30/07/2025
28-30.07.2025
Co w tej Rumunii jest ciekawego, że wciąż tam jeździcie?
Takie pytanie często słyszą ci, którzy w Rumunii się zakochali i nie mogą bez niej żyć. Trudniej tę miłość pielęgnować ludziom z północnej czy centralnej Polski. Oni mają dalej. My, z południowego wschodu kraju, mamy bliżej do Rumunii niż do Warszawy, więc jest nam łatwiej tam dotrzeć.
Pomysł na ten wyjazd zrodził się nagle, bo plany wakacyjne były inne. Na dodatek pogoda w tej części Rumunii, do której chcieliśmy pojechać, nie zapowiadała się optymistycznie. Ale stwierdziliśmy, że jakoś to będzie. Jak nie da się pochodzić po górach, zrealizujemy wariant zastępczy.
Spakowaliśmy bagaże do auta i ustawiliśmy nawigację na Góry Zachodniorumuńskie, a dokładnie Padiş w górach Bihor. Noclegi niejako "rzutem na taśmę" załatwiliśmy w Pietroasa.
Plany wycieczek górskich były ambitne, ale pogoda na miejscu, jak zwykle zresztą, dokonała weryfikacji naszych zamierzeń.
W krótkich "okienkach pogodowych" udało się przejść z Padiş przez Poiana Ponor do schroniska Cabană Cetățile Ponorului, a potem na Poiana Glăvoi. Tam nas dopadł deszcz. Przeczekaliśmy ulewę pod małym daszkiem mapy Parku Narodowego Apuseni. Nazajutrz czekaliśmy na poprawę pogody (po wieczornej burzy poprzedniego dnia) aż do południa. Słońce w końcu błysnęło i szybko trzeba się było decydować - idziemy czy nie. Ponieważ na konktretną górską trasę było już za późno, poszliśmy z miejscowości Boga na Piatra Ciungilor, szczyt na skalnej grzędzie. Widoki mieliśmy jak z samolotu. Skalna grzęda, którą był poprowadzony szlak, wznosi się kilkaset metrów nad doliną. Po zejściu z Piatra Ciungilor, dotarliśmy jeszcze do wodospadu Cascada Bulbuci.
Każdego dnia, w tzw. międzyczasie, zwiedzaliśmy okolicę. Sporo jest tutaj drewnianych, zabytkowych cerkwi, np. Brădet, czy Stânceşti.
W Brădet udało się nawet wejść do środka świątyni.
Po Rumunii jeździ się często szutrowymi drogami. Nawigacja bez "mrugnięcia okiem" takimi drogami prowadzi. W zasadzie da się, z zachowaniem ostrożności, przejechać taką drogą. Nie wybierajcie się jednak osobówką o niskim zawieszeniu z Doda Pilii na Padiş lub odwrotnie. Piętnaście kilometrów drogi szutrowej, na którą nawigacja popycha, jest w nienajlepszym stanie. Nawet dla kierowcy samochodu terenowego pokonanie tej trasy będzie wyzwaniem. Kiedyś przeszedłem tą drogą paręset metrów od strony Padiş dlatego wiem, że jazda tamtędy osobówką jest raczej niemożliwa. Sąsiad z pensjonatu, z pokoju obok, kilka dni temu uszkodził tam miskę olejową. Auto jest w naprawie, a on jeździ samochodem zastępczym. Ciężki temat z naprawą. Może ta droga będzie mieć kiedyś lepszą nawierzchnię. Przydałaby się bardzo.
A my niedługo wracamy do kraju, ale na powrocie jeszcze coś na pewno uda się zwiedzić. Do zobaczenia!