Tajemniczy Kraków

Wskazówki dojazdu Strona internetowa

Tajemniczy Kraków Blog o tajemniczych i mało znanych miejscach w Krakowie i bliskich okolicach, ciekawostkach z nimi związanych oraz o fortyfikacjach Twierdzy Kraków.

Gdy planujemy wizytę na krakowskim cmentarzu – niekoniecznie po to, by odwiedzić groby bliskich – wybór najczęściej pada...
02/11/2026

Gdy planujemy wizytę na krakowskim cmentarzu – niekoniecznie po to, by odwiedzić groby bliskich – wybór najczęściej pada na Cmentarz Rakowicki. To najbardziej znana nekropolia w mieście, zachwycająca kunsztowną architekturą zabytkowych nagrobków, kwaterami wojennymi oraz miejscami spoczynku wielu wybitnych postaci.

Warto jednak zajrzeć również na mniejsze, lokalne cmentarze dawnych wsi podkrakowskich, które dziś znajdują się w granicach miasta. Jednym z nich jest nekropolia w Bronowicach, położona przy ulicy Pasternik.

Oprócz grobów dawnych mieszkańców odnajdziemy tam mogiły rodzin powiązanych z ruchem Młodej Polski – w tym Tetmajerów i Rydlów – a także pierwowzorów postaci z "Wesela" Stanisława Wyspiańskiego (np. Kuby, czyli Jakuba Mikołajczyka). Na cmentarzu spoczywają również uczestnicy walk z obu wojen światowych, wybitni naukowcy, artyści oraz bracia mniejsi franciszkanie z pobliskiego kościoła pw. Stygmatów św. Franciszka z Asyżu.

Na terenie nekropolii znajdował się dawniej Cmentarz Wojenny nr 389 z okresu I wojny światowej. Badań i uwagi wymagał zwłaszcza jego okazały pomnik, ozdobiony charakterystycznym wojskowym nakryciem głowy z armii austro-węgierskiej oraz wieńcem laurowym, zwieńczony daszkiem z niewielkim krzyżem.

Niestety obiekt nie zachował się do naszych czasów. Nie wiadomo dokładnie, kiedy i z jakiego powodu go rozebrano, ani co stało się ze szczątkami pochowanych tam żołnierzy. Pojawiają się informacje, że mogło to nastąpić w dwudziestoleciu międzywojennym, co budzi zdziwienie – w tamtym okresie pamięć o poległych była wciąż żywa, a do wojennych nekropolii podchodzono z dużym szacunkiem. Niemcy w czasie okupacji również raczej nie mieliby interesu w jego zniszczeniu.

Na archiwalnych fotografiach z dawnych uroczystości wyraźnie widać oba wyróżniające się pomniki - ten i Jana Kazimierza Przerwy-Tetmajera, który mógł być wzorowany na pomniku cmentarza wojennego. Zdjęcia te pozwalają również zaobserwować, jak ogromną przemianę przeszła bronowicka nekropolia na przestrzeni lat.

Fotografie archiwalne pochodzą ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego.



Łączymy Bronowice
Dariusz Krzyształowski

Na cmentarzu w Kobierzynie, przy ul. Czerwone Maki, pierwotnie chowano pacjentów oraz personel szpitala – była to bowiem...
01/11/2026

Na cmentarzu w Kobierzynie, przy ul. Czerwone Maki, pierwotnie chowano pacjentów oraz personel szpitala – była to bowiem nekropolia przyszpitalna. Z czasem przekształcono ją w cmentarz komunalny, na którym spoczęli także okoliczni mieszkańcy.

Będąc tam, warto zwrócić uwagę na grób siostry marszałka Józefa Piłsudskiego – Marii Juchniewiczowej, zmarłej 5 Lipca 1921 – a także na mogiłę kryjącą szczątki mieszkańców Krakowa i okolic, które zostały one tu przeniesione z XVII-wiecznego cmentarza odnalezionego podczas prac w rejonie ronda Grunwaldzkiego (na miejscu pozostała jedynie kapliczka, którą przesunięto nieco dalej).

Zachęcam również do przyjrzenia się innym leciwym nagrobkom, których zdjęcia pozostawiam Wam do refleksji.

01/11/2026
Jeśli ktoś z Was planuje odwiedzić cmentarz w Bibicach, to może przy okazji obejrzeć obiekt związany z Twierdzą Kraków. ...
01/11/2026

Jeśli ktoś z Was planuje odwiedzić cmentarz w Bibicach, to może przy okazji obejrzeć obiekt związany z Twierdzą Kraków. Podobnie zresztą na cmentarzu w Rząsce :)

Przykład adaptacji obiektu Twierdzy Kraków na cele funeralne - schron pogotowia wschodniej baterii sprzężonej z fortem artyleryjskim 45 "Marszowiec", który pełni funkcję grobowca księży na cmentarzu parafialnym.

01/11/2026

Spacerując po Krakowie, w niektórych miejscach można natknąć się na pomniki męczeństwa Polaków zamordowanych przez Niemców podczas II wojny światowej.
Czasem były to pacyfikacje z pierwszych tygodni wojny, niekiedy z późniejszych lat, gdy niemiecki okupant na dobre rozpanoszył się w dawnej stolicy Polski.
Na Dąbiu odbyła się ostatnia pacyfikacja niemiecka w Krakowie, zaledwie trzy dni przed wypędzeniem wojsk hitlerowskich z miasta.
Dlaczego Niemcy postanowili dokonać tej zbrodni, praktycznie "na odchodne"?
Przecież ich los już był przesądzony, od dłuższego czasu byli na straconej pozycji, niemieckie zbrodnie wojenne były już znane opinii publicznej.
Po co było dolewać oliwy do ognia, mordując kolejne osoby tuż przed wkroczeniem Sowietów?

To był mroźny dzień. 15 styczeń 1945 roku.
Armia Czerwona coraz bardziej posuwała się na zachód i z każdym kolejnym dniem wypierała wycofujące się wojska Wehrmachtu, dzieciaki ślizgały się po skutej lodem Wiśle.

Tego zimowego, styczniowego dnia niemieckie formacje otoczyły szczelnym kordonem Dąbie i na podstawie sporządzonych wcześniej list zabrały do niewoli około 50 osób.
W południe dowieziono około 30 więźniów z więzienia przy ulicy Montelupich.
Początkowo sądzono, iż ludzie ci zostaną zapędzeni do przymusowych robót przy formowaniu ziemnych umocnień, mających na celu spowolnienie idącej jak burza Armii Czerwonej.
Prawda okazała się niestety druzgocąca, gdyż postanowiono ich jednak zamordować.
Grupa około 80 osób została podzielona i "na raty" zapędzana na podwórze jednego z domów nieopodal wału wiślanego,
gdzie kazano im położyć się obok siebie twarzą do ziemi.
Byli kolejno mordowani strzałem w tył głowy.

Po zakończeniu egzekucji jeden z oprawców w języku polskim ogłosił mieszkańcom Dąbia, że zabito osoby działające na szkodę III Rzeszy.
Kazano do godziny 18 pochować ofiary oraz zabroniono przynoszenia kwiatów oraz zapalania zniczy
pod groźbą kolejnych straceń.
Egzekucję cudem przeżyła jedna osoba - Jan Hajduga.
Jego relację można przeczytać poniżej:
"Szedłem w trzeciej trójce. Pod tym samym konwojem, który zabił pierwszą grupę, odprowadzono nas.
Przy wale zauważyliśmy ofiary lezące na ziemi, zbroczone krwią.
Usłyszeliśmy komendę: Padnij. Więc padliśmy twarzami do ziemi i zaraz konwojenci zaczęli strzelać do nas, do każdego z osobna.
Poczułem jakieś dziwne, silne uderzenie w głowę, jakby drągiem.
Zostałem oszołomiony, lecz przytomności nie straciłem.
Leżałem spokojnie, nie ruszając się z miejsca, zaczerpnąłem tylko więcej powietrza (rozstrzelano jeszcze dwie grupy, Jan Hajduga udawał zmarłego).
Niedługo czekałem na nadejście trzeciej grupy skazańców.
Słyszałem także słowa komendy: Padnij! I serię strzałów.
Słyszałem dalej egzekucję czwartej i ostatniej grupy, w której była moja siostra Genowefa Hajduga, licząca osiemnaście lat.
Po rozstrzelaniu wszystkich czterech grup zbliżył się ktoś z konwojujących i powiedział: „Wszyscy gotowi, można odejść”.
Leżałem nadal spokojnie, słyszałem warkot motorów odjeżdżających aut,
a następnie głosy ludzkie.
Mówiła jakaś kobieta: „Na pewno któryś z nich żyje, bo słychać jęki.”
Wtedy zerwałem się i zacząłem uciekać wydłuż wału."

Po wycofaniu się Niemców przeprowadzono ekshumację i po zidentyfikowaniu większości ofiar,
uroczyście przeniesiono szczątki do zbiorowej mogiły na Cmentarzu Rakowickim.
Obecnie w miejscu kaźni stoi obelisk upamiętniający krwawą egzekucję przeprowadzoną
tuż przed zajęciem Krakowa przez Sowietów...

Źródło:
Bratko Józef "Gestapowcy", Kraków 1985.
Komornicki St. "Wyzwolenie Krakowa w 1945 roku", Wojskowy Przegląd Historyczny nr 2,
Warszawa 1962.

01/11/2026
Przy bramie wejściowej na cmentarz w Kobierzynie stoi zrujnowany, ale zabezpieczony ceglany budynek, który pełnił funkcj...
31/10/2026

Przy bramie wejściowej na cmentarz w Kobierzynie stoi zrujnowany, ale zabezpieczony ceglany budynek, który pełnił funkcję kostnicy oraz jednocześnie domu grabarza.

Obecnie prawie wszystkie otwory są zamurowane, oprócz jednego, zapewniającego wentylację. Po wyglądzie dachu można przypuszczać, że był on jedynym elementem, który był remontowany od momentu zaprzestania użytkowania budynku. Niestety niektóre dachówki uległy już uszkodzeniu. Na elewacji zachowały się resztki tynku oraz detal z napisem "PAX" nad wejściem z dwoma kolumnami i schodkami.

Jest to budynek przypominający nieco dworek, nawiązujący wyglądem do innych budynków kompleksu szpitalnego w Kobierzynie.

Sam Cmentarz Kobierzyn-Maki Czerwone powstał około 1917 roku jako cmentarz zakładowy pobliskiego szpitala psychiatrycznego.

Dom grabarza jest też niemym świadkiem mordu na pacjentach szpitala w czasie niemieckiej okupacji w ramach akcji T4. Część pacjentów, których nie wywieziono do obozu zagłady została zamordowana na terenie szpitala (prawdopodobnie zastrzykiem fenolu) lub na samym cmentarzu. Pochowani tam są również skawińscy Żydzi, których przywieziono tu w celu przygotowania pochówku, a na sam koniec zamordowano. Zbiorowa mogiła znajduje się w południowej części nekropolii, niedaleko domu grabarza i upamiętniona jest kamiennym obeliskiem.

Tym razem dla odmiany będzie pytanie do obserwujących 🕵️‍♂️Na rogu ulic Mikołaja Kopernika i Lubicz, niedaleko Ronda Mog...
30/10/2026

Tym razem dla odmiany będzie pytanie do obserwujących 🕵️‍♂️

Na rogu ulic Mikołaja Kopernika i Lubicz, niedaleko Ronda Mogilskiego stoi parterowy budynek z poddaszem, posiadający charakterystyczne eliptyczne okienko. Obecnie jest w nie najlepszej kondycji i nie wygląda na to, żeby miało się to zmienić.

Ciekawy jestem, czy ktoś z Was wie, co w nim się dawniej znajdowało? Podobno przez pewien czas użytkowany był jako drukarnia, a przed drukarnią były tam mieszkania. Bardziej interesuje mnie jednak to, co znajdowało się w nim dużo wcześniej, bo budynek może mieć spokojnie ze 100 lat.

Ktoś, coś? 🤔

Adres

Kraków

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Tajemniczy Kraków opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij