06/02/2026
Rejs Grecja Cyklady 18-25 październik 2025
Rejs po Morzu Egejskim rozpoczął się w Lawrio, na katamaranie Matarma. Pogoda nie rozpieszczała — chmury, wiatr i kapryśne fale potrafiły dać się we znaki — ale zupełnie nie były w stanie popsuć atmosfery na pokładzie. Towarzystwo mieliśmy znakomite, takie, przy którym nawet sztorm wydaje się tylko kolejną przygodą do wspominania.
Nie obyło się bez wyzwań. Uszkodzony ploter zmusił nas do większej czujności i powrotu do bardziej „analogowej” żeglugi. Ku naszej radości okazało się, że załoga działa jak jeden organizm — świetna współpraca, spokój i wzajemne zaufanie sprawiły, że problem stał się raczej testem charakterów niż realnym zagrożeniem.
Jednym z bardziej nieoczekiwanych momentów było złowienie trującej ryby. Przez chwilę zrobiło się naprawdę poważnie — świadomość, że uniknęliśmy śmierci tylko dlatego, że wypuściliśmy ją z powrotem do wody, zostaje w głowie na długo. Morze potrafi przypomnieć, kto tu naprawdę rządzi.
Były też te jaśniejsze strony rejsu: ciekawe miejsca, wspaniałe, dzikie zatoki o wodzie w odcieniach nie do opisania, nocne pływanie przy świetle gwiazd i ciszy przerywanej tylko szumem fal. A na koniec dni — dobre jedzenie w małych, kameralnych portach, gdzie czas płynie wolniej, a smaki zostają w pamięci równie mocno jak widoki.
To był rejs pełen kontrastów: trudny, ale piękny; wymagający, a jednocześnie niezwykle scalający ludzi. Taki, który zostaje w człowieku na długo.