09/04/2026
Chciałam tylko powiedzieć, że nie jestem jedną z tych, co wydają miliony na ciuchy, buty i torebki - to nie jest moim priorytetem, choć przyznam, iż lubię moje fancy botki z Maciejki torebkę od Słonia Torbalskiego czy bluzy nieistniejącej już, polskiej marki, Freeshion - to są rzeczy, które są ze mną przez wiele lat - do zdarcia.
No szkoda mi ciężko zarobionych pieniędzy na pierdoły, po prostu. Co innego rośliny do ogrodu - nie liczę, ile co roku zostawiam w ziemi - z różnym efektem czy książki - choć wiele interesujących pozycji mam upolowanych z biedry, na wyprzedaży - kogo obecnie interesuje Freud, Jung czy Nietzsche albo inna Frida 😉
Znaczy staram się racjonalnie zarządzać finansami, bo fortuna zmienną jest.
ALE.
Nie potrzebowałam tych perfum.
Po prostu, gdy je zobaczyłam, poczułam, że chcę je mieć. I zamówiłam - po prostu.
Znając mechanizmy marketingowe nie jestem dobrym targetem do zakupów impulsowych.
Tym razem mały cichy głos w mojej głowie wyszeptał - kup zestaw. I posłuchałam głosu mego, i zamówiłam.
To nie są zapachy oczywiste, drogeryjne.
Myślę, że nie są na co dzień i dla każdego.
Mega interesujące. Tyle wiem z pierwszego wąchania. O tych wszystkich projekcjach nic jeszcze nie mogę powiedzieć, bo mam je od kilku godzin. Wiem na pewno, że kilka z tych zapachów zostanie ze mną na dłużej - wilczyca, pełnia, mgła, paproć?
Może wszystkie, zależnie od nastroju?
To rezonuje ze mną i z moim cieniem - jeśli wiesz, co chcę powiedzieć.
Do Douglasa czy innej Sephory pewnie jakiś czas się nie wybiorę. Raczej do H**e - po kolejną tubkę od Nacomi 😉
Wspieram polskie marki. Niech rozkwitają.
To nie jest post sponsorowany.
Niestety.
com.pl