22/01/2019
Siemanko ponownie ;)
Tak się ostatnio duzo mowi o tym co wydarzyło się w Gdańsku. Tragedia, zginął człowiek na oczach tysięcy ludzi, szkoda człowieka, rodziny, jego żony... być może dzieci nie wiem. Dużo ludzi teraz słyszy haslo "GDAŃSK" i przed oczami ma zajście z przed kilku dni. Mi natomiast Szanowny Fb przypomina że dokładnie 4 lata temu dotarłem do Gdańska i zawszę będę wspominał go po swojemu...
Do Gdańska wyruszyłem z okolic Wejherowa. Tego dnia zaraz po przebudzeniu postanowiłem skończyć z paleniem papierosów, uznałem.ze skoro jestem na tyle silnym psychicznie to bez problemów powinno się udać :) jak się dziś okazuje to nie jest jednak takie łatwe jak.sie wydaje. hehe, z nałogiem walczę do dnia dzisiejszego...
Pamiętam że cała drogę towarzyszył mi śnieg, duużo śniegu, łatwo więc się domyślić że zanim pokonałem połowę drogi moje najeczki niestety przemokly doszczętnie. Trasa do Gdańska mimo wszytko przebiegała spoko, co prawda początkowo maszerowało się przyjemnie miękkimi zaśnieżonymi drogami gruntowymi ze wsi do wsi. Koło poludnia dotarłem do drogi (chyba krajowej) wlotowej do Gdańska a więc Google Maps można było już wyłączyć, tu zaś panowała odwilż. Po kilku kolejnych godzinach marszu mijając to kolejne miejscowości mym oczom ukazał się znak.
Gdańsk 22
O k***a, jeszcze? - zapytałem sam siebie zawiedziony. Sądziłem że zostało mi max 10. No nic nie zrobisz, trza iść i tyle. Głowa zjechała trochę w dół lecz uśmiech pozostał...
zmęczony, zmarznięty i przemoczony cisnę dalej do przodu podkręcając tempo, wyliczając w głowie że pozostało jakieś 4- 4,5h marszu. Ku mojemu zdziwieniu po pokonaniu zakrętu znów na horyzoncie pojawił się znak, Kolejna wichura jakaś pomyślałem wtedy. Hahaha
Tak ta Wsią okazał się Gdańsk hahaha,
Dotarłem do celu? Przecież jakieś 30 min temu miałem 22 km, co jest? To ten Gdańsk?hahaha
To właśnie wtedy zdałem sobie sprawe że wpisując miejscowość do której zmierzam w nawigację, Google jako cel obiera centrum Miasta. Nie no zajebiście, zaskoczyć się pozytywnie bo dotarłem do obranego celu jakieś 4 godziny szybciej niż zakładałem :)
Mój uśmiech zmizerniał kiedy zdałem.sobie sprawę że do centrum Gdańska mam 20 km a na miejsce noclegowe kolejnych 6 km.Biorąc pod uwagę czas z którym byłem do przodu jak mi się wydawało postanowiłem ogrzać się w pierwszym lepszym centrum handlowym. I tak też zrobiłem.Muszę się wam przyznać że największym miastem był do tamtej pory Wrocław...
Przestraszyło mnie to miasto na początku, ruch jak w Rzymie, na czerwonym człowieku nie przejdziesz ni chuja na drugą stronę a i na zielonym strach wejść na jezdnie. Wszędzie auta, duużo aut, ten trąbi, ten coś ryja drze, wszyscy się spieszą, przechodnie dużo przechodniów jak w transie, przewróć się a Cie zadeptaja..
Masakra! Czujesz że nie potrafiłem iść i obsługiwać telefon jednocześnie, musiałem się rozglądać by czuć się bezpiecznie haha. Kiedy dotarłem do miejsca noclegu był już wieczór.
Po szybkim ogarnięci postanowiłem wybrać się na szybkie zwiedzanie, i tutaj Gdańsk zaskoczył mnie pozytywnie to piękne miasto duże ale piękne. Rynek, port, stare Miasto, uliczki rodem z Harrego Pottera zakochałem się w tym miejscu normalnie biega i polecam kazdemu. Po zwiedzaniu kąpieli i kolacji wraz z lokatorami dziabłem browar potem drugi i już około północy komarzyłem. Następnego dnia obudziłem się z 40 stopniową gorączką i migrenowym bólem głowy prawdopodobnie spowodowanym wczorajszym harcowaniem w przemoczonych najeczkach no ale cóż, nie chcąc tracić słonecznego dnia koło południa ruszyłem dalej. Pamiętam że tego dnia maszerowałem lekko ponad 10h, tego też dnia zadzwoniłem po raz pierwszy do Ciebie Mamo....
Mimo wszystko bardzo miło wspominam Gdańsk i ludzi których tam spotkałem i poznałem :) z pewnością i wielką chęcią odwiedzę ponownie i oprowadzę tym razem Ja, Swą rodzinę po tym jak że Magicznym mieście :)
Gorąco pozdrawiam
Kamilę, Ewelinę i trzecią koleżankę, artystkę tatuatorke z Sopotu bodajże - nie pamiętam dokładnie :D