paleniskiem otwarty kominek, a poza trzema izbami jeszcze mała stajnia dla zwierząt i stodółka na siano. Zgodnie z ogólnym zwyczajem Carl Ludwig Alexander Dohna był autorem wielu sentencji, które były potem rozmieszczane na drzewach lub ławkach w parku. "...one pomagają w samotności, ożywiają fantazję, rozbudzają uczuciowość..." tak komentował tę literacką wylewność Hirschfeld (1779), cieszący się uznaniem teoretyk sztuki ogrodownictwa. Majestat otaczającej Człowieka Natury powinien go moralnie udoskonalać i religijnie uwznioślać. Kronika zawiera niektóre z jego sentencji, jak na przykład te: (tylko w języku niemieckim - przypisek tłumacza)
I
Natur, du bist ein Tempel Gottes,
Sein Odem lebt und webt in dir,
Der Mensch in ihr ein müder Wandrer,
Denn seine Heimat ist nicht hier.
II
Nie schenkt das Geld, nie schenken Güter
Dem Menschen die Zufriedenheit,
Die wahre Ruhe der Gemüter
ist Tugend und Genügsamkeit.
III
So hoch und edel wie die Buche
Soll deine Seele sein,
Schlank und gerade wie die Buche
Mög' auch dein Körper sein.
IV
Nur Unschuld, reine Lust
Wohn' im Schatten dieser Linden,
Glücklich wer in seiner Brust
Dieses Kleinod weiß zu finden.
Duża oranżeria połączona została z pałacem przybudówką w 1858 roku i służyła odtąd w lecie za jadalnię. Do roku 1945 znajdowały się liczne 200-letnie drzewa pomarańczowe, wśród nich również jedno rodzące słodkie owoce, jak też jedno drzewo cytrynowe rodzące niezwykle wielkie owoce, ale o bardzo grubej skórze. Musiał więc już czasie powstawania pałacu istnieć budynek do przechowywania tych cennych roślin w zimie, które w cieplejszych porach roku wystawiano ku ozdobie parterów.
Kronika Gładyszy wskazuje pewną (za Carla Dohna, 1814-1890) ważną datę: "W 1867 ogród w Gładyszach uległ dużym zmianom za sprawą dyrektora ogrodu nazwiskiem Larras (pisownia nazwiska użyta w kronice - przypisek tłumacza) z których ostał się tylko jeden duży żywopłot po bokach drogi do folwarku." Johann Laraß (1819?-1890) był dyrektorem ogrodów w Bydgoszczy. W pewnym nekrologu po nim napisano: "Zmarły był jednym z tych niewielu artystów ogrodownictwa, którzy dla zdobycia swojego wykształcenia uczęszczali na uniwersytet". Johann Laraß sporządził dwa plany, najpierw plan sytuacyjny w roku 1867, a w następnym projekt wykonawczy. W tym czasie istniał jeszcze poprzeczny kanał, który Laraß zgrabnie przekształcił w staw z licznymi zatokami. Również ten położony na południe od zamku, istniejący jeszcze od czasów ogrodu w stylu francuskim zbiornik wodny, został przekształcony w mały staw z dwoma wysepkami, z którego, po przekopaniu w dwóch miejscach, powstała fosa. Po stronie ogrodowej pałacu powstał obsadzony roślinami taras, a przejście do części krajobrazowej ogrodu utworzyły dwa geometryczne klomby. Wielki ozdobny zbiornik wodny od frontu pozostał niezmieniony w jego pierwotnym, prostokątnym kształcie. Jednocześnie zaplanowane zostało znaczne powiększenie parku w kierunku północno-zachodnim o istniejący tam, wielki staw. Kronika wspomina o rozszerzeniu ogrodu przez Adolfa Dohna (1846-1905) w 1891, z czego wynika, że realizacja uzupełnienie ogrodu o część północną nastąpiła dopiero później.
Zadziwiające jest, że Laraß zamierzał rozciągnąć park jeszcze dalej, aż na aleję dojazdową, przy czym nadałby w ten sposób grobli odpływowej z dużego stawu akcent powitalny. Osiągnąłby przy tym również to, że zabudowania gospodarcze zostałyby ukryte przed oczami przybysza.
Ilustracja z lotu ptaka całości obiektu, autorstwa holenderskiego rysownika Anco Wigbolbus'a, wykonana w roku 1987, stanowi próbę przedstawienia ostatniego stanu ogrodu po przekształceniach dokonanych około roku 1930 przez Konrada Dohna (1872-1936). Jako, że - po pierwsze, nie istniały żadne zdjęcia lotnicze Gładyszy i - po drugie, nie było żadnych planów z tego czasu, rysunek ten siłą rzeczy jest bardzo schematyczny. Zamiarem Konrada Dohna było nadanie Gładyszom ponownie ram o charakterze francuskim, podobnie jak nastąpiło to wcześniej w Słobitach. W ten sposób powróciła dominująca oś środkowa, prowadząca konsekwentnie przez staw w głąb krajobrazu. I znów, na przyporządkowanych pałacowi parterach, znalazły swoje miejsce, wystawiane tam, stare jak świat, drzewka pomarańczowe.