13/09/2026
Jest chyba niewiele zwierząt, których nazwa zrobiła taką karierę w języku polskim jak chomik. Chomikujemy pieniądze, chomikujemy dokumenty, chomikujemy stare kable, pudełka po lego i po telefonach, chomikujemy niesłychanie potrzebne rzeczy, które od dziesięciu lat leżą w szufladzie „na wszelki wypadek”. Sam chomik europejski również chomikuje, choć trzeba przyznać, że robi to znacznie praktyczniej. Samica tego gatunku potrafi zgromadzić w norze zapasy ważące nawet około 20 kilogramów. I nie są to zapasy na dwa tygodnie wakacji; mają wystarczyć na zimę, a przede wszystkim na przetrwanie wczesnej wiosny, kiedy trzeba wykarmić nie tylko siebie, ale również samca! …i przyszłe potomstwo. Dlaczego panowie chomiki żerują (i to w sensie zupełnie dosłownym) na ciężkiej pracy pań chomików? Odpowiedź jest prosta – nie wiemy, więc nie powiemy, ale wy możecie się nie krępować i sami dojść do niewygodnych wniosków...
W Polsce występuje wiele chomików, niestety głownie w ludzkich domach. Zwierzątkiem, które przychodzi na myśl chyba każdemu słyszącemu tę nazwę jest mały klatkowy gryzoń, z króciutkim ogonkiem, który głownie śpi, a w przerwach miedzy drzemkami gryzie swych opiekunów w palce i inne części ciała. Tym, którzy nie wierzą – parafrazujemy klasyka „pogłaszcz go, a nie zagrasz już więcej w życiu na gitarze. Żarty, żartami, ale chomiki to agresywne ssaki, i wbrew pozorom nie jest to żadna wada charakteru, lecz całkiem praktyczna strategia przetrwania, ale do tego jeszcze wrócimy. Tak, czy siak chomik syryjski i dżungarski (które znamy ze sklepów zoologicznych) nie występują w Polsce dziko (i dobrze, bo to nie gatunki europejskie), natomiast Cricetus cricetus jest naszym rodzimym gatunkiem, który przywędrował do Europy ze stepów Azji wraz z rozwojem rolnictwa. Upodobał sobie przede wszystkim pola uprawne i nieużytki, ale potrafi również zamieszkać w ogrodzie, przy drodze, a nawet w magazynie czy spichlerzu, a czasem w centrum miasta, np. na cmentarzu.
Tam, gdzie warunki są odpowiednie potrafi urządzić się na swoim i to całkiem efektownie..Większą część doby spędza pod ziemią, wychodząc na powierzchnię głównie po zmierzchu, choć latem można go czasem zobaczyć również za dnia, szczególnie gdy dojrzewają zboża, a jesienią, kiedy trwa wielkie chomikowe gromadzenie zapasów. Jego mieszkanie jes całkiem imponujące. Stała nora sięga nawet dwóch metrów w głąb ziemi i składa się z systemu podziemnych korytarzy oraz komór. Na powierzchnię prowadzą zazwyczaj dwa wejścia oddalone od siebie o metr lub dwa. Jedno schodzi niemal pionowo w dół, drugie prowadzi ukośnie i właśnie przy nim znajduje się charakterystyczny kopiec wykopanej ziemi. Są również nory letnie, znacznie prostsze, z pojedynczą komorą i jednym wejściem. Chomik nie jest więc zwierzęciem, które po prostu mieszka w norze, czyli dziurze w ziemi. On ma tam właściwie cały lokal, tyle że bez okien i z dość osobliwym widokiem z balkonu.
