Brylińce

Brylińce Historia Bryliniec i ich mieszkańców Wieś u podnóża Kopystańki, na południe od Krasiczyna. PKS z Przemyśla przez Krasiczyn. i wymienia ją pod nazwą Briginecz.

Najstarsza zachowana wzmianka o wsi pochodzi z 1428 r. Kolejne akta pochodzące z XV i XVI w. podają nazwy: Brylinicze, Brilincze i Brylnycze. Dokument z 1565 r. przynosi informację, że część kmieci zamieszkujących wieś osadzonych jest na prawie wołoskim, a część na prawie ruskim. Wynika z tego, że wieś powstała jeszcze w czasach przynależności tych ziem do Rusi Halickiej, a więc przed rokiem 1349.

W XV w. ponownie lokowano ją na prawie wołoskim. Najstarsza zachowana wzmianka o istnieniu tu parafii prawosławnej pochodzi z początku XVI w. W cerkwi tej został pochowany, pochodzący stąd, prawosławny biskup przemyski Arseniusz Bryliński, który sprawował swoją funkcję w latach 1581-1591

W czasach I Rzeczypospolitej Brylińce należały do królewszczyzn i wchodziły w skład starostwa przemyskiego. Przed 1629 r. zostały od niego oderwane i przez pewien okres znajdowały się w rękach prywatnych. Przypuszczalnie należały do Grochowskich, a w latach 1638-1649 do sędziego ziemskiego przemyskiego Jana Fredry. Po jego śmierci stały się własnością Ostrowskich, a od 1657 r. — Pawła Brzeskiego. W 1772 r, jako dawną królewszczyznę, rząd austriacki sprzedał Bryińce na licytacji Ignacemu hr. Cetnerowi. Ok. 1785 r. zamieszkiwało wieś 207 grek., 75 rzym. i 13 mojż. Ostatnim właścicielem majątku w Brylińcach był Jerzy ks. Lubomirski wywieziony w głąb ZSRR w 1939 r. Według spisu z 1921 r. wieś liczyła 53 domy i 849 mieszkańców (777 grek., 53 rzym., 7 mojż.), przy czym 759 osób podało narodowość rusińską (ukraińską) a 83 osoby polską

W latach 1945-1947 wieś znalazła się w centrum działań WP i UPA, jednak mieszkańcom szczęśliwie udało się uniknąć pogromów i spalenia zabudowy, jakkolwiek w pobliżu wsi miało miejsce kilka poważnych starć. Do najkrwawszego z nich doszło 27 czerwca 1946 r. Kilka dni wcześniej dowództwo 9 DP LWP skierowało do powiatu przemyskiego szkołę podoficerską 28 pp w składzie 6 oficerów oraz 75 podoficerów i szeregowców. Otrzymała ona rozkaz przeczesania lasów pomiędzy Brylińcami, Kopyśnem, Koniuszą i Gruszowem. W tym czasie w lesie brylińskim prowadziła zajęcia szkoła podoficerska UPA osłaniana przez oddział „Uderzeniowiec-7” pod dowództwem Grzegorza Jankowskiego ps. „Łastiwka”. Partyzanci ukraińscy przygotowali skuteczną zasadzkę. Polscy żołnierze zostali ostrzelani od tyłu i z koron drzew, tak że nie byli w stanie podjąć skutecznej obrony. Zginęło 22 żołnierzy a siedmiu zostało rannych. Po stronie ukraińskiej nie było strat. Większość mieszkańców wsi deportowano do USRR jesienią 1945 r. We wsi mieszkała pewna liczba Ukraińców wyznawców Kościoła Metodystycznego. W lutym 1946 r. zwierzchnik tego Kościoła w Polsce próbował zapobiec ich wysiedleniu, ale bezskutecznie. Podczas Akcji „Wisła” w maju 1947 r. deportowano 111 osób na tzw. Ziemie Odzyskane. Po 1956 r. kilka rodzin ukraińskich powróciło; próbowano organizować nauczanie w języku ukraińskim. Na wzgórzu w cen­trum wsi stoi murowana filialna cerkiew grecko­katolicka pw. św. Wa­syla Wielkiego z 1929 r., zbudowana po zniszcze­niu poprzedniej (z roku 1883) podczas I wojny światowej. Od lat 60. XX w., po okresie nieużytkowania, służy jako kościół. Ponadto w Bryliń-cach znajduje się około trzydziestu domów o konstrukcji przysłupowej oraz murowane, XIX-wieczne kapliczki przy drogach do Rokszyc i Ko­niuszy. Na cmentarzu nagrobki ukraińskie z lat 30. XX w. Na południowy wschód od cerkwi cmentarz żołnierski z I wojny światowej, na planie prostokąta o wymiarach 24 x 20 m, otoczony wałem ziemnym porośniętym drzewami. Posiada 6 zbiorowych mogił pozbawionych oznaczeń. Wieś może być punktem wyjściowym krótkiej wycieczki na widokową Kopystańkę. Przebiega tędy czerwony szlak z Przemyśla na Kopystańkę.

21/03/2026

Pierwsze oznaki wiosny w naszych wsiach zawsze miały wiele symboli-bazie, kwiatki i bociany, porządki domowe, pootwierane okna i pościel wietrzona na płotach.
Największy to oczywiście zbliżająca się Wielkanoc i przygotowania do niej. A w szkole dzień 21 marca. Wyczekiwany przez nas, dzieci, jak pierwsze promienie słońca, nie ze względu na słynny dzień wagarowicza a pożegnanie zimy...
Do podstawówki zabieraliśmy stare szmaty od mamy, kawałki materiałów wyciągnięte z babcinej szafy, guziki, fragmenty spódnic, koszul. Słoma była najważniejsza, bo bez niej nie byłoby...?
-Marzanny!
Kto miał dostęp do stodoły ten był bohaterem.
Z tych wszystkich rzeczy, trochę nieporadnie, ale z ogromnym zaangażowaniem, tworzyliśmy kukłę. Słoma wypełniała jej tułów i ręce, patyki służyły za konstrukcję, a na końcu ubieraliśmy ją w najlepsze. Czasem ktoś przynosił korale i starą chustę - żeby wyglądała jak prawdziwa „panna zimy”. Twarz rysowaliśmy markerem albo węglem. Była trochę straszna, trochę śmieszna.
W dniu topienia zbierali się wszyscy: dzieci, nauczyciele, a czasem miejscowi którzy przyglądali się temu z uśmiechem. Wyruszaliśmy wspólnie w stronę mostku. To była mała wyprawa, pełna śmiechu, rozmów i poczucia, że dzieje się coś ważnego.
Kukłe zrzucaliśmy do rzeki.
Wpadała do zimnej wody z pluskiem odpływała z nurtem, a my patrzyliśmy w skupieniu, jak oddala się coraz bardziej. Niektórzy machali, inni krzyczeli, jeszcze inni po prostu stali w ciszy.
A we mnie właśnie wtedy zawsze pojawiał się smutek.
Było mi żal tych pięknych lalek, ''zmarnowanej pracy'' i odchodzącej zimy.
Nie rozumiałam też wtedy idei symbolu i tego, że stare odchodzi naturalnie i robi miejsce na nowe. Tak jak dziś pojawiają się inne zwyczaje i przychodzą nowe wiosny.

22/02/2026

Cuda natury

15/02/2026

Karnawałowa noc, gdy rodzice szyli marzenia z materiału, a babcie składały czapki z papieru. Cała wieś pachniała wtedy lakierem do włosów, farbami i ciastem. W świetlicy migotały kolorowe lampki, a podłoga skrzypiała od tańca i śmiechu.
To była noc, kiedy każdy mógł być kim chciał. Jednego wieczoru zwykłe dzieci zamieniały się w bohaterów bajek, księżniczki, piratów, wróżki i kowbojów. Domalowane piegi, doczepione włosy i długie peleryny szyte w pośpiechu przy kuchennym stole. Nieidealne szalone stroje.
W małej wiejskiej swietlicy klaun tańczył z księżniczką, a Zorro z krakowianką, a czarodziej jak chciał.
I wszystko było takie proste.

Tylko my się ciumamy! 💋 💋 💋'Granica tej krainy historycznej z Małopolską jest dość dobrze widoczna, jednak samo użycie j...
14/02/2026

Tylko my się ciumamy! 💋 💋 💋

'Granica tej krainy historycznej z Małopolską jest dość dobrze widoczna, jednak samo użycie jest już mocno zróżnicowane. Widzimy więc powszechność w okolicy Przemyśla i Jarosławia, obecnie jakby rdzeń użytku. Nieco mniejszy stopień, bo częsty stwierdziliście między innymi w okolicach Krosna, Brzozowa, Przeworska i Sanoka, ale punktowo także w Lubaczowie i Tomaszowie Lubelskim. Rzadkość pojawia się w powiecie bieszczadzkim i leskim oraz na północnych rubieżach występowania, sięgających Hrubieszowa. Słowo żyje więc swoim życiem — miejscami ma się świetnie, w innych archaizuje.

Występować miało też w gwarze lwowskiej, jednak ciężko powiedzieć jak wygląda to obecnie. Ze wstępnego researchu, po wrzuceniu przedpremierowo postu na grupie, kilka osób z Dolnośląskiego wskazało, że je zna, co wskazywałoby, że funkcjonować może jeszcze w pokoleniu repatriantów osiedlonych w Polsce zachodniej. Potwierdzają to tez wyniki ankiety, bo w województwie, którego stolicą jest Wrocław, znajomość ciumania jest może nawet nie częsta, ale rzadka. Podobnie w Małopolskim — słowo w obecnym pokoleniu, jak widzicie, po prostu wymiera.

Gwara Lwowska, Ruś Czerwona nasuwają oczywisty wniosek wschodniego pochodzenia. Możemy przyjąć więc, że mamy do czynienia z ukrainizmem, od цюомати (c'omaty). Słowo to, jak wyjaśnił użytkownik portalu HiNative, nie ma jednak romantycznego charakteru i oznacza bardziej dawanie buziaka. Ma to być forma bardziej nieformalna, choć spotkałem się też z tłumaczeniem, że to zachodnioukraiński regionalizm'

14/02/2026

Dowody miłości to my ❤️ I metryki ślubów Brylińskich małżeństw ❤️

Przepis na pączki babci Lucynki.Kto z was ma wciąż tak stare przepisy w swoim domu? :) Smacznego!  🍩🍩🍩
12/02/2026

Przepis na pączki babci Lucynki.
Kto z was ma wciąż tak stare przepisy w swoim domu? :)
Smacznego! 🍩🍩🍩

08/02/2026
29/01/2026

Dediowie 🫒
Mikołaj Dedio z żoną Katarzyną, jego siostra Aniela Dedio w środku.
Po prawej stronie fotografii widzimy ich brata z żoną.
Olga Dedio to wyjątkowa jubilatka, która niedawno obchodziła swoje 100 urodziny!Śpiewamy życzenia, dużo zdrowia i radości 💐💐💐

Adres

Krasiczyn
37-741

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Brylińce umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Brylińce:

Udostępnij