Odrakajakiem

Odrakajakiem Grupa społecznościowa promująca: walory turystyczne regionu, jego historię i kulturę ,organizacje turystyczne, samorządowe, kulturalne

24/12/2025

Życzymy wszystkim Wesołych Świąt Bożego Narodzenia

Masz już prezent pod choinkę?Jeśli nie, to możesz wybrać voucher na spływ kajakowy na sezon 2026.
15/12/2025

Masz już prezent pod choinkę?
Jeśli nie, to możesz wybrać voucher na spływ kajakowy na sezon 2026.

Dzień ostatniSprintem między śluzami.Plan na dzisiaj bardzo ambitny: pokonać 7 śluz, ponad 50 km w niecałe 8 godzin (cza...
06/12/2025

Dzień ostatni
Sprintem między śluzami.
Plan na dzisiaj bardzo ambitny: pokonać 7 śluz, ponad 50 km w niecałe 8 godzin (czas pracy śluz). Nie bardzo mam ochotę na biwak kilka kilometrów przed „portem macierzystym”. Czy to realne? Zobaczymy.
Żegnam świetną Marinę w Czarnkowie i przed 10:00 „w blokach startowych” oczekuję na otwarcie śluzy Pianówka. „Bomba w górę” i na przód. Cisne na maksa i po chwili kolejna śluza Mikołajewko. Zdziwiony „brat furtian” daje znać kolegom, że nadciąga jakiś szybki furiat/sportowiec, bo w Rosku otwarte wrota śluzy czekają już na mnie. I tak jest na kolejnych śluzach: Wrzeszczyna, Wieleń, Drawsko. Przepływając obok sympatycznej przystani gospodarze proponują mi kawę i …. z przykrością odmawiam co rzadko mi się zdarza, „Kruca bomba mało czasu”! Odpoczywam tylko w trakcie śluzowania, reszta to sprint. O godzinie 16:30 melduję się na ostatniej śluzie w Krzyżu (a było ich podczas mojej wyprawy 29). Udało się!!! Mijam ujście Drawy – stad mógłbym dopłynąć pod sam dom, ale Mierzęcka Struga nie lubi długich kajaków. Do Drezdenka płynę niesiony szybkim nurtem i trochę mnie korci by popłynąć dalej do Szczecina czy Świnoujścia, ale robiłem to już tyle razy więc chyba wystarczy… „Koniec psot”. Dopływam do portu w Drezdenku który dla mnie jest w zasadzie „portem macierzystym”. Stąd nie raz wyruszałem na długie samotne wyprawy, tym razem tutaj kończę liczącą ponad 1 000 kilometrów wyprawę. Witam się, z sympatyczną załogą i po raz ostatni rozbijam namiot. Następnego dnia już o 8:00 pojawia się kajakwagenem niezastąpiony Romek Sz. Ładujemy sprzęt i kajak i po pół godzinie jestem u siebie. Resume z wyprawy już jutro…

Dzień 21Ruszam o poranku z przystani w Miasteczku Krajeńskim. Krajobraz bez zmian zielono i pusto aż do Ujścia. Tak to t...
05/12/2025

Dzień 21
Ruszam o poranku z przystani w Miasteczku Krajeńskim. Krajobraz bez zmian zielono i pusto aż do Ujścia. Tak to ta historyczna miejscowość, obok której miały miejsce niezbyt chlubne wydarzenia z 1655 roku – z okresu potopu szwedzkiego. Tutaj do Noteci wpływa Gwda i momentalnie zmieniają się warunki. Nurt na rzece zdecydowanie przyspiesza, nad brzegami rosną drzewa i gdzieś znika to „zielone paskudztwo” na wodzie. Mijam mariny i przystanie, tak chce się pływać – to jest Noteć jaka znam. Kolejne śluzy: Nowe, Walkowice, Romanowo, Lipica - sprawnie, szybko i bardzo miło. Dopływam do Mariny Czarnków i tu zostaje na noc. Obiekt piękny, schludny, bardzo dobrze wyposażony, ceny porażające niskie, a ekipa wspaniała. W biurze na ścianie zaskoczony spostrzegam znajomy proporczyk Marina Brzeg - MOSiR – „nasi tu byli”!!! Rozbijam namiot i idę zwiedzić miasto, którego historia datuje się od XII wieku, a w którym jeszcze nie byłem. O zabytkach i jego historii być może kiedyś napiszę więcej, bo warto. Póki co idę spać, bo jutro czekają poważne wyzwania …

Dzień 20Samotność długodystansowcaŻegnam Nakło nad Notecią i o przed 10:00 w blokach startowych oczekuję na otwarcie ślu...
04/12/2025

Dzień 20
Samotność długodystansowca
Żegnam Nakło nad Notecią i o przed 10:00 w blokach startowych oczekuję na otwarcie śluzy Zachód. Przez cały dzień jednostajny krajobraz: niebieskie niebo, zielone trzciny i woda brak drzew, żadnych punktów odniesienia. Mickiewiczowskie „Stepy akermańskie”, nikt nie woła. Silny wiatr w twarz, szybkość nurtu zerowa (rekordów dzisiaj nie będzie) – nie na darmo ten odcinek Noteci nazywany jest Leniwy. Mijam kolejne śluzy: Gromadno, Krostkowo – dalej zielono, ale nie jest aż tak strasznie jak pod Bydgoszczą. Na wodzie ni żywego ducha, zatrzymać się też nie ma gdzie, bo wszędzie gęste szuwary. Pod wieczór docieram do pustej przystani w Miasteczku Krajeńskim – jedynej między Nakłem a Ujściem. Od sympatycznego, przypadkowego wędkarza dostaje numer telefonu do właściciela obiektu, żeby uprzedzić go o moim pobycie na jego przystani (noblesse oblige). Nie ma on nic przeciwko temu i nie robi żadnych problemów. Biwak, kolacja i nadzieja, że:” gdzieś tam na pewno jest jakaś cywilizacja”. Może jutro…

Dzień 19Wczesna pobudka i na wodę. Kieruję się na śluzę Miejską który ma być czynna o godzinie 8:00. Po drodze, z wody o...
03/12/2025

Dzień 19
Wczesna pobudka i na wodę. Kieruję się na śluzę Miejską który ma być czynna o godzinie 8:00. Po drodze, z wody oglądam Bydgoszcz: Hotel Słoneczny, Most Uniwersytecki, Stary Port, Spichlerz, Młyny Rothera. Przemykam przez śluzę Miejską i mijając Ceglane Mosty melduję się przed śluzą Okole która czynna jest od godziny … 10:00!
To szczególna śluza, gdyż tutaj kręcono dwa odcinki serialu „Czterej pancerni i pies” co upamiętnia wieżyczka czołgu T-34 obok obiektu. Czekam na otwarcie wrót, a duch Obergefreitra Kugla z Ritzen gdzieś tu krąży….
Kolejne śluzy: Czyżykowo, Prądy, Osowa Góra, gdzie sytuacja nie jest fajna. Komory są zapełnione porostami do tego stopnia, że nie da się tam wpłynąć. Na ostatniej musze korzystać z liny rzuconej z góry, żeby wejść do śluzy. Wyjście też nie jest łatwe – pracownicy próbują „wytrałować” mi drogę bez większego efektu. Po długiej walce udaje mi się uwolnić z „zielonego piekła”. Dalej Kanałem Bydgoskim – prosto, niezbyt szeroko, ale mniej „zielono” więc „cisnę”. Awizowany przed godziną 15:00 melduje się na śluzie Józefinki i tu spotyka mnie największy zonk!!!!
Śluza owszem jest, ale „brata furtiana” (i żadnej żywej istoty) nie ma!!! Przewózka a wykonalna ze względy na obmurowane nabrzeże - nie ma nawet jak wyjść z kajaka. Telefony – echo, nikt nie odbiera, bo i po co. Zirytowany próbuję się czegoś dowiedzieć dzwoniąc po różnych miejscach i odpowiedzialnych instytucjach – nikt nic nie wie, lub: „to nie jego sprawa”, radź sobie sam…
Po 1,5 (!!!) godzinie niespodziewanie pojawia się Jego Łaskawość, Pan Operator/Imperator, którego „bardzo serdecznie pozdrawiam”!!!! Nie interesuje mnie, gdzie Pan był i co robił ani tłumaczenie, że spodziewał się Pan mnie po godzinie 17:00 (!!!???). Ktoś tu chyba pracuje (???) a w zasadzie powinien …
Na kolejnej śluzie sytuacja odwrotna: miło, sprawnie, sympatycznie. Pan operator sugeruje nocleg na pobliskiej marinie (bo pora już późna) i awizuje mnie na poranne śluzowanie na następnym obiekcie. Można?
Dobijam do pięknej i bardzo dobrze wyposażonej przystani w Nakle nad Notecią i bez problemów znajduje miejsce na nocleg w komfortowych jak dla mnie warunkach. Wieczorem wybieram się na zwiedzanie miasta i drobne zakupy.

Dzień 18Wstaję jeszcze przed świtem i szybko przygotowuję się do startu. Nocleg na pokładzie „Białego Pazura” zaoszczędz...
02/12/2025

Dzień 18
Wstaję jeszcze przed świtem i szybko przygotowuję się do startu. Nocleg na pokładzie „Białego Pazura” zaoszczędził mi mnóstwo cennego czasu, który jak co dzień zabiera mi zwijanie obozowiska i pakowanie sprzętu. Żegnam się z Krzysztofem Nowackim i jego harcerzami z 1 Wodna Maszewska Drużyna Harcerzy Bractwa Harcerskiej Bandery BIAŁE WILKIŚwietna ekipa, chętnie kiedyś popłynąłbym z nimi razem na kolejną wyprawę, ale na to trzeba zasłużyć. Postaram się… Jeszcze raz bardzo Wam za wszystko dziękuję i do zobaczenia.
Początkowo wszystko idzie świetnie. Bezwietrzna pogoda, słońce kilometry umykają. W okolicach Solca Kujawskiego wszystko gwałtownie się zmienia. Silny porywisty wiatr praktycznie uniemożliwia pływanie, ale nie mam wyjścia. Po ciężkiej i trochę stresującej walce docieram do ujścia Brdy, na którą skręcam zgodnie z planem. Docieram do śluzy Czersko Polskie i ku mojemu zdumieniu jest czynna!!!! W zeszłym roku o tej porze musiałem pokonać przeszkodę z niemałym trudem, przez chaszcze obok nieczynnej od lat śluzy Brdyujście. Moją radość szybko gasi „brat furtian” informując, że śluza Okole jest dzisiaj nieczynna… Przemykam obok toru regatowego i zatrzymuję się na położonym nieopodal dobrze znanym mi Campingu „Zimne Wody”. Stąd w zeszłym roku o tej porze wyruszałem do Gdańska. Lekka satysfakcja, bo właśnie dzisiaj „domknąłem” Wisłę. Kamping czysty, schludny, mocno oddalony od centrum miasta (komunikacja miejska wysoce skomplikowana) wiec gości niewielu. Licząc na więcej szczęścia ze śluzami jutro pozostaję tutaj na noc.

Dzień 17 Z biwaku wyruszam wcześnie, bo prognoza pogody jest wyjątkowo pesymistyczna. Po drodze mijam Nieszawę i zatrzym...
29/11/2025

Dzień 17
Z biwaku wyruszam wcześnie, bo prognoza pogody jest wyjątkowo pesymistyczna. Po drodze mijam Nieszawę i zatrzymuje się na przystani w Ciechocinku. To już 710 km Wisły. Samo miasto położone jest kilka kilometrów dalej, ale nie narzekam. Ciechocinek poznałem dość dokładnie kilka miesięcy wcześniej. Pogoda coraz gorsza i w deszczu docieram do Torunia. Tu realizuje wcześniej ustalony z Krzysztofem Nowackim plan „B” czyli „przytulam” się do cumującego na lewym brzegu „Białego Pazura”. Pozostawiam pod opieką harcerzy dobytek i sam idę zwiedzić dobrze znany mi Toruń. O zabytkach i ciekawostkach miasta Kopernika pisałem już wcześniej i w niedalekiej przyszłości powrócę znowu do tego tematu. Chciałbym min. przybliżyć historię działającej tu w latach 1920-38 Szkoły Podchorążych Marynarki Wojennej (!). Tematów i materiałów nie brakuje tylko czasu brak.
W deszczu kieruję się na Rynek Nowomiejski. To właśnie tutaj w 1964 roku kręcono zdjęcia do jednego z najsłynniejszych polskich (w)esternów „Prawo i pięść”. Ech te moje filmowe sentymenty… Oberwanie chmury, które mnie tam dopadło przeczekuję pijąc kawę w pobliskim sklepie spod znaku „Zielonego Płaza”. Uprzejmy pan umożliwia mi także podładowanie telefonu i akumulatorów – bardzo dziękuję.
Przez Bulwar Filadelfijski wracam do „Białego Pazura”. Tutaj Krzysztof opowiada mi o działalności 1 Wodna Maszewska Drużyna Harcerzy Bractwa Harcerskiej Bandery BIAŁE WILKI , ich wyprawach, planach, problemach (z którymi sobie świetnie radzą) i wychowaniu nowych pokoleń. Jestem pod dużym wrażeniem ich osiągnięć, zaangażowania i pracy. Na koniec proponuje mi nocleg na pokładzie harcerskiej jednostki, z czego bardzo chętnie korzystam, zwłaszcza że: deszcz pada, pada….

Dzień 16Pogoda wspaniała, nie marnując czasu ruszam na Zalew Włocławski. Taktyczna przerwa poprzedniego dnia była całkow...
28/11/2025

Dzień 16
Pogoda wspaniała, nie marnując czasu ruszam na Zalew Włocławski. Taktyczna przerwa poprzedniego dnia była całkowicie uzasadniona. Na wodzie spokój, zero wiatru i fali wiec narzucam maksymalnie tempo. Za Płockiem robi się szeroko, widoki rewelacyjne. Robię jeden krótki postój, szybko sprawnie i bez problemów pokonuję zalew. Przed godziną czternastą melduję się na śluzie w Włocławku, ale „bracia furtianie” niech chcą współpracować ( dla mnie to nie nowość). Następne śluzowanie o 17:00, a i tak mam (podobno) szczęście, że śluza jest czynna. Transport kajaka za śluzę, możliwy jest tylko (?) samochodem w odległe, bezpieczne miejsce, bo za tamą nie ma miejsca do wodowania.
Teren wokół śluzy rozpoznałem bojem w listopadzie ubiegłego roku, więc parkuję na pobliskiej przystani. Niespodziewanie pojawia się harcerski „Biały Pazur” który spotkałem w Dęblinie. Tym razem na jego pokładzie pod komendą Krzysztofa Nowackiego płyną młodzi druhowie z 1 Wodna Maszewska Drużyna Harcerzy Bractwa Harcerskiej Bandery BIAŁE WILKI. Będziemy się razem śluzować i umawiamy się na wspólny biwak wieczorem. Krótka wizyta w pobliskim „Owadzie”, odpoczynek przy kawie i na wodę.
Śluza na stopniu wodnym w Włocławku jest jedną z największych (?) w Polsce. Ma 115 m długości, 12 m szerokości i różnicę poziomów 12,8 metra. Sprawnie wraz z „Białym Pazurem” pokonujemy tą przeszkodę i płyniemy w kierunku Włocławka. Miasto „zwiedzam” z wody, z trudem dotrzymując tempa harcerskiej jednostce. Kilka kilometrów za miastem zatrzymujemy się na biwak i mam możliwość obserwowania sprawności i zdyscyplinowania młodych harcerzy. Wieczorem zapraszają mnie na pokład, jest wyjątkowo miło, ciepło i serdecznie. Jest pięknie! Bardzo dziękuję!

Dzień 15Następnego dnia płynąc rano przez Płock rozglądam się za miejscem na nocleg, gdy nagle z brzegu ktoś nawołuje mn...
27/11/2025

Dzień 15
Następnego dnia płynąc rano przez Płock rozglądam się za miejscem na nocleg, gdy nagle z brzegu ktoś nawołuje mnie po imieniu !!!!. Okazuje się, że to Paweł, którego spotkałem w Sandomierzu. Prowadząc szkolenie motorowodne w Płockim Towarzystwie Wioślarskim wypatrzył mój kajak, dokonał abordażu oraz aneksji mojej osoby. Natychmiast znalazło się miejsce na biwak, ciepły prysznic, kawa etc. Następnie zostałem zaproszony przez Pawła i jego małżonkę na świetny obiad, a potem zaczęło się wspólne zwiedzanie Płocka. Było co oglądać (mając z przewodnika kogoś takiego jak Paweł).
Płock to historyczna stolica Mazowsza a w latach 1079-1138 był stolicą Polski. Tutaj w bazylice katedralnej pochowano min.: Bolesława Krzywoustego, Władysława Hermana. Konrada Mazowieckiego i dwunastu innych książąt mazowieckich. W Płocku znajduję się: XIV wieczny zamek książęcy, katedra mariawicka, założona w 1180 roku najstarsza szkoła średnia w Polsce – tzw. „Małachowianka”. Dzięki Pawłowi poznaję najciekawsze zabytki miasta oraz ich historię. W zwiedzania robimy krótką przerwę w sympatycznej kawiarni na wzgórzu z widokiem na Zalew Włocławski. To co widzę utwierdza mnie w taktyczne podjętej decyzji o przeczekaniu kiepskiej pogody. Bardzo silny wiatr i opady dziś gwarantują ostrą walkę na Zalewie z niewielką szansą sukcesu.
Zwiedzanie Płocka kończę ok. 22:00, żegnam się z Pawłem i do namiotu. Z pobliskiego ZOO dochodzą odgłosy zwierzaków (namiastka safari), ale to nie problem. Jutro czeka Zalew Włocławski.

Dzień 14O świcie ruszam dalej chociaż początkowe plany były trochę inne. Twierdza i Muzeum Skarb Narodu ( zabytki motory...
26/11/2025

Dzień 14
O świcie ruszam dalej chociaż początkowe plany były trochę inne. Twierdza i Muzeum Skarb Narodu ( zabytki motoryzacji) dostępne są do zwiedzania dopiero około południa. Szkoda, może uda mi się następnym razem?
Dzisiaj chcę maksymalnie wykorzystać sprzyjającą pogodę. Na trasie mijam kolejne wyspy i wysepki na Wiśle. Po drodze spotykam wieloosobową czeską ekipę w canoe. W Czerwińsku kończą swoja kilkudniową wyprawę Narwią i wracają do dobrze znanego mi Brna. W Czerwińsku robię krótką przerwę i decyduje się na biwak kilka kilometrów przed Płockiem. Nie ma się co śpieszyć bo prognoza pogody na następny dzień nie jest ciekawa. Taktycznie planuję przeczekać jeden dzień w Płocku i zwiedzić miasto.

Adres

Przybrzeżna
Krapkowice
47-300

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Odrakajakiem umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Odrakajakiem:

Udostępnij