23/05/2026
Zielone Świątki
Cykl świąt wiosennych kończą Zielone Świątki i Boże Ciało. Zielone Swiątki to ludowa nazwa święta kościelnego Zesłania Ducha Świętego na apostołów, obchodzonego pięćdziesiąt dni po Wielkanocy. Święta te nie mają zbyt wielu obrzędów kościelnych, natomiast zachowało się wiele tradycji ludowych sięgających niekiedy czasów przed chrześcijańskich. W kulturze ludowej najważniejszym symbolem tych świąt była i jest dotychczas zielona gałąź. Święta te są zapowiedzią intensywnej pracy podczas zbliżających się zbiorów i podkreślają znaczenie urodzaju dla utrzymania życia ludzkiego.
W obrzędowości Zielonych Swiątek istnieje zespolenie dwóch tradycji, z jednej strony obchodów typowo wiosennych, związanych z płodnością i urodzajem, zaś z drugiej - obrzędów zaduszkowych. Nieodłącznym kolorem tego święta jest kolo zielony. Zwyczajowo więc na zielono stroi się dom i obejście. Na Ziemi Przemyskiej powszechny był zwyczaj, do dzisiaj jeszcze zachowany na wsiach, majenia ścian domów, bram i płotów zielonymi gałęziami lipy, brzozy lub grabu. Wierzono, ze młoda zieleń i życiodajne soki przynoszą powodzenie gospodarstwu i chronią ludzi. Układano w domach, stodołach i oborach tatarak, by swym zapachem odpędzał nieszczęścia i zapewniał urodzaj trawom i roślinom zielonym, a także zabezpieczał przed muchami, pchłami i innymi insektami. W wielu wsiach Pogórza Dynowskiego w pola uprawne wtykano gałązki leszczyny, a także olchy, grabu, lipy, dębu, co miało zapewnić ochronę zbiorów przed gradobiciem. Tłumaczono to względami religijnymi. Zwyczaj ten ponoć nawiązuje do ucieczki Świętej Rodziny przed prześladowaniami Heroda do Egiptu, kiedy musiała często ukrywać się w spotykanych na drodze gajach leszczynowych. We wsi Wybrzeże między belki domu zatykano tylko gałązki lipy lub leszczyny, bo one według wierzeń ludności zabezpieczały dom od złych mocy, natomiast olcha symbolizowała wspólnotę ze złem, a wierzba ściągała na dom pioruny. Nie używano do majenia także gałązek iwy bo Judasz miał się na niej powiesić. W miejscowościach: Nienadowa i Słonne utrzymywał się dawny zwyczaj płatania figlów w wigilię „Zielonych Świąt”. Młodzież męska stawiała różne strachy pod domami sąsiadów, chochoły ze słomy, zamalowywano pannom okna, luba zaklejano gazetami, rozrzucano po podwórzu obornik, aby ich wybranki miały co sprzątać. Z tymi wiosennymi świetami wiązało się wierzenie, że czarownice o północy zbierały po miedzach macierzankę i kopytnik do czarów i odbierały krowom mleko. Znane były liczne praktyki obrzędowe, które już obecnie całkowicie odeszły w zapomnienie. W zielonoświątkową sobotę miał miejsce prastary zwyczaj palenia ognisk nazywanych "sobótkami'; analogicznie do zwyczaju występującego w wigilię św. Jana. Wśród palących się ognisk na biesiadach i zabawach spędzano całe noce. Obrzędy palenia ognia wiążą się z końcem magii urodzaju, pożegnaniem duchów wody, które już przestają być potrzebne i oczyszczeniem świata żywych po ich pobycie. Magiczną siłę ognia wykorzystywano do wypędzania i odstraszania demonów wody, które przestały być już potrzebne. W zamierzchłej przeszłości w niektórych nadsańskich wsiach obchodzono pola z zapalonymi łuczywami, by pozbyć się chwastów z upraw. Ten symboliczny ogień miał też przyśpieszyć wegetację roślin. Zaginął także stosunkowo dawno zwyczaj przygotowywania pisanek. Zwyczaj ten świadczył o zaduszkowym charakterze Zielonych Świąt. W zabiegach zielonoświątkowych przejawiała się troska o przyszły urodzaj.
Niegdyś Zielone Świątki były również świętem pasterzy. Interesującym zwyczajem była zabawa w „radusia”, podczas której pasterze wodzili po wsi konia lub woła przybranego w wieńce i kwiaty. Towarzyszył mu zawsze orszak młodzieży i muzykanci. Chłopcy i dziewczęta głośno krzyczeli, wymachiwali gałązkami i trzaskali z bata, a muzykanci wygrywali skoczne melodie. Zabawa ta miała prawdopodobnie związek z starosłowiańskimi obrzędami pasterskimi, podczas których oprowadzano wołu jako uosobienie siły. Na Ziemi Przemyskiej nie odnotowano takich praktyk.
Zielone Świątki obchodzone są w Polsce jako święto ludowe. To jedno z najpiękniejszych polskich świąt wyrosłe w tradycji narodowej, ludowej i chrześcijańskiej, które utrwaliło się w świadomości mieszkańców wsi i stało się jej niezbywalną spuścizną. Jego początki łączą się z zaraniem Ruchu Ludowego w Polsce. Inicjatywa powołania obchodów tego dnia została podjęta 30 maja 1903 r. na posiedzeniu Rady Naczelnej w Rzeszowie i przyjęta jednogłośnie.
Ruch Ludowy od początku skupiał się na rozbudzeniu świadomości narodowej chłopów, ale również ukształtowaniu postawy patriotycznej i wychowaniu w umiłowaniu ojczyzny. Świadomość patriotyczna na terenach wiejskich, od czasów zaborów była dość wysoka. Jan Stapiński był pierwszym organizatorem ruchu ludowego. W Powiecie Przemyskim pierwsze koło ludowe zostało założone w 1887 r. we wsi Przedmieście Dubieckie. Dalsze: Wyszatyce, Ujkowice, Drohobyczka, Bachórz. (PSL „Piast” w 1913)r Kamieniem węgielnym postawy Ludowców stanowiły wartości narodowe, chrześcijańskie i ludowe. Od zarania ważnym punktem kształtującym świadomość i tożsamość rodzącego się ruchu były symbole i tradycje. Pierwsze obchody Święta Ludowego – w 1904 r. – przypadły na 110. rocznicę Racławic. Tłumy zebranych w podniosłej atmosferze wspólnie śpiewały pieśni patriotyczne i gromadziły się na uroczystych wiecach. Wspólnie świętowano pod sztandarem „Żywią i bronią”. Hasło, nie tylko silnie rozbudzało ducha narodowego wśród galicyjskich chłopów, ale też wzmacniało poczucie godności i potrzebę walki z niesprawiedliwościami społecznymi. Historia mocno naznaczyła Ludowców w latach międzywojennych. Był to okres ciężkiej walki o demokratyczne rządy i sprawiedliwość społeczną. Uznano wtedy, iż Święto Ludowe powinno nieść za sobą większą głębię i szersze odniesienie społeczne. Nową datą obchodów uznano dzień Zesłania Ducha Świętego, czyli tzw. Zielone Świątki.
Święto Zesłania Ducha Świętego od pradawnych czasów towarzyszyło tradycji ludności wiejskiej. Uroczyście celebrowane dni były prawdziwym świętem chłopów. Obraz Święta Ludowego odtąd malowały powiewające sztandary w zielonych barwach, zielona koniczyna w klapie odzienia, tradycyjne stroje ludowe i uroczysta atmosfera. Dla chłopów to dzień szczególny – głębokie odniesienie do tradycji. Czas świętowania, ale i przypomnienia o trudnej walce o lepsze jutro. W latach 30-tych – Święto Ludowe staje się dniem wzmożonej walki politycznej. Liczne manifestacje i wiece gromadzą tysiące chłopów. Warto wspomnieć, że powiatowy obchód Święta Ludowego w Dubiecku w 1932 r. zgromadził około 6 tyś. chłopów, w Przemyślu w 1935 r. około 10 tyś.
Był to okres ogromnych napięć społecznych i narastającego buntu mas chłopskich. W 1937 r. święto stało się próbną mobilizacją i przeglądem siły wsi przed planowanymi na sierpień strajkami chłopskimi.
Tak też było na terenie powiatu przemyskiego. Najbardziej masowy przebieg miało Święto Ludowe w 1937 r. w Dubiecku. W Zielonym Sztandarze czytamy o uroczystości w Dubiecku, poświęcenia 10 sztandarów w maju 1937 r. Jak donosi prasa uroczystość ta skupiła… uwaga 20 tysięcy uczestników. Co ciekawe fragment tekstu został ocenzurowany i usunięty.
Zielony Sztandar nr 36 z 1937 r. str.7
Uroczystości poświęcenia 10 sztandarów w Dubiecku nad Sanem.
„W niedzielę chłopi tak zwanej dubieczczyzny przeżyli wspaniałą uroczystość poświęcenia 10 sztandarów Kół Stronnictwa Ludowego, jako dowód że chłopi z tego okręgu stoją twardo przy sztandarach S.L. Sztandary święciły Koła: Bachórzec, Drohobyczka, Hucisko Nienadowskie, Połanki, Nienadowa, Ruszelczyce, Sielnica, Skopów i Śliwnica. O godzinie 9-ej rano olbrzymie masy zorganizowanych chłopów zalały rynek miasta. Porządek utrzymuje Straż Porządkowa S.L. 30 sztandarów powiewa ponad tłumem. Przygrywa 6 orkiestr, w tym orkiestra z Muniny i Łopuszki na czele. O godz.9 i pół pochód poprzedzany cyklistami i banderią udał się do kościoła parafialnego, gdzie poświęcono 10 sztandarów ludowych, piczem odprawiona została suma, w czasie której przygrywała orkiestra z Muniny. Po nabożeństwie uformowała się na rynku miasta olbrzymi pochód, który przy dźwięku orkiestr ruszył ruszył na błonie, oddalone 4 i pół kilometra od Dubiecka. Przepiękny widok przedstawiał pochód ciągnący się na przestrzeni przeszło 5 km. Przy wejściu na błonia odbyła się defilada Kół przed sztandarami Pawłosiowa, pow. Jarosławskiego i Harty, pow. Brzozowskiego.Defilada trwała przeszło 2 godziny. Wieziono przybrany zielenią wóz z Nienadowy.
Zgromadzenie ludowe pod gołym niebem zakończyło tę podniosłą uroczystość. Po zagajeniu przez wiceprez.es Zarządu pow. Edmunda Owsianego ze Śliwnicy wybrano przewodniczącym zebrania prezesa Zarządu powiatowego Michała Głowacza z Żurawicy. Referat o polityce zagranicznej i obronności państwa wygłosił b. Legionista, em. Kapitan Schram z Jarosławia, a referat o sytuacji wewnętrznej i postulatach chłopskich dr Jedliński. Imieniem delegacji robotniczej z Przemyśla p. Beluch z Przemyśla, witany owacyjnie. W imieniu ludności ukraińskiej, po ukraińsku i po polsku przemawiał ob. Dmytruś z Wiązownicy, którego nagrodzono huraganem oklasków. Piękne przemówienie wygłosił prezes pow. Brzozowskiego , mgr Dżuła. Działaczy ludowych zebrani obsypywali kwiatami, wznosząc wielokrotnie okrzyki na cześć Prezesa i tow., na cześć Stronnictwa Ludowego, chłopów i działaczy ludowych, a przeciw sanacji i obozowi.
W czasie uroczystości chór z Rozborza odśpiewał kilka pieśni, a tak samo chór z Nienadowej, za co nagrodzono ich oklaskami. Przez aklamację uchwalono rezolucje wręczone marsz. Rydzowi - Śmigłemu w Nowosielcach. Zgromadzenie otwarto odegraniem hymnu państwowego przez orkiestrę, która hymn ten odegrała po przemówieniu dra Jedlińskiego i na zakończenie zgromadzenia. W końcu wszyscy zebrani odśpiewali „Rotę” i „Gdy naród do boju”. W uroczystościach wzięło udział około 20 tysięcy osób. Szli wszyscy, Kobiety, mężczyżni, młodzi i starzy, a w oczach ich można było wyczytać, że idą z wiarą w zwycięstwo sprawy ludowej, a z zaufaniem do swych przywódców.
Takich rzesz chłopskich Dubiecko dotąd nigdy nie widziało. Chłopi swą organizacją i wspaniałą postawą wykazali, że Dubieczczyzna stoi murem przy Stronnictwie Ludowym, a ci którzy myśleli, że jest inaczej, przekonali się w dniu 23 maja b.r. że kłamstwem daleko nie zajadą. Okrzykiem na cześć Stronnictwa Ludowego i Prezesa Stronnictwa zakończono uroczystości. Grupkę osobników, którzy starali się przed wyruszeniem pochodu do kościoła wywołać zamieszanie zlikwidowała szybko i sprawnie Straż Porządkowa.”
Pisownia zgodna z oryginałem.
Święto Ludowe w czasie niemieckiej okupacji.
Roman Kisiel „Sęp” w swej książce „Bez Munduru My Żołnierze”. [1939 - 1944] opisuje: „Niełatwe to było zadanie stworzyć takie warunki, aby w jedno miejsce mogła się zejść gromada ludzi, wysłuchać przemówienia, popatrzeć na występy artystyczne, a czasem i gromadnie pośpiewać. Nie było to łatwe, jeszcze raz to podkreślam. Ale widząc jakie to ma ogromne znaczenie dla naszych ludzi żyjących w strasznej szarzyźnie, pod ciągłą grozą, bez żadnych podniosłych przeżyć, dokładaliśmy starań, by obchody takie w warunkach konspiracyjnych organizować.
W roku 1942 obchody Święta Ludowego odbyły się w Śliwnicy u Stanisława Błachuta „Kabla”, w Nienadowej u Antoniego Brzozowskiego „Dumnego”, w Bachórcu u Tomasza Skubisza „Sarniuka”, w Ruszelczycach u Jakuba Sapy „Staruszka”, w Wyszatycach u Macieja Wachty „Tęgiego”, w Orłach u Franciaszka Anioła „Prędkiego”, w Wacławicach u Karola Dudka „Jawora”. Na uroczystości te ze względu na bezpieczeństwo zaproszeni byli tylko najbardziej zaufani ludowcy wraz ze swymi rodzinami. Tam gdzie było niebezpiecznie zebrać się w dzień, uczestnicy przychodzili o zmroku, a uroczystości odbywały się przy szczelnie zasłoniętych oknach. Oprócz wymienionych miejscowości obchód Święta Ludowego był zorganizowany w dzień Zielonych Świąt we wsi Drohobyczka u Michała Szybiaka „Koniczynki”, przewodniczącego trójki „Rocha”. Na uroczystość tę odbywającą się w domu Szybiaka, poza jego rodziną, przybyli: Ludwik Stadnik „Powolny”, Ludwik Szybiak „Dąb”, komendant wiejski B*h, Jan Dubaj, zastępca komendanta Wojciech Zioło „Piołun”; szef łączności Jan Stadnik „Topór”; Karol Niemczewski „Srogi”; Paweł Dudziak „Dyplom”; Jan Pinkiewicz „Plon”. Władze powiatowe „Rocha” reprezentowałem ja. [Roman Kisiel „Sęp”]. Łącznie było nas 20 osób.
Po otwarciu uroczystości wygłosiłem przemówienie, w którym przypomniałem o tradycji obchodów Święta Ludowego w minionych latach, o tym że Święto Ludowe obchodzone tajnie w czasie okupacji ma wielkie historyczne znaczenie. Nawiązując do przeszłości, do okresu przedwojennego, przypomniałem walkę ludowców o Polskę Sprawiedliwą, Ludową, w której chłop polski będzie się czuł współgospodarzem kraju. Zaznaczyłem, że o te same ideały walczyć będziemy nadal, choć naszym najważniejszym zadaniem jest walka z wrogiem. Wyraziłem wiarę, że walka nasza zakończy się zwycięstwem i że żyć będziemy szczęśliwie w wolnej Polsce Ludowej, która będzie naszą prawdziwą Ojczyzną. Następnie przemówił Michał Szybiak „Koniczynka”, znany prezes Koła Stronnictwa Ludowego w Drohobyczce, długoletni działacz ruchu ludowego. Słowa „Koniczynki” wypowiadane z ogromnym przekonaniem i wiarą w zwycięstwo, w Polskę Ludową, wywarły niezatarte wrażenie na nas wszystkich. Niejednemu zwilgotniały oczy, ale nikt wtedy nie wstydził się takich łez, gdyż były one niemym wyrazem tego, co czuliśmy, były dowodem naszej tęsknoty do wolności…
Cichutki śpiew hymnu „Jeszcze Polska nie zginęła” przeżywaliśmy jak nigdy przedtem. Wzruszenie ogarnęło wszystkich i wytworzyło jakąś niewidzialną więź między nami. Poczuliśmy się sobie bliscy, uprzytomniliśmy sobie, jak silne więzy łączą nas z organizacją i jak wielka spada na nas odpowiedzialność. Ale jednocześnie uzmysłowiliśmy sobie, że nie jesteśmy osamotnieni, że jest nas duża gromada i na tę gromadę można liczyć w najcięższych chwilach. Tak zespoleni, rozchodziliśmy się do naszych domów, kwater, kryjówek, by dalej prowadzić walkę o Polskę wolną, Ludową, której wizję tak pięknie roztaczał przed naszymi oczyma „Koniczynka”. W roku 1943 obchód Święta Ludowego w skali powiatu odbył się we wsi Śliwnica u „Kabla”. Wzięło w nim udział ponad 40 osób, a wśród nich członkowie Komendy Obwodu B*h i Powiatowego Kierownictwa „Rocha”, członkowie LZK oraz przedstawiciele gminnych ogniw „Rocha” i B*h z gminy Dubiecko, jak również przewodniczący trójek „Rocha” i komend wiejskich B*h. Poza powiatowymi zorganizowane były także bardzo uroczyste obchody Święta Ludowego we wsiach: Nienadowa, Bachórzec, Kosztowa, Drohobyczka, Sielnica, Ruszelczyce, Skopów, Orły, Orzechowce, Wacławice, Małkowice, Wyszatyce, Medyka, Niżankowice, Krasiczyn. Urozmaicane one były występami artystycznymi, śpiewami pieśni patriotycznych i ludowych w zależności od warunków i możliwości ludowców działajacych na danym terenie.
Gdybyśmy dokonali orientacyjnego podliczenia osób uczestniczących w tych uroczystościach, okazało się, że i pod tym względem mamy spory dorobek. W całym powiecie i obchodach Święta Ludowego wzięło udział około 400 osób.
W roku 1944 był zorganizowany obchód Święta Ludowego w lesie nienadowskim. Wzięły w nim udział liczne rzesze ludzi ze sztandarami Stronnictwa Lufowego gmin Dubiecko i Krzywcza. Po przemówieniach okolicznościowych wszyscy zgromadzeni odśpiewali hymn ludowy „Gdy naród do boju”, a następnie różne pieśni partyzanckie. Ludzie byli tak podnieceni i wzruszeni, że z trudem powstrzymywali łzy. Obchód ten miał niezwykły charakter. Trudno było uwierzyć, że jest możliwe w warunkach wojny i okupacji. Na zakończenie obchodów bowiem odbyła się defilada żołnierzy B*h w pełnym uzbrojeniu. Obok kompanii B*h maszerowały członkinie Ludowego Związku Kobiet i sanitariuszki Zielonego Krzyża, a wśród nich: Genowefa Kijanka „Ewa”, przewodnicząca Kierownictwa Powiatowego LZK i Janina Juras „Czarna”, powiatowa kierowniczka Zielonego Krzyża”.
Tak więc Ludowcy to nie tylko mężczyźni, lecz i liczne, aktywne kobiety. Działające w szeregach SL, ZMW Wici, czy Ludowego Związku Kobiet i Zielonego Krzyża — w czasie niemieckiej okupacji. Kobiety stanowiły ważny i istotny element pośród ludowych działaczy Stronnictwa Ludowego. Mowa tutaj o wspomnianym Ludowym Związku Kobiet, powstałym w 1942 r., który wówczas był prężną organizacją na naszym terenie, obok Batalionów Chłopskich. To z tej organizacji wywodziły się działaczki Zielonego Krzyża niosące pomoc rannym żołnierzom, ale też lokalnej społeczności. Należy wspomnieć przede wszystkim: o Janinie Juraś - Szymańskiej, która nie rozstawała się nigdy z pistoletem, spała z nim pod zagłówkiem. Pełniła funkcję okręgowej kierowniczki sióstr „Zielonego Krzyża”. Czy o Genowefie Kijance - Chruścickiej, która była wówczas przewodniczacą Ludowego Związku Kobiet w Dubiecku. Wymienić także należy inne przedstawicielki kierownictw gminnych LZK: Bronisława Brzozowska „Kwiatek” (ze wsi Nienadowa) gmina Dubiecko; Kazimiera Buratyn„Czarna” (z Orłów) - gmina Orzechowce; Rela Kucharska „Róża” (potem Doroszowa ze wsi Babice) - gmina Krzywcza; Stanisława Łapińska „Wesoła” (ze wsi Wyszatyce) gmina Żurawica; Władysława Kozłowska „Zośka”, ze wsi Małkowice; Balbina Anioł, członkini LZK w Orłach; Zofia Jankowska „Płacząca”.
Genowefa Kijanka „Ewa” - przewodnicząca kierownictwa powiatowego Ludowego Związku Kobiet pochodziła z niezamożnej rodziny chłopskiej z miejscowości Nienadowa. W okresie międzynarodowym aktywnie uczestniczyła w działalności Związku Młodzieży Wiejskiej „Wici” i Stronnictwa Ludowego. W roku 1937 została wybrana do Zarządu Powiatowego Związku Młodzieży Wiejskiej RP „Wici”. Przygotowanie do działalności społecznej i politycznej zdobyła na Wiejskim Uniwersytecie Orkanowym w Gaci przeworskiej, prowadzonym przez Ignacego Solarza. Po zakończeniu kursu w Uniwersytecie jeszcze z większym zapałem pracowała w organizacji młodzieży wiejskiej aż do wybuchu wojny 1939 r. W czasie okupacji od pierwszej chwili rozpoczęcia działalności konspiracyjnej przez ludowców Kijanka włączyła się do tej pracy i oddała swój dom dla potrzeb organizacji. Stał się on głównym ośrodkiem pracy „Rocha” na terenie całej gminy Dubiecko.
Janina Juras „Czarna” - kierowniczką wydziału sanitarnego LZK - Zielonego Krzyża. Wspomina jej siostra Józefa Juraś - Miśniakiewicz: „Do Śliwnicy - rodzinnej wsi przyjechaliśmy w 1941 roku z Borysławia, aby uniknąć wywiezienia na roboty do Niemiec. Wkrótce po przyjeździe, mimo że miałam wtedy zaledwie 16 lat, podjęłam działalność konspiracyjną. Mając za sobą krótki kurs sanitariuszek jeszcze w Borysławiu, przystąpiłam do szkolenia dziewcząt, bowiem powierzono mi zorganizowanie pomocy medycznej dla okolicznych oddziałów B*h Zebrałam 40 - osobową grupę dziewcząt, które po okresie przygotowawczym, złożyły przysięgę. Tak powstał oddział sióstr „Zielonego Krzyża” przy Batalionach Chłopskich. […]. Spełniałyśmy również rolę łączniczek. Na przykład do naszego domu dostarczana był konspiracyjna prasa. Dziewczyny z „Zielonego Krzyża” roznosiły ją po okolicznych wsiach do zaufanych ludzi (…). Nasze sanitariuszki nie nosiły w zasadzie broni, przechodziły tylko przeszkolenie z posługiwania się nią. Z pistoletem natomiast nie rozstawała się moja siostra Janina Juraś - Szymańska”.
Janina Juras „Czarna” zapadła chyba na zawsze w pamięć wszystkich konspiracyjnych działaczy, którzy z nią w tamtych latach współpracowali lub się tylko z nią zetknęli. Uderzało w jej postawie bezgraniczne oddanie i chęć służenia Sprawie wszelkimi sposobami i ze wszelkich sił.
Do Ludowego Związku Kobiet w powiecie przemyskim w początkach lipca 1944 roku należało około 200 kobiet, w tym do Zielonego Krzyża - 70. Sanitariuszki Zielonego Krzyża brały udział w bitwach I i III kompanii B*h, stoczonych z Niemcami.
Janusz Dachnowicz
Przykłady obrzędowości z terenu dzisiejszej Gminy Dubiecko. Materiał zaczerpnięty z Rocznika Przemyskiego T. XIX-XX, wydanego w 1978 r. Przez Towarzystwo Przyjaciół Nauk w Przemyślu. Tekst Jadwigi Pawłowskiej „Obrzędy doroczne we wsiach w okolicy Dubiecka, Powiat Przemyśl”.
Małgorzata Dziura „Cztery pory roku o pracy i świętowaniu na ziemi przemyskiej”. Wydawca Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej Przemyśl 2019 r.
Dodatkowo:
Zielony Sztandar nr 36 z 1937 r. str.7
Roman Kisiel „Sęp” „Bez Munduru My Żołnierze”. [1939 - 1944]
Zbigniew Ziembolewski: „Gnały nas wichry wojny”. Przemyśl 2002 r.
Fotografia: Zielone Świątki w Krzywczy. Dom Kopków „Za Rzeką”. Ze zbiorów Piotr Haszczyn - Krzywcza Trzy Kultury.