Chomik żywi się przede wszystkim nasionami zbóż i innych roślin, ale nie pogardzi zielonymi częściami roślin ani korzeniami. W okresie rozrodu menu staje się bardziej urozmaicone i pojawiają się w nim również owady, ślimaki, dżdżownice, drobne gryzonie, a nawet pisklęta niewielkich ptaków gniazdujących na ziemi. Nie jest więc wyłącznie zbożowym amatorem. To wszystko trafia jednak nie tylko do żołądka. Chomik tworzy pod ziemią prawdziwe spiżarnie, w których gromadzi dokładnie wybrane nasiona, ziarna zbóż, bulwy i cebulki. Szczególnie pracowite są pod tym względem samice, które przed zimą potrafią, jak wspomniano, zgromadzić nawet do 20 kilogramów zapasów. Dwadzieścia kilogramów. Jak na zwierzę ważące kilkaset gramów jest to mniej więcej odpowiednik człowieka, który zamiast zrobić zakupy, kupiłby sobie wagon pełen kaszy. I jest w tym bardzo dużo biologicznego sensu. Chomik nie gromadzi zapasów dlatego, że cierpi na przypadłość znaną nam z szaf, piwnic i komputerowych folderów „nie kasuję, bo się kiedyś przyda”. Musi przetrwać zimę, a przede wszystkim również początek wiosny. W październiku lub listopadzie zapada w sen zimowy i pozostaje w nim do marca. Jego temperatura ciała może spaść wtedy do około sześciu stopni Celsjusza, ale nie jest to głęboka hibernacja. (prawdziwa hibernacja ma miesjsce np. u nietoperzy. Temperatura ich ciała spada zimą do bliskiej otoczenia, a wybudzenie się z tego stanu jest bardzo kosztowne energetycznie i może się skończyć śmiercią zwierzęcia, jeśli zdarzy się kilkukrotnie - to dlatego tak ważne jest aby nie niepokoić tych zwierząt w tym czasie, ale o nietoperzach i hibernacji jeszcze powiemy).
Chomik, w przeciwieństwie do gacków i np. jeży co jakiś czas się budzi, korzysta ze zgromadzonych zapasów i ponownie zasypia. W sprzyjających warunkach może nawet wyjść z nory pod śnieg, co pokazuje, że zima nie jest dla niego powodem do całkowitego odwołania działalności. W Azji obserwowano takie wyjścia przy temperaturze sięgającej minus dwudziestu stopni.
Kiedy przychodzi wiosna, zaczyna się znacznie bardziej intensywna część chomikowego kalendarza. Samce i samice spotykają się na krótko w okresie godowym, a później każde wraca do swojego życia. Samica przygotowuje się do narodzin młodych, a samiec, zgodnie z dość klasycznym dla wielu ssaków układem rodzinnym, nagle przypomina sobie, że zapomniał czegoś na drugim końcu kraju... Po relatywnie krótkim czasie, bo około miesiącu, na swiatło dzienne wychodzą z nory młode. Nic dziwnego, ze tak szybko, bo szybko rosną i szybko muszą nauczyć się samodzielności. Opuszczają gniazdo, zaczynają budować własne nory i gromadzić zapasy w kilku własnych spiżarniach. W Polsce dwa chomicze mioty w ciągu roku zdarzają się rzadko, choć w południowej części zasięgu, przy długich i ciepłych latach, chomiki mogą mieć ich nawet trzy lub cztery, ale nasz klimat im na to po prstu nie pozwala.
Wróćmy na chwilę do jego charakteru, bo chomik europejski zdecydowanie nie należy do zwierząt, które w obliczu problemu uznają, że najlepiej będzie usiąść przy stole i spokojnie porozmawiać. Jest bardzo bojowy i zaciekle broni swojego terytorium przed innymi chomikami. Kiedy natomiast staje się celem drapieżnika, potrafi postawić się nawet przeciwnikowi wielokrotnie większemu od siebie; kot, a nawet lis może się zdziwić, kiedy chomik stanie na tylnych łapach, przybierze groźną postawę, zasyczy, zaszczeka i skoczy nawet na metr w kierunku wroga. Mniej doświadczony łowca może wówczas uznać, że nie ma co, bo to szaleniec, i dać sobie spokój. W sumie słusznie, bo to wcale nie blef. Kiedy argumenty wizualne i akustyczne nie wystarczą, chomik nie waha się przejść do argumentów przemocowo-dentystycznych. Ma przecież długie, mocne siekacze. Ci, którzy badali chomiki, wiedzą, że chwytanie tych gryzoni bez odpowiedniego zabezpieczenia rąk nie jest najwspanialszym z pomysłów. Ale nie sprawdzajcie tego sami. Jeśli ktoś nie lubi integralności własnej skóry i koniecznie chciałby się przekonać jak mocno ssaki te mogą ugryźć, niech spróbuje tego eksperymentu w domu.. Dziki chomik europejski nie jest właściwym kandydatem do takich doświadczeń. Jest gatunkiem chronionym, a jego chwytanie jest zabronione, więc zostawmy go w spokoju i pozwólmy mu samemu decydować, komu chce pokazać siekacze. Zresztą tak naprawdę dotyczy to nie tylko gatunków chronionych. Nawet jeśli nasz domowy chomik syryjski mieszka legalnie w klatce w pokoju, nie oznacza to jeszcze, że podpisał zgodę na bycie łapanym, ściskanym i zaczepianym zawsze wtedy, kiedy człowiekowi akurat przyszła ochota na kontakt. Zwierzę, niezależnie od tego, czy dzikie, chronione czy hodowlane, ma prawo nie mieć ochoty na pieszczoty. A próba złapania go bez powodu, wbrew jego woli i tylko dla własnej zabawy, nie jest szczególnie wyrafinowaną formą rozrywki. Zwłaszcza że chomik może mieć na temat takiej zabawy własne, bardzo dobrze uzębione stanowisko.
Tak czy inaczej, w świecie dzikiego zwierzęcia taka agresja jest narzędziem. Mały ssak, który żyje samotnie, posiada własne terytorium, musi zdobywać pokarm i sam bronić siebie oraz swoich zapasów, nie może pozwolić sobie na luksus bycia potulnym. Czasem najlepszym sposobem na przeżycie jest przekonanie większego przeciwnika, że zjedzenie właśnie tego obiadu może jednak wiązać się z pewnymi ubytkami na ciele. I mogłoby się wydawać, że przy takiej płodności (młode wyskakują z nory i są praktycznie samodzilene już po miesiącu), odwadze i umiejętności urządzenia sobie życia, chomikowi nic szczególnego nie grozi. W końcu gryzoń. Rozmnaża się szybko, jest ich pewnie mnóstwo, a skoro potrafi mieszkać na polach, przy drogach i w ogrodach, to najwyraźniej jakoś sobie radzi. Tyle że sobie NIE radzi. Chomików w Polsce jest coraz mniej a sprawa wygladac zaczyna dramatycznie źle.
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu sytuacja miała się zupełnie inaczej. W latach 1950–1970 odnotowano w Polsce 1176 czynnych stanowisk tego gatunku, a chomik występował niemal na całym południu kraju, oprócz górskich wysokości. Później jego zasięg zaczął się niepokojąco kurczyć. Starsi mieszkańcy południowej Wielkopolski wspominali, że od lat osiemdziesiątych przestali spotykać zwierzęta, które wcześniej były tam dobrze znane. Kiedy dwie dekady temu ponownie sprawdzono ponad 60 stanowisk wskazywanych wcześniej jako miejsca występowania chomika, nie udało się potwierdzić obecności ani jednego osobnika.
Nie stało się to dlatego, że nagle wszystkie chomiki zapomniały, jak się rozmnażać. Ich problemem okazało się środowisko, które człowiek przez lata zmieniał szybciej, niż zwierzę było w stanie się do tych zmian dostosować. Przekształcenia rolnictwa, zmiany sposobu użytkowania pól, likwidowanie siedlisk oraz celowe zwalczanie chomika jako domniemanego szkodnika! sprawiły, że coraz trudniej było znaleźć mu odpowiednie miejsce do życia. Zwierzę, które przez długi czas świetnie korzystało z krajobrazu stworzonego przez rolnictwo, zaczęło przegrywać właśnie z jego kolejnymi przemianami.
W 1995 roku chomik europejski został w Polsce objęty ścisłą ochroną gatunkową, a od 1999 roku chroni go również Konwencja Berneńska. Przepisy przepisami, bo jeżeli pod ochroną znajdzie się zwierzę, ale zabraknie mu miejsca, w którym może wykopać swoją dwumetrową norę, znaleźć pokarm i zgromadzić zapasy na kolejną zimę..finał będzie ten sam, co bez przepisów. Potrzeba zatem chomikowi aktywnej formy ochrony, aktywnej pomocy.
Powiedzieliśmy, że chomik czasem „szczeka” -rzeczywiście potrafi wydawać dźwięki przypominające szczekanie. W niektórych regionach nazywano go nawet psiaczkiem ziemnym albo „ziemnym psem”. Ma zresztą całkiem pokaźną kolekcję nazw ludowych, co może świadczyć o tym, że ludzie od dawna dobrze go znali. Albo przynajmniej często spotykali go na tyle, żeby nadać mu kilka imion…tak już nie jest.
Człowiek przez lata uważał go za pospolitego gryzonia, którego jest wszędzie pełno. Dziś zostało go niewiele a największym problemem nie okazał się więc kot, lis, tyko świat zmieniający się na niekorzyść dla chomika, coraz szybciej i szybciej.
✍️A. Gąssowski
📸Cezary Korkosz