06/10/2026
6.10.2026
Spacerkiem przez Region Tokajski
W czasie jednej z ostatnich wizyt w okolicach Tokaju, odwiedziliśmy niewielką miejscowość Tolcsva. Tam wynajęliśmy nocleg w apartamencie urządzonym w tradycyjnym domu węgierskim (tájház). Taki dom był podzielony na trzy części: czysty pokój - kuchnia, komórka - piwnica - strych, a obok tego weranda z zadaszeniem jako przestrzeń przejściowa i przedłużenie domu. Najważniejszy był czysty pokój z widokiem na drogę. Tutaj kobiety rodziły dzieci, tutaj czuwano nad zmarłymi. Tutaj także strzeżono pamiątek i wartości rodzinnych. Nawet po przebudowie na dwa apartamenty, tájház w którym mieszkaliśmy zachował tradycyjny trójpodział.
Tolcsva jest teraz wsią gminną, ale kiedyś była tzw. miasteczkiem polnym, jednym z wielu na tym terenie. Jest tutaj kościół rzymskokatolicki, kościół ewangelicki (kalwiński) i cerkiew greckokatolicka. Była też synagoga, ale zburzono ją w latach 50. XX wieku, kiedy zabrakło we wsi ludzi wyznania mojżeszowego. Są też oczywiście winnice.
Tolcsva była miejscem urodzenia pewnego Żyda, który nazywał się Vilmos Fried. Po wyjeździe do USA przyjął nazwisko William Fox i stał się współwłaścicielem znanej wytwórni filmowej 20th Century Fox.
Podczas powrotu z wyjazdu zatrzymaliśmy się na kilka godzin w przygranicznym mieście Sátoraljaújhely, mieście, którego nazwa jest trudna do przeczytania, a co dopiero do wymówienia. Polacy tę nazwę poznali dzięki doskonałej produkcji filmowej C.K. Dezerterzy, z fantastyczną rolą Marka Kondrata. W koszarach Sátoraljaújhely stacjonował oddział gefreitera Jana "Kani" Kaniowskiego. Akcja filmu nie toczy się jednak w oryginalnej scenerii tego miasta. Zdjęcia plenerowe zrealizowano w innym węgierskim mieście - Vác, niedaleko Budapesztu. Pisałem o tym w poście sprzed kilku lat.
Spacerując powoli uliczkami Sátoraljaújhely, dotarliśmy do piwniczek w niewielkiej dolinie Zsólyomkai. Tylko dwie piwniczki są tam czynne, bo jak nam powiedziała pani, z którą rozmawialiśmy, większość piwniczek nie ma już teraz gospodarza. Młodzi nie chcą ciężko pracować w winnicach i powyjeżdżali do dużych miast, gdzie łatwiej o dobrą pracę.
Odwiedziliśmy dworzec kolejowy i zabytkowe centrum z kościołem, pod którym są spore piwnice do przechowywania wina. W restauracji Hegyalja Csárda znaleźliśmy w karcie danie o nazwie intrygującej: sertéspörkölt nokedlivel. Zamówiliśmy i to był strzał w dziesiątkę. Pycha!
W Sátoraljaújhely warto się zatrzymać nie tylko po to, aby przejść się Mostem Jedności Narodowej (Zemplén 723). To przygraniczne miasto ma swój urokliwy klimat.