04/08/2021
Wydano zgodę na wyburzenie wrocławskiego Solpolu. Taką opinię napisał Kuba Snopek:
Od dobrych pięciu lat na całym świecie trwa comeback architektury postmodernistycznej. Estetyka i nastrój postmodernizmu wracają w kulturze, modzie, wnętrzach. Pojawiają się dziesiątki książek. Tymczasem my, w Polsce, właśnie burzymy najlepszy przykład tej architektury.
To żadna nowość. Gdy na całym świecie trwał zachwyt nad architekturą późnego modernizmu, my pozbyliśmy się najlepszych jego przykładów: Supersamu, dworca w Katowicach, kilku fantastycznych warszawskich pawilonów. Zostały różne średnio udane budynki, tych wybitnych się pozbyliśmy. A na miejscu Supersamu tryumfalnie stanął najbrzydszy, moim zdaniem, współczesny komercyjny budynek Warszawy.
Gdy w latach osiemdziesiątych odbywała się IBA, w Berlinie, Kopenhadze, ale również w Moskwie i Kijowie, odkrywano uroki dziewiętnastowiecznych śródmieść, u nas modernistyczne niedobitki wciąż planowały w śródmieściach trasy szybkiego ruchu a kamienice wyburzano. Jeszcze na początku XXI w., wokół mojego wrocławskiego liceum całkowicie wyburzono chyba z 5 kwartałów zabudowy XIX w., żeby wyprostować skrzyżowanie i poszerzyć trasę.
Ten wzór się powtarza na tyle dokładnie, że mogę dość precyzyjne opisać co będzie dalej. Niech ktoś sprawdzi za pięć lat.
Wyburzą Solpol, postawią na jego miejscu apartamentowiec, który zaprojektuje przyzwoite współczesne polskie biuro. Po zdjęciu rusztowań okaże się, że to nowe smutne szare pudło dominuje nad ulicą, zasłania gotycki kościół, przytłacza skalą. Nagle ktoś odkryje, że architekci Solpolu specjalnie odsunęli go od ulicy, używając do tego - jako pierwsi w Polsce - symulacji komputerowych. Ktoś inny stwierdzi ze nowy Solpol to kolejna z serii kilkunastu identycznych wrocławskich budowli: poprawnych, ale zupełnie bez charakteru.
Rownolegle, ktoś zorganizuje wystawę Wojciecha Jarząbka w Nowym Jorku. Pokaże tam kościół na Popowicach i niezrealizowany konkurs na Centrum Południowe. Clou wystawy: dramatyczna historia Solpolu. Walka mlodziezy o jego ocalenie, niekompetencja ekspertów, barbarzyństwo. O wystawie napisze Guardian, przedruk zrobi Wyborcza. Stażysta w Guardianie, w komentarzu redakcyjnym pisanym w przerwie na lunch napisze, że Polacy nie umieją dbać o swoje dziedzictwo. Nad Odrą i Wisłą zacznie się płacz: jak mogliśmy do tego dopuścić.
Solpol - podobnie jak wcześniej dworzec w Kato i Supersam - umrze na krzyżu, żeby uratować inne postmodernistyczne obiekty. Po tej pomyłce zacznie się dyskusja. W końcu ktoś z telewizji zadzwoni do ekspertek, które pisały o Solpolu już 15 lat temu. Dziennikarze mainstreamowych mediów zaczną lubić postmodernizm (tak jak juz teraz lubią modernizm). Postmodernistyczne budynki zaczną być doceniane, chronione i odmalowywane w oryginalne kolory 😉
Ale to juz nie będą te najlepsze obiekty, to będą te średnio udane. Bo ochrona zabytków działa u nas jakby na opak: nie chroni się tego, co jest najbardziej unikatowe. To co eksperymentalne i odważne jest inne i niezrozumiałe – musi zniknąć. A potem na listę zabytków trafi jakoś numer dwa albo numer trzy, na pocieszenie. A my wciąż będziemy żyć w miastach, które są nijakie.
Zgadzamy się co do joty! Trzeba próbować ocalić Solpol, podpisywaliśmy petycję - nie wystarczyła. Może groźba buldożerów. Ostatni moment, potem znowu będziemy załamywać ręce po fakcie...
Fot. wikimedia commons, Volens nolens kraplak