11/08/2026
11.08.2026
W Beskidzie Morawsko-Śląskim
Ja wiem, że plany były inne i miała być Rumunia, ale pogoda w tym regionie, do którego mieliśmy jechać nie zapowiadała się optymistycznie. Przez cały tydzień, każdego dnia był prognozowany deszcz. Nie chcieliśmy powtórki z zeszłego roku, dlatego tym razem "przestawiliśmy wajchę" w drugą stronę i pojechaliśmy do Czech.
Na początek górskich wędrówek wybraliśmy Radhošť i Pustevny w Beskidzie Morawsko-Śląskim. Te miejsca są piękne, ale też przez łatwą dostępność (jest wyciąg krzesełkowy i droga asfaltowa), charakteryzują się pewną jarmarcznością. Trochę to wszystko przypomina zakopiańską Gubałówkę. Przewalają się tam tłumy ludzi. Rodziny z dziećmi na wózkach i biegającymi w każdym kierunku, seniorzy z psami, młodzi na hulajnogach, rowerzyści na "elektrykach", panuje tam ogólny harmider. No cóż, miejsce szczególne i na dodatek w szczycie sezonu. Na pewno jesienią i wiosną jest tam spokojniej. Zimą spokoju nie ma, bo działa tam stacja narciarska. Chcieliśmy jednak to miejsce zobaczyć z pewnego powodu. Pustevny słyną z kilku drewnianych obiektów, które m.in. zaprojektował znany słowacki architekt Dušan Jurkovič, związany też poprzez swoją działalność zawodową, z pierwszowojenną historią Beskidu Niskiego.
Jak tam dzisiaj było, zobaczycie na zdjęciach. Pustevny i Radhošť to na początek, inne szlaki (spokojniejsze, bez takiego tłumu turystów) też czekają. Pokręcimy się po okolicy, posmakujemy czeskiej kuchni. Pogoda na najbliższe dni zapowiada się wspaniale. Będzie fajnie!