11/08/2026
Uwaga dezinformacja!!!
Festiwal kłamstw, półprawd i manipulacji serwowany nam przez grupę aktywistów z fundacji „Niech Żyją!” trwa.
Powołując się na lewicowego polityka-emeryta, który sam kiedyś polował, aktywiści starają się przekonać społeczeństwo, że polowania na dziki w lasach i na polach zmuszają te zwierzęta do ucieczki do miast. To z kolei ma zmniejszać bazę pokarmową dla wilków, przez co wilki zaczynają polować na zwierzęta gospodarcze i powodować szkody. Ergo: "myśliwi-mordercy" wywołują migrację dzików do miast (oni za to odpowiadają) i pośrednio przyczyniają się do szkód wyrządzanych przez wilki wśród zwierząt hodowlanych (a niby bronią rolników).
Sam osobiście nie poluję, ale o gospodarce łowieckiej i zwierzętach wiem na tyle dużo, że nie mogę przejść obojętnie obok takiej rażącej manipulacji.
Kłamstwo nr 1
Dziki nie przemieszczają się z miejsca na miejsce, uciekając przed kulami myśliwych, lecz w poszukiwaniu pożywienia. Po polowaniu wracają w miejsce, w którym do nich strzelano – o ile nadal znajduje się tam pokarm. Oznacza to, że nie da się ich wygonić z lasu strzałami, jeśli mają tam co jeść. Zatem ostrzał w lesie nie ma wpływu na ich migrację do miast. Do miast idą za chlebem (dosłownie i w przenośni). Z miast strzały odstraszające też ich nie wygonią.
Kłamstwo nr 2
Dziki stanowią niewielką część diety wilków. Z całym szacunkiem dla byłego premiera, nie jest on ekspertem, lecz jedynie osobą, która przez jakiś czas polowała. Wilki jedzą mięso i polują watahą. Prosię dzika łatwo złapać, ale taka zdobycz nie wykarmi całej grupy. Ryzyko jest przy tym ogromne – łania ani sarna nie będą aktywnie bronić swojego potomstwa przed drapieżnikami, natomiast 200-kilogramowa locha zrobi to niezwykle skutecznie, co dla wilka może skończyć się tragicznie. Wilki w Polsce polują głównie na sarny i jelenie. Co ciekawe, nawet bezpański pies jest dla nich łatwiejszym łupem niż mały dzik – drapieżniki te lubią mięso psów, które ufnie podchodzą do wilków "przywitać się", a wilki mają łatwą przekąskę, która sama do nich się zbliża.
Kłamstwo nr 3
W miastach się nie poluje. Przepisy wyraźnie tego zakazują i w żadnych regulacjach dotyczących łowiectwa nie ma instrukcji opisującej, jak miałoby wyglądać polowanie na obszarze miejskim. Powtarzam: w granicach administracyjnych miast nie prowadzi się polowań.
Ewentualne redukcje populacji prowadzą specjalistyczne firmy w ścisłej współpracy z Policją i Strażą Miejską. Zapewne część pracowników takich firm to myśliwi, ale podczas tych działań pracują oni na zlecenie samorządów. Tego typu akcje nie mają nic wspólnego z polowaniem w rozumieniu Prawa łowieckiego.
Wnioski?
Siejąc dezinformację, fundacja pragnie obarczyć myśliwych odpowiedzialnością za obecność dzików w miastach oraz zasugerować, że robią to oni celowo, by rozszerzyć obszar polowań na tereny miejskie.
Organizacja "Niech Żyją!" jest silnie zaangażowana w zbiórkę podpisów pod obywatelskim projektem ustawy, która docelowo ma doprowadzić do zniszczenia myślistwa w Polsce. W mojej opinii jest to działanie wręcz anarchistyczne, nakierowane na niszczenie naszej gospodarki i porządku prawnego. Fundacja sugeruje wprost, że ludzie powinni przyzwyczaić się do dzików w miastach.
Chyba zbieranie podpisów nie idzie zbyt dobrze, skoro aktywiści co chwilę posuwają się do publikowania kolejnych postów zawierających nieprawdziwe informacje – byle tylko przedstawić myśliwych w złym świetle i strasząc skłonić nie znających realiów obywateli do poparcia projektu ustawy antyłowieckiej.
Pamiętajny!
Trwałe pozbycie się dzików z miast wiąże się z koniecznością odstrzału wszystkich tamtejszych osobników. One nie umieją już żyć w innym miejscu. Nie da się ich trwale wypłoszyć. Nie odejdą bo jest pokarm. Dodatkowo prawo unijne i polskie zabrania ich wyłapywania i przewożenia żywych do lasów (ze względu na ASF), więc nie ma obecnie innej możliwości jak tylko odstrzał